piątek, 26 maja 2017

3.5 Na pamiątkę



Wstałem rano pierwszy raz od dawna się dobrze wyspałem może dlatego , że martwiłem się o Karolę w koncu to koleżanka z pracy .Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek do drzwi ktoś się dobijał zastanawiałem się kto to może być o tak wczesnej porze.
- Mama ?- powiedziałem zdziwiony, bo nie dzwoniła nic nie mówiła , że przyjedzie, a ja jeszcze chciałem dziś do Karoliny​ do szpitala pójść .
- No mama ,mama ....cześć Mikołaj co tam u ciebie słychać ? Nie odzywasz się do starej matki - powiedziała starsza kobieta.
- A wiesz u mnie po staremu - powiedział Mikołaj.
- Mamuś ja muszę cię zostawić ,bo mam kilka spraw na mieście do załatwienia ty się rozgość, a ja idę-powiedział zamykajac drzwi za sobą .
Odrazu udał się do sali gdzie była Karolina.
Gdy tam wszedł zobaczył , że blondynka chodzi po korytarzu mimo wyraźnego zakazu.
- Hej przecież lekarz kazał leżeć miałaś jeszcze nie wstawać - powiedział z troską .
- Do łazienki tylko chciałam .Mikołaj nie musisz się tak mną przejmować dam sobie radę - była nie zwykle silną osobą i nie lubiła jak ktoś się nad nią użalał zawsze lubiła radzić sobie sama, ze wszystkim . Za wszelką cenę chciała ukryć, że ją wszystko bolało najbardziej żebra .
- Daj pomogę ci - zaoferował swoją pomoc.
-Nie chce - powiedziała, ale to był zły wybór, bo gdyby nie szybka reakcja Mikołaja leżała by na podłodze . W pewnym momencie ich wzrok się spotkał ,ale blondynka szybko odwróciła głowę .
- Dziękuje i przepraszam - powiedziała jakby nigdy nic.
- Za co ? - powiedział zaskoczony .
- Chodźmy do sali - odparła.
- Wiem , od jednej pielęgniarki , że dużo spędzałeś tu czasu i martwiłeś sie o mnie, a teraz jestem wobec ciebie nie miła, ale wiesz dla mnie to nowość zawsze z wszystkim sobie sama radziłam nie potrzebałam niczyjej pomocy . A teraz taka sytuacja ,w której nie umiem się odnależść i nawet nie pamietam kto mi to zrobił . Z drugiej strony kto mnie ,aż tak by nie nawidzi ? - powiedziała zasmucona policjantka .
- A może byś zamieszkała u mnie na ranczu tam jest spokój odpoczeła byś - zaproponował Białach.
- Nie Mikołaj nie chce ci robić kłopotu mam swoje mieszkanie - kobieta bez zastanowienia odmówiła .
- Narazie jeszcze raz dziękuje za wszystko - wzieła rzeczy ,wypis i chciała iść , ale Mikołaj ją zatrzymał.
- Poczekaj chociaż cię odwiozę do tego mieszkania - wziął od niej torby i udali się do samochodu .
Na mieście nie było, aż tak dużego ruchu więc już 20 minut póżniej byli pod blokiem blondynki ..
- Pamietaj jak by co możesz na mnie liczyć propozycja aktualna jak się zdecydujesz to zadzwoń i jestem - powiedział przyjacielskim tonem .
Wolałby , żeby z nim zamieszkała przez jakiś czas by miał pewność, że nic jej nie grozi ,ale co zrobić jak się uparła, żeby zamieszkać u siebie.
- Będe pamietać . Na razie - uśmiechneła się do kolegi wzieła torby i poszła w stronę swojego bloku.
Kierując się w stronę swojego mieszkania postanowiła sprawdzić skrzynkę przez ten okres pewno się sporo nazbierało . No i miała rację pełno reklam od róznych firm, kilka rachunków do zapłacenia i tajemniczy list z ciekawym napisem na wierzchu . Wzięła pocztę torby i weszła po schodach, otworzyła drzwi ,rzuciła torby na podłogę , pocztę na stół i wzieła w rękę tajemniczą kopertę .Usiadła na miękkiej beżowej sofie zastanawiając się czy otworzyć kopertę obracała ją w palcach . Po chwili jednak ciekawość zwyciężyła i otworzyła kopertę, na której widniał napis "Na Pamiątkę" wyciągneła zawartość koperty i zamarła , była przerażona tym co zobaczyła upuściła kopertę z zawartością na podłogę .Zakryła twarz dłońmi i pomyślała o Mikołaju o jego słowach "Pamiętaj możesz na mnie liczyć" miała mętlik w głowie, bo nie chciała znowu się mu narzucać i tak dużo zrobił dla niej był tyle czasu w szpitalu, a teraz miała by się znowu mu na głowę zwalić ? W sumie to potrzebowała kogoś do towarzystwa ,a Białach to jej najlepszy kolega z pracy,potrzebowała kogoś z kim może porozmawiać na gnebiący ją temat.Spojrzała na nierozpakowane torby rzucone na środku pokoju chwyciła telefon i wybrała numer do kolegi .
- Hej ta twoja propozycja to jest jeszcze aktualna ?- zapytała niepewnie .
- Tak jasne to ja przyjade po ciebie tak za 15 minut będę - powiedział zadowolony i rozłaczył się .
Pozbierała zawartość koperty, telefon schowała do kieszeni i czekała na przyjazd kolegi.
15 minut usłyszała dzwonek do drzwi .
Otworzyła koledze drzwi .
- Cieszę się , że się zdecydowałaś - przytulił koleżankę ,ale na jej twarzy pojawił się grymas niezawodolenia.
- Nadal bolą cię tak żebra ?- zapytał zaniepokojny.
- No niestety - powiedziała z smutkiem w głosie.
- Chodz idziemy - Mikołaj zabrał torby stojące na środku pokoju i wyszli.
Na ranczu Mikołaja
- Ty masz wogóle coś w tej lodówce . Bo wiesz musimy coś jeść - zapytała z ironia i ciekawością.
- Coś tam mam ale lepiej jechać po zakupy i Białaszek przygotuje ci pyszny obiad - uśmiechnął się.
- Aż tak mnie nie lubisz czy chcesz się mnie już pozbyć , że obiad chcesz gotować ?- powiedział z nutą wyczuwanego w głosie sarkazmu.
- Śmiesz wątpić w moje zdolności kulinarne - chciał brzmieć poważnie co mu się raczej marnie udało.
- Skądże mój kolego z patrolu w życiu -powiedziała zdecydowanie udajac się do korytarza,który prowadził do wyjścia.
- To co idziemy na te zakupy ?
- Tak jasne idziemy - powiedzał zamykając drzwi wejściowe .
W międzyczasie wróciła mama Mikołaja, która miała zostać u niego na kilka dni .
Kiedy weszła ,aż chwyciła się za głowę kiedy zobaczyła bałagan w domu syna. Wiedziała ,że Mikołaj jest bałaganiarzem ,ale nie zdawała sobie sprawy ,że aż tak. Chciała trochę ogarnąć zanim Mikołaj wróci do domu .Gdy już uporała się z większością sprzątania został przedpokój ,gdzie leżały rzeczy Karoliny. Kiedy podniosła torbę, aby zetrzeć kurze, ale zaciekawiła ją koperta,która z nich wyleciała . Odstawiła torby, a gdy podnosiła kopertę wypadło z niej kilka zdjęć . Nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła wiedziała , że syn ma niebezpieczną pracę, ale nie wiedziała, iż ktoś może być zdolny do takiego czegoś . Jak można zrobić coś tak okropnego drugiemu człowiekowi ? Pomyślała sobie , że ludzie, którzy to zrobili chyba nie mieli serca ..15 minut póżniej Karolina i Mikołaj wrócili z zakupów .
Weszli do domu byli zdziwieni,bo drzwi były otwarte, a przecież zamykali .
- Cześć mamo już wróciłaś z miasta ?
- Tak - usłyszał głos z głębi domu .
- Dzień dobry - powiedziała blondynka.
- To jest moja partnerka z patrolu Karolina - przedstawił mamie koleżankę. Kobieta nie mogła uwierzyć ,że to ta sama postać co na zdjęciach.
- Mikołaj ja idę na górę się rozpakować - poszła nie chciała przeszkadzać koledze w rozmowie z mamą.
-Mikołaj ja wiedziałam, że twoja praca jest niebezpieczna, ale nie wiedziałam, że aż tak .
- Ale o czym ty mówisz mamo ,bo ja w tej chwili nie rozumiem - powiedział zmieszany.
- O tej dziewczynie z tych zdjęć - ciągneła dalej temat .
- Ale jakich zdjęć mamo o czym ty mówisz możesz jaśniej ? - Białach był coraz bardziej zaskoczony .
- O tych - przyniosła i położyła na stole .
Mikołaj patrzył na te zdjecia z przerażniem przecież ten kto to zrobił to jakiś psypata nie dosyć , że ona znalazła sie w takim stanie to jeszcze jej robił zdjęcie no co za psychol !!
- A skad masz te zdjecia? - jego głos bardziej spoważniał .
- Jak przekładałam te torby co stały w przedpokoju to wypadło - tłumaczyła kobieta.
- Mamo ta moja kolezanka jest policjantką pracuje razem ze mna i te dupki, którzy to zrobili napewno poniosą konsekwencje.
Wieczorem pojechała zatankować samochód a potem ktoś ja znalazł w takim stanie .
Ale nie gadajmy o tym .
Wszedł do pokoju.
- Karolina ,dlaczego mi nie powiedziałaś o tych zdjeciach - powiedział smutny .
- A skad wiesz? - to pytanie jakby zmroziło policjantkę.
- Moja mama sprzatała przesuwając torby natrafiła na nie.
- Niechciałam cię martwić - powiedziała do zmartwionego kolegi .
Było już późno dlatego położyli się spać jednak w nocy Mikołaja obudziły krzyki .

- Zostaw mnie !!!! - krzyczała przerażona kobieta .
Mikołaj szybko zerwał się z łóżka i i pobiegł do pokoju. Kamień spadł mu z serca ,gdy zobaczył, że krzyczy przez sen.
- Obudź się - poruszył za jej ramie, żeby się wyrwała z tego koszmaru ,a ona spojrzała na niego przerażonymi oczami.


środa, 24 maja 2017

Wazna wiadomosc

Hejka mój blog jest juz kawalek czasu i wyświetlenia coraz bardziej spadają i oto się pojawia pytanie czy jest sens dalej pisac czy ktoś tu jeszcze zaglada czyta ? Bo nie wiem czy mam pisać czy zakończyć pisanie . wiec proszę w kom o szczere wypowiedzi czy ktoś tu jeszcze wogole zaglada czyta .a jak ktoś czyta CZYTELNIKU ZOSTAW KOMENTARZ CHOCIAZ MALY ZOSTAW PO SOBIE SLAD ZEBYM WIEDZIALA ZE KTOS TO CZYTA ZE KOGOS TO INTERESUJE KAZDY KOMENTARZ MOTYWUJE.
PROSZE O ZOSTAWIENIE KOMENTARZA !!!!!
Wiec jeszcze raz prosze o odpowiedzi . w kom
Pozdrawiam Dark Angel

sobota, 13 maja 2017

3.4 Tajemnicze znalezisko dedykowane Emilce_lilce

Mimo,że minęło już trochę czasu policjantom nadal nie udało się ustalić sprawcy napadu na Karolinę. Dzisiaj jednak miało się to zmienić. Mianowicie dostali wezwanie od przypadkowego świadka ,który znalazł jakieś zakrwawione kije bejsbolowe . Na miejscu odrazu zjawiło się kilka patroli oraz technik ,który miał zabezpieczyć ślady.
- Mam ! - policjantów z poszukiwań wyrwał głos Zielińskiego.
- Co jest ? - zapytali niemal jednocześnie.
- Znalazłem rękawiczki z krwią - mówił wręczając dowód w sprawie technikowi.
- No to coś mamy - powiedział zadowolony Krzysiek przybijając piątkę koledze.
Wszystkim zależało na najszybszym rozwiązaniu sprawy w końcu dotyczyła ona ich koleżanki. Jednak trzeba było czekać co wykażą wyniki analizy.
- Do wszystkich patroli nieopodal komendy zarządzam natychmiastowy powrót na komendę - dyżurny przekazał przez radio funkcjonariuszom.
Po paru minutach w sali odpraw pojawili się wezwani policjanci.
- Odciski na kiju bejsbolowym są inne niż na rękawiczkach - mówiła komendantka.
- Ani jedne ani drugie nie znajdują się w naszych kartotekach. Musimy znajść jakiś inny punkt zaczepienia - dodała .
- Pani komendant napewno coś znajdziemy- głos zabrał Jacek.
- To do roboty. Tutaj macie rewiry które musicie sprawdzić ..liczę na efektywną pracę- mówiła Jaskowska wręczając kartki swoim podwładnym.
Do końca dnia nic się nie dzialo poszukiwania trwały w najlepsze , kiedy odezwał się dyżurny.
- Słuchajcie sprawdziłem te odciski w bazie danych i okazało się, że w Szczecinie mieli do czynienia z tym gościem...
-Czyli kto to ? - zapytala Wysocka.
- Nie uwierzysz to...

Mijały kolejne dni, kiedy Mikołaj czuwał przy łóżku Karoliny, jej stan nadal był niezmienny. Chociaż lekarze pocieszali policjanta ,że będą próbowali ją wybudzać że śpiączki farmakologicznej mimo to przerażała go bezradność za wszelką cenę chciałby wyręczyć ją w cierpieniu.
-Siema Mikołaj - usłyszał dobrze znany mu głos była to Ola. Nawet nie zauważył kiedy weszła do sali Ola
-Cześć​ - odparł oschle.
Ostatnio dało się zauważyć ,że Białach do wszystkich podchodzi oschle i z dystansem.
- Jak się czujesz ? Może powinieneś odpocząć ? - zapytała z przyjacielska czułością .
- Możecie przestać wszyscy się nade mną użalać. Mam tego dość ! Zostaw mnie samego. Proszę - uniósł sie.
- Przepraszam nie chciałam ,żeby to tak wyszło .... To ja sobie pójdę. Pa trzymaj się - powiedziała i nieco zmieszana wyszła z sali.
Następnego dnia lekarze podjęli próbę wybudzenia policjantki ze śpiączki. Mikołaja​ mimo,że tego po sobie nie pokazywał miał złe przeczucia . Bał się najzwyczajniej w świecie ,że coś pójdzie nie tak .Lekarze przystąpili do próby odłączenia od respiratora .
- Próba się  odłączenia od respiratora powiodła się .- powiedział lekarz jeden do drugiego .Wyciągneli rurkę  a kobieta po chwili otworzyła oczy zdezorientowana obejrzała się takim nie przytomnym wzrokiem nie rozumiała co ona tu robi
- Karolinka no w końcu - powiedział z ogromną ulga i uśmiechem na twarzy do zdezorientowanej koleżanki .
- Co się stało ? Gdzie jestem ? - pytała cichutkim i słabiutkim głosem .Bo nadal była bardzo słaba
- Spokojnie jesteś w szpitalu nie masz się czym martwić jestem tutaj przy tobie - odparł czule .
- W szpitalu czemu ? Co się stało ? - zadawała dalej pytania .Nie pamietała dlaczego tu się znalazła i nie rozumiała czemu wokół niej stoi tyle ludzi
- Miałaś nieprzyjemne spotkanie z takim jednym typem później ci wytłumaczę - próbował ją uspokoić .
-No spokojnie idź spać jesteś jeszcze słaba - dodał po chwili i odrazu poszedł zadzwonić do komendantki przekazać dobra wiadomość.
-Halo ? Pani komendant Karolina się wybudziła . Jak ja się cieszę - mówił uradowany.
- W końcu. Potem do was podjadę . Cześć .
Jak obiecała tak zrobiła tylko,że nie była sama.
- Pani komendant ? Co pani tutaj robi ? - zapytała zdziwiona Rachwał.
- Przyszłam cię odwiedzić ,a raczej przyszliśmy - odparła radosnym głosem Jaskowska.
- Co to znaczy...- nie skończyła ,bo do sali weszli policjanci z patrolu 06 i 07 oraz Zosia i Jacek.
- Nie mogliśmy usiedzieć kiedy dowiedzieliśmy się ,że wróciłaś do nas - głos zabrał Nowak.
Wszyscy wiedzą ,że Karolina nie należy do osób ,które są skłonne do wzruszeń ,ale w tym momencie odwróciła głowę ,a po jej policzkach spłynęły łzy .
- Co ty płaczesz ? - zapytał Białach.
- Kochani chciałam wam podziękować za wsparcie to jest dla mnie bardzo ważne - mówiła dalej wzruszona.
Jednak koledzy niedługo później zostali wyproszeni z sali, bo Karolina nadal była słaba i musiała odpocząć . I musiała mieć niedługo badania czy jest już wszystko w porządku
- Dzień dobry jak się pani czuje- powiedział lekarz
- Dobrze tylko głowa mnie boli trochę - powiedziała zmęczona już blondynka bo to było dość dużo jak na jeden dzień po wybudzeniu . Policjantka jeszcze przeszła kontrolna tomografie i kilka innych badań .Gdy była w sali zobaczyła u siebie na ciele pełno siniaków które znajdowały się praktycznie wszędzie na rękach na nogach na brzuchu .Była przerażona nie pamietała nic nie wiedziała czemu tutaj jest i skąd te siniaki na całym ciele u niej .Kto mi to zrobił ? Zadawała sobie takie pytanie. W pewnym momencie do sali wszedł Mikołaj . Przykryła się kołdrą bo nie chciała żeby ktoś widział to co ona zobaczyła .
- Cześć - powiedział zadowolony pierwszy raz od tego dnia jak dowiedział o Karoli pobiciu
- Hej Mikołaj kto mi to zrobił powiec mi - powiedziała
- To ty nie pamietasz kto to był ? - chciał chwycic ją za rękę żeby ją pocieszyć ale ona ją odsuneła
- Nie Mikołaj - powiedziała zasmucona koleżanka . Mikołaj chciał ponownie pocieszyć koleżankę ale ta znów się odsuneła w głowie ciągle miała te okropne siniaki .
- Mikołaj idż do domu odpocznij przespij się - powiedziała z troską
- Nie tylko zmęczona jestem i mam pełno okropnych siniaków niewiadomego pochodzenia pokazała jedną z rąk .
- Proszę cię idż do domu odpoczniesz sobie nie musisz się tak mną przejmować w szpitalu chyba nic mi sie nie stanie.
- To do jutra - powiedział
Wieczorem przyszła pielegniarka z porcją leków dla policjantki .
- Proszę pani Karolino - podała dziewczynie kieliszek z lekami
- Dziękuję
- Ten pani chłopak to musi panią bardzo kochać ,że tyle czasu spędzał tutaj - powiedziała pielegniarka
- To tylko kolega - powiedziała zmieszana

Cdn no i jest kolejna cześc mam nadzieje ze sie podoba zapraszam do komentowania i pozdrawiam do nastepnego

piątek, 5 maja 2017

3.3 To wszystko moja wina..

Podczas odprawy Jaskowska była smutna, bo musiała przekazać wieść o pobiciu kolejnego funkcjonariusza .
- Dzień dobry -powiedziała przybita.
- Mam dla was smutną informacje nasza koleżanka Karolina została cieżko pobita i leży w szpitalu - mówiła,a w jej oczach pojawiły się łzy.
W całej sali zapanowała cisza.
Następnego dnia Ola postanowiła odwiedzić skatowaną Rachwał.
Na miejscu widok był przejmujący Mikołaj siedział smutny i zmartwiony przez te kilka dni na twarzy postarzał się o kilka lat .
**Ola**
Zobaczyłam Karolinę ... czułam jak po ciele przeszedł mi zimny dreszcz . Nie rozumiałam jak można coś takiego zrobić .Mnóstwo kabli , kabelków ,grubszych i cieńszych. Bandaż na głowie mnóstwo siniaków i jeszcze ta rurka . To wszystko tworzyło wstrzasający widok . Gdy Mikołaj mnie dostrzegł ,wyszedł z sali.
- Hej co z nią ? Jak ty się czujesz może poszedł byś do domu przespał się ? - powiedziała zatroskana koleżanka.
- Nie , nie mogę to moja wina muszę tu zostać - powiedział załamanym głosem.
- Ale Mikołaj przestań co ty mówisz jaka twoja wina ? - próbowała pocieszyć kolegę, który był w nie najlepszym stanie psychicznym.
- Gdybym jej zaproponował ,że pojade z nią na tą stacje zatankować ten cholerny radiowóz to może by do tego nie doszło - powiedział ze złością .
- Muszę iść - dodał po chwili.
- Ale gdzie Mikołaj ?! - krzyknęła​ za nim Ola.
- Na komendę - odpowiedział rzeczowo i konkretnie.
- Czekaj pojadę z tobą - dodała.
Wysocka wtedy nie mogła przecież pozwolić Mikołajowi prowadzić samochodu w takim stanie .
15 minut pózniej Białach wbiegł na komendę od razu kierując do pokoju Jacka,
- To wszystko przez ciebie !- zaczął krzyczeć na zdezorientowanego kolege .
- Ale co Mikołaj uspokój się..- odparł ze zdziwieniem.
- Gdybyś jej nie kazał tankować tego cholernego radiowozu ona nie musiała by leżeć teraz ledwo żywa w szpitalu ! - wykrzyczał rozwścieczony.
- Jak ona umrze nie daruje ci !!! - chwycił kolegę za mundur .
- Mikołaj zostaw go !- w tym momencie weszła Olka .
-Chodź wracam odwioze cię do domu - zwróciła się do aspiranta.
Zostawili zszokowanego Nowaka i wyszli.
W tym momencie przyszedł Krzysiek.
- Jacek słuchaj co to za awantura u ciebie ? - zapytał kolega z patrolu 06.
- Wiesz sam nie wiem... Mikołaj przyszedł do mnie i mało mnie nie pobił - mówił będąc nadal w ogromnym zdziwieniu.
- A co mu się stało ? - ciągnął dalej Zapała.
-To pewno przez to ,że Karolina leży w szpitalu w cieżkim stanie - mówił zbierając dokumenty, które rozrzucił Białach.
- A co ty masz z tym wspolnego ?- popatrzył z zaskoczeniem na kolegę.
- Przed wypadkiem karola byla zatankować radiowóz i to ja k***a jej kazałem. Pasuje ci ?-wkurzył się dyżurny.
-Dobra przepraszam nie chciałem być wścipski - odparł zmieszany Krzysiek.
- Możesz mnie zostawić samego ? - zapytał posmutniały Jacek widać było ,że bardzo się tym wszystkim przejął.
***
- Możesz zawieść mnie do szpitala,nie chce siedzieć sam w domu - powiedział do Oli.
Chwile pózniej byli już​ pod szpitalem .
-Dzięki narazie- pożegnali się i każdy udał się w swoją stronę.
On dalej siedział przy niej jego twarz wyrażała tyle negatywnych emocji jakby na raz : strach ,niepokój ,smutek , ból to wszystko te emocje kumulowały się w nim i starał się żeby nie ujrzały światła dziennego. W tym momencie zaczeło się coś dziać . Zdezorientowany policjant jak najszybciej pobiegł po lekarza.
Lekarz wbiegł do sali obejrzał pacjentkę.
- Zabieramy ja na TK- powiedział patrząc na komputerki ustawione obok łóżka Karoliny.
4 godziny pózniej było już po wszystkim te godziny należały chyba do najtrudniejszych dla Mikołaja musiał czekać tyle czasu w niepewności.
-Stan pani Karoliny jest ciężki ma obrzęk śródczaszkowy, który się powiekszył przy tego typu urazach głowy musieliśmy ją wprowadzić w śpiaczkę farmakologiczną .Bo obrzęk jest zbyt duży i może doprowadzić nawet do śmierci -powiedział lekarz .
W tym momencie zadzwonił telefon to była Jaskowska.
- I jak Mikołaj wiadomo co z Karoliną ?- w jej głosie można było wyczuć przerażenie przed tym co powie jej podwładny.
- Jej stan się pogorszył zwiekszył się obrzęk mózgu - odparł załamany, ledwo wydukał to zdanie.
-Przepraszam nie moge rozmawiać- chciał jak najszybciej zakończyć tą rozmowę.
Wszedł z powrotem do sali usiadł na krześle chwycił jej drobną dłoń.
- Musisz walczyć. Słyszysz ? Karolina błagam cie..ja naprawdę nie chce nikogo innego na patrolu . Blagam- był taki przybity, że łzy same płynęły mu po policzkach.
Cdn.

Liczę na długie komy od was komentujac motywujesz do kolejnej czesci

piątek, 21 kwietnia 2017

3.2 Zemsta jest słodka

4 miesiące póżniej

Martwiłem się o Karolinę przez dluższy czas po tym zajściu ale teraz jest spokój , Kiedy napisała jedno zdanie "Wrócę "myślałem , że nie da sobie rady z tym wszystkim co ją spotkało . Ale jest dobrze jeżdzmy raz na patrol i jest jak dawniej
-  I jak jakie plany na wieczór - zapytałem koleżanki która wrzucała kilka rzeczy niezbędnych do torebki
- Może jakiś mecz będzie w telewizji - odpowiedziałam ale tak naprawdę nie wiedziałam co będe robić .Wogóle między mną a mikołajem niby jest tak samo ale mi się jednak mi się wydaje , że jest inaczej .
- Narazie Mikołaj do jutra - powiedziałam zamykajac za sobą drzwi
Tego dnia zostałam po służbie na komendzie dłużej, jakoś nie spieszyło mi się do domu. Zostałam też poproszona o zatankowanie radiowozu. Jechałam niedaleko parku,kiedy zobaczyłam jak ktoś ewidentnie prosi o pomoc. Zjechałam na pobocze, gdy zobaczyłam go ,aż ciary przeszły mi po plecach.
-O Pani aspirant Rachwał znowu sie spotykamy-zaśmiał mi się prosto w twarz.
-Jakoś nie wyczekwiałam tego spotkania- wycedziłam przez zęby.
Kiedy próbowałam się wycofać pojawił się drugi mężczyzna,który zamknął drzwi od samochodu.
-Co k***a na ucieczkę ci się zebrało ? Patrz niby taka odważna,a się wystraszyła- zaczęli szydzić ze mnie.
Chciałam jakoś się wybronić z tej sytuacji,ale strach odbierał mi racjonalne myślenie i coraz bardziej mnie paraliżował.
-Czego chcecie ? -zapytałam wystraszona mimo to nie traciłam zimnej krwi ,wiedziałam z kim mam do czynienia i do czego są zdolni.
-Jeszcze się suka pyta. Niech pomyśle ....sprawiedliwości - powiedział to,a jego oczy przepełniły się nienawiścią.
-To chyba ja powinnam się tego domagać ! -niemal wykrzyczałam.
-Zamknij się suko ! Idziemy stąd.
Jakoś miałam złe przeczucia i niestety się sprawdziły.
Tymczasem na komendzie. Dyżurny wszedzie szukał policjantki,która dawno powinna być już z powrotem.
-Siema widzieliście Karolinę ?-zapytał zaniepokojony Jacek.
-Widziałam ją jak wsiadała do radiowozu -odparła Ola.
-Stało się coś ? - zapytał wyraźnie wystraszony Mikołaj.
-Miała tylko jechać zatankować , na stacje jest 15 minut drogi ,a nie ma jej już godzinę telefonu też nie odbiera.
-Może nie zabrała ze sobą i gdzieś po drodze wstąpiła - próbowała jakoś pocieszyć kolegów Wysocka.
Jechaliśmy długo, coraz bardziej się bałam, wiedziałam też,że napewno będą mnie szukać.
-No wyłaź jesteśmy na miejscu - powiedział do mnie.
-Tutaj się rozliczymy - zaśmiali się, a potem gdzieś poszli.
Siedziałam wpatrzona w jednen punkt na ścianie nawet nie wiedziałam, kiedy wrócili.
Nagle poczułam okropny ból w różnych miejscach ciała,który stawał się coraz bardziej uciążliwy,po twarzy płynął mi strumień krwi. Napastnicy wcale mnie nie szczędzili chciałam krzyczeć ,ale coś mnie blokowało.
-Chyba jej wystarczy - powiedział z przerażeniem jeden z nich.
-Niech wie od kogo dostała ! Wiesz jak ja jej nienawidzę ? Wiesz k***a ! - krzyczał nadal okładając ją pałką.
-Jak ją zabijemy to zgnijemy w pierdlu ! -ciągnął dalej chyba dotarło do niego co zrobili z policjantką.
-Przecież o to nam chodzi...Chwila czy ty debilu chcesz się wycofać ?!- nie mógł uwierzyć w to co usłyszał od wspólnika.
Po jakimś czasie przestali bić Karolinę,która leżała cała zakrwawiona i zasiniaczona na podłodze, a obok niej na utworzyła się kałuża krwi.
-No i co z nią robimy ?
-No co k***a ? Trzeba ją gdzieś podrzucić. Pytanie gdzie ? Przecież zaraz ten sku*****n Białach zacznie jej szukać razem z całą psiarnią - powiedział z zamyśleniem,patrząc na skatowaną policjantke.
-Mówiłem ci,żeby jego też się pozbyć !- wykrzyczał drugi z mężczyzn.
-Ty się lepiej zamknij. Jedziemy.- zebrali kobietę z podłogi i zapakowali do samochodu.
Nowak i Białach zdążyli już uruchomić cały mechanizm poszukiwań.
Bandyci wpadli na pomysł ,żeby podrzucić Karolinę pod jej blok wszystko układałoby się po ich myśli,gdyby nie zapomnieli o jednym dość znaczącym szczególe.
- Ej stary przecież my zostawiliśmy radiowóz pod twoją chatą !
-Szybko zwijamy się póki nas nie szukają-pojechali odrazu pod dom jednego z nich, schowali radiowóz i przystapili do pakowania,bo chcieli jak najszybciej uciec.
Na komendzie zaczęła się walka z czasem. Czy zdążą uratować Karolinę ?
Póżnym wieczorem szedł przechodzień starszy pan wyszedl się przejść bo nie może spać a wiadomo dotlenienie jest dobre na lepszy sen .W pewnym momencie spostrzegł , że ktoś leży na trawie w pierwszej chwili myślał , że to jakiś pijany bezdomny . Gdy podszedł bliżej zobaczył dziewczynę pobitą brutalnie do nieprzytomności ..
- Matko Święta jak można coś takiego zrobi co im ta ta biedna dziewczyna zrobiła - powiedział pan ze zmartwiem i współczuciem . Szybko wyjął telefon z kieszeni i zadzwonił pod 112
- Halo ? Pogotowie ? -
- Tak Słucham pana - powiedziała dyspozytorka
- Znalazłem dziewczyne strasznie pobita i nie przytomna jest - powiedział zdenerwowany
- Dobrze a gdzie pan znalazł tą dziewczyne - zadała dyspozytorka pytanie bardziej szczegółowe .
- Ulica Mickiewicza 25 -
- Dobrze już wysyłam karatke prosiła bym pana żeby pan został na miejscu do czasu przybycia karetki
- Do widzenia
Chwilę pózniej ,przyjechała karetka i zabrali dziewczyne do szpitala
- Przeżyje - zapytał zmartwiony staruszek nieznajomą dziewczyną ale młodą . Tyle ma życie przed sobą ,
- Nie wiem nie umiem panu powiedzieć musimy jechać . Do widzenia  , dziękujemy za zawiadomienie .
10 minut pózniej ,
- Kobieta cieżko pobita NN brak jakich kolwiek dokumentów miała tylko przy sobie telefon telefon jest pobity trochę uszkodzony ale działa . - powiedział ratownik do lekarza
- Dobra dzieki
- Ela -zawołał jedna z pielegniarek
- Masz tu telefon tej pobitej dziewczyny i zadzwoń pod ostatni wybierany numer . Jasne ale powiem . że tyle lat pracuje i jeszcze nie widziałam tak brutalnego pobicia to cud przecież , że ona jeszcze żyje Współczuje rodzinie .
- A ! zawiadom policje - jeszcze dopowiedział lekarz
Kobieta wzieła do ręki telefon na szczescie nie miał żadnej blokady , zobaczyła ostatnim wybrany numer był do niejakiego mikołaja . Wybrała numer i czekała .
Mikołaj właśnie szukał pilota od telewizora gdy jego poszukiwania przerwał telefon .Zobaczył na wyświetlaczu Karolina/
- Karolina ? Co tak .-przerwała mu kobieta po drugiej stronie
- Dzieńdobry z tej strony pielegniarka Ela  z szpitala na biskupińskiej
- Coś się stało Karolinie .- powiedziałem zdenerwowany
- Proszę przyjechać lekarz udzieli panu wszelkich informacji -poinformowała białacha i się rozłaczyła
- Panie doktorze zaraz przyjedzie któś do tej pacjentki pobitej .Narazie udało mi się ustalić tylko ,że ma na imię Karolina .
15 minut pózniej byłem w szpitalu wpadłem do szpitalu i można powiedzieć , że biegiem poszłem szukać .
Weszłem do pokoju lekarzy
- Przepraszam pan jej lekarzem Karoliny - spytałem bałem się  stan mojej przyjaciółki .
- Tak Adam Konieczny prosze usiać - wskazał na krzesło
-Pana dziewczyna została brutalnie pobita mogę użyc określenia wręcz skatowana to cud że ona jeszcze żyje przy takich obrażeniach.
- Musimy zawiodomić jeszcze policje w takiej sprawie - poinformował go lekarz
- Nie trzeba ja jestem z policji zajme się wszystkim tylko musi mi pan powiedzieć wszystko co wie - powiedział przybity
- Powiem panu tak tyle lat pracuje ale nie rozumiem jak można tak postąpic kim trzeba być .Pani Karolina nieprzytomna została znaleziona przez przypadkowego przechodnia pod jednym z bloków na ulicy mickiewicza  . Myślimy , że ten kto zrobił poprostu ja tam zostawił i pojechał
 Byłem zszkowany tym co usłyszałem. Znajde tego kto jej to zrobił i pożałuje .
-Mogę do niej wejść - zapytał z przerażeniem i zmartwieniem
Gdy weszłem i zobaczyłem widok mrożacy krew w żyłach byłem przerażony ,
Nastepnego dnia rano
Poszłem do komendant powiedzieć o Karolinie i wziąść wolne nie chcialem pracować i tak nie mógł bym się skupić na pracy a pozatym coś kazało mi być przy niej nie mogłem jej tak zostawić .
- Dzień dobry pani komendant Przyniosłem podanie o urlop i mam ważne informacje
- Karolina wczoraj została pobita nie wiadomo kto to zrobił a co najgorsze, że ktoś ja podrzucil pod jakieś bloki na mickiewicza i zostawił jakis przypadkowy facet ja znalazł - powiedział załamany
- Co za bydle coś takiego mogło zrobić - powiedziała z szokowana jaskowska .Nie wierzyła , że coś tak okropnego można zrobić .A jaki jest jej stan ?
- Zły lekarz mówi że, przy tych obrażeniach to cud że żyje .
- Muszę wracać do szpitałą . Do widzenia .
3dni póżniej na komendzie .
- Hej ola możesz na chwile - powiedział jacek
- Wiesz co martwie się o Mikołaja byłem u niego wczoraj i się martwie bo nie chce nigdzie iść przespać się zjeść coś porzadnego tylko od momentu gdy się dowiedział o karolinie siedzi tam cały czas .Nie słucha nikogo . Może pujdziesz do niego pogadasz .
- O kurde to faktycznie nie dobrze ja tez się martwie on nawet moich telefonów nie odbiera .
- Na razie mu leciec na patrol zajrze po słuzbie .
Weszłam na odział . Chciałam wejsć do mikołaja ale zobaczyłam że spi oparty głową o łozko i postanowiłam iść do domu go nie budzić ,


Hejka wracam po długiej nieobecnosci . Ale kłopoty z laptopem brak czasu szkoła i tak wyszło mam nadzieje ze czekaliscie , Pozdrawiam Dark Angel

Liczę że zostawicie po sobie komy to znał ze tu by liście czytaliscie .;)



środa, 19 kwietnia 2017

Wstrzasająca wiadomosc

Hejka ! mam do was pytanie czy ktoś tu jeszcze zaglada bo planuje do konca tego tygodnia dodać opowiadanko ale nie wiem czy ktoś tu jeszcze zaglada .
A i wiec postanowiłam wam dać streszczenie cześći :)
Taką zachęte

Streszczenie 2.30

4 miesiące pózniej,

Kochani mam dla was złą wiadomość . - powiedziała komendantka
Jedna z wrocławskich policjantek została brutalnie pobita
Kto został pobity ? Dlaczego ? Kto jest sprawcą?

tego dowiecie się w opowiadaniu

pozdrawiam dark angel

sobota, 1 kwietnia 2017

Ważne wiadomości

Hejka !
 Długo mnie nie było ale wracam i mam pytanie  czy mam jeszcze to kontynuować to pisanie . Czy ktoś to będzie czytał ? Czy są jeszcze osoby które to będą czytały .
Postanowiłam zmienić tematykę bloga na policjantki i policjanci inny styl .
Czy mam pisać ? Czy zakończyć tego bloga piszcie w komentarzach to bardzo ważne

Pozdrawiam Dark Angel

wtorek, 7 lutego 2017

ważne wiadomosci

Hej chciałam was przeprosic ale nie bendzie opowiadan przez najblizszy czas ale mam zepsuty komputer i musi isc do naprawy wymiana gniazda do ładowania . Nie wiem kiedy pijawi sie opowiadanie .napewno kiedy bede miala komputer .pozdrawiam was :l

niedziela, 8 stycznia 2017

3.1

Karolina w pokoju policjantów przechodziła piekło. Psycholog próbował sie do niej dobierać. Jednak kobieta była zbytnio wystraszona,żeby sie samodzielnie bronić.
-I co ? Dobrze ? Może się zabawimy co ? - pytał z pogardą i z nachalnością
-Pomocy !-policjantka próbowała jakoś się ratować. Była przerażona żadna próba odparcia siły Wolańskiego nie dawała pozytywnych rezultatów.
-Zamknij się suko,bo inaczej pogadamy.- wykrzyczał z nienawiścią w strone przerażonej blondynki
Rachwał czuła jakby to trwało nieskończoność.
- Myślisz że, ktoś ci pomoże ? Zobaczymy czy jest warto co Mikołaj ma partnerkę .- powiedział stając się coraz bardziej agresywnym w stosunku do Karoliny
- Zostaw mnie ! Nie dotykaj mnie !- krzyczała przerażona kobieta
Jednak Mikołaj nie pozostał obojetny na swoje przeczucia. Wiedział do czego zdolny jest psycholog i za wszelką cenę chciał pomóc partnerce z patrolu.Na szczęście drzwi udało się wyłamać niemal bez problemu,ale to co tam zastał całkowicie przeszło jego najgorsze oczekiwania.
-Zostaw ją ! -wykrzyczał policjant.
-Bo co mi kozaku zrobisz ?-odparł bardzo pewnie Wolański.
Oderwal go od wystraszonej koleżanki i patrząc na niego nie wytrzymał i poprostu przywalil mu w pysk.
-Porzalujecie tego wszyscy ! Zobaczycie !
-Jakoś sie nie boje-powiedział przytulajac Karolinę.
- Ja nie wiedziałam że on jest do tego zdolny - mówiła drżącym głosem
Chwilę później do pokoju przyszli inni policjanci,którzy zabrali psychologa na dołek skąd szybko nie wyjdzie.
Gdy weszli policjanci blondynka skuliła się i jeszcze bardziej wtuliła się w mikołaja
-Jak sie czujesz ? -zapytał czule.
-Bywało lepiej gdyby nie ty nie wiem co by było dalej...
-Nie przesadzaj każdy by tak zrobił na moim miejscu.
- Mikołaj ale on chciał mnie zgwałcić .- powiedziała i się rozpłakała .
- Co za bydlak z tego wolańskiego - powiedziałem wzburzony
-Chodź odwioze cie do domu -powiedział posyłając serdeczny uśmiech.
Przed komendą spotkali Jacka i Ole ,którzy gdzieś bardzo się spieszyli. Powiedzieli sobie tylko szybkie" cześć" i rozeszli się w swoje strony.
Nowak i Wysocka mieli umówione spotkanie w sprawie sali weselnej na przedmieściach Wrocławia. To miejsce miało w sobie coś takiego,że się w nim zakochali oboje.
-Fajnie tutaj dobrze,że Emilka i Krzysiek nam o nim powiedzieli.
-No oni tutaj przeżyli najlepsze w życiu chwile to może i nam przyniesie szczęście.
-Ja i bez tego jestem najwiekszym szczesciarzem,że spotkałem ciebie.
Zeszło im bardzo długo ,bo ustalali menu,wystrój i inne sprawy. Całkiem padnieci wrócili do domu i zasneli niemal odrazu. Nastepnego dnia policjanci udali sie do pracy. Jaskowska przed odprawa postanowiła przejść się po komendzie i posprawdzac wszystko przed wizytacja. Wydawało jej się,że jest wszystko w porządku do czasu gdy doszła do drzwi pokoju policjantów. Pech chciał,że akurat w tym momencie znajdował sie tam Mikołaj.
-Możesz mi powiedzieć co tutaj sie stało ?-zapytała poddenerwowana.
-Oj gdyby pani wiedziała co się tutaj wczoraj działo nie reagowała by tak pani-chciał jakoś ominąć ten kłopotliwy temat.
-Mikołaj zadalam ci konkretne pytanie i oczekuje konkretnej odpowiedzi.
-Pani komendant jak przyjdzie Karolina to przyjdziemy to pani i wszystko wyjaśnimy.
Jednak aspirant sztabowy Rachwał przyjechała 2 minuty przed odprawą przez co rozmowa z przełożoną została przeniesiona na później.
-Karolina...jak ty sie czujesz po tym ?
-Możemy o tym nie rozmawiać proszę cię-odparła smutniejszym głosem.
-No niestety nas to nie ominie,bo komendantka nas wzywa do siebie.
-Nie..jeszcze tego brakowało-powiedziała zrezygnowana.
-Mikołaj ?- zapytała
- Tak . ? Wiesz dziekuję ci za wczoraj naprawdę nie wiem jak by się to skończyło gdyby cie nie było .
-Nie mogłam spać dzisiaj w nocy śniło mi się to wszystko co on mi chciał zrobić - powiedziała smutnym głosem patrząc się przez szybę radiowozu .Nadszedł czas niezbyt przyjemny szczególnie dla policjantki. Chciała jakoś się z tego wymiksować,ale niestety bezskutecznie.
-Możecie mi powiedzieć do cholery dlaczego te drzwi są rozwalone ?
-To przez tego całego psychologa..-zabrał głos Mikołaj.
-Nie rozumiem.
-Ten idiota dopierał się do Karoliny. Nie daruje mi tego !-policjanta poniosły nerwy.
-Wy chyba żartujecie ?-nie dowierzała Jaskowska.
- No  niestety nie pani komendant -zabrała głos karolina
- Kogo ja zatrudniłam - powiedziała z niedowierzaniem komendantka
- Jak się  czujesz ? - zapytała policjantki
- A jak mam się czuć ten idiota o mało mnie nie  zgwałcił !
Rachwał nie wytrzymała trudnej dla niej atmosfery i bez słowa wyszła trzaskając drzwiami. Poszła do pokoju by trochę ochłonąć. Weszłem do naszego pokoju .
-Ja cię przepraszam to nie miało tak być-sama nie wiedziała co sie z nią wtedy dzieję jakoś dziwnie się czuła z jednej strony chciało się jej płakać,a z drugiej mocno przytulić do Białacha i nigdy się nie wyrwać z jego objęć.
Jednak wolała zebrać się i wrócić do domu. Położyć się na łóżku i o wszystkim zapomnieć.
- Idę do domu jest zmęczona tym całym dniem .Narazie mikołaj .Cześć
Nie wiem czemu chciałam się do  niego przytulić przecież to tylko kolega z pracy to ja nie wiem skąd mi się wzieły pomysły na takie rzeczy chociaż  gdy mnie przytulił czułam się bezpiecznie. Dobra dość to tylko kolega z pracy . Położyłam się z nadzieją że dziś będzie lepiej
c.d,n
Liczę na długie komentarze .

wtorek, 27 grudnia 2016

2.28

Jacek dał mi na zastanowienie parę dni ale termin mija już jutro coraz bardziej przekonywałam się przy swoim wyborze kocham go i chce z nim być do końca życia przecież doskonale sprawuje się w roli partnera i ojca,a to jest najważniejszy argument. Wieczorem mu o tym powiem a teraz zmykam do pracy. Przez cały dzień jakoś nie było nam po drodze widziałam Jacusia może z dwa razy kiedy to nie ma przy mnie bardzo tęsknię. To chyba nazywa się miłość.
Jutro Olusia ma mi odpowiedzieć czy zechce zostać moja żoną. Kocham ją bardzo i chce z nią być ale czy ona też...Chyba muszę przestać o tym myśleć bo mam coraz więcej wątpliwości.
Policjanci skończyli służbę równo o 20:00 i mogli udać się do domów. Jacek postanowił poczekać na swoją ukochaną. Jednak trwało to długo i zaczął się martwić. Poszedł do jej pokoju.
-A ty dalej przy papierach ?
-No ktoś musi to zrobić a Krzysiek zawsze zostawia to mnie...
-Ja to sobie z nim poważnie porozmawiam- powiedział nieco oburzony.
-W zasadzie to ja już skończyłam. Idziemy...
Para udała się do domu gdzie czekała ich jeszcze poważna rozmowa od której zależała ich przyszłość. Jacek próbował jakoś zmusić dziewczynę do mówienia tylko narazie mu to nie za bardzo wychodziło. Postanowił załatwić to inaczej.
-To powiesz mi w końcu czy mam czekać nie wiadomo ile ?
-Ale o co ci chodzi ?
-Miałaś mi dac odpowiedź do jutra ale ja już nie wytrzymam. Tak...czy nie ?
-To trudna decyzja naprawdę...Ale chyba nie będę żałować tego co powiem. Tak-powiedziała cicho.
-Słucham ?-zapytał przestraszony.
-Zgadzam się chce być twoja żoną. Kocham Cię .
Jak dobrze że się zgodziła a ja się bałem... Mam dla niej jeszcze jedną niespodziankę.
-Olusiu chciałem Cię zabrać w jedno miejsce.
-Coś Ty znowu wymyślił ?
-Dowiesz się jutro.
Zaciekawiona Wysocka nie mogła doczekać się następnego dnia i tej niespodzianki. W końcu nadeszła wyczekiwana chwila. Tam gdzie ją zabrał zupełnie by się nie spodziewała.
-Kochanie możesz sobie wybrać sukienkę ślubną moja żona będzie wyglądała bajkowo
-Ale...
-Nie ma żadnego ale wybierz która Ci się najbardziej podoba.
Nigdy nie spodziewałabym się takiego prezentu. Byłam w szoku.
Patrzyłam na tyle sukienek wszystkie były przepiękne w końcu bo kilku przymiarkach znalazłam sukienkę idealną . Jak  twierdził jacek wyglądałam bajecznie .
- Tą bierzemy -zwróciłem się do pani która na pomagała .
                                                                  ****
Zabrałem Karolinę na komendę była przerażona cała się trzesła .Weszliśmy do pokoju i usiedliśmy na krzesłach .
- Co się stało ?- zapytałem
- Ktoś  mnie napadł i czymś oblał -powiedział a  głos jej sie trząsł .Zobaczyłem ze ma coś ramieniu , to była jakaś rana .Wziełem apteczkę i podeszedłem do  niej .
- Daj tą rękę opatrzę ci - powiedziałem .
- Widziałaś twarz . Jak myślisz kto by mógł być ?
- Nie widziałam . Ale Nie wiem kto mnie aż tak nie nawidzi żeby mi zrobić coś takiego - rozpłakała się . To przykre widzieć w takim stanie kogoś z kim pracuje się na co dzień
- Przepraszam cię . Głupie łzy ja wcale nie płacze. Ale przestań ze stali nie jesteś - przytuliłem ją
- Ja chyba wiem kto to mógł zrobić . - powiedziała ale jej głos był spokojniejszy niz chwilę temu .
-Tak  a kto ?
- Psycholog bo słyszałam jak prowadził jakaś podejrzaną rozmowę i zagroził że , jak komuś powiem to pożałuję . A ja chciałam iść do jaskowskiej i o wszystkim powiedzieć .
- No co za bydlę z tego psychologa niech ja go tylko dorwę to pożałuje
W międzyczasie na korytarzu stał psycholog i słyszał rozmowę karoliny i mikołaja .
Muwiłem jej że ma trzymać jezyk za zebami to mnie nie posluchała było ostrzenia to teraz po załuje tego że , powiedziała temu glinie .
- A co ty robisz o tej godzinie na komendzie - zapytała z zaciekawieniem
- Telefonu zapomniałem - powiedziałem wskazując urządzenie które leżało na biurku .
- Jutro pujdziesz do jaskowskiej i opowiesz wszystko a on odpowie za to co zrobił .
- Cieszę że , jednak zapomniałeś tego telefonu .- uśmiechneła się do kolegi
- Chcesz herbaty ? Napijemy się i odwiozę cię do domu zaproponowałem widząc że , się uspokoiła.
- Poproszę .
- Ok. Zaraz wracam - powiedziałem i wyszłem do kuchni
Psycholog korzystając z okazji że , Mikołaj wyszedł . Poszedł do karoliny .
Wszedł zamykając drzwi za sobą
- Co ty tu robisz ? Wynoś się !!- krzykneła .
- Muwiłem ci ostrzegałem że , masz trzymać język za zębami a ty mnie nie posłuchać ostrzegałem że , pożałujesz a ja nie rzucam słów na wiatr. - podszedł do przerażonej policjantki która się cofała dalej lecz natrafiła na ścianę
- Spadaj nie będę z tobą w nic grała przez ciebie mieszko nie żyje ! . Nie moge na cb patrzeć - powiedziała z pogardą
- Zamknij się lepiej i nie pogarszaj swojej sytuacji bo i tak nikt ci nie pomorze .- w głosie było słychać nie nawiść
- Wal się - powiedziała nie ugięta
- Ty nie rozumiesz co do ciebie sie muwi chwycił ją za szyję i przygniótł do sciany . Gdy udało jej się wyrwać pobiegła w stronę w drzwi ale były zamknięte .
Skończyłem rozmawiać z moją córką dominiką i zalałem herbatę i poszłem do karoliny ale gdy szłem do pokoju usłyszałem przerażliwy krzyk bo była ona karolina w tle szłyszałem jeszcze psychologa która krzyczał coś nie zrozumiałego . Zostawiłem tą herbatę i pobiegłem  do pokoju . Chciałem wejść ale nie mogłem drzwi były zamknięte

CDN...
Do nastepnego
Liczę na komentarze :)


poniedziałek, 21 listopada 2016

Miniaturka . Ważna wiadomość

Uwaga jeżeli przy poście 2.27 pojawi się 10 komentarzy postawiłam wam napisać miniaturkę tak żeby zmotywować was do pisania komentarzy zachęcam bardzo ! Pojawi się miniaturka a a dzień póżniej nowa cześć . Komentarze liczą się pojedynczo jedna osoba jeden komentarz
Pozdrawiam .

niedziela, 20 listopada 2016

2.27

Obudziły mnie zapachy dobrego śniadania którego przygotowywał Jacek.
- Hej wstawaj bo się do pracy nie zdążysz
- Jeszcze 5 minut - powiedziała  niewyrażnie zaspanym głosem .Odstawiłem tacę z śniadaniem i podszedłem do Oli i zacząłem ją łaskotać .
- No już wstaje ! - podniosła się i zobaczyła śniadanie .- A co to za okazja ?
- A musi być okazja chciałem ci po prostu zrobić przyjemność - położyłem tacę na kolanach Oli
- Mam do ciebie pytanie a co myślisz o tym jak byśmy wzięli ślub ?
- Jacuś ale żle ci tak jak jest - powiedziałam
- Nie, nie jest ale chciał bym żebyś była moją żoną , chciał bym cię zobaczyć w pięknej białej sukni
- A ja nie wiedziałam że , z ciebie taki romantyk jest - powiedziała w międzyczasie odstawiając tace na stolik przy łóżku .
- Wiesz daj mi się zastanowić a ja idę do Agaty bo coś w nocy kaszlała
Weszłam do pokoju córki i zobaczyłam że , jest odkryta  i chciałam ją przykryć ale dotknęłam jej czoła i było gorące . To jest jej dopiero pierwsza choroba .
- Jacek , ! - zawołałam go - Tak przynieś mi termometr mała ma gorączkę . Dzisiaj nie pójdę do pracy zaraz zadzwonie do szefowej .
- Ok zaraz przyniosę - pocałowałem ją w policzek . To była pierwsze przeziębienie małej i chyba Ola się bała .
Pół godziny póżniej
 Zadzwoniłam do komendantki że , mnie nie będzie bo mała jest chora
- Oluś kochanie trzymaj się ja  lecę do pracy - pocałował na do widzenia

                                                                   ***
Dzisiaj miałem kolejny dzień z Karoliną  , muszę stwierdzić że , mam szczęście do partnerek Karolina jest bardzo fajną osobą i  polubiłem ją i dobrze mi się z nią rozmawia . Wtedy do pomieszczenia weszła Karolina .
-  Hej
- Hej a co ty taka zmęczona ?
- Motor mi się zepsuł i musiałam iść na pieszo i myślałam że , już nie zdążę , zaraz przyjdę tylko się przebiorę - wyszła zamykając drzwi za sobą .
Po chwili wróciła i ruszyliśmy na patrol . Na mieście było spokojnie i zjechaliśmy na przerwę obiadową która zjedliśmy w naszym pokoju .Po chwili wszedł Jacek .
- Karolina chodż coś podpisać . - Nie , teraz nie mogę
- Ale to ważne  - upierał się dalej dyżurny
- No dobra już idę
Po  chwili zadzwonił Karoliny telefon przy którym siedzi i zobaczyłem że, to karolina prowadzi bloga .
Po służbie .
- A ty co nie idziesz do domu żeby zrobić kolejny wpis na bloga ?
- O czym ty mówisz ?
- Karolina widziałem jak poszłaś do jacka dzwonił telefon odebrałem i zostawiłaś stronę otwartą
- Nie mów nikomu - uśmiechnęła się w stronę Mikołaja .
- Podrzucić cię do domu ?- zapytałem koleżankę
- Nie dzięki . Wiesz papierów się trochę nazbierało i muszę to dokończyć
- No to Do jutro Blogerko Karolciu
- Do jutra .
Wzięłam się za wypełnianie papierów . Ale przy kserowaniu nie których dokumentów zabrakło mi papieru do drukarki i poszłam po papier.
I to co usłyszałam po drodze przypadkiem przeszło oczekiwania .Psycholog prowadził jakąś podejrzaną rozmowę .Wtedy gdy już szłam do pokoju on wyszedł
- Myślałem że , już do domu poszłaś. Nie poszłam. Bo ja wypełniam zaległe dokumenty a nie tak jak co nie którzy siedzą po godzinach i knują coś żeby zrujnować naszą komendę .
- No a ja się cieszę że , zostałaś ukarana przez komendatkę .Sama nie jesteś lepsza.
Masz ładną bużkę i szkoda by jej było pewno z chęcią dała byś naszemu Białachowi gdy by tylko cię chciał - powiedział pogardliwie bo nienawidził mikołaja,
- To zobaczymy kto będziemy lepszy jak o wszystkim jutro się dowie Jaskowska !!- wykrzyczała
- Nawet się nie waż bo cię zniszczę - powiedział grożąc Karolinie .
Karolina wróciła do uzupełnia dokumentów a tym czasem
- Słuchaj jest mokra robota trzeba zadbać o to żeby jedna policjantka była cicho .- powiedział do jakiejś osoby przez telefon
Po skończonej pracy Karolina wracała na pieszo do domu . Szła i w pewnym momencie jakiś facet podbiegł do karoliny i oblał ją jakaś substancją .
Szedłem z powrotem do komendy gdy usłyszałem krzyk , przerażający krzyk .
Podbiegłem bliżej to kogo zobaczyłem nie mogłem uwierzyć . Była to Karolina stała przerażona.

Cdn.

Uwaga jeżeli przy poście 2.27 pojawi się 10 komentarzy postawiłam wam napisać miniaturkę tak żeby zmotywować was do pisania komentarzy zachęcam bardzo ! Pojawi się miniaturka a a dzień póżniej nowa cześć . !!!!! Komentarze licza sie pojedynczo jedna osoba jeden komentarz .
Pozdrawiam .


Pozdrawiam cieplutko
Do następnego







poniedziałek, 7 listopada 2016

2.26

Zimny rześki jesienny poranek przez uchylone okno wpadało zimne powietrze, które oziębiało pomieszczenie. Ola się obudziła, bo poczuła się zmarznięta.
Spojrzała na zegarek, który stał, na szafce wskazywał, 8:00, mimo że, mamy urlop to i tak wcześnie wstałam, może bym pospała, gdyby nie zabrał mi kołdry prawie całej. Wstałam, domknęłam do końca okno, bo było, w tym pokoju jak w lodówce założyłam kapcie cieplutki szlafrok i udałam się do kuchni po codzienną dawkę kofeiny.
Obróciłem się i chciałem przyciągnąć Olę do siebie, ale jej już nie było tylko puste już chłodne miejsce.
W kuchni zobaczyłem, jak Ola siedzi przy blacie kuchennym i pije kawę.
- Hej i jak wyspałaś się — zapytałem, czy jej się dobrze spało z wesołym uśmiechem na twarzy,
- Wyspałabym się, jak byś się nie rozpychał i nie zabrał mi prawie całej kołdry, przez co zmarzłam, obudziłam się i nie mogłam już dalej zasnąć — powiedziała to z wyrzutem i jej mina nie wskazywała na jakiś super nastrój dzisiejszego dnia.
- Jakie plany dzisiaj kotku ? - zapytałem troskliwe,
- Ja idę do sklepu kupić sobie drugą kołdrę, bo nie mam zamiaru już więcej marznąć, bo ty się owiniesz jak naleśnik tą kołdrą — stwierdziła poważną miną — Nie wiem jak ty — po chwili dodała — Ja idę z tobą, przecież nie zostawię cię samej słonko, kupimy, śliczną kołdrę zapakujemy do samochodu i pojedziemy do domu.-
- A tobie ? Nie musisz mówić do mnie jak do 5-letniego dziecka.-Człowiek stara się być miły.- Ciężkie życie z wami kobietami — uśmiechnęła się troszkę na stwierdzenie,
Podszedłem, pocałowałem.- To jak jedziemy po nowym nabytek, żeby mojej księżniczce nie było zimno. Możesz nawet 2 sobie kupić — posłałem jej szeroki uśmiech.
- Jedziemy.
****
Dziś miałem zacząć pracę z jakąś nową policjantką, która będzie dowódcą nie mogłem sobie wyobrazić, że, kobieta będzie mną, rządzić dotychczas tylko moje córki to robiły, ale to rodzina,
Pod komendą spotkałem Jacka.
- No cześć Mikołaj. Jak tam gotowy do pracy — No cześć a daj spokój, będę, z jakąś kobietą, która będzie dowódcą w patrolu.
- To zaproś ją na jakiegoś pączka, kawę — zaproponował Jacek — Tak znając, moje szczęście to pewno jest na jakiejś diecie i się obrazi zaraz — No ale jak by co zawsze możesz, do mnie przynieść a jak byś jakiś serniczek skołował, jeszcze to byłoby idealnie.
Na odprawie komendant Jaskowska przydzielała rewiry i w tym momencie weszła Karolina — To jest nasza nowa koleżanka aspirat sztabowy Karolina Rachwał i będzie jeździć w piątce z Mikołajem — powiedziała Komendantka, Ale wtopa sobie pomyślałem, przypominając sobie rozmowę z Jackiem przed komendą — To może jakieś pączki albo po serniczek dla dyżurnego skoczymy co ?- zapytała się z ironią mi Karolina.
Cała służba przebiegła spokojnie, Gdy wychodziłem do domu, widziałem, że, koleżanka z patrolu się z kimś kłóci. A ten ją chwycił za ramię i szarpał, żywo gestykulując i mówił w jej kierunku.
Cdn.

I jak się podobało ? Z kim się kłóciła Karolina ?
Liczę na długie komentarze.
Do zobaczenia do następnego.

sobota, 22 października 2016

2.25

Hej przepraszam za długą 2 miesięczną przerwę ale wena odmówiła współpracy i łaskawie wróciła po 2 miesiącach ale też  brak czasu szkoła się zaczęła . Zapraszam na opowiadanko jeśli ktoś jeszcze tu zagląda


Ola krzyknęła z bólu a Jacek się zrobił blady na widok krwi .Wtedy zbiegli się lekarze i zobaczyli co ta kobieta zrobiła .
- Szybko na blok ! - krzyknął jeden z lekarzy .a drugi wezwał policję .
Anastazja próbowała uciec ale Jacek ją złapał
Przyjechała policja zabrała kobietę na policje i dostała skierowania na badania psychiatryczne
Mijały godziny  czas dłużył się bardzo a Jacek nie wiedział co się dzieje z jego ukochaną brunetką .
Zmęczony wielogodzinnym czekaniem przysnął na krześle i obudził go trzask drzwi .
Z bloku operacyjnego wyszedł lekarz miał ok 30 lat w zielonym stroju specjalnym przeznaczonym do operacji.
- Co z nią - zapytał pełen obaw bał się bardzo tej odpowiedzi
- Pani Aleksandra straciła dużo krwi bo narzędzie było ostre i dość głęboko się wbiło .Ale uratowaliśmy panią Aleksandrę  ale niestety dziecka nie udało się nam uratować bo było zbyt rozległe krwawienie .- poinformował go lekarz z profesjonalnym spokojem.
- A mogę ją zobaczyć ?- zapytał jak ja jej to powiem że , nie ma naszego dziecka przez jakąś wariatkę ?
- Tak proszę do końca i w lewo sala nr .7 ale proszę nie długo pacjentka musi odpoczywać po operacji,
- Dobrze . Dziękuję . Do widzenia -pożegnał się z lekarzem i poszedł korytarzem w stronę sali Oli.
Po 2 minutach był na miejscu stał przed białym drzwiami z numerkiem siedem ale jakoś położył rękę na klamce i się zastanowił co ja jej powiem ? Jak ? . Zdjął dłoń z metalowego przedmiotu i podszedł do szyby obok drzwi Zobaczył że, Ola nadal śpi jest blada z tą białą pościelą się zlewa i staję się prawie nie widoczna Dlaczego ją to wszystko spotyka przecież ona jest taką i nic nikomu krzywdy nie zrobiła a tyle nie szczęść ją spotyka,
Odszedłem od okna i znowu podszedłem do drzwi ,położyłem dłoń po raz kolejny na klamce ale tym razem odtworzył drzwi i wszedłem do środka. W sali były dwa łóżka .Jedno od strony okna gdzie leżała moja Ola a  drugie bliżej drzwi które w tej chwili stało puste. Spojrzałem na monitor który wskazywał prawidłową pracę serca . Lekarz mówił że, za nim ona się obudzi to trochę to potrwa .
Usiadłem koło Oli łóżka zmęczony zasnąłem obudził mnie dotyk Oli dotykała mojej głowy swoją drobną ręką .
- Hej dobrze się czujesz ? Ola pokiwała głową twierdząco.
3 miesiące póżniej
Ola  już jest w domu informację o stracie dziecka przyjęła dość spokojnie . Chciałem żeby została w domu ale uparła się żeby iść do pracy bo twierdzi że , dość już się nasiedziała i odpoczęła.
Ranek na komendzie .
Mikołaj został wezwany do Jackowskiej a ja poczekałam na niego w radiowozie . 15 minut póżniej  był już w radiowozie
-? czego Jackowska chciała od ciebie ?
- A tam nic ważnego . Sprawdziłaś auto przez wyjazdem - szybko zmienił temat na bardziej wygodny
- Sprawdziłam.
Po całym dniu wróciliśmy na komendę
Mikołaj się wściekał bo nie miał żadnego piszącego długopisu
- Czy tu są jakieś długopisy które piszą ? Są - podałam mu jeden
- To powiesz mi w końcu co ukrywasz od rana ?
- Ola to już koniec. Dziś był nasz ostatni patrol.
- I co ja mam ci teraz powiedzieć Mikołaj .?- powiedziała a powieki jej się zaszkliły
- Służba z tobą to była przyjemność byłaś moim partnerem i przyjaciółką
Pocałował ją w czoło . -Nie płacz młoda uszy do góry.
Po odwiedzinach u pani komendant wiedziałem z kim już będę jezdzić
Aspirant Sztabowy Karolina Rachwał.

Cdn.
Liczę  na długie komentarze jeśli czytacie tego bloga jeszcze
Do zobaczenia .







piątek, 21 października 2016

Dobre wiadomosci

Hej właśnie wpadłam na ciekawy pomysł w końcu wena się do mnie uśmiechła który mam zamiar opisać tu na blogu jak znajdę troszkę czasu ale postaram się żeby opowiadanko pojwawiło się już nie dlugo i bardzo przepraszam za 2 miesieczna nie obecnosc ale szkoła zaczela i tak jakos brak czasu a jeszcze wena nie sprzyjała . Mam nadzieje że ktoś jeszcze to czyta ze nie zapomnieliscie o blogu,;)
Pozdrawiam do zobaczenia wkrótce

sobota, 8 października 2016

Ważne info

Przepraszam bardzo za brak postow ale mam brak weny kompletnie nie wiem co dalej napisac a nie chce pisac byle co jak to sie muwi wode lać a brak weny i szkola . nie wroza dobrze blogowi wiec sie zastanawiam czy nie zrobic sobie przerwy do od listopada do stycznia .Chyba ze wy macie jakies pomysly to bardzo prosze wszelkie pomysly zostawiac w komentarzach .bardzo chetnie wykorzystam. Lub. Na gmail kathyakamila@gmail.com
Jeszcze raz przepraszam ale co zrobic jak wredna wena nie chce wrocic . blog emilka i krzysiek bedzie prowadzony.
Tylko mysle zrobic przerwe /zawiesc ten. Jak myslicie?? Jakie kolwiek pomysly bede wdzięczna
Pozdrawiam Shadow of sky

środa, 31 sierpnia 2016

2.24

Kilka miesięcy póżniej .
Ola po długim pobycie w szpitalu wyszła z niego . Tak bardzo bałem się o nią przez te kilka miesięcy .Idąc zauważyłem że, jakiejś kobiecie chłopak chce wyszarpnąć torebkę
- Kolego zostaw tą torebkę
- Bo co ! -krzyknął w stronę jacka
- Jak się nie uspokoisz to na komendę  na dołek trafisz policjantem jestem !
Chłopak słysząc te słowa od razu zmienił postawę i oddał kobiecie torebkę
- Chce pani złożyć doniesie na tego chłopaka ?
- Nie ,
Wtedy chłopak odszedł od miejsca zdarzenia
- Anastazja jestem a ty ?
- Jacek
- A może jacek byś umówił się ze mną na kawę w ramach podziękowania ? - zapytała przystojny jest pomyślała sobię
- Nie , dziękuję mam dziewczynę . Do widzenia
                                                                           ***
Chłodny poranek obudził mnie do końca mimo tego że , nie mogłam spać bo maleństwo strasznie kopało
- Hej już nie spisz -zapytałem Emilkę
- Nie jakoś nie mogę maleństwo strasznie kopię
Po zjedzonym śniadaniu miałam iść oglądać z Krzysiem jakiś film w tv. Ale nagłe poczułam bardzo silny skurcz .zdziwiłam się przecież termin miałam za 2 tygodnie dopiero ale za chwilę poczułam kolejny skurcz był na tyle silny że upuściłam kubek z herbatą na podłogę  rozległ się hałas rozbijanego szkła.
- Emilka co się stało?- Ja rodzę - powiedziała a na twarzy pojawił się grymas bólu.
-Ok . to ja dzwonię po karetkę
czułam coraz większy ból. Nie mogłam się uspokoić. Ręce tak mi się trzesly, Po dwudziestu minutach byłam już w szpitalu. Ubrana w uroczą piżamkę wieziono mnie na porodówke. Byłam przerażona. Ból stawał się coraz większy. Nerwowo zaciskałam ręce na brzuchu. Próbowałam głęboko oddychać . Poród trwał już  godzinę a ja bym zmęczona już przez tego skurcze. . -Kochanie dasz radę.-szepnął do mojego ucha to tak pewnie.
Po czterogodzinnej walce byłam potwornie zmęczona ale mogła wziąć na ręce moją mój mały skarb moją córeczkę
                                                                                         ***
3 miesiące póżniej
Od momentu gdy pomogłem tej kobiecie ona mnie nachodzi wymyśliła sobie że , możemy się lepiej być dla siebie kim więcej
- Jacuś cześć skarbie - powiedziała kobieta
- Jak pani tu weszła a wymyśliłam coś że by się z tobą zobaczyć tak teskniłam
- Ale ja mówiłem pani że , ja mam już dziewczynę
- Będziesz mój i nikogo więcej zepchnęła jacka ze schodów
Godzinę póżniej w szpitalu obrażenia są nie wielkie  i jeszcze dziś będę mógł wyjść do domu
- Jacuś nic ci nie jest weszła Ola na sale - tak wszystko dobrze a z kim  została Agatka
- Dziadek został z wnuczką
- A kim pani jest!! .weszła do sali Anastazja
- Ja jestem dziewczyną jacka a pani ?
- Ja jestem jego narzeczoną - Jak to narzeczoną - nie rozumiałam okłamał mnie ?   zrobiło mi się ciemno prze oczami i upadłam
Chwilę póżniej odzyskałam przytomność
- Miała już pani takie zawroty głowy  ?
- Nie to dopiero pierwszy raz może to przez stres
- A kiedy miała pani ostatni raz miesiączkę
- Nie pamietam może 2 miesiące temu
Lekarz zlecił podstawowe badania i beta hcg
Pół godziny póżniej lekarz przyszedł z badaniami
-Pani Olu jest pani w 8 tyg ciąży gratuluję
Wtedy kobieta która podawała się za narzeczonego jacka podeszła do Olki
- Nie bedzie żadnego dziecko ani ciebie szmato on jest mój !- odwróciła się wzieła ostre narzedzie wbijając oli w brzuch ..
cdn...

Liczę na długie komentarze


piątek, 5 sierpnia 2016

2.23 Jak mogłaś mi nie powiedzieć Aleksandro ??


Zobaczyłam Jacka w pokoju z tacą, na której były kanapki, które wyglądały smakowicie i na pewno też tak smakowały. Przetarłam oczy do pełnego rozbudzenia, żeby pozbyć się resztek przyjemnego snu.
- A co to za okazja ? - zapytałam z ciekawością.
- A to musi, być okazja po prostu chciałem ci zrobić śniadanie, bo wczoraj widziałem, jaka byłaś zmęczona, jak szybko zasnęłaś — powiedziałem z nadzieja że może dziś się dowiem coś więcej o tajemniczym przedmiocie, o którym Ola unikała tebomatu i reaguje dość nerwowo.
-Która jest godzina ? Zapytałam, bo byłam umówiona z Emilka dziś na zakupy.
- 10:30,Gdzieś idziesz ??
-Umówiłam się z Emilka na zakupy, że pomogę jej wyprawkę skompletować dla dziecka, bo niedługo ma termin.
- No tak zapomniałem — powiedziałem ze smutkiem, bo miałem nadzieję, że, się dowiem czegoś, o tajemniczym znalezisku nigdy go nie widziałem. Jak by był, po mamie to przecież by go nie chowała, raczej tak mi się wydaje. Co raz więcej pytań bez odpowiedzi muszę z nią poważnie po rozmawiać.
W tym momencie usłyszałem płacz Agaty .Odłożyłem trzymany w ręce naszyjnik i poszedłem do córeczki . Gdy wszedłem do pokoju stałem w drzwiach , patrzyłem jak Ola zajmuje się naszą pociechą . Wszedłem w głąb pokoju . Wziąłem z rąk Oli Agatkę mała nie chciała się uspokoić
- Jacek wiesz chyba się ząbkowanie zaczęło . Pójdę po maść . - wyszłam z pokoju przeszukując szafki w poszukiwaniu maści w końcu znalazłam i poszłam do małej  .
Po kilku minutach od posmarowania mała zasnęła.
- Jacuś ja muszę już iść . -powiedziałam chwyciłam torebkę w dłoń buziaczek na pożegnanie i wychodziłam .
- Oluś poczekaj - odwróciła się .
- Tak ? -zapytała .
- Ja muszę coś wiedzieć dlaczego tak bardzo się denerwujesz gdy proponuję ci żebyś założyła ten naszyjnik - wziąłem go z komody . Jest naprawdę bardzo piękny
- Jacuś nie będzie pasował uwierz mi - próbowałam coś wymyślić jakieś głupie wytłumaczenie ale wiedziałam że, w końcu kiedyś muszę mu powiedzieć
-Ola...gdy by nie pasował nie denerwowała byś się . Znam cię i chyba wiem co cie denerwuję .
Czy on coś dla ciebie znaczy jest ważny?- liczyłem na uzyskanie odpowiedzi ale jak zwykle jej nie dostałem
-Muszę iść . Pa.-wyszłam z mieszkania czułam jak mi się gorąco robi a pod powiekami zbierają małe kropelki łez . Czemu nie może dać spokój odpuścić sobie ?  Zapomnieć ? No tak własnie zapomnieć tak bardzo bym chciała o ty zapomnieć a teraz wszystko wróciło mimo upływu tych pięciu lat ja wciąż pamiętam jak by to było wczoraj. Ten cały ból wrócił . Powinnam się pozbyć tego naszyjnika ale wtedy nie umiałam , a potem włożyłam i na lata zapomniałam aż do wydarzeń sprzed kilku dni. Gdzie wrócił cały ból , tęsknota wszystko zamknięte w jednym małym przedmiocie co dla jedno nie znaczy nic a dla drugiego wszystko . Gdy dochodziłam do galerii miejsca spotkań wpadło mi do głowy wspomnienie .

Na korytarzu siedziała 20 letnia dziewczyna widocznie była przejęta tym wszystkim a na  twarzy mimo młodego wieku malowało się zmęczenie . Wtedy na widok wychodzącego lekarza ożywiła się wstała i podeszła do niego .
- I jak panie doktorze ? - zapytała wystraszona ledwo mówiąc 
- Bardzo nam przykro. Nie żyje.
-  To jest jakiś żart tak ?? Przecież miało być teraz wszystko dobrze !! Niech pan powie że , będzie wszystko dobrze przecież było to czemu nie żyje !!!- zaczęła krzyczeć w kierunku lekarza .
- Bardzo mi przykro - powiedział omijając zapłakaną kobietę . Nie żyje, nie żyje to słowa ciągle miała w głowie osuwając się po ścianie.



Doszłam do galerii gdzie już stała Emilka .
- Cześć -powiedziałam
- I jak twoja kruszynka wszystko dobrze ?
- Tak dobrze tylko kręgosłup mnie już troszkę boli  i strasznie kopie.
Po kilku godzinach kupiliśmy cała wyprawkę dla małej dla Emilki
- Dzięki tyle tego że bez ciebie nie poradziła bym sobie

Byłam już w domu
.- Ola musimy porozmawiać -powiedział poważnym tonem . W tym czasie zdejmowałam kurtkę i buty .
- Słucham.
- Skąd masz ten naszyjnik . Wiedziałam że ,muszę to powiedzieć
- Miałam wtedy 20 lat był ciepły letni wieczór dostałam go od pewnego chłopaka żeby nigdy o nim nie zapomniała był dla mnie bardzo ważny ale to już przeszłość . On nie żyje .Zmarł w moje 20 urodziny.
Nie wiedziałem co powiedzieć nie rozumiałem czemu mi tego nie powiedziała.
- To chyba był bardzo ważny że, dotąd masz po nim pamiątki
- Mieliśmy wziąć ślub zmarł w tydzień przed naszym ślubem .
To co Ola powiedziała wmurowało mnie nie wiedziałem co zrobić myślałem że, ją znam a tak naprawdę nic o niej nie wiem .
- Jak mogłaś mi nie powiedzieć Aleksandro ,że miała byś mieć prawie męża ? Chyba jesteśmy razem o takich rzeczach się mówi .  A miałaś tylko tego jednego czy więcej i przypadkiem zapomniałaś powiedzieć .- Odbierz to przecież oni są dla ciebie najważniejsi. Nasza matka Teresa w akcji - kpił
Wszyscy są ważniejsi ode mnnie
- Zamknij się! - odpowiedziała ostro w stronę niego i dostał w mocny policzek .

- A co boisz się usłyszeć trochę prawdy ? Nigdy nie widzisz nic poza czubkiem własnego nosa, jesteś przez cholerną egoistką. Używasz ludzi jak przedmiotów, nie obchodzą cię ich uczucia. - ostatnie zdanie mocno ja zabolało, a w oczach pojawiła się szklana szyba niewidzialnych jeszcze łez.

- Odezwał się święty , . Manipulujesz innymi by tylko osiągnąć to co ty chcesz bo tak jest wygodniej, w końcu po co się przemęczać ? - walczyła dalej pomimo że bardzo chciała się poddać. Ona walczyła całe życie , o to by być niezależną on nikogo. Wtedy wygrywała, odnosiła sukcesy a teraz ? Czy w tej walce można wygrać ? Raniąc siebie nawzajem ?

- O  proszę minęłaś się z powołaniem mogłaś zostać  psychologiem - powiedział zdenerwowany i nie zdawali sobie sprawy oby dwoje że będą duże konsekwencje .

- Daruj sobie co ?

Zobaczyłem że idzie właśnie w moim kierunku

 - Myślisz ze jesteś taki wspaniały ? - powiedziała z ironią podchodząc do niego .  Że jesteś taki ważny ? Jesteś nikim, marną kopią człowieka.
Jak byś umarł nikogo by nie obeszła twoja śmierć nawet rodzina ma cie w dupie bo nie masz nią kontaktu nawet 1 nie byliśmy u twojej rodziny na świętach . Jesteś zwykłym palantem  który manipuluje innymi  - powiedziała z wielkim bólem w sercu przez zęby, patrząc na jego tęczówki które miały teraz odcień szarości. Musiała kłamać mu prosto w oczy.


Ranić potrafią tylko te osoby i te słowa które dla nas dużo znaczą 

- Wychodzisz ? No tak najlepiej schować głowę w piasek i uciec - spojrzała na niego jej wzrok był pełen smutku . Chwyciła za płaszcz i wyszła
Weszła na mokrą drogę nie rozglądając się na boki. W jej oczach ciągle pojawiały się nowe łzy które uniemożliwiały jej całkowitą ostrość widzenia. Znajdując się już na środku ulicy zauważyła pędzący w jej kierunku czarny samochód. Zabrakło jej czasu by uskoczyć na bok, by uniknąć konsekwencji swojego roztrzepania. Wszystko stało się tak szybko, nie trwało nawet minuty. Jeszcze przed chwilą po prostu przechodziła przez ulice i nagle silne uderzenie rozpędzonego pojazdu. Próby hamowania przez kierowcę były nadaremne, śliska nawierzchnia zrobiła swoje i czarne Audi uderzyło w nią z dużą mocą. Chwilę później już leżała na betonowej podłodze drogi.

Wszytko działo się jak w zwolnionym tempie wysiadający kierowca który powoli podbiega do jej już bezwładnego ciała.


Cdn .
Opowiadanie dedykuję Bloody Soul .






poniedziałek, 4 lipca 2016

2.22 Stare wspomnienia

Otworzyła duże metalowe drzwi cmentarza miejsca, którego nikt nie lubi. Jak by można też pomyśleć, że, to nie jest miejsce, o którym można powiedzieć kilka ciepłych słów. Za to można, wiele gorzkich słów powiedzieć niektórym on się kojarzy się, ze złem z bolesną przeszłością gdzie rozdrapane rany w sercu mimo upływu lat nie chcą się zagoić i nie dają o sobie zapomnieć. Nie, którzy uważają, że, to nieuniknione miejsce spoczynku. Ona uważała, inaczej od wielu lat nie przychodziła w to miejsce. Nienawidziła go, przypominały wszystkie bolesne stare wspomnienia, ale nie wiadomo dlaczego dzisiaj tu przyszła. Może to chwila refleksji albo się pogodziła z tym i dlatego pozwoliła sobie tu przyjść. Czy można się z tym pogodzić ? Nie. Ona uważała, że, nie. Z tym nie można się pogodzić.Szła, kawałek dalej podeszła do jednej pani co sprzedawała na straganie znicze i kwiaty-Dzień dobry poproszę dwa znicze. Mogą być te z narysowanymi aniołkami-powiedziała do kobiety. Wyraz twarzy został taki sam, nadal się nie uśmiechała.
- 12 zł poproszę i podała mi siatkę, z ze zniczami jeden był biały drugi czerwony.
- Dziękuję. Do widzenia.
- Do widzenia
Wiatr uderzał jej twarz i potrząsał włosami. A ona nie przejmując się, coraz gorszą pogodą szła dalej. Chwilę potem skręciła w boczną alejkę i szła między grobami. W końcu zatrzymała się przy jednym. Wyjęła z trzymanej siatki w ręce 2 znicze, które kupiła i zapaliła i ustawiła po 2 stronach.
Usiadła na ławce, a po policzku spłynęła pojedyncza łza.
Powiedziała ciche przepraszam . Wstała z ławki i poszła do domu .
                                                                              ****
Była już na klatce schodowej i wchodziła do domu.
- Ola ???? - zapytał Jacek-Tak to ja-powiedziałam w międzyczasie zdejmowałam kurtkę i szalik. Podniosłam głowę i zobaczyłam Jacka, w przedpokoju wyglądał na zmartwionego. Nie chciałam mu tego zrobić, ale musiałam tam iść. Coś we mnie mi kazało.
- Gdzie byłaś nie mogłem się do ciebie dodzwonić-podszedł do mnie kilka kroków bliżej i mnie przytulił-Przejść się byłam. - Cała zmarzłaś-powiedział z troską w głosie a drżenie ciała pod wpływem rozlewającego się ciepła po całym ciele ustało.
Odeszłam od Jacka kawałek i poszłam do salonu .
Zobaczyłam pięknie przystrojony stół świece ,kwiaty,wino . Zauważyłam, że , podchodzi do mnie i obejmuję mnie w tali .
- Wszystkiego najlepszego kochanie z okazji pierwszej rocznicy naszego związku-powiedział całując mnie przy tym delikatnie robiąc ścieżkę wzdłuż obojczyka kierując się ku tętnicy szyjnej .
-Dziękuję za to, że, pamiętałeś nawet nie wiesz jakie to dla mnie ważne . Powiedziała ,odwracając się ,twarzą do niego patrząc w jego błękitne oczy.
- Usiądziesz — wskazywał ręką stół-Jacek co byś powiedział na porządki takie generalne, bo się robi mało miejsca-powiedziała upijając łyk czerwonej cieczy z kieliszka.
- Możemy zrobić — przerwał i dzwoniący telefon Oli . Podeszła wyciągnęła telefon . Zobaczyła na wyświetlaczu „Emilka”
- Hej co tam — Ola mam do ciebie prośbę . Wybrałabyś się jutro ze mną po zakupy, bo muszę wszystko skompletować, bo niedługo poród a ja kompletnie nie wiem co potrzeba w tej wyprawce do szpitala.
- No jasne, że ci pomogę . To co jutro o 12 ?
- Ok . To do zobaczenia .
W tym samym momencie Agatka się obudziła i zaczęła płakać .
- Ja pójdę, do niej powiedział Jacek, udając się do córki .
- Ola możesz, bo ona jest głodna — krzyczał Jacek z pokoju .
Po karmieniu i przebraniu dalej zasnęła i słodko spała .
Po kilku godzinach sprzątania mieliśmy już większą część zrobioną .
Ola robiła porządek w drugim pokoju a ja w tym miałem uprzątnąć nie potrzebne rzeczy z szaf , gdy wyciągałem stertę rzeczy by je uporządkować na ziemię spadł drobny złoty naszyjnik z serduszkiem .
Zastanawiałem się dlaczego Ola go tam wsadziła jak wszystką swoją biżuterię trzymała w kosmetyczce
- Ola możesz przyjść — powiedział Jacek z wyraźnym zainteresowaniem.
- Idę — powiedziała wychodząc z sąsiedniego pokoju — Znalazłem twój naszyjnik jak wyciągałem z szafy, nie wiem co on tam robił.
Zobaczyłam naszyjnik, który Jacek wyciągnął z szafy. On nie był zgubiony tylko schowany, żeby raz na zawsze zapomniała o przeszłości o tym naszyjniku, który wiele lat temu tam schował. To nic nie dało wspomnienia, które wydawało mi się, że, wymazałam z pamięci lecz one  powróciły.

Ciepły letni wieczór na ławce w parku siedziała młoda kobieta ubrana w letnia długą sukienkę w kwiaty sięgającą do ziemi. Wyraźnie na kogoś czekała co chwilę rozglądała się po parku. Wtedy do ławki podszedł przystojny mężczyzna 1,90 wzrostu . Podszedł do niej objął ją w tali 
- Ślicznie wyglądasz - szepnął jej do ucha . A ona na komplement się uśmiechnęła do niego . 
-Mam coś dla ciebie - wyciągnął z kieszeni ładnie zapakowane prostokątne pudełeczko i podał dziewczynie .
- Otwórz - w pudełeczko znajdywał się piękny delikatny, drobny złoty naszyjnik  z serduszkiem . - Jest piękny .Dziękuję 
- Żebyś on ci mnie przypominał żebyś zawsze pamiętała o mnie - Daj założę . Wziął naszyjnik w ręce odgarnął włosy z szyi i założył ozdobę 

- Ola słyszysz mnie mówię do ciebie . Ten naszyjnik czemu go nie ubierasz . By ci pasował do sukienki którą masz na sobie . Nie chciałam go zakładać chciałam go schować jak i chciałam schować wspomnienia .
- Nie pasowałby - zabrałam naszyjnik z Jacka i wsadziłam do kosmetyczki .
Następnego dnia
Zrobiłem Oli śniadanie , Jakieś mam dziwne przeczucie co do tego łańcuszka tak nerwowo zareagowała .
Obudziły mnie zapachy śniadania dobiegające z kuchni , a w drzwiach zobaczyłam Jacka z śniadaniem
- Hej przyniosłem mojej królewnie śniadanko

Cdn ,,

Zapraszam do komentowania liczę na długie komentarze. 

sobota, 25 czerwca 2016

Co dalej ? Część 21


Czasami jest tak, że, inni tracą a inni zyskają. Ja na moment bałem się, że,straciłem to, co dostałem od losu. W tym okresie bałem się najbardziej to były najgorsze 2 tygodnie w moim życiu. Dopiero wtedy zobaczyłem jaką rolę ona odgrywa w moim życiu najpierw przyjaciółka a teraz ukochana osoba. Wtedy zdałem sobie sprawę, że, ona jest wszystkim, co mam w życiu i gdybym ją stracił. Nie mam pojęcia co bym zrobił. Na samą myśl przebiegł mnie zimny dreszcz.
****


Kiedy mówiłeś, że mnie kochasz ?Wiedziałeś, że, to potrwa całe życie ?

Szła uliczkami wiał dość silny jesienny wiatr, który podnosił lekkie jesienne liście do góry a inne spadały z drzew. A ona nie zwracając na nic w koło jak by nic nie istniało szła dalej. Zawsze lubiła spacerować ,to jej pomagało  w uporządkowaniu spraw i swojego życia . Właśnie po śmierci mamy zawsze chodziła w ich ulubione miejsce siadała tam i mogła godzinami rozmyślać i wspominać tego dobre czasy, zanim los jej zabrał jedną z najważniejszych osób w jej życiu. Wiatr zrywał się coraz silniejszy wszyscy ludzie pochowani w domu a ona dalej szła zaczął też delikatnie kropić deszcz uderzając w rynny budynków, obok których przechodziła w końcu doszła na miejsce otworzyła srebrne metalowe drzwi cmentarza.

****
Z przyjemnej drzemki wyrwał ją deszcz dudniący w rynnę domu . Podniosła głowę przetarła oczy .
Niechętnie wstała, i założyłam swoje puchowe kapcie
- Hej śpiochu-powiedział troskliwe do Emilki, która siedziała po drugiej stronie stołu.
- Zjadłabym coś-powiedziała na przywitanie i uśmiechnęła się Krzysia-Naleśniki z czekoladą ?- zapytałem, bo przez ostatnie dni to było jej ulubione danie, które zawsze chętnie jadła.
- O tak to ty zrób kochanie a ja idę po Tośka, żeby powiedzieć mu, że będą naleśniki.- wstałam udając się do pokoju Tośka.
Tosiek co nas bardzo zdziwiło bardzo ucieszył z rodzeństwa.Brzuszek stawał się, coraz większy a mnie czasem wykańczają mnie te dolegliwości ciążowe i humorki. Bowiem szkoda mi czasem Krzysia, bo przez humorki już raz spał na kanapie. Weszłam do pokoju Tośka.
- Cześć tata robi naleśniki zjesz prawda ?
- Jasne uwielbiam naleśniki, a najlepsze są twoje-stwierdził z radością-Emilka a będę miał brata czy siostrę ??- spytał z ciekawością-Jeszcze nie wiemy z tatą-po ostatnim zamieszaniu tym, że byłam w szpitalu zapomnieliśmy się spytać o płeć, ale na następnej wizycie się dowiemy. Czasami lubi się strasznie wiercić i kopać a najbardziej lubi to w nocy, bo w dzień raczej spokojna jest o nie kopie tak.
- A mogę ? - zapytał wskazując mój brzuch.
- Jasne-położył rękę, ale zaraz gwałtownie odsuną jak by się czegoś przestraszył.
- Nie bój się to, tylko dzidziuś się poruszył.Dobra ja idę do taty zobaczyć jak sobie radzi.
Zadzwoniłam do Oli z pytaniem, czy wpadnie do nas obiad z jackiem i mała Agatką-Cześć Ola wpadniecie do nas na obiad ?
- Jasne, że wpadniemy to już wygodnie jacka sprzed telewizora i za jakieś pół godziny jesteśmy-Ok. To czekam do zobaczenia.
*****
- Jacuś , dalej wstawaj ubieraj się idziemy na obiad do Emilki i Krzysia.-spojrzałam na jego smutną minę, która sugerowała protesty.
- Ale mecz...jest - stwierdziłem, żemoże mi się uda jakoś wywinąć od tego wyjścia, ale szybko się przekonałem, że, muszę iść.
- Jacuś wiesz, że, cię kocham ?? Spojrzała na mnie tymi swoimi maślanymi oczami.
- Wiem...co ja z tobą mam kobieto
Kilka minut póżniej, Jeśli zaraz nie wstaniesz z tej kanapy to będziesz na niej spał i ubierz Agatkę
Chwilę później wszyscy byliśmy gotowi wizja spania na kanapy przekonała mnie do wyjścia.
- Jacek, ale ta kurtka jest za gruba dla niej to nie zima - 20 tylko wczesna jesień. Dasz mi tą fioletową z szafy ?
- Jasne podałem jej kurtkę dla Agatki.
To jak nie muszę się wyprowadzać na kanapę co ? - zapytałem obejmując ją w tali od tyłu całując w szyję.
-No nie musisz, ale jak zaraz nie wyjdziemy to się spóźnimy. Powiedziała i dostałem buziaka na pocieszenie.
15 minut później byliśmy na miejscu.
- Cześć.Weszli wszyscy do środka-I jak się czujesz ? - spytała Ola swoją ciążę nie wspomina zbyt dobrze wieczne mdłości i wiele innych rzeczy.
- Powiem czy ci, że dziś zaskakująco dobrze.chociaż początków nie wspominam zbyt dobrze.
Po 2 godziny zaczęli zbierać do domu, bo Agatka zrobiła się marudna.
Po wykąpaniu i uśpieniu małej co nie było, bo spać nie chciała Ola przyszła do sypialni
- Matko, jaka zmęczona jestem a ona w końcu zasnęła, bo nie chciała spać
- Jacuś, ale ja jestem strasznie zmęczona, bo domyśliłam się co kombinuje całując mnie po szyi .....Nie nawiedziłam tego, gdy to robił wykorzystywał wszystkie słabe punkty i w końcu uległam.
Cdn.....
Hej wstawiam, ale przepraszam, że o, ale wcześniej nie było mnie w domu i dopiero o 22 zaczęłam pisać liczę na długie komentarze.