Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i w końcu dobrać się do tyłka temu psycholowi. Długo zastanawiałam się komu mogę powiedzieć o sprawie i kto by mógł mi pomóc. Głupio mi było prosić Mikołaja po tym jak się od niego wyprowadziłam nie chciałam, żeby znowu robił mi wyrzuty i się niepotrzebnie martwił. Jutro zaczynam pracę po przerwie więc pójdę pogadać z Jackiem może on coś zaradzi. Jak postanowiłam tak i zrobiłam pojechałam wcześniej, żeby zdążyć wszystko pozałatwiać przed służbą.
- Siema Jacuś masz chwilę ? - powiedziałam zamykając drzwi.
- No zależy o co chodzi ? - odparł odrywając wzrok od komputera.
- Potrzebuje pomocy w pewnej sprawie...tylko to ma charakter prywatny i nikt nie może się o tym dowiedzieć, a w szczególności Białach - powiedziałam ciszej. Nie chciałam , żeby się znów mieszał w moje sprawy chciałam to sama załatwić .
- Chodzi ci o to pobicie ? - Nowak odrazu skapnął się o co chodzi.
- Dokładnie.. otóż dostałam list i chciałam się upewnić, że nikt nie zostawił śladów na nim.
- Mam kolegę, który to zrobi po tajemnie jak chciałaś - i właśnie takiej odpowiedzi oczekiwałam wiedziałam, że na Jacka mogę liczyć.
- Wyniki powinnaś mieć na popołudniu - dodał po chwili.
Była 07:55, dlatego poszłam do pokoju policjantów, żeby się jeszcze przebrać przed odprawą.
- Karolina ? Co ty tutaj robisz ? - zapytał zdziwiony Mikołaj. Byłem zdziwiony przecież patrol miałem mieć dziś z Wysocką nie miałem pojęcia , że wróciła do pracy .
- Pracuje. Zapomniałeś już ? - odparłam wkładając swoje rzeczy do szafki.
Nie chciałam za bardzo z nim gadać dlatego jak najszybciej wyszłam z pomieszczenia. Spotkaliśmy się dopiero na odprawie, a gdy Jaskowska ogłosiła, że Mikołaj będzie ze mną w patrolu to popatrzył na mnie takim dziwnym wzrokiem.
- Mikołaj ! Poczekaj ! - mówiłam zdyszana biegiem po korytarzu.
- Słucham - odparł.
- Możesz mi powiedzieć o co ci chodzi ? - zapytałam.
- Ty mi to chyba na złość robisz...ja jak głupi się martwię o ciebie, a ty najpierw się wyprowadzasz, a potem jeszcze do pracy wracasz - powiedział, a jego głosie dało się wyczuć odrobinę złości.
- Jestem dorosła i potrafię o siebie zadbać, a poza tym nie dam się takiemu dupkowi, żeby mnie straszył - odparłam stanowczo.
- Ja się już nie wtrącam, bo i tak nie posłuchasz, ale jakbyś potrzebowała pomocy to wal jak w dym - odparł z troską.
- Mikołaj wiem ale ja nie chcę żebyś dłużej zajmował się moimi problemami ty masz swoje życie a ja ci je niszcze wpieprzając się z swoimi problemami właśnie dlatego się od ciebie wyprowadziłam mikołaj , żebyś miał swoje życie . i niech tak zostanie mikołaj każdy ma swoje życie . Proszę cię tylko o to - powiedziałam to co już dawno chciałam powiedzieć nie mogłam tego dalej ciągnąć nie chciałam mu dawać złudnych nadziei jestemy tylko znajomymi z patrolu i niech tak pozostanie nie mogę mieszać życia prywatnego z zawodowym ,
- Ok jak chcesz - dodał chciał jej pomóc ale ona się od niego odcieła a ja się na siłe narzucać nie będe.
Wtedy odezwał się dyżurny i zakończył tą niezręczną rozmowę. Mijały kolejne godziny patrolu, niecierpliwiłam się coraz bardziej jakie informacje ma dla mnie dyżurny. Zauważył to chyba Mikołaj, przy najmniej tak mi się wydawało ale o nic się mnie nie spytał . Chyba uszanował moją prośbę musiałam tak zrobić nie chciałam zmarnować naszej znajomści , Po zakończeniu służby chciałam iść już do jacka kiedy ktoś mnie chwycił za rękę odwróciłam się i spojrzałam , że Mikołaj .
- Szanuję twoją decyzję ale jak byś zmieniła zdanie pamietaj zawsze ci pomogę . - odparł trochę smutnym głosem ,Chciałam coś powiedzieć ale gdy za nim zdążyłam coś powiedzieć był już na końcu korytarza .Więc poszłam do jacka .
- I jak masz ? - pytałam z zaciekawieniem.
- Tak.. mamy stu procentową pewność, że to ślady łap nijakiego Kamila Nitkowskiego - w tamtej chwili nic mi nie mówiło to nazwisko wydawało mi się, że poraz pierwszy się z nim spotykam. Sprawdziliśmy go i okazało się, że to jakiś drobny złodziejaszek. Tego dnia nie mogliśmy za dużo zrobić, dlatego udałam się do domu z głową pełną obaw. Jednak przełom w sprawie nastąpił z samego rana dostałam wiadomość, że Nitkowski siedzi u nas w areszcie wpadł za jazdę po alkoholu, a ja miałam okazję dowiedzieć się jak najwięcej w sprawie mojego pobicia. Tuż przed 7 rano byłam już na komendzie i czekałam tylko, aż skończy się przesłuchanie, żebym i ja mogła z nim pogadać.
- Powiesz mi czemu się doje***eś do mnie ? - zapytałam ostro.
- A co ty myślisz, że jak jesteś suką to ci nic nie grozi ? - odparł lekceważąco.
- Daruj sobie te pogawędki, albo mi powiesz, albo lądujesz w pierdlu na długie lata - wiedziałam, że to twardy typ i napewno wie co robi.
- A jak powiem to co ? - to pytanie całkiem mnie zbiło z tropu.
- Dostaniesz mniejszy wyrok. To jak będzie ? - byłam pełna nadziei, że się otworzy przede mną.
- Powiem. To było kilka miesięcy temu kazał nam pozbyć się pani twierdził, że nikt mu podskakiwał nie będzie - okazało się, że to był tylko młody chłopak, który najwyraźniej przestraszył się kary.
- Ale kto ? - zapytałam zaciekawiona.
- Nie pamiętam dokładnie, ale miał na imię Oliwer.
- Wolański ? - kiedy to usłyszałam totalnie nie wiedziałam co powiedzieć, ale szybko się ogarnęłam.
- Skąd pani wie ? - zdziwił się.
- Nie ważne, a powiedz mi jeszcze jak nazywał się ten drugi co był z tobą - postanowiłam wyciągnąć z niego jak najwięcej.
- Głupio wsypywać kumpli, ale to był Mirek Olszewski - powiedział trochę niepewnie.
- Misiek zabierz go - zwróciłam się do kolegi i udałam się do pokoju Jacka jednak pech chciał, że wpadłam na Mikołaja.
- Karolina ? - zapytał zdezorientowany.
- Nie teraz Mikołaj muszę szybko coś załatwić - powiedziałam i pobiegłam do dyżurnego.
Odrazu zaczęliśmy namierzać Wolańskiego w takim momencie czas biegł zbyt szybko obawiałam się, że to on pierwszy mnie namierzy.
Hejka przychodzę do was z kolejnym opowiadaniem które powstało dzięki pomocy
Emilenki 96 ,
1. Spodziewaliście sie psychologa ?
2. Czy znajdą go ?
3. Jakie beda dalsze relacje Mikołaja i Karoliny ?
Pozdrawiam ,i ZApraszam do czytania i komentowania
czwartek, 27 lipca 2017
sobota, 15 lipca 2017
3.8 To nie ,tak jak myślisz
Weszłam do pokoju, strach zmroził mnie, że nie mogłam zrobić najmniejszego ruchu. Stało się to, czego się najbardziej obawiałam. Na środku pokoju stało łóżko, na którym siedziała, moja mama jej makijaż całkowicie się rozmazał, a po policzkach spłynęły pojedyncze, łzy zostawiając czarne smugi od tuszu na policzku kobiety. W ręce trzymała kilka zdjęć, a resztę leżało rozsypane na podłodze, wyglądało to tak, jak by ktoś podnosił kopertę i zawartość wyleciała na drewnianą podłogę.
Obok zdjęć dostrzegłam coś, czego wcześniej, nie widziałam. Leżała tam kartka śnieżnobiała kartka papieru złożona na pół. Zastanawiałam się, że jej wcześniej nie widziałam jak, ją mogłam widzieć jak praktycznie tej koperty, zawartości nie oglądałam, tylko wrzuciłam do torebki. I po raz kolejny żałowałam, że wzięłam te zdjęcia. Po co ja wzięłam te zdjęcia, żeby ludzie oglądali,co jakiś psychol ze mną zrobił.
- Mamo skąd masz te zdjęcia , co ty tu robisz — nie było to raczej do końca trafione pytanie, ale to jedyne, które w tej chwili przychodziło do głowy.
- Chciałam ci tylko posprzątać, bo zobaczyłam , że masz bałagan , dlaczego mi nie powiedziałaś ? - powiedziała drżącym ,głosem w jej głosie można było wyczuć nutkę żalu .
- Nie chciałam cię martwić , chciałam ci tego oszczędzić , nie chciałam, żebyś, się zamartwiała — odpowiedziała szczerze.
- To już wiem ile, dla ciebie znaczę jak własnej ,matki nie chciałaś powiadomić o swoim stanie zdrowia , ważniejszy był kolega, któremu powiedziałaś-wyraziła swoje zdanie ,a głosie było słuchać smutek .
- Oj mamo to nie tak jesteś dla mnie ważna, ale mówiłaś , że u ciebie ostatnio nie zbyt dobrze ze zdrowiem i nie chciałam ci zmartwień dokładać — powiedziała z troską .
- Wiesz , że się martwię o ciebie ,jesteś moim jedynym dzieckiem.
- Wiem , mamuś — zaczęłam zbierać zdjęcia szybko z podłogi i białą kartkę która leżała na podłodze . Nie przeczytałam jej , wsadziłam z powrotem do koperty. Postanowiłam ją zawieść do siebie do mieszkania ,żeby już nikt więcej tego nie musiał oglądać.
- Chodź ,odwiozę cię do ciebie ,do mieszkania pewno zmęczona jesteś , gdzie będziesz tłuc się autobusami — chociaż tyle mogłam zrobić dla niej w tej chwili.
- Idę -wstała z łóżka .
Kobiety wyszły z pokoju ,wzięły swoje torebki i udały się do wyjścia . Karolina wzięła te zdjęcia i wrzuciła do torby, żeby nikt więcej ich nie zobaczył. A poza tym nie chciałam ,kolejnej osobie tego opowiadać miałam dość, chciałam odpocząć od tych wydarzeń.
- Do widzenia panie Mikołaju — powiedziała do policjanta, który stał w kuchni i nasypywał kawę do kubka.
- Do widzenia — odpowiedział .
Wyszliśmy i wsiedliśmy do auta 30 minut, później byliśmy już pod blokiem mojej mamy .
- Uważaj na siebie córciu — powiedziała z troską, gdy wychodziła z samochodu .- Będę — zapewniała ją blondynka siedząca za kierownicą — Ty też o siebie dbaj . ! - dodała.
- Cześć.
- No cześć -odjeżdżając ,spod bloku myślałam sobie , żeby zajrzeć do mnie do mieszkania , zobaczyć co jest w skrzynce popłacić rachunki za prąd ,wodę , gaz , i inne .
Zaparkowałam samochód, pod klatką zdziwiłam się trochę ,że tak mało samochodów nawet nie musiałam szukać miejsca parkingowego . Weszłam do klatki ,otworzyłam skrzynkę z numerkiem 11.
W skrzynce znajdowały się różne rachunki i biała koperta , zaciekawiła mnie ,więc ją otworzyłam . Była tam płyta.Również ta sama śnieżnobiała kartka co ostatnio postanowiłam zobaczyć, co na niej pisze .
Mam nadzieje ,że podobały się tobie zdjęcia ,a tu masz kolejny prezent „P". Wszystko było napisane na, komputerze bądź maszynowo więc po rozpoznaniu pisma nici nie dojdę w ten ,sposób kto to piszę. Nie wchodziłam , już do mieszkania tylko poszłam do samochodu ,postanowiłam przeczytać tamten list. Wyjęłam kopertę z torebki i patrzyłam na treść i nie mogłam w to uwierzyć, to mnie tylko utwierdziło w decyzji ,że powinnam się od niego ,wyprowadzić nie powinnam go narażać . Ja chyba popełniłam błąd ,że zgodziłam się tam u niego, mieszkać co ja sobie myślałam ?. Jak to wygląda przecież ja nigdy się ,tak nie zachowywałam ,nie mogę przed życiem uciekać.
" Wiedziałem, że kiedyś nadejdzie ten dzień... dzień zemsty. Pożałujesz ,tego, co zrobiłaś, a to pobicie to początek więc uważaj ,co robisz , a tym bardziej z kim zadzierasz.
Udowodnię ci, że nie jesteś taka dzielna, za jaką się uważasz i może pokonać cię ktoś silniejszy i pokona niebawem.
P.s Chyba nie chcesz wyglądać gorzej niż na zdjęciach.
Do zobaczenia P. "
To była ta sama osoba te same inicjały i też było tak samo napisane, jak ten list drugi.
Przeraziłam się, kiedy dotarło do mnie, że to była ta sama osoba te same inicjały i tak samo napisany list tak jak ten poprzedni. Jak najszybciej odjechałam spod bloku bałam się, że ktoś może czekać, aż przyjadę po list, ale co ja robię przecież ściągam niebezpieczeństwo na Białacha przecież ktoś mógł puścić ogon za mną. Poczekałam, aż się ściemni i pojechałam do Mikołaja zabrać swoje rzeczy.
- Gdzieś ty była ? - zapytał przestraszony.
- Mikołaj spokojnie odwoziłam mamę i postanowiłam wyprowadzam się od ciebie - wytłumaczyła prosto z mostu.
- Ty chyba oszalałaś, że gdziekolwiek cię puszczę- odparł.
- Jestem dorosła i sama decyduję o swoim życiu - uniosła się.
- I cholernie uparta - powiedział zdenerwowany.
- Tak jestem uparta, ale robię to dla twojego dobra - odpowiedziała spokojniej i zniknęła w głębi korytarza. Nie dawał za wygrana nie mogłem pozwolić , żeby kolejny raz wyszła nie chciałem znowu oglądać ją w szpitalu .
- Karolina ale ty jesteś naprawdę nie poważna wracasz do mieszkania gdzie ten psychol zna twój adres wysyła ci jakieś chore zdjecia a ty chcesz tam wracać - mówił do koleżanki do której chyba nic nie docierało ztego co mówił policjant bo nadal pakowała swoje rzeczy do torby .
- Wiem Mikołaj ale zrozum ja nie mogę dłużej narażać ciebie , że może ktoś mnie tu znajdzie lepiej bedzie tak dla ciebie zrozum to ja zdania nie zmienię -chwyciła torbę i udała się do wyjścia przez chwilę stałem w szoku ale potem dogoniłem ją .
- Poczekaj !- krzyknął gdy już miała położoną rekę na klamce .Zdjeła klamkę z ręki i odwróciła się .
- Mikołaj mówiłam ci już ,że zdania nie zmienię - powiedziała stanowczo
- A jeśli ja chcę ,żebyś tu została bo nie chcę cię znowu w szpitalu oglądać - stwierdził .Byłam w szoku zamurowało mnie to nie wiedziałam co odpowiedzieć nawet nie zauwazyłam jak zbliżył się i był tuż obok .
- Zostań - podjąłem kolejną próbę przekonania jej chociaż wiedziałem ,że jestem na straconej pozycji. Co mi muwiło ,żebym wiecej zrobił nawet nie wiem kiedy ale znalazłem się blisko jej ust .
- Mikołaj nie komplikujmy sprawy jeszcze bardziej - odsuneła się ode mnie wzieła torbę w rekę . i ponownie chwyciła za klamkę
- Trzymaj się Mikołaj - powiedziała i wyszła . A jak stałem przez dłuższą chwilę i zastanawiałem się co ja chciałem zrobić .
Hejka przychodzę do was z kolejną cześcia
1. Jak dalej potoczą się losy Karoliny i Mikołaja
2. Czy w końcu znajdą tego co grozi karolinie?
3. Podoba wam sie nowy wygląd bloga chciałam odświeżyć
Czekam na komy od was !
Pozdrawiam do nastepnego Dark Angel
Obok zdjęć dostrzegłam coś, czego wcześniej, nie widziałam. Leżała tam kartka śnieżnobiała kartka papieru złożona na pół. Zastanawiałam się, że jej wcześniej nie widziałam jak, ją mogłam widzieć jak praktycznie tej koperty, zawartości nie oglądałam, tylko wrzuciłam do torebki. I po raz kolejny żałowałam, że wzięłam te zdjęcia. Po co ja wzięłam te zdjęcia, żeby ludzie oglądali,co jakiś psychol ze mną zrobił.
- Mamo skąd masz te zdjęcia , co ty tu robisz — nie było to raczej do końca trafione pytanie, ale to jedyne, które w tej chwili przychodziło do głowy.
- Chciałam ci tylko posprzątać, bo zobaczyłam , że masz bałagan , dlaczego mi nie powiedziałaś ? - powiedziała drżącym ,głosem w jej głosie można było wyczuć nutkę żalu .
- Nie chciałam cię martwić , chciałam ci tego oszczędzić , nie chciałam, żebyś, się zamartwiała — odpowiedziała szczerze.
- To już wiem ile, dla ciebie znaczę jak własnej ,matki nie chciałaś powiadomić o swoim stanie zdrowia , ważniejszy był kolega, któremu powiedziałaś-wyraziła swoje zdanie ,a głosie było słuchać smutek .
- Oj mamo to nie tak jesteś dla mnie ważna, ale mówiłaś , że u ciebie ostatnio nie zbyt dobrze ze zdrowiem i nie chciałam ci zmartwień dokładać — powiedziała z troską .
- Wiesz , że się martwię o ciebie ,jesteś moim jedynym dzieckiem.
- Wiem , mamuś — zaczęłam zbierać zdjęcia szybko z podłogi i białą kartkę która leżała na podłodze . Nie przeczytałam jej , wsadziłam z powrotem do koperty. Postanowiłam ją zawieść do siebie do mieszkania ,żeby już nikt więcej tego nie musiał oglądać.
- Chodź ,odwiozę cię do ciebie ,do mieszkania pewno zmęczona jesteś , gdzie będziesz tłuc się autobusami — chociaż tyle mogłam zrobić dla niej w tej chwili.
- Idę -wstała z łóżka .
Kobiety wyszły z pokoju ,wzięły swoje torebki i udały się do wyjścia . Karolina wzięła te zdjęcia i wrzuciła do torby, żeby nikt więcej ich nie zobaczył. A poza tym nie chciałam ,kolejnej osobie tego opowiadać miałam dość, chciałam odpocząć od tych wydarzeń.
- Do widzenia panie Mikołaju — powiedziała do policjanta, który stał w kuchni i nasypywał kawę do kubka.
- Do widzenia — odpowiedział .
Wyszliśmy i wsiedliśmy do auta 30 minut, później byliśmy już pod blokiem mojej mamy .
- Uważaj na siebie córciu — powiedziała z troską, gdy wychodziła z samochodu .- Będę — zapewniała ją blondynka siedząca za kierownicą — Ty też o siebie dbaj . ! - dodała.
- Cześć.
- No cześć -odjeżdżając ,spod bloku myślałam sobie , żeby zajrzeć do mnie do mieszkania , zobaczyć co jest w skrzynce popłacić rachunki za prąd ,wodę , gaz , i inne .
Zaparkowałam samochód, pod klatką zdziwiłam się trochę ,że tak mało samochodów nawet nie musiałam szukać miejsca parkingowego . Weszłam do klatki ,otworzyłam skrzynkę z numerkiem 11.
W skrzynce znajdowały się różne rachunki i biała koperta , zaciekawiła mnie ,więc ją otworzyłam . Była tam płyta.Również ta sama śnieżnobiała kartka co ostatnio postanowiłam zobaczyć, co na niej pisze .
Mam nadzieje ,że podobały się tobie zdjęcia ,a tu masz kolejny prezent „P". Wszystko było napisane na, komputerze bądź maszynowo więc po rozpoznaniu pisma nici nie dojdę w ten ,sposób kto to piszę. Nie wchodziłam , już do mieszkania tylko poszłam do samochodu ,postanowiłam przeczytać tamten list. Wyjęłam kopertę z torebki i patrzyłam na treść i nie mogłam w to uwierzyć, to mnie tylko utwierdziło w decyzji ,że powinnam się od niego ,wyprowadzić nie powinnam go narażać . Ja chyba popełniłam błąd ,że zgodziłam się tam u niego, mieszkać co ja sobie myślałam ?. Jak to wygląda przecież ja nigdy się ,tak nie zachowywałam ,nie mogę przed życiem uciekać.
" Wiedziałem, że kiedyś nadejdzie ten dzień... dzień zemsty. Pożałujesz ,tego, co zrobiłaś, a to pobicie to początek więc uważaj ,co robisz , a tym bardziej z kim zadzierasz.
Udowodnię ci, że nie jesteś taka dzielna, za jaką się uważasz i może pokonać cię ktoś silniejszy i pokona niebawem.
P.s Chyba nie chcesz wyglądać gorzej niż na zdjęciach.
Do zobaczenia P. "
To była ta sama osoba te same inicjały i też było tak samo napisane, jak ten list drugi.
Przeraziłam się, kiedy dotarło do mnie, że to była ta sama osoba te same inicjały i tak samo napisany list tak jak ten poprzedni. Jak najszybciej odjechałam spod bloku bałam się, że ktoś może czekać, aż przyjadę po list, ale co ja robię przecież ściągam niebezpieczeństwo na Białacha przecież ktoś mógł puścić ogon za mną. Poczekałam, aż się ściemni i pojechałam do Mikołaja zabrać swoje rzeczy.
- Gdzieś ty była ? - zapytał przestraszony.
- Mikołaj spokojnie odwoziłam mamę i postanowiłam wyprowadzam się od ciebie - wytłumaczyła prosto z mostu.
- Ty chyba oszalałaś, że gdziekolwiek cię puszczę- odparł.
- Jestem dorosła i sama decyduję o swoim życiu - uniosła się.
- I cholernie uparta - powiedział zdenerwowany.
- Tak jestem uparta, ale robię to dla twojego dobra - odpowiedziała spokojniej i zniknęła w głębi korytarza. Nie dawał za wygrana nie mogłem pozwolić , żeby kolejny raz wyszła nie chciałem znowu oglądać ją w szpitalu .
- Karolina ale ty jesteś naprawdę nie poważna wracasz do mieszkania gdzie ten psychol zna twój adres wysyła ci jakieś chore zdjecia a ty chcesz tam wracać - mówił do koleżanki do której chyba nic nie docierało ztego co mówił policjant bo nadal pakowała swoje rzeczy do torby .
- Wiem Mikołaj ale zrozum ja nie mogę dłużej narażać ciebie , że może ktoś mnie tu znajdzie lepiej bedzie tak dla ciebie zrozum to ja zdania nie zmienię -chwyciła torbę i udała się do wyjścia przez chwilę stałem w szoku ale potem dogoniłem ją .
- Poczekaj !- krzyknął gdy już miała położoną rekę na klamce .Zdjeła klamkę z ręki i odwróciła się .
- Mikołaj mówiłam ci już ,że zdania nie zmienię - powiedziała stanowczo
- A jeśli ja chcę ,żebyś tu została bo nie chcę cię znowu w szpitalu oglądać - stwierdził .Byłam w szoku zamurowało mnie to nie wiedziałam co odpowiedzieć nawet nie zauwazyłam jak zbliżył się i był tuż obok .
- Zostań - podjąłem kolejną próbę przekonania jej chociaż wiedziałem ,że jestem na straconej pozycji. Co mi muwiło ,żebym wiecej zrobił nawet nie wiem kiedy ale znalazłem się blisko jej ust .
- Mikołaj nie komplikujmy sprawy jeszcze bardziej - odsuneła się ode mnie wzieła torbę w rekę . i ponownie chwyciła za klamkę
- Trzymaj się Mikołaj - powiedziała i wyszła . A jak stałem przez dłuższą chwilę i zastanawiałem się co ja chciałem zrobić .
Hejka przychodzę do was z kolejną cześcia
1. Jak dalej potoczą się losy Karoliny i Mikołaja
2. Czy w końcu znajdą tego co grozi karolinie?
3. Podoba wam sie nowy wygląd bloga chciałam odświeżyć
Czekam na komy od was !
Pozdrawiam do nastepnego Dark Angel
środa, 5 lipca 2017
Przepraszam , że tak poszłam sobie z tego szpitala
Hejka !!! Moi drodzy czytelnicy przychodzę do was z ważną wiadomośćią i proszę was o pomoc jest taka jedna bloggerka która pisze świetne opowiadnia ciekawa fabuła i bardzo przyjemnie się czyta ale brakuje jej komentarzy . Jest to blogerka Emilka_lilka wstawię tutaj opowiadanie jej autorstwa żebyście zobaczyli jakie one jest świetne naprawdę dziewczyna się stara jeśli byście chcieli poznać dalsze losy bohaterów to zapraszam serdecznie do niej i zaraz podam wam linka .
http://krzysztofzapalaopowiadania.blog.pl/ <------------- to jest link do bloga a tym czasem zapraszam do komentowania i czytania
Pozdrawiam Dark Angel
ps. mam nadzieje że ta akcja ratunkowa jakoś jej pomoże .
Ogarnęłam się trochę i z powrotem wróciłam do szpitala nie wiem czemu chciałam ciągle tam być może dlatego ,że Mikołaj to mój przyjaciel ...nie nie to poprostu kolega z patrolu nic więcej . Dotarłam na miejsce wystraszyłam się kiedy zobaczyłam puste łóżko ,na którym powinien leżeć Mikołaj .
- Panie doktorze gdzie mogę znaleźć Białacha ? - zapytałam tak jakby miał mi przekazać najgorsze z możliwych informacje .
- Spokojnie pani Karolino zabrali go na badania - powiedział ze spokojem lekarz .
Czemu ja głupia się tak wystraszyłam ? Nie miałam czasu myśleć ,bo Mikołaj wracał do sali .
- Cześć jak się czujesz ? - zagadałam z troską .
- Lepiej lekarze powiedzieli ,że goi się to wszystko szybko i długo mnie już tutaj nie będą trzymać - to była najlepsza wiadomość od kilku dni .
- A dziewczynki jak sobie radzą ? - zapytałam ,bo przyznam szczerze ,że się trochę o nie martwiłam .
- Dobrze dzwoniły do mnie ,że do szkoły poszły - odparł .
Długo nie pogadaliśmy ,bo przyszła pielęgniarka i zostałam wyproszona z sali .
- Nie no Rachwał uparta jak zawsze - usłyszałam głos ,który dobrze znałam to była Paulina Wach .
- No ktos musi - uśmiechnęłam się serdecznie do niej .
- Co tam u Białacha ? - zeszła niespodziewanie na ten temat .
- Lepiej dużo lepiej ,żebyś wiedziała jak ja się wystraszyłam - nie wiem czemu ja jej to wyznałam ,ale w sumie to chyba było widać .
- Czyżby coś ten tego - Paulina odrazu zwęszyła temat .
- Nie to tylko kolega ...no może coś więcej ,ale jak dla mnie nie ma czegoś takiego jak związek z partnerem z patrolu - odrazu straciłam ją z tego pomysłu .
- No to popatrz sobie na Zapałów im się udało są małżeństwem dzieci mają i nie trzeba być bystrym ,żeby zobaczyć jacy są w sobie zakochani - cała Wach jak dopadnie tematu to będzie go ciągnęła dopóki nie dowie się czegoś co ją interesuje .
- A skąd wiesz ,że nam się uda - powiedziałam nieco ciszej ,ale chciałam jak najszybciej odejść od tego tematu .
- Jak nie spoobujecie to się nie dowiecie - odparła zdecydowanie.
- Dobra starczy tych rozmyślań , łączeń w pary starczy lepiej powiedz mi co tam u ciebie - postanowiłam zejść z tego tematu poprostu to moja sprawa ,ale pogubiłam się cholernie w tych naszych relacjach z Mikołajem , a zapytać go nie mam odwagi . Przez te kilka dni nie spałam prawie wcale i w oczekiwaniu na Mikołaja po porostu zasnęłam .
**Mikołaj **
Widziałem ile nerwów kosztuje Karolinę ten mój pobyt w szpitalu ,ale ona jest twarda i stara się nic nie pokazywać po sobie . Kiedy zobaczyłem ją śpiąca na korytarzu zrobiło mi się jej żal. Przyniosłem koc z sali i przez chwilę patrzyłem na nią wyglądała jak niewinna , bezbronna dziewczynka , która zasnęła po dniu pełnym wrażeń .
- Mikołaj ? Co ty tutaj robisz przecież powinieneś odpoczywać ,leżeć ,a nie łazić po korytarzu - słychać było ,że się obudziła .
- Dostać repremende od ślicznej pani aspirant to czysta przyjemność - uśmiechnął się patrząc prosto w oczy koleżance .
- Czy ktoś tutaj próbuje podrywać dowódcę patrolu ? - zapytała delikatnie się uśmiechając .
- Nie ...nie śmiał bym ,a poza tym ja nie komplementuje dowódcy patrolu tylko przepiękna panią Karolinę - odparł takim romantycznym głosem ,że nawet skały by się wzruszyły .
Rachwał nieco się zarumieniła nic nie mówiąc zbliżyła się do Mikołaja ,który nadal z wrażeniem patrzył na koleżankę . Ich spojrzenia spotkały się w jednym punkcie,a usta z czułością oddawały kolejne pocałunki. Wyglądali jakby nic dookoła ich nie interesowało najważniejsze było tu i teraz .
Kiedy Białach próbował zaciągnąć partnerkę do sali na korytarzu pojawił się dyżurny Jacek,który stał i bił brawo .
- Nie.. wszyscy tylko nie on - wyszeptał Mikołaj sam do siebie .
- Białaszku nie znałem cię z tej strony - powiedział dyżurny puszczając oczko do Karoliny .
- Nowaczku to chyba nie twoja sprawa - odgryzł się Mikołaj .
- Przyszedłeś z czymś konkretnym ? - chciał zmienić temat .
- To już nie można starego kolegi odwiedzić? - odpowiedział pytaniem na pytanie .
- Można ,a młody kolega to nie powinien w pracy być ? - odparł.
- Specjalnie dla ciebie wziąłem dzień wolnego- powiedział z ironią Nowak.
- Wy sobie tutaj rozmawiajcie ,a ja muszę iść - powiedziała nieco zmieszana policjantka .
- Karolina poczekaj - odparł Białach .
- No idź za nią - dopingował dyżurny .
- Karolina ! - krzyczał ,ale ona nie reagowała wyglądała jakby chciała uciec przed nim.
- Ja wiem ,że nie powinniśmy takich rzeczy robić ,ale musisz przyznać ,że to jest jakiś znak - mówił z nadzieją ,że dla niej też to wiele znaczy .
- Nie Mikołaj to napewno było pod wpływem emocji ,a poza tym nic by z tego nie było przyjaźnimy się i nic więcej ,a teraz muszę już iść narazie - Rachwał sama nie widziała czemu skłamała przeciez ten pocałunek wiele dla niej znaczył.
-Ale Karolina ...... - chciał coś powiedzieć, ale dziewczyna była za daleko , żeby go usłyszeć.
Wyszłam na dwór, chłodny jesienny wiatr odrazu dał o sobie znać, uderzając zimnym powietrzem na moje rozgrzane i rozpalone ciało powodując dreszcze zimna . Zapiełam kurtkę i zeszłam po schodach, zastanawiając się co ja robię czemu odwzajemniłam ten pocałunek ? W co ja się pakuje czemu dawałam Mikołajowi nadzieje na więcej jak byliśmy tylko kolegami ,z patrolu a może już nie tylko . Ja naprawdę nie wiem czemu zawsze muszę sobię komplikować życie, i to na własne życzenie .Może właśnie podświadomnie tego chciałam potrzebowałam, raz jeden serce wzięło górę na rozumem i zdobyło przewagę .Tak szłam do mieszkania i myślałam o tych słowach Pauliny jak nie spróbujesz to się nie dowiesz . A co jeśli spróbuje i się nie uda wprowadzę tylko zamieszanie, do jego rodziny a pozatym nie chce stracić go jako kolegi bo naprawdę mi się z nim świetnie pracuje .Dochodziłam do mieszkania ruch na ulicach spowodu zimna jakie panowało na dworze był niewielki. Byłam już przy swojej klatce wystukałam kilku cyfrowy pin na domofonie i weszłam do środka .Weszłam na 3 piętro gdzie znajdowało się moje mieszkanie, a na drzwiach widniał numer 5 .Zdjełam kurtkę, buty i rzuciłam niedbale na dębową małą szafkę która stała w przed pokoju i zastanawiałam się czy mam się odezwać ,a jeśli tak to co . Chyba pierwszy raz w życiu nie wiedziałam , co robić i się naprawdę w tej całej sytuacji zagubiłam .Jest to dla mnie nowość bo zawsze wiedziałam co mam robić jak się zachować , a tu nawet nie wiem czy mam mu głupiego smsa wysłać .Wziełam telefon i do ręki i postanowiłam napisać sms .Napisałam banalny tekst ,bo jakoś nie miałam pojecia co innego mogła bym napisać .
****
Siedziałem w sali i ogladałem mecz piłki nożnej Polska & Włochy , i przez myśl mi przeszło,że Karolina też ogląda .Mimo , że była kobietą lubiła piłkę nożną co jest rzadkością u kobiet . Zastanawiałem się dziś czemu ona tak szybko poszła z tego szpitala przecież to do niej nie podobne takie zachowanie ona ma zupełnie inny typ charakteru ,dlatego nie mogłem pojąć jej dziwacznego zachowania . Ale jak to muwią za kobietą nie nadążysz ,ale właśnie ta mnie zafascynowała jest inna niż wszystkie inne, które do pory znałem zupełne przeciwieństwo mojej było żony .Była taka zdecydowana z mocnym charakterem ,dlatego dzisiejsze zachowanie mnie tak zdziwiło i wybiło trochę z rytmu może jak bym szybciej zaregował zdołał bym ją dogonić i zapytać się o co chodzi. Moje rozmyślanie przerwał telefon, który pokazywał , że jakąś wiadomość ktoś do mnie napisał .Spojrzałem kto napisał na wyświetlaczu było napisane, że to Karolina myślałem , że już się dziś nie się nie odezwie ,ale otworzyłem wiadomość.
"Przepraszam , że tak dzisiaj sobie poszłam z tego szpitala "
Patrzyłem się w tą wiadomość przez dłuższą chwilę , zastanawiając się co mam napisać .
Po chwili wystukałem równie krótką odpowiedż , telefon odłożyłem na blat stołu i wróciłem do oglądania meczu
"Ok nic się nie stało ".
Dzieki za przeczytanie i jeszcze raz zapraszam na bloga jej jesli chcecie dowiedzieć się o dalszych losach bohaterów .Każdy komentarz jest ważny więc zachęcam do pozostawienia go !!!
http://krzysztofzapalaopowiadania.blog.pl/
http://krzysztofzapalaopowiadania.blog.pl/ <------------- to jest link do bloga a tym czasem zapraszam do komentowania i czytania
Pozdrawiam Dark Angel
ps. mam nadzieje że ta akcja ratunkowa jakoś jej pomoże .
Ogarnęłam się trochę i z powrotem wróciłam do szpitala nie wiem czemu chciałam ciągle tam być może dlatego ,że Mikołaj to mój przyjaciel ...nie nie to poprostu kolega z patrolu nic więcej . Dotarłam na miejsce wystraszyłam się kiedy zobaczyłam puste łóżko ,na którym powinien leżeć Mikołaj .
- Panie doktorze gdzie mogę znaleźć Białacha ? - zapytałam tak jakby miał mi przekazać najgorsze z możliwych informacje .
- Spokojnie pani Karolino zabrali go na badania - powiedział ze spokojem lekarz .
Czemu ja głupia się tak wystraszyłam ? Nie miałam czasu myśleć ,bo Mikołaj wracał do sali .
- Cześć jak się czujesz ? - zagadałam z troską .
- Lepiej lekarze powiedzieli ,że goi się to wszystko szybko i długo mnie już tutaj nie będą trzymać - to była najlepsza wiadomość od kilku dni .
- A dziewczynki jak sobie radzą ? - zapytałam ,bo przyznam szczerze ,że się trochę o nie martwiłam .
- Dobrze dzwoniły do mnie ,że do szkoły poszły - odparł .
Długo nie pogadaliśmy ,bo przyszła pielęgniarka i zostałam wyproszona z sali .
- Nie no Rachwał uparta jak zawsze - usłyszałam głos ,który dobrze znałam to była Paulina Wach .
- No ktos musi - uśmiechnęłam się serdecznie do niej .
- Co tam u Białacha ? - zeszła niespodziewanie na ten temat .
- Lepiej dużo lepiej ,żebyś wiedziała jak ja się wystraszyłam - nie wiem czemu ja jej to wyznałam ,ale w sumie to chyba było widać .
- Czyżby coś ten tego - Paulina odrazu zwęszyła temat .
- Nie to tylko kolega ...no może coś więcej ,ale jak dla mnie nie ma czegoś takiego jak związek z partnerem z patrolu - odrazu straciłam ją z tego pomysłu .
- No to popatrz sobie na Zapałów im się udało są małżeństwem dzieci mają i nie trzeba być bystrym ,żeby zobaczyć jacy są w sobie zakochani - cała Wach jak dopadnie tematu to będzie go ciągnęła dopóki nie dowie się czegoś co ją interesuje .
- A skąd wiesz ,że nam się uda - powiedziałam nieco ciszej ,ale chciałam jak najszybciej odejść od tego tematu .
- Jak nie spoobujecie to się nie dowiecie - odparła zdecydowanie.
- Dobra starczy tych rozmyślań , łączeń w pary starczy lepiej powiedz mi co tam u ciebie - postanowiłam zejść z tego tematu poprostu to moja sprawa ,ale pogubiłam się cholernie w tych naszych relacjach z Mikołajem , a zapytać go nie mam odwagi . Przez te kilka dni nie spałam prawie wcale i w oczekiwaniu na Mikołaja po porostu zasnęłam .
**Mikołaj **
Widziałem ile nerwów kosztuje Karolinę ten mój pobyt w szpitalu ,ale ona jest twarda i stara się nic nie pokazywać po sobie . Kiedy zobaczyłem ją śpiąca na korytarzu zrobiło mi się jej żal. Przyniosłem koc z sali i przez chwilę patrzyłem na nią wyglądała jak niewinna , bezbronna dziewczynka , która zasnęła po dniu pełnym wrażeń .
- Mikołaj ? Co ty tutaj robisz przecież powinieneś odpoczywać ,leżeć ,a nie łazić po korytarzu - słychać było ,że się obudziła .
- Dostać repremende od ślicznej pani aspirant to czysta przyjemność - uśmiechnął się patrząc prosto w oczy koleżance .
- Czy ktoś tutaj próbuje podrywać dowódcę patrolu ? - zapytała delikatnie się uśmiechając .
- Nie ...nie śmiał bym ,a poza tym ja nie komplementuje dowódcy patrolu tylko przepiękna panią Karolinę - odparł takim romantycznym głosem ,że nawet skały by się wzruszyły .
Rachwał nieco się zarumieniła nic nie mówiąc zbliżyła się do Mikołaja ,który nadal z wrażeniem patrzył na koleżankę . Ich spojrzenia spotkały się w jednym punkcie,a usta z czułością oddawały kolejne pocałunki. Wyglądali jakby nic dookoła ich nie interesowało najważniejsze było tu i teraz .
Kiedy Białach próbował zaciągnąć partnerkę do sali na korytarzu pojawił się dyżurny Jacek,który stał i bił brawo .
- Nie.. wszyscy tylko nie on - wyszeptał Mikołaj sam do siebie .
- Białaszku nie znałem cię z tej strony - powiedział dyżurny puszczając oczko do Karoliny .
- Nowaczku to chyba nie twoja sprawa - odgryzł się Mikołaj .
- Przyszedłeś z czymś konkretnym ? - chciał zmienić temat .
- To już nie można starego kolegi odwiedzić? - odpowiedział pytaniem na pytanie .
- Można ,a młody kolega to nie powinien w pracy być ? - odparł.
- Specjalnie dla ciebie wziąłem dzień wolnego- powiedział z ironią Nowak.
- Wy sobie tutaj rozmawiajcie ,a ja muszę iść - powiedziała nieco zmieszana policjantka .
- Karolina poczekaj - odparł Białach .
- No idź za nią - dopingował dyżurny .
- Karolina ! - krzyczał ,ale ona nie reagowała wyglądała jakby chciała uciec przed nim.
- Ja wiem ,że nie powinniśmy takich rzeczy robić ,ale musisz przyznać ,że to jest jakiś znak - mówił z nadzieją ,że dla niej też to wiele znaczy .
- Nie Mikołaj to napewno było pod wpływem emocji ,a poza tym nic by z tego nie było przyjaźnimy się i nic więcej ,a teraz muszę już iść narazie - Rachwał sama nie widziała czemu skłamała przeciez ten pocałunek wiele dla niej znaczył.
-Ale Karolina ...... - chciał coś powiedzieć, ale dziewczyna była za daleko , żeby go usłyszeć.
Wyszłam na dwór, chłodny jesienny wiatr odrazu dał o sobie znać, uderzając zimnym powietrzem na moje rozgrzane i rozpalone ciało powodując dreszcze zimna . Zapiełam kurtkę i zeszłam po schodach, zastanawiając się co ja robię czemu odwzajemniłam ten pocałunek ? W co ja się pakuje czemu dawałam Mikołajowi nadzieje na więcej jak byliśmy tylko kolegami ,z patrolu a może już nie tylko . Ja naprawdę nie wiem czemu zawsze muszę sobię komplikować życie, i to na własne życzenie .Może właśnie podświadomnie tego chciałam potrzebowałam, raz jeden serce wzięło górę na rozumem i zdobyło przewagę .Tak szłam do mieszkania i myślałam o tych słowach Pauliny jak nie spróbujesz to się nie dowiesz . A co jeśli spróbuje i się nie uda wprowadzę tylko zamieszanie, do jego rodziny a pozatym nie chce stracić go jako kolegi bo naprawdę mi się z nim świetnie pracuje .Dochodziłam do mieszkania ruch na ulicach spowodu zimna jakie panowało na dworze był niewielki. Byłam już przy swojej klatce wystukałam kilku cyfrowy pin na domofonie i weszłam do środka .Weszłam na 3 piętro gdzie znajdowało się moje mieszkanie, a na drzwiach widniał numer 5 .Zdjełam kurtkę, buty i rzuciłam niedbale na dębową małą szafkę która stała w przed pokoju i zastanawiałam się czy mam się odezwać ,a jeśli tak to co . Chyba pierwszy raz w życiu nie wiedziałam , co robić i się naprawdę w tej całej sytuacji zagubiłam .Jest to dla mnie nowość bo zawsze wiedziałam co mam robić jak się zachować , a tu nawet nie wiem czy mam mu głupiego smsa wysłać .Wziełam telefon i do ręki i postanowiłam napisać sms .Napisałam banalny tekst ,bo jakoś nie miałam pojecia co innego mogła bym napisać .
****
Siedziałem w sali i ogladałem mecz piłki nożnej Polska & Włochy , i przez myśl mi przeszło,że Karolina też ogląda .Mimo , że była kobietą lubiła piłkę nożną co jest rzadkością u kobiet . Zastanawiałem się dziś czemu ona tak szybko poszła z tego szpitala przecież to do niej nie podobne takie zachowanie ona ma zupełnie inny typ charakteru ,dlatego nie mogłem pojąć jej dziwacznego zachowania . Ale jak to muwią za kobietą nie nadążysz ,ale właśnie ta mnie zafascynowała jest inna niż wszystkie inne, które do pory znałem zupełne przeciwieństwo mojej było żony .Była taka zdecydowana z mocnym charakterem ,dlatego dzisiejsze zachowanie mnie tak zdziwiło i wybiło trochę z rytmu może jak bym szybciej zaregował zdołał bym ją dogonić i zapytać się o co chodzi. Moje rozmyślanie przerwał telefon, który pokazywał , że jakąś wiadomość ktoś do mnie napisał .Spojrzałem kto napisał na wyświetlaczu było napisane, że to Karolina myślałem , że już się dziś nie się nie odezwie ,ale otworzyłem wiadomość.
"Przepraszam , że tak dzisiaj sobie poszłam z tego szpitala "
Patrzyłem się w tą wiadomość przez dłuższą chwilę , zastanawiając się co mam napisać .
Po chwili wystukałem równie krótką odpowiedż , telefon odłożyłem na blat stołu i wróciłem do oglądania meczu
"Ok nic się nie stało ".
Dzieki za przeczytanie i jeszcze raz zapraszam na bloga jej jesli chcecie dowiedzieć się o dalszych losach bohaterów .Każdy komentarz jest ważny więc zachęcam do pozostawienia go !!!
http://krzysztofzapalaopowiadania.blog.pl/
poniedziałek, 26 czerwca 2017
Miniaturka It's hard to say goodbye
Siedzę na, balkonie nie jest to mój ten, wrocławski balkon jestem w Kołobrzegu. Patrzę przed siebie, jak fale Bałtyku rozbijają się o nieliczne skałki po drodze i o brzeg. Myślę, że, pierwszy raz w życiu los podarował mi w końcu szczęście, choć jeszcze wtedy nie wiedziałam jak, bardzo się myliłam. Po chwili słyszę jak, ktoś zbliża, się w moim kierunku dębowe deski parkietu uginają się pod ciężarem. Jest to, mój ukochany jest dobrze zbudowany. Siedzę na hamaku mam mężczyznę, który mnie kocha nic więcej, już nie chcę. Po chwili zobaczyłam, że stawia na małym szklanym stoliku dwie wysokie szklanki z koktajlem owocowym a obok stoi talerz z goframi bita śmietana i w małej miseczce znajdują się duże czerwone truskawki.
- Przyniosłem coś do picia i do jedzenia.- uśmiechnął się do mnie i przysuną talerz jedzeniem.
- Chcesz, że bym była, gruba ty wiesz, ile to ma kalorii ?? -powiedziała niezadowolona, patrząc na deser stojący na stoliku.
- Oj nie marudź od jednego gofra, nie staniesz się od razu gruba — powiedział w międzyczasie, siadając obok mnie na hamaku.
- Faceci mają prostsze życie, jak mają ochotę na piwo,to nie zastanawiają, się ile ma kalorii, tylko kupują i piją tak samo przekąski.- prosta logika męska — Filozof od 7 boleści się znalazł -w głosie można było wyczuć nutkę sarkazmu. Podał mi w tym czasie, jedną truskawkę przybliżając, do ust, żebym zjadła.
- A poza tym wcale nie jesteś osobą, która musi się odchudzać ,dla mnie jesteś idealna,mówił ,podając kolejną, truskawkę wkładając do buzi.
Można powiedzieć, ze dwójka osób zachowuje się jak dwójka zakochanych nastolatków. I kto by powiedział z , tak się zachowuje dwójka dorosłych na co dzień poważnych ludzi pracujących w policji. Która każdego dnia dba o porządek w mieście i żeby na tym świecie żyło nam się lepiej. W pewnym momencie Mikołaj przybliżył się do mnie.
- Masz tu coś — za nim zdarzyłam spytać, co wytarł mi z kącika ust resztkę bitej śmietany. Patrzę na mój złoty krążek na palcu i myślę sobie, chyba zwariowałam przecież, kiedyś mówiłam, że ta, instytucja nie jest dla ,mnie a tu proszę.
Wtedy Białach próbował mi kolejna rzecz włożyć.
- Nie chcę. Ty naprawdę chcesz mnie utuczyć.- powiedziała z oburzeniem w głosie i nie była pewna czy jej się to udało — Przynajmniej nikt mi cię nie zabierze.- ponawia próbę nakarmienia mnie zresztą na daremno.
- Nikt ci mnie nie zabierze, możesz być o to spokojny. Ja tylko chcę cię.
Wtedy do głowy wpadł mi złowieszczy pomysł. Wzięłam trochę bitej śmietany na rękę i wysmarowałam mu nos. I rzuciłam się w ucieczkę, jednak on był, szybszy zerwał się niczym lampart i do gonił mnie do słownie, chwilę później wbiegłam, do Bałtyku mącąc przy tym spokojnie płynące fale wodne.
- Mam cię — złapał mnie i wyszliśmy na brzeg.
Położyliśmy się na piasku, złociste drobinki piasku przylepiały się do mojego ciała i włosów .
Obraca się w moją stronę .
- Kocham cię, szepcze czule.
Zobacz, te fale kołyszą się płynnie, ale są czasem burzliwe tak jak my .
Nagle wszystko staje się rozmyte, a ja budzę się z krzykiem i przeraźliwym płaczem . Po chwili pojawia się mama.
- Karolinko nie płacz już — wtuliłam się natychmiast.
- Śniło mi się, że , on tu jest a przecież go niema .-ze smutkiem w głosie
-Wiem . Jeszcze będzie wszystko ,dobrze zobaczysz .-próbowała pocieszyć.
Dwa tygodnie jak on leży w szpitalu ,jego stan jest bezmian . Zawsze byłam silną kobietą i nie płakałam z byle powodu i starałam sobie radzić , z wszystkim sama , ale ta sytuacja to dla mnie za dużo ciągle po nocach mi się śni to zdarzenie . Brakuje mi go , nie rozumiem, dlaczego on musi leżeć w szpitalu, czemu stale mamy pod górkę, dlaczego było nam dane tak krótko być szczęśliwym . Nie mogłam zrozumieć, dlaczego on ? Zadawałam sobie to pytanie po kilkanaście razy dziennie i nadal nie znałam odpowiedzi.
Wiatr owiewał mi włosy ,
a łzy leciały ciurkiem po policzkach , miałam tego wszystkiego dosyć , nic się dla mnie nie liczyło jedyną rzeczą, która była dla mnie ważna ,był on . Tylko on Patrzyłam na rodziny w parku, które były szczęśliwe . Uśmiechnięci rodzice i wesołe dzieci biegające po parku i placu zabaw . A ja myślałam ,że w końcu szczęście się do mnie uśmiechnęło i w końcu znalazłam takiego faceta, na którym mi zależy, ale los zdecydował inaczej, najpierw dał nam złudne poczucie szczęścia ,co potem brutalnie odebrał.
Dzień jak każdy inny od jego wypadku spędzałam całe dnie do późnych godzinach nocnych,żeby zająć głowę ale w pracy tez myślałam o nim przecież była w naszym wspólnym pokoju i patrzyłam się na biurko, które stało samotne a na nim dokumenty. Starałam się, być silna nie rozczulać się nad sobą zawsze radziłam sobie sama. A teraz myśl, że mogłabym go stracić jedynego faceta, którego tak naprawdę pokochałam. Miałam różne związki, ale one nie trwały długo. To z nim w końcu znalazłam szczęście i myśl, że mogłam, go stracić przeraża mnie teraz. Spojrzałam na zegarek 21; 30 jakoś nie spieszyło mi się do mieszkania siedzieć w czterech pustych ścianach i myśleć. Nie chciałam myśleć, nie chciałam nic czuć, chciałam tylko zasnąć i obudzić się jak ten cały koszmar się skończy. Wtedy zobaczyłam, jak drzwi się otwierają, a w drzwiach stanęła pani komendant byłam przekonana , że nikogo nie ma w budynku
- Karolina co ty tu robisz jeszcze o tej porze ?.
- Papiery uzupełniam, zrobiło się trochę zaległości — powiedziała, wpatrując się w dokumenty, chociaż, mimo że siedziała już, tu trochę czasu nie uzupełniła, za dużo myślami była gdzie indziej — Myślałam, że nie ma nikogo już w biurze o tej porze -dodała po chwili — Tylko przyjechałam, po dokumenty jadę jutro, do wojedzwódzkiej zawieść a zapomniałam — Trzymaj się Karolina — powiedziała, wychodząc za sobą i zamykając drzwi, a ona znów została sama.
***
Stała na dworze wiatr rozwiewał jej włosy mineło tydzień od tej koszmarnej wiadomości która zrujnowała cały mój swiat . Stałam nad dużym marmurowym grobem gdzie palił się znicz który przed chwilą zostawiłam tak jak cały swój swiat .Zadawałam sobie w kółko to samo pytanie dlaczego on ? I stałam dalej nad grobem gdzie w marmurze były wygrawerowane duże literki masywnej konstrukcji Mikołaj Białach zmarł śmiercią tragiczną .
budzę się z krzykiem i przerażliwym płaczem . Po chwili pojawia się tata.
- Nie płacz już - wtuliłam się natychmiast
- Tato śniło mi się że , on tu jest a przecież go niema .- wdusiłam to z siebie nie doszło to do mnie , że on nigdy juz do mnie nie wróci , że jego nie ma
-Wiem, przecież że, on nie żyje byłem z tobą na jego pogrzebie .- powiedział ze smutkiem
Koniec
I jak wam się podoba miniatutka ?
Zaskoczeni takim zaskoczniem ?
Pozdrawiam dark Angel i do nastepnego .
- Przyniosłem coś do picia i do jedzenia.- uśmiechnął się do mnie i przysuną talerz jedzeniem.
- Chcesz, że bym była, gruba ty wiesz, ile to ma kalorii ?? -powiedziała niezadowolona, patrząc na deser stojący na stoliku.
- Oj nie marudź od jednego gofra, nie staniesz się od razu gruba — powiedział w międzyczasie, siadając obok mnie na hamaku.
- Faceci mają prostsze życie, jak mają ochotę na piwo,to nie zastanawiają, się ile ma kalorii, tylko kupują i piją tak samo przekąski.- prosta logika męska — Filozof od 7 boleści się znalazł -w głosie można było wyczuć nutkę sarkazmu. Podał mi w tym czasie, jedną truskawkę przybliżając, do ust, żebym zjadła.
- A poza tym wcale nie jesteś osobą, która musi się odchudzać ,dla mnie jesteś idealna,mówił ,podając kolejną, truskawkę wkładając do buzi.
Jeszcze jeden zachód Słońca – blask
Krwawą łuną pada na twą stroskaną twarz.
Można powiedzieć, ze dwójka osób zachowuje się jak dwójka zakochanych nastolatków. I kto by powiedział z , tak się zachowuje dwójka dorosłych na co dzień poważnych ludzi pracujących w policji. Która każdego dnia dba o porządek w mieście i żeby na tym świecie żyło nam się lepiej. W pewnym momencie Mikołaj przybliżył się do mnie.
- Masz tu coś — za nim zdarzyłam spytać, co wytarł mi z kącika ust resztkę bitej śmietany. Patrzę na mój złoty krążek na palcu i myślę sobie, chyba zwariowałam przecież, kiedyś mówiłam, że ta, instytucja nie jest dla ,mnie a tu proszę.
Wtedy Białach próbował mi kolejna rzecz włożyć.
- Nie chcę. Ty naprawdę chcesz mnie utuczyć.- powiedziała z oburzeniem w głosie i nie była pewna czy jej się to udało — Przynajmniej nikt mi cię nie zabierze.- ponawia próbę nakarmienia mnie zresztą na daremno.
- Nikt ci mnie nie zabierze, możesz być o to spokojny. Ja tylko chcę cię.
Wtedy do głowy wpadł mi złowieszczy pomysł. Wzięłam trochę bitej śmietany na rękę i wysmarowałam mu nos. I rzuciłam się w ucieczkę, jednak on był, szybszy zerwał się niczym lampart i do gonił mnie do słownie, chwilę później wbiegłam, do Bałtyku mącąc przy tym spokojnie płynące fale wodne.
- Mam cię — złapał mnie i wyszliśmy na brzeg.
Położyliśmy się na piasku, złociste drobinki piasku przylepiały się do mojego ciała i włosów .
Obraca się w moją stronę .
- Kocham cię, szepcze czule.
Zobacz, te fale kołyszą się płynnie, ale są czasem burzliwe tak jak my .
Nagle wszystko staje się rozmyte, a ja budzę się z krzykiem i przeraźliwym płaczem . Po chwili pojawia się mama.
Smutnych rozstań nie chce chyba nikt.
Serce płacze, słowa milkną, lecz tak musi być.
- Karolinko nie płacz już — wtuliłam się natychmiast.
- Śniło mi się, że , on tu jest a przecież go niema .-ze smutkiem w głosie
-Wiem . Jeszcze będzie wszystko ,dobrze zobaczysz .-próbowała pocieszyć.
Dwa tygodnie jak on leży w szpitalu ,jego stan jest bezmian . Zawsze byłam silną kobietą i nie płakałam z byle powodu i starałam sobie radzić , z wszystkim sama , ale ta sytuacja to dla mnie za dużo ciągle po nocach mi się śni to zdarzenie . Brakuje mi go , nie rozumiem, dlaczego on musi leżeć w szpitalu, czemu stale mamy pod górkę, dlaczego było nam dane tak krótko być szczęśliwym . Nie mogłam zrozumieć, dlaczego on ? Zadawałam sobie to pytanie po kilkanaście razy dziennie i nadal nie znałam odpowiedzi.
Nadszedł ten ostatni, smutny raz.
Pozwól poczuć mi słodycz twych ust.
Coś się kończy, coś odchodzi w dal,
Szare życie musi dalej trwać.
a łzy leciały ciurkiem po policzkach , miałam tego wszystkiego dosyć , nic się dla mnie nie liczyło jedyną rzeczą, która była dla mnie ważna ,był on . Tylko on Patrzyłam na rodziny w parku, które były szczęśliwe . Uśmiechnięci rodzice i wesołe dzieci biegające po parku i placu zabaw . A ja myślałam ,że w końcu szczęście się do mnie uśmiechnęło i w końcu znalazłam takiego faceta, na którym mi zależy, ale los zdecydował inaczej, najpierw dał nam złudne poczucie szczęścia ,co potem brutalnie odebrał.
Dzień jak każdy inny od jego wypadku spędzałam całe dnie do późnych godzinach nocnych,żeby zająć głowę ale w pracy tez myślałam o nim przecież była w naszym wspólnym pokoju i patrzyłam się na biurko, które stało samotne a na nim dokumenty. Starałam się, być silna nie rozczulać się nad sobą zawsze radziłam sobie sama. A teraz myśl, że mogłabym go stracić jedynego faceta, którego tak naprawdę pokochałam. Miałam różne związki, ale one nie trwały długo. To z nim w końcu znalazłam szczęście i myśl, że mogłam, go stracić przeraża mnie teraz. Spojrzałam na zegarek 21; 30 jakoś nie spieszyło mi się do mieszkania siedzieć w czterech pustych ścianach i myśleć. Nie chciałam myśleć, nie chciałam nic czuć, chciałam tylko zasnąć i obudzić się jak ten cały koszmar się skończy. Wtedy zobaczyłam, jak drzwi się otwierają, a w drzwiach stanęła pani komendant byłam przekonana , że nikogo nie ma w budynku
- Karolina co ty tu robisz jeszcze o tej porze ?.
- Papiery uzupełniam, zrobiło się trochę zaległości — powiedziała, wpatrując się w dokumenty, chociaż, mimo że siedziała już, tu trochę czasu nie uzupełniła, za dużo myślami była gdzie indziej — Myślałam, że nie ma nikogo już w biurze o tej porze -dodała po chwili — Tylko przyjechałam, po dokumenty jadę jutro, do wojedzwódzkiej zawieść a zapomniałam — Trzymaj się Karolina — powiedziała, wychodząc za sobą i zamykając drzwi, a ona znów została sama.
***
Stała na dworze wiatr rozwiewał jej włosy mineło tydzień od tej koszmarnej wiadomości która zrujnowała cały mój swiat . Stałam nad dużym marmurowym grobem gdzie palił się znicz który przed chwilą zostawiłam tak jak cały swój swiat .Zadawałam sobie w kółko to samo pytanie dlaczego on ? I stałam dalej nad grobem gdzie w marmurze były wygrawerowane duże literki masywnej konstrukcji Mikołaj Białach zmarł śmiercią tragiczną .
budzę się z krzykiem i przerażliwym płaczem . Po chwili pojawia się tata.
- Nie płacz już - wtuliłam się natychmiast
- Tato śniło mi się że , on tu jest a przecież go niema .- wdusiłam to z siebie nie doszło to do mnie , że on nigdy juz do mnie nie wróci , że jego nie ma
-Wiem, przecież że, on nie żyje byłem z tobą na jego pogrzebie .- powiedział ze smutkiem
Koniec
I jak wam się podoba miniatutka ?
Zaskoczeni takim zaskoczniem ?
Pozdrawiam dark Angel i do nastepnego .
sobota, 17 czerwca 2017
3.7 Podwójna opiekuńczość
Grudniowy ranek za oknem sypał śnieg i nie zanosiło się, na to a by przestał, a krajobraz za oknem stawał, coraz głębiej znikał za warstwą białego puchu, która spadła z nieba w postaci drobnych płatków śniegu. Za oknem malował się ten piękny widok a w pokoju spała szczupła blondynka, która na pierwsze oko mogłaby się wydawać, że jest krucha, ale wcale tak nie było, była to kobieta ze stanowcza z silnym charakterem, która lubiła pomagać innym. Była zawinięta w kołdrę, jak w kokonie wystawał jej tylko czubek głowy. Wtedy dziś do pokoju otworzyły się i wszedł Mikołaj,
- Hej Karolina wstawaj na śniadanie — chwycił koleżankę za ramie, żeby obudzić — Mikołaj daj ty mi spokój, z tym śniadaniem nie jestem głodna, chce się wyspać — muwiłam zaspanym głosem owijać się ponownie w kołdrę i ponownie chcąc zasnąć
- No ok spiochu - powiedział zamykając drzwi jak wychodził z pokoju .
Gdy kobieta próbowała ponownie zasnąć w głębokim przyjemny sen, bo pogoda za oknem nie zachęcała do wyjścia z cieplutkiego łóżka. Znowu ktoś udaremnił próby zaśnięcia tym razem.
Zadzwonił telefon włożyła rękę pod poduszkę i po chwili znalazła urządzenie, które przeszkodziło jej w planach dalszego snu. Na wyświetlaczu pojawił się napis „Mama". Byłam zdziwiona, bo długo już do mnie nie dzwoniła i zastanawiałam się co się stało , iż postanowiła do mnie zadzwonić
-Hej mamo - dawno nie dzwoniłaś
- Cześć Kaloruś córeczko - niecierpiłam jak do mnie tak mówiła . Powtarzałam jej to kilka razy, ale ona i tak dalej swoje — Gdzie ty jesteś ? - zapytała z ciekawością mama.
- A co — zapytałam podejrzliwie.
- Bo przyjechałam do ciebie, bo nie odwiedzisz matki, nie zadzwonisz to przyjechałam do ciebie i czekam pod twoim mieszkaniem — stwierdziła kobieta — Zrobiłaś mi niespodziankę tym przyjazdem — ale co miała powiedzieć, że nie mieszka u siebie tylko u swojego kolegi i tak by w to nie uwierzyła zaraz by miała swoje własne teorię .- Mamo wiesz mnie nie ma teraz w domu jestem u kolegi poczekaj zaraz po ciebie przyjadę .
- Kolegi ? - ożywiła się mamo na tą wieść — Zaraz będę — powiedziała i się rozłączyła.
No i nici z dalszej drzemki powiedziała i odrzuciła kołdrę wstając z łóżka
Chwilę pózniej była już ubrana i zeszła na dół — Mikołaj mam do ciebie prośbę, bo rano zadzwoniła moja mama i zrobiła mi niespodziankę i przyjechała i bym musiała ją tu przywiesć wiem , że to już druga mama, bo twoja też zrobiła ci niespodziankę. Pożyczysz mi samochód ?
-No ok klucze leża na półce przy wejściu — powiedział zaskoczony Jakoś to przeżyjemy mikołaj profosem dałeś rade to i tu sobie poradzisz -powiedziała wychodząc i zamykając drzwi za sobą.
- Bo przyjechałam do ciebie, bo nie odwiedzisz matki, nie zadzwonisz to przyjechałam do ciebie i czekam pod twoim mieszkaniem — stwierdziła kobieta — Zrobiłaś mi niespodziankę tym przyjazdem — ale co miała powiedzieć, że nie mieszka u siebie tylko u swojego kolegi i tak by w to nie uwierzyła zaraz by miała swoje własne teorię .- Mamo wiesz mnie nie ma teraz w domu jestem u kolegi poczekaj zaraz po ciebie przyjadę .
- Kolegi ? - ożywiła się mamo na tą wieść — Zaraz będę — powiedziała i się rozłączyła.
No i nici z dalszej drzemki powiedziała i odrzuciła kołdrę wstając z łóżka
Chwilę pózniej była już ubrana i zeszła na dół — Mikołaj mam do ciebie prośbę, bo rano zadzwoniła moja mama i zrobiła mi niespodziankę i przyjechała i bym musiała ją tu przywiesć wiem , że to już druga mama, bo twoja też zrobiła ci niespodziankę. Pożyczysz mi samochód ?
-No ok klucze leża na półce przy wejściu — powiedział zaskoczony Jakoś to przeżyjemy mikołaj profosem dałeś rade to i tu sobie poradzisz -powiedziała wychodząc i zamykając drzwi za sobą.
Po upływie kilkunastu minut byłam, pod swoim blokiem zaparkowałam w wolnym miejscu, dostrzegłam,że pod blokiem czeka już mama, a ja nie wiedziałam co jej powiedzieć jak się wytłumaczyć, dlaczego mieszkam chwilowo u Mikołaja. Nie chciałam jej martwić tym szpitalem, bo właśnie z tego powodu się przeprowadziłam do mojego kolegi z patrolu. A ona będzie sobie wyobrażać nie wiadomo co.
- Cześć mamuś — uśmiechnęła się i zasunęła kurtkę jeszcze bardziej, bo na dworze był nieprzyjemny mróz.
- Wiesz jak ja, się za tobą stęskniłam — przytuliła mnie na tyle mocno, że odczułam jeszcze ból żeber . Sam lekarz powiedział ,że są dość mocno stłuczone i przez jakiś czas będą mnie boleć, ale przecież nie mogłam jej tego powiedzieć, nie chciałam jej martwić .- Czemu nie zadzwonisz i nie pochwalisz się , że mieszkasz z chłopakiem — powiedziała z wyraźną nutą smutku — Mamuś już ci mówiłam to nie, jest mój chłopak tylko kolega — tłumaczyła i wkładała walizkę do bagażnika samochodu — Jak nie jest jak, z mieszkasz to ja tu czegoś, nie rozumiem — zapytała trochę, pogubiona .- Mikołaj ma Ranczo taki domek pod Wrocławiem i zaprosił mnie na koleżeńskie kilka dni wakacji -próbowałam wymyślić jakiś sensowny powód, bo nie chciałam ,żeby się o mnie martwiła ,przejmowała.
- Cześć mamuś — uśmiechnęła się i zasunęła kurtkę jeszcze bardziej, bo na dworze był nieprzyjemny mróz.
- Wiesz jak ja, się za tobą stęskniłam — przytuliła mnie na tyle mocno, że odczułam jeszcze ból żeber . Sam lekarz powiedział ,że są dość mocno stłuczone i przez jakiś czas będą mnie boleć, ale przecież nie mogłam jej tego powiedzieć, nie chciałam jej martwić .- Czemu nie zadzwonisz i nie pochwalisz się , że mieszkasz z chłopakiem — powiedziała z wyraźną nutą smutku — Mamuś już ci mówiłam to nie, jest mój chłopak tylko kolega — tłumaczyła i wkładała walizkę do bagażnika samochodu — Jak nie jest jak, z mieszkasz to ja tu czegoś, nie rozumiem — zapytała trochę, pogubiona .- Mikołaj ma Ranczo taki domek pod Wrocławiem i zaprosił mnie na koleżeńskie kilka dni wakacji -próbowałam wymyślić jakiś sensowny powód, bo nie chciałam ,żeby się o mnie martwiła ,przejmowała.
- Jesteśmy na miejscu mamo — stwierdziła, z uśmiechem bardzo lubiła to miejsce ta cisza i spokój .
- Ładny ten domek — powiedziała, wysiadając z samochodu .
Weszli do domu ,gdzie było ciepło i przyjemnie rozebrali kurtki i postawili walizkę w przedpokoju — Dzień dobry pani Mikołaj jestem — przywitał się ,z mamą Karoliny — Agata miło mi — uśmiecha się do Białacha — Mamo tutaj na lewo będziesz miała ,swój pokój idź się ,rozpakuj ,a ja zrobię nam herbatę — powiedziała policjantka i wstawiła wodę na gorący napój — Mikołaj ja tylko nie wspominaj nic o tym szpitalu i tej całej reszcie, bo mama o niczym nie wie a poza tym ja, nie chce do tego wracać -poprosiła kolegę — A jak ty się czujesz — zapytał z troską — Mikołaj a jak mam się czuć nie wiem ,kto mi to zrobił nadal mam te okropne siniaki na całym ciele i jeszcze ten psychopata mi zdjęcia wysyła . Chciałabym po prostu o tym zapomnieć — powiedziała zmartwiona .
- Możesz zostać ,tu ile chcesz ,wiesz o tym — Dzięki zrobisz tę herbatę, bo chciałam z twoją mamą ,porozmawiać jest u siebie w pokoju ?
- Tak jest jasne .
Poszłam do pokoju porozmawiać z mama mikołaja prosić, żeby nic nie mówiła czasem mojej mamie, po co jej dodatkowe zmartwienia . Zapukałam w drzwi.
- Można — weszłam do pokoju ,
- oczywiście wchodź -powiedziała kobieta, zamykając książkę, którą czytała — Mam do pani prośbę czy pani mogła nic nie mówić mojej mamie, bo właśnie przyjechała w odwiedziny o tych zdjęciach i całej tej sytuacji — Wiesz dziecko ja, cały się zastanawiam, jak można taką krzywdę wyrządzić drugiemu człowiekowi i jakim trzeba być człowiekiem — Najlepsze jest to , że ja nawet nie pamiętam , nie wiem kto ,mi to zrobił ,było ciemno wieczór ,tylko zostało, mi to podwinęła rękaw i pokazała liczne siniaki .- sama nie wiem czemu, to powiedziałam, ale jakoś tak czułam, że można z nią pogadać takie poczucie bezpieczeństwa
-Współczuje ,ci wiesz ,jak zobaczyłam ,te zdjęcia to się przeraziłam naprawdę ,bałam się ,nie wiedziałam ,że ludzie mogą być zdolni do czegoś tak okrutnego i ja rozumiem, że nie chcesz kłopotać swojej matki ,taki widok nie jest jej potrzebny i do tego własnego dziecka — Dziękuję pani za to i za tą rozmowę jest pani bardzo miła i ciepłą osobą — powiedziała ,wychodząc.
Szłam ,do kuchni postanowiłam nie tkwić ,w miejscu nie mogę uciekać od życia ,siedzieć Mikołajowi nie wiadomo, ile na głowie muszę wrócić do życia , pracy i do własnego mieszkania .
- Możemy porozmawiać -zwróciła się do kolegi — Tak jasne .
- Ja nie mogę żyć przeszłością, tym co się stało ukrywać się ,muszę wrócić do życia , pracy i do swojego mieszkania . Nie byłam pewna swojej decyzji, ale nie mogłam tkwić ,w jednym miejscu nie mogłam pozwolić, żeby jedno zdarzenie miało wpływ na moje Zycie i tak czułam , że mi ucieka ono.
- Jesteś tego pewna ?
- Nie wiem, ale wiem ,że muszę coś zrobić -dodała nie pewnie.
- Wiesz , że nie musisz, wyjeżdżać możesz tu zostać ,tyle ile chcesz. Fajnie mieć towarzystwo . Odległość między nimi się zmniejszyła, nie chciała ,żeby do niczego doszło, nie chciała, jeszcze bardziej komplikować tego więc się odsunęła.
- Wiem,idę zanieść mamie tę herbatę.
Gdy wchodziłam, do pokoju zobaczyłam widok, który zmroził mi krew w żyłach i na podłodze leżała pewna rzecz, której wcześniej tu nie było.
No część przychodzę do was z kolejną częścią jest 23;20 i wstawiam kolejną część ,Liczę komentarze oczywiście
http://pipopowiadania.blogspot.com/2017/06/18wczasy-w-chorwacji.html
Zapraszam na ten blog który jest równie dobry jak ten zapraszam serdeczenie do odwiedzenia róznież tego i komentowania.
http://pipopowiadania.blogspot.com/2017/06/18wczasy-w-chorwacji.html
Zapraszam na ten blog który jest równie dobry jak ten zapraszam serdeczenie do odwiedzenia róznież tego i komentowania.
1, Co zobaczyła Karolina ?. Czy wyprowadzi się do swojego mieszkania ?
2. Co leżało na podłodze czego wcześniej nie było
Pozdrawiam i do nastepnego Dark Angel
piątek, 9 czerwca 2017
3.6 Czytanie nie boli
Obudziłem się rano, budzik na stoliku przy łóżku wskazywał 7; 30 wstałem z łóżka, przetarłem oczy i poszedłem do kuchni zrobić sobie codzienną porcję kofeiny. Martwiłem się Karolinę, bo twierdziła, że nie pamięta, co jej się przyśniło, a przecież widziałem w jej oczach przerażenie. Nie będę, naciskać jak będzie chciała, to sama mi powie. Schodziłam po schodach i zobaczyłem, już moją koleżankę siedziała przy stole z kubkiem kawy, wyraźnie smutna czymś się przejmowała.
- O hej Mikołaj — powiedziała, obracając kubek w dłoniach-Cześć i jak tam spałaś coś dzisiaj jeszcze ? - nasypując kawę do kubka — Mikołaj a jak twoja mama się czuje, bo wiesz ,widziała te zdjęcia, po co ja tu ogóle ja wzięłam, po co ja ogóle tu przyjechałam robie nie potrzebnie tylko tobie kłopot — zamartwiała się i wyrzucała sobie, bo to przecież były dość drastyczne zdjęcia .
- Karola nie mów tak ,chciał pocieszyć koleżankę — Dobra ja idę pod prysznic, a ty ,zjedz coś samą kawą ,człowiek nie żyje , powiedział troskliwie.Był to zimny grudniowy dzień . Spojrzałam przez okno jak biała ,warstwa puszku pokryła Wrocław . Nie lubiłam zimy Te codziennie przekopy zaspy odśnieżanie samochodu . Szczerze nienawidziłam tej pory roku . A gdy już się z tym wszystkim, uporasz ,samochód stwierdzi, że nie odpali .
Stałam z kubkiem gorącego napoju i myślałam, co się zmieniło . Co się zmieniło u mnie poza tym , że mnie pobili i nie wiem , kto mi to zrobił to raczej nic, nadal jestem sama.
W tym samym czasie mikołaj podszedł. - Na poprawę humoru — podał mi kubek z kakao
-Dzięki . Wiesz ,umówiłam się dziś z paulina, ta moja koleżanka z kryminalnego na taki babski wieczór trochę odpoczniesz sobie odemnie — stwierdziła stanowczym głosem — Ale ty mi nie przeszkadzasz — stwierdził szczerze — ty, ale powiem ci , że ten twój szampon jest do niczego, bo swędzi głowa po nim — stwierdził ze smutkiem — Mój szampon ? - zapytała ,ze zdziwieniem — Tak twój — potwierdził — Ja tam myje i nic mi nie jest po nim a jakiego koloru było opakowanie ? -zapytała podejrzliwie, bo coś się jej wydawało ,iż pomylił opakowania — No takie niebieskie
Mimo usilnych starań zaczęła się śmiać ,nie mogła uwierzyć , że mój kolega pomylił szampon z odżywką .
- Z czego się tak śmiejesz- zapytał zdezorientowany , kolega nie rozumiał skąd ta nagła zmiana humoru — Mikuś czytanie nie boli, wiesz, umyłeś głowę w odżywce, a nie w szamponie — a ty idź już na tą imprezę i się tak nie śmiej — udawał obrażonego — Oj nie obrażaj się ,no wiesz, Lubie cię — Dobra idź, bo się spóźnisz — wyganiał koleżankę — Dobra idę już , idę nie ,musisz ,mnie wyganiać — powiedziała , wychodząc
Stałam już na kolejnej czerwonej sygnalizacji ,co oznaczało się, że będę nie na czas .
W końcu po kolejny 15 minutach byłam na miejscu. - Cześć przepraszam ,za spóźnienie korki na mieście — Jasne wchodź — powiedziała gestem ,ręki zapraszając mnie do środka
Usiedliśmy na kanapie .
- Ja dzisiaj nie dużo piję ewentualnie lampkę wina — wiedziałam dobrze, że kiedy za dużo wypiję za bardzo ,by mi się rozwiązał język i być może bym powiedziała kilka rzeczy za dużo o swoim życiu prywatnym, które chronię nawet bardzo — Oj już nie przesadzaj, że, tylko lampkę .
Mimo iż mówiłam, że, wypiję tylko jeden kieliszek ,wina to oprócz tego wina z Paulina pijemy już 4 drinka .który powodował coraz weselsze nastroje, a przez to bardziej rozplątany język na kolejne wyznania. Jej plan legł w gruzach. Zamiast postawić na swoim i wypić jedną, góra dwie lampki wina, pije kolejnego drinka. Obraz przed oczami lekko wirował, w głowie szumiało, jednak myśli nadal krążyły wokół Mikołaja . Ona przykładając do ust, szklankę z kolorowym napojem wlewała kolejną porcję alkoholu do krwi . Oparła głowę na dłoni i z rozmarzonym wzrokiem powiedziała: - Wiesz jaki fajny jest…- przerwała ,słysząc ,krztuszenie się Pauliny alkoholem . Pomyślała sobie , że jej koleżanka stanowczo za dużo wypiła, chociaż sama ją namówiła . Blondynka momentalnie poprawiła się i chyba spostrzegła, że, przez ten alkohol, który krążył w jej żyłach trochę ,za dużo powiedziała . Nawet więcej ona próbowała opowiadać o ich życiu prywatnym — A kto i Co on robi — zapytała, bo chciała dać dokończyć koleżance ,to co jej przerwała ,szukała jakiegoś pomysłu, jak można wyjść z tej nie typowej sytuacji ,a nic jej nie przychodziło do głowy ,czym mogłabym odpowiedzieć, raczej dokończyć wypowiedz . Miałam ochotę się zapaść pod ziemie za swój język po alkoholu.- Mikołaj , Dobrze Gotuję — powiedziałam i to chyba najgłupsza odpowiedź, jaką wymyśliłam . Paulina spojrzała na mnie zdziwiona, chyba nie do końca zrozumiała ,o co mi chodzi .
- Mikołaj ? To ciebie coś łączy z mikołajem ?- zapytała z niedowierzaniem
- Nie to tylko kolega - powiedziała, trochę nie wyraźnie, bo już dosyć sporą ilość alkoholu wypiła — Kolega, który gotuje i to dobrze ty to masz dobrze ,że masz takiego kolegę, który ci dobrze gotuje - powiedziała z sarkazmem
Ja to zawsze musze coś odwalić sie tylko modliłam , żeby Paulina nic nie pamiętała tej głupkowatej rozmowy
Wzięłam szklankę do ręki i wypiłam do dna . Otworzyłem ciężkie powieki myśląc że , jest już ranek, ale spojrzałam na zegarek w telefonie była 2 w nocy a ktoś uporczywie pukał do mieszkania w środku nocy .
Zapaliłem światło i udałem się w stronę drzwi myśląc sobie że nieproszonemu gościowi powiem kilka niecenzuralnych słówek . Nie patrząc kto to otworzyłem drzwi . Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem Karolinę. Przetarłem kilka razy oczy ze zdziwienia. Spojrzałem na nią rozpięty płaszcz i można było przyznać, że swojej koleżanki z patrolu jeszcze w takim wydaniu nie widziałem wysokie szpilki czarne spodnie i biały koszulka , nawet pijana i tak prezentowała się bardzo seksownie . że tak powiem Sądząc po tym jak opierała się ściany dosyć dużo alkoholu wypiła i ledwo trzymała się na nogach w tych nutach .Ale też wyglądała bardzo zabawnie .
- Dzień dobry kochanie ! - musiałem się powstrzymać od śmiechu i to było dość komiczne ja się zastanawiałem ile ona wypiła żeby do kolegi tak powiedzieć . . Na pewno ten dzień nie będzie dla niej dobry, poza tym nadal jest noc, a do tego kochanie Wiem , że to nie dobre męczyć człowieka na kacu, ale mam już pewien pomysł, żeby się odegrać. . Nie czekając na słowa zaproszenia, chwiejnym krokiem zbliżyła się do niego. Wiedząc co się szykuje w porę złapał jej dłoń i zdziwiony po raz kolejny spojrzał na nia zmieszany był zaskoczony bo nie przypuszczał że będzie próbowała go pocałować ale ona nie odpuszczała i Podniosła swoją głowę i lekko pocałowała go w usta. Odwzajemnił muśnięcie, ale odsunął się czując nieprzyjemny odór różnego rodzaju alkoholu. I wiedział, że, to się może żle skończyć a ona miała wystarczająco dużo problemów Pokręcił z niedowierzaniem głową, bo nie przypuszczał, że kiedykolwiek zobaczy Karolinę w takim stanie . Sama poradziła sobie ze zsunięciem okrycia, które rzuciła na drugi koniec łóżka. Kiedy chciała rozpiąć spodnie nie potrafiła tego zrobić. co rozbawiło kobietę. ale po chwili jej się udało, ale za chwilę napotkała kolejną trudność i kolega chciał jej pomóc . –Teraz zaczynasz rozbierać mnie od spodni?- zapytała patrząc kokieteryjnie, Roześmiał się i pomógł koleżance zdjąć do końca spodnie .
Kolejny dzień — Dzień dobry kochanie — przywitał ją takim samymi słowami jak ona go wczoraj .Proszę podał jej środek na ból głowy .
- Mikołaj co ty bredzisz pijesz już od rana czy co — powiedziała zdezorientowana, bo nie wiedziała o co jemu możesz chodzić
- No ja nic nie bredzę tylko zwracam się milę do ciebie tak jak wczoraj w sumie to już dzisiaj o 2 w nocy waliłaś w drzwi i przywitałaś mnie tym nie zwykle uroczym tekstem — powiedział dumny z siebie — Naprawdę, tak do ciebie powiedziałam — spytała się mikołaja, bo nie wiedziała, czy sobie z niej żartuje, czy naprawdę, tak się wygłupiła — Ja cię przepraszam Mikołaj ja nwm co mi strzeliło do głowy - ja już myślałam z limit głupot po rozmowie z paulina wyczerpałam a tu proszę .
- Ja się dziwie jak tobie się udało w tak wysokich butach przyjść jak ty ledwo na nogach stałaś chyba kobiety nigdy nie przestana mnie zaskiwać Może dasz mi jakaś lekcje ale na płaskim obuwiu żebym szybciej doszedł do domu - powiedział z sarkazmem — Ale ty złośliwy jesteś — rzuciła w niego poduszką — Ja jestem złośliwy a ty dobrze całujesz - wymskło się koledze, chociaż wcale nie chciał tego powiedzieć — A ty skąd to niby wiesz ? zapytała zaciekawiona — Bo sama wczoraj mnie pocałowaś, Gdy to usłyszałam myślałam ,że się przesłyszałam nie mogłam w to uwierzyć że ja bym coś takiego zrobiła . Przecież nie raz imprezowała, ale nigdy nikogo nie całowała — Jaja sobie ze mnie robisz ?
- Nie mówię poważnie nawet próbowałam cię zniechcic, ale i tak postawiłaś na swoim — Boże , no nie no ja ta Paulinę zabije — zakryła twarz poduszką — Mikołaj idź już, bo już niechcę więcej wiedzieć — nie wierzyła w to co zrobiła co ja odwalam jak bym miała mało kłopotów
- Nie przejmuj się nic się stało - wyszedł z pokoju tak jak go o to prosiła.
- O hej Mikołaj — powiedziała, obracając kubek w dłoniach-Cześć i jak tam spałaś coś dzisiaj jeszcze ? - nasypując kawę do kubka — Mikołaj a jak twoja mama się czuje, bo wiesz ,widziała te zdjęcia, po co ja tu ogóle ja wzięłam, po co ja ogóle tu przyjechałam robie nie potrzebnie tylko tobie kłopot — zamartwiała się i wyrzucała sobie, bo to przecież były dość drastyczne zdjęcia .
- Karola nie mów tak ,chciał pocieszyć koleżankę — Dobra ja idę pod prysznic, a ty ,zjedz coś samą kawą ,człowiek nie żyje , powiedział troskliwie.Był to zimny grudniowy dzień . Spojrzałam przez okno jak biała ,warstwa puszku pokryła Wrocław . Nie lubiłam zimy Te codziennie przekopy zaspy odśnieżanie samochodu . Szczerze nienawidziłam tej pory roku . A gdy już się z tym wszystkim, uporasz ,samochód stwierdzi, że nie odpali .
Stałam z kubkiem gorącego napoju i myślałam, co się zmieniło . Co się zmieniło u mnie poza tym , że mnie pobili i nie wiem , kto mi to zrobił to raczej nic, nadal jestem sama.
W tym samym czasie mikołaj podszedł. - Na poprawę humoru — podał mi kubek z kakao
-Dzięki . Wiesz ,umówiłam się dziś z paulina, ta moja koleżanka z kryminalnego na taki babski wieczór trochę odpoczniesz sobie odemnie — stwierdziła stanowczym głosem — Ale ty mi nie przeszkadzasz — stwierdził szczerze — ty, ale powiem ci , że ten twój szampon jest do niczego, bo swędzi głowa po nim — stwierdził ze smutkiem — Mój szampon ? - zapytała ,ze zdziwieniem — Tak twój — potwierdził — Ja tam myje i nic mi nie jest po nim a jakiego koloru było opakowanie ? -zapytała podejrzliwie, bo coś się jej wydawało ,iż pomylił opakowania — No takie niebieskie
Mimo usilnych starań zaczęła się śmiać ,nie mogła uwierzyć , że mój kolega pomylił szampon z odżywką .
- Z czego się tak śmiejesz- zapytał zdezorientowany , kolega nie rozumiał skąd ta nagła zmiana humoru — Mikuś czytanie nie boli, wiesz, umyłeś głowę w odżywce, a nie w szamponie — a ty idź już na tą imprezę i się tak nie śmiej — udawał obrażonego — Oj nie obrażaj się ,no wiesz, Lubie cię — Dobra idź, bo się spóźnisz — wyganiał koleżankę — Dobra idę już , idę nie ,musisz ,mnie wyganiać — powiedziała , wychodząc
Stałam już na kolejnej czerwonej sygnalizacji ,co oznaczało się, że będę nie na czas .
W końcu po kolejny 15 minutach byłam na miejscu. - Cześć przepraszam ,za spóźnienie korki na mieście — Jasne wchodź — powiedziała gestem ,ręki zapraszając mnie do środka
Usiedliśmy na kanapie .
- Ja dzisiaj nie dużo piję ewentualnie lampkę wina — wiedziałam dobrze, że kiedy za dużo wypiję za bardzo ,by mi się rozwiązał język i być może bym powiedziała kilka rzeczy za dużo o swoim życiu prywatnym, które chronię nawet bardzo — Oj już nie przesadzaj, że, tylko lampkę .
Mimo iż mówiłam, że, wypiję tylko jeden kieliszek ,wina to oprócz tego wina z Paulina pijemy już 4 drinka .który powodował coraz weselsze nastroje, a przez to bardziej rozplątany język na kolejne wyznania. Jej plan legł w gruzach. Zamiast postawić na swoim i wypić jedną, góra dwie lampki wina, pije kolejnego drinka. Obraz przed oczami lekko wirował, w głowie szumiało, jednak myśli nadal krążyły wokół Mikołaja . Ona przykładając do ust, szklankę z kolorowym napojem wlewała kolejną porcję alkoholu do krwi . Oparła głowę na dłoni i z rozmarzonym wzrokiem powiedziała: - Wiesz jaki fajny jest…- przerwała ,słysząc ,krztuszenie się Pauliny alkoholem . Pomyślała sobie , że jej koleżanka stanowczo za dużo wypiła, chociaż sama ją namówiła . Blondynka momentalnie poprawiła się i chyba spostrzegła, że, przez ten alkohol, który krążył w jej żyłach trochę ,za dużo powiedziała . Nawet więcej ona próbowała opowiadać o ich życiu prywatnym — A kto i Co on robi — zapytała, bo chciała dać dokończyć koleżance ,to co jej przerwała ,szukała jakiegoś pomysłu, jak można wyjść z tej nie typowej sytuacji ,a nic jej nie przychodziło do głowy ,czym mogłabym odpowiedzieć, raczej dokończyć wypowiedz . Miałam ochotę się zapaść pod ziemie za swój język po alkoholu.- Mikołaj , Dobrze Gotuję — powiedziałam i to chyba najgłupsza odpowiedź, jaką wymyśliłam . Paulina spojrzała na mnie zdziwiona, chyba nie do końca zrozumiała ,o co mi chodzi .
- Mikołaj ? To ciebie coś łączy z mikołajem ?- zapytała z niedowierzaniem
- Nie to tylko kolega - powiedziała, trochę nie wyraźnie, bo już dosyć sporą ilość alkoholu wypiła — Kolega, który gotuje i to dobrze ty to masz dobrze ,że masz takiego kolegę, który ci dobrze gotuje - powiedziała z sarkazmem
Ja to zawsze musze coś odwalić sie tylko modliłam , żeby Paulina nic nie pamiętała tej głupkowatej rozmowy
Wzięłam szklankę do ręki i wypiłam do dna . Otworzyłem ciężkie powieki myśląc że , jest już ranek, ale spojrzałam na zegarek w telefonie była 2 w nocy a ktoś uporczywie pukał do mieszkania w środku nocy .
Zapaliłem światło i udałem się w stronę drzwi myśląc sobie że nieproszonemu gościowi powiem kilka niecenzuralnych słówek . Nie patrząc kto to otworzyłem drzwi . Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem Karolinę. Przetarłem kilka razy oczy ze zdziwienia. Spojrzałem na nią rozpięty płaszcz i można było przyznać, że swojej koleżanki z patrolu jeszcze w takim wydaniu nie widziałem wysokie szpilki czarne spodnie i biały koszulka , nawet pijana i tak prezentowała się bardzo seksownie . że tak powiem Sądząc po tym jak opierała się ściany dosyć dużo alkoholu wypiła i ledwo trzymała się na nogach w tych nutach .Ale też wyglądała bardzo zabawnie .
- Dzień dobry kochanie ! - musiałem się powstrzymać od śmiechu i to było dość komiczne ja się zastanawiałem ile ona wypiła żeby do kolegi tak powiedzieć . . Na pewno ten dzień nie będzie dla niej dobry, poza tym nadal jest noc, a do tego kochanie Wiem , że to nie dobre męczyć człowieka na kacu, ale mam już pewien pomysł, żeby się odegrać. . Nie czekając na słowa zaproszenia, chwiejnym krokiem zbliżyła się do niego. Wiedząc co się szykuje w porę złapał jej dłoń i zdziwiony po raz kolejny spojrzał na nia zmieszany był zaskoczony bo nie przypuszczał że będzie próbowała go pocałować ale ona nie odpuszczała i Podniosła swoją głowę i lekko pocałowała go w usta. Odwzajemnił muśnięcie, ale odsunął się czując nieprzyjemny odór różnego rodzaju alkoholu. I wiedział, że, to się może żle skończyć a ona miała wystarczająco dużo problemów Pokręcił z niedowierzaniem głową, bo nie przypuszczał, że kiedykolwiek zobaczy Karolinę w takim stanie . Sama poradziła sobie ze zsunięciem okrycia, które rzuciła na drugi koniec łóżka. Kiedy chciała rozpiąć spodnie nie potrafiła tego zrobić. co rozbawiło kobietę. ale po chwili jej się udało, ale za chwilę napotkała kolejną trudność i kolega chciał jej pomóc . –Teraz zaczynasz rozbierać mnie od spodni?- zapytała patrząc kokieteryjnie, Roześmiał się i pomógł koleżance zdjąć do końca spodnie .
Kolejny dzień — Dzień dobry kochanie — przywitał ją takim samymi słowami jak ona go wczoraj .Proszę podał jej środek na ból głowy .
- Mikołaj co ty bredzisz pijesz już od rana czy co — powiedziała zdezorientowana, bo nie wiedziała o co jemu możesz chodzić
- No ja nic nie bredzę tylko zwracam się milę do ciebie tak jak wczoraj w sumie to już dzisiaj o 2 w nocy waliłaś w drzwi i przywitałaś mnie tym nie zwykle uroczym tekstem — powiedział dumny z siebie — Naprawdę, tak do ciebie powiedziałam — spytała się mikołaja, bo nie wiedziała, czy sobie z niej żartuje, czy naprawdę, tak się wygłupiła — Ja cię przepraszam Mikołaj ja nwm co mi strzeliło do głowy - ja już myślałam z limit głupot po rozmowie z paulina wyczerpałam a tu proszę .
- Ja się dziwie jak tobie się udało w tak wysokich butach przyjść jak ty ledwo na nogach stałaś chyba kobiety nigdy nie przestana mnie zaskiwać Może dasz mi jakaś lekcje ale na płaskim obuwiu żebym szybciej doszedł do domu - powiedział z sarkazmem — Ale ty złośliwy jesteś — rzuciła w niego poduszką — Ja jestem złośliwy a ty dobrze całujesz - wymskło się koledze, chociaż wcale nie chciał tego powiedzieć — A ty skąd to niby wiesz ? zapytała zaciekawiona — Bo sama wczoraj mnie pocałowaś, Gdy to usłyszałam myślałam ,że się przesłyszałam nie mogłam w to uwierzyć że ja bym coś takiego zrobiła . Przecież nie raz imprezowała, ale nigdy nikogo nie całowała — Jaja sobie ze mnie robisz ?
- Nie mówię poważnie nawet próbowałam cię zniechcic, ale i tak postawiłaś na swoim — Boże , no nie no ja ta Paulinę zabije — zakryła twarz poduszką — Mikołaj idź już, bo już niechcę więcej wiedzieć — nie wierzyła w to co zrobiła co ja odwalam jak bym miała mało kłopotów
- Nie przejmuj się nic się stało - wyszedł z pokoju tak jak go o to prosiła.
piątek, 26 maja 2017
3.5 Na pamiątkę
Wstałem rano pierwszy raz od dawna się dobrze wyspałem może dlatego , że martwiłem się o Karolę w koncu to koleżanka z pracy .Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek do drzwi ktoś się dobijał zastanawiałem się kto to może być o tak wczesnej porze.
- Mama ?- powiedziałem zdziwiony, bo nie dzwoniła nic nie mówiła , że przyjedzie, a ja jeszcze chciałem dziś do Karoliny do szpitala pójść .
- No mama ,mama ....cześć Mikołaj co tam u ciebie słychać ? Nie odzywasz się do starej matki - powiedziała starsza kobieta.
- A wiesz u mnie po staremu - powiedział Mikołaj.
- Mamuś ja muszę cię zostawić ,bo mam kilka spraw na mieście do załatwienia ty się rozgość, a ja idę-powiedział zamykajac drzwi za sobą .
Odrazu udał się do sali gdzie była Karolina.
Gdy tam wszedł zobaczył , że blondynka chodzi po korytarzu mimo wyraźnego zakazu.
- Hej przecież lekarz kazał leżeć miałaś jeszcze nie wstawać - powiedział z troską .
- Do łazienki tylko chciałam .Mikołaj nie musisz się tak mną przejmować dam sobie radę - była nie zwykle silną osobą i nie lubiła jak ktoś się nad nią użalał zawsze lubiła radzić sobie sama, ze wszystkim . Za wszelką cenę chciała ukryć, że ją wszystko bolało najbardziej żebra .
- Daj pomogę ci - zaoferował swoją pomoc.
-Nie chce - powiedziała, ale to był zły wybór, bo gdyby nie szybka reakcja Mikołaja leżała by na podłodze . W pewnym momencie ich wzrok się spotkał ,ale blondynka szybko odwróciła głowę .
- Dziękuje i przepraszam - powiedziała jakby nigdy nic.
- Za co ? - powiedział zaskoczony .
- Chodźmy do sali - odparła.
- Wiem , od jednej pielęgniarki , że dużo spędzałeś tu czasu i martwiłeś sie o mnie, a teraz jestem wobec ciebie nie miła, ale wiesz dla mnie to nowość zawsze z wszystkim sobie sama radziłam nie potrzebałam niczyjej pomocy . A teraz taka sytuacja ,w której nie umiem się odnależść i nawet nie pamietam kto mi to zrobił . Z drugiej strony kto mnie ,aż tak by nie nawidzi ? - powiedziała zasmucona policjantka .
- A może byś zamieszkała u mnie na ranczu tam jest spokój odpoczeła byś - zaproponował Białach.
- Nie Mikołaj nie chce ci robić kłopotu mam swoje mieszkanie - kobieta bez zastanowienia odmówiła .
- Narazie jeszcze raz dziękuje za wszystko - wzieła rzeczy ,wypis i chciała iść , ale Mikołaj ją zatrzymał.
- Poczekaj chociaż cię odwiozę do tego mieszkania - wziął od niej torby i udali się do samochodu .
Na mieście nie było, aż tak dużego ruchu więc już 20 minut póżniej byli pod blokiem blondynki ..
- Pamietaj jak by co możesz na mnie liczyć propozycja aktualna jak się zdecydujesz to zadzwoń i jestem - powiedział przyjacielskim tonem .
Wolałby , żeby z nim zamieszkała przez jakiś czas by miał pewność, że nic jej nie grozi ,ale co zrobić jak się uparła, żeby zamieszkać u siebie.
- Będe pamietać . Na razie - uśmiechneła się do kolegi wzieła torby i poszła w stronę swojego bloku.
Kierując się w stronę swojego mieszkania postanowiła sprawdzić skrzynkę przez ten okres pewno się sporo nazbierało . No i miała rację pełno reklam od róznych firm, kilka rachunków do zapłacenia i tajemniczy list z ciekawym napisem na wierzchu . Wzięła pocztę torby i weszła po schodach, otworzyła drzwi ,rzuciła torby na podłogę , pocztę na stół i wzieła w rękę tajemniczą kopertę .Usiadła na miękkiej beżowej sofie zastanawiając się czy otworzyć kopertę obracała ją w palcach . Po chwili jednak ciekawość zwyciężyła i otworzyła kopertę, na której widniał napis "Na Pamiątkę" wyciągneła zawartość koperty i zamarła , była przerażona tym co zobaczyła upuściła kopertę z zawartością na podłogę .Zakryła twarz dłońmi i pomyślała o Mikołaju o jego słowach "Pamiętaj możesz na mnie liczyć" miała mętlik w głowie, bo nie chciała znowu się mu narzucać i tak dużo zrobił dla niej był tyle czasu w szpitalu, a teraz miała by się znowu mu na głowę zwalić ? W sumie to potrzebowała kogoś do towarzystwa ,a Białach to jej najlepszy kolega z pracy,potrzebowała kogoś z kim może porozmawiać na gnebiący ją temat.Spojrzała na nierozpakowane torby rzucone na środku pokoju chwyciła telefon i wybrała numer do kolegi .
- Hej ta twoja propozycja to jest jeszcze aktualna ?- zapytała niepewnie .
- Tak jasne to ja przyjade po ciebie tak za 15 minut będę - powiedział zadowolony i rozłaczył się .
Pozbierała zawartość koperty, telefon schowała do kieszeni i czekała na przyjazd kolegi.
15 minut usłyszała dzwonek do drzwi .
Otworzyła koledze drzwi .
- Cieszę się , że się zdecydowałaś - przytulił koleżankę ,ale na jej twarzy pojawił się grymas niezawodolenia.
- Nadal bolą cię tak żebra ?- zapytał zaniepokojny.
- No niestety - powiedziała z smutkiem w głosie.
- Chodz idziemy - Mikołaj zabrał torby stojące na środku pokoju i wyszli.
Na ranczu Mikołaja
- Ty masz wogóle coś w tej lodówce . Bo wiesz musimy coś jeść - zapytała z ironia i ciekawością.
- Coś tam mam ale lepiej jechać po zakupy i Białaszek przygotuje ci pyszny obiad - uśmiechnął się.
- Aż tak mnie nie lubisz czy chcesz się mnie już pozbyć , że obiad chcesz gotować ?- powiedział z nutą wyczuwanego w głosie sarkazmu.
- Śmiesz wątpić w moje zdolności kulinarne - chciał brzmieć poważnie co mu się raczej marnie udało.
- Skądże mój kolego z patrolu w życiu -powiedziała zdecydowanie udajac się do korytarza,który prowadził do wyjścia.
- To co idziemy na te zakupy ?
- Tak jasne idziemy - powiedzał zamykając drzwi wejściowe .
W międzyczasie wróciła mama Mikołaja, która miała zostać u niego na kilka dni .
Kiedy weszła ,aż chwyciła się za głowę kiedy zobaczyła bałagan w domu syna. Wiedziała ,że Mikołaj jest bałaganiarzem ,ale nie zdawała sobie sprawy ,że aż tak. Chciała trochę ogarnąć zanim Mikołaj wróci do domu .Gdy już uporała się z większością sprzątania został przedpokój ,gdzie leżały rzeczy Karoliny. Kiedy podniosła torbę, aby zetrzeć kurze, ale zaciekawiła ją koperta,która z nich wyleciała . Odstawiła torby, a gdy podnosiła kopertę wypadło z niej kilka zdjęć . Nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła wiedziała , że syn ma niebezpieczną pracę, ale nie wiedziała, iż ktoś może być zdolny do takiego czegoś . Jak można zrobić coś tak okropnego drugiemu człowiekowi ? Pomyślała sobie , że ludzie, którzy to zrobili chyba nie mieli serca ..15 minut póżniej Karolina i Mikołaj wrócili z zakupów .
Weszli do domu byli zdziwieni,bo drzwi były otwarte, a przecież zamykali .
- Cześć mamo już wróciłaś z miasta ?
- Tak - usłyszał głos z głębi domu .
- Dzień dobry - powiedziała blondynka.
- To jest moja partnerka z patrolu Karolina - przedstawił mamie koleżankę. Kobieta nie mogła uwierzyć ,że to ta sama postać co na zdjęciach.
- Mikołaj ja idę na górę się rozpakować - poszła nie chciała przeszkadzać koledze w rozmowie z mamą.
-Mikołaj ja wiedziałam, że twoja praca jest niebezpieczna, ale nie wiedziałam, że aż tak .
- Ale o czym ty mówisz mamo ,bo ja w tej chwili nie rozumiem - powiedział zmieszany.
- O tej dziewczynie z tych zdjęć - ciągneła dalej temat .
- Ale jakich zdjęć mamo o czym ty mówisz możesz jaśniej ? - Białach był coraz bardziej zaskoczony .
- O tych - przyniosła i położyła na stole .
Mikołaj patrzył na te zdjecia z przerażniem przecież ten kto to zrobił to jakiś psypata nie dosyć , że ona znalazła sie w takim stanie to jeszcze jej robił zdjęcie no co za psychol !!
- A skad masz te zdjecia? - jego głos bardziej spoważniał .
- Jak przekładałam te torby co stały w przedpokoju to wypadło - tłumaczyła kobieta.
- Mamo ta moja kolezanka jest policjantką pracuje razem ze mna i te dupki, którzy to zrobili napewno poniosą konsekwencje.
Wieczorem pojechała zatankować samochód a potem ktoś ja znalazł w takim stanie .
Ale nie gadajmy o tym .
Wszedł do pokoju.
- Karolina ,dlaczego mi nie powiedziałaś o tych zdjeciach - powiedział smutny .
- A skad wiesz? - to pytanie jakby zmroziło policjantkę.
- Moja mama sprzatała przesuwając torby natrafiła na nie.
- Niechciałam cię martwić - powiedziała do zmartwionego kolegi .
Było już późno dlatego położyli się spać jednak w nocy Mikołaja obudziły krzyki .
- Zostaw mnie !!!! - krzyczała przerażona kobieta .
Mikołaj szybko zerwał się z łóżka i i pobiegł do pokoju. Kamień spadł mu z serca ,gdy zobaczył, że krzyczy przez sen.
- Obudź się - poruszył za jej ramie, żeby się wyrwała z tego koszmaru ,a ona spojrzała na niego przerażonymi oczami.
środa, 24 maja 2017
Wazna wiadomosc
Hejka mój blog jest juz kawalek czasu i wyświetlenia coraz bardziej spadają i oto się pojawia pytanie czy jest sens dalej pisac czy ktoś tu jeszcze zaglada czyta ? Bo nie wiem czy mam pisać czy zakończyć pisanie . wiec proszę w kom o szczere wypowiedzi czy ktoś tu jeszcze wogole zaglada czyta .a jak ktoś czyta CZYTELNIKU ZOSTAW KOMENTARZ CHOCIAZ MALY ZOSTAW PO SOBIE SLAD ZEBYM WIEDZIALA ZE KTOS TO CZYTA ZE KOGOS TO INTERESUJE KAZDY KOMENTARZ MOTYWUJE.
PROSZE O ZOSTAWIENIE KOMENTARZA !!!!!
Wiec jeszcze raz prosze o odpowiedzi . w kom
Pozdrawiam Dark Angel
PROSZE O ZOSTAWIENIE KOMENTARZA !!!!!
Wiec jeszcze raz prosze o odpowiedzi . w kom
Pozdrawiam Dark Angel
sobota, 13 maja 2017
3.4 Tajemnicze znalezisko dedykowane Emilce_lilce
Mimo,że minęło już trochę czasu policjantom nadal nie udało się ustalić sprawcy napadu na Karolinę. Dzisiaj jednak miało się to zmienić. Mianowicie dostali wezwanie od przypadkowego świadka ,który znalazł jakieś zakrwawione kije bejsbolowe . Na miejscu odrazu zjawiło się kilka patroli oraz technik ,który miał zabezpieczyć ślady.
- Mam ! - policjantów z poszukiwań wyrwał głos Zielińskiego.
- Co jest ? - zapytali niemal jednocześnie.
- Znalazłem rękawiczki z krwią - mówił wręczając dowód w sprawie technikowi.
- No to coś mamy - powiedział zadowolony Krzysiek przybijając piątkę koledze.
Wszystkim zależało na najszybszym rozwiązaniu sprawy w końcu dotyczyła ona ich koleżanki. Jednak trzeba było czekać co wykażą wyniki analizy.
- Do wszystkich patroli nieopodal komendy zarządzam natychmiastowy powrót na komendę - dyżurny przekazał przez radio funkcjonariuszom.
Po paru minutach w sali odpraw pojawili się wezwani policjanci.
- Odciski na kiju bejsbolowym są inne niż na rękawiczkach - mówiła komendantka.
- Ani jedne ani drugie nie znajdują się w naszych kartotekach. Musimy znajść jakiś inny punkt zaczepienia - dodała .
- Pani komendant napewno coś znajdziemy- głos zabrał Jacek.
- To do roboty. Tutaj macie rewiry które musicie sprawdzić ..liczę na efektywną pracę- mówiła Jaskowska wręczając kartki swoim podwładnym.
Do końca dnia nic się nie dzialo poszukiwania trwały w najlepsze , kiedy odezwał się dyżurny.
- Słuchajcie sprawdziłem te odciski w bazie danych i okazało się, że w Szczecinie mieli do czynienia z tym gościem...
-Czyli kto to ? - zapytala Wysocka.
- Nie uwierzysz to...
Mijały kolejne dni, kiedy Mikołaj czuwał przy łóżku Karoliny, jej stan nadal był niezmienny. Chociaż lekarze pocieszali policjanta ,że będą próbowali ją wybudzać że śpiączki farmakologicznej mimo to przerażała go bezradność za wszelką cenę chciałby wyręczyć ją w cierpieniu.
-Siema Mikołaj - usłyszał dobrze znany mu głos była to Ola. Nawet nie zauważył kiedy weszła do sali Ola
-Cześć - odparł oschle.
Ostatnio dało się zauważyć ,że Białach do wszystkich podchodzi oschle i z dystansem.
- Jak się czujesz ? Może powinieneś odpocząć ? - zapytała z przyjacielska czułością .
- Możecie przestać wszyscy się nade mną użalać. Mam tego dość ! Zostaw mnie samego. Proszę - uniósł sie.
- Przepraszam nie chciałam ,żeby to tak wyszło .... To ja sobie pójdę. Pa trzymaj się - powiedziała i nieco zmieszana wyszła z sali.
Następnego dnia lekarze podjęli próbę wybudzenia policjantki ze śpiączki. Mikołaja mimo,że tego po sobie nie pokazywał miał złe przeczucia . Bał się najzwyczajniej w świecie ,że coś pójdzie nie tak .Lekarze przystąpili do próby odłączenia od respiratora .
- Próba się odłączenia od respiratora powiodła się .- powiedział lekarz jeden do drugiego .Wyciągneli rurkę a kobieta po chwili otworzyła oczy zdezorientowana obejrzała się takim nie przytomnym wzrokiem nie rozumiała co ona tu robi
- Karolinka no w końcu - powiedział z ogromną ulga i uśmiechem na twarzy do zdezorientowanej koleżanki .
- Co się stało ? Gdzie jestem ? - pytała cichutkim i słabiutkim głosem .Bo nadal była bardzo słaba
- Spokojnie jesteś w szpitalu nie masz się czym martwić jestem tutaj przy tobie - odparł czule .
- W szpitalu czemu ? Co się stało ? - zadawała dalej pytania .Nie pamietała dlaczego tu się znalazła i nie rozumiała czemu wokół niej stoi tyle ludzi
- Miałaś nieprzyjemne spotkanie z takim jednym typem później ci wytłumaczę - próbował ją uspokoić .
-No spokojnie idź spać jesteś jeszcze słaba - dodał po chwili i odrazu poszedł zadzwonić do komendantki przekazać dobra wiadomość.
-Halo ? Pani komendant Karolina się wybudziła . Jak ja się cieszę - mówił uradowany.
- W końcu. Potem do was podjadę . Cześć .
Jak obiecała tak zrobiła tylko,że nie była sama.
- Pani komendant ? Co pani tutaj robi ? - zapytała zdziwiona Rachwał.
- Przyszłam cię odwiedzić ,a raczej przyszliśmy - odparła radosnym głosem Jaskowska.
- Co to znaczy...- nie skończyła ,bo do sali weszli policjanci z patrolu 06 i 07 oraz Zosia i Jacek.
- Nie mogliśmy usiedzieć kiedy dowiedzieliśmy się ,że wróciłaś do nas - głos zabrał Nowak.
Wszyscy wiedzą ,że Karolina nie należy do osób ,które są skłonne do wzruszeń ,ale w tym momencie odwróciła głowę ,a po jej policzkach spłynęły łzy .
- Co ty płaczesz ? - zapytał Białach.
- Kochani chciałam wam podziękować za wsparcie to jest dla mnie bardzo ważne - mówiła dalej wzruszona.
Jednak koledzy niedługo później zostali wyproszeni z sali, bo Karolina nadal była słaba i musiała odpocząć . I musiała mieć niedługo badania czy jest już wszystko w porządku
- Dzień dobry jak się pani czuje- powiedział lekarz
- Dobrze tylko głowa mnie boli trochę - powiedziała zmęczona już blondynka bo to było dość dużo jak na jeden dzień po wybudzeniu . Policjantka jeszcze przeszła kontrolna tomografie i kilka innych badań .Gdy była w sali zobaczyła u siebie na ciele pełno siniaków które znajdowały się praktycznie wszędzie na rękach na nogach na brzuchu .Była przerażona nie pamietała nic nie wiedziała czemu tutaj jest i skąd te siniaki na całym ciele u niej .Kto mi to zrobił ? Zadawała sobie takie pytanie. W pewnym momencie do sali wszedł Mikołaj . Przykryła się kołdrą bo nie chciała żeby ktoś widział to co ona zobaczyła .
- Cześć - powiedział zadowolony pierwszy raz od tego dnia jak dowiedział o Karoli pobiciu
- Hej Mikołaj kto mi to zrobił powiec mi - powiedziała
- To ty nie pamietasz kto to był ? - chciał chwycic ją za rękę żeby ją pocieszyć ale ona ją odsuneła
- Nie Mikołaj - powiedziała zasmucona koleżanka . Mikołaj chciał ponownie pocieszyć koleżankę ale ta znów się odsuneła w głowie ciągle miała te okropne siniaki .
- Mikołaj idż do domu odpocznij przespij się - powiedziała z troską
- Nie tylko zmęczona jestem i mam pełno okropnych siniaków niewiadomego pochodzenia pokazała jedną z rąk .
- Proszę cię idż do domu odpoczniesz sobie nie musisz się tak mną przejmować w szpitalu chyba nic mi sie nie stanie.
- To do jutra - powiedział
Wieczorem przyszła pielegniarka z porcją leków dla policjantki .
- Proszę pani Karolino - podała dziewczynie kieliszek z lekami
- Dziękuję
- Ten pani chłopak to musi panią bardzo kochać ,że tyle czasu spędzał tutaj - powiedziała pielegniarka
- To tylko kolega - powiedziała zmieszana
Cdn no i jest kolejna cześc mam nadzieje ze sie podoba zapraszam do komentowania i pozdrawiam do nastepnego
- Mam ! - policjantów z poszukiwań wyrwał głos Zielińskiego.
- Co jest ? - zapytali niemal jednocześnie.
- Znalazłem rękawiczki z krwią - mówił wręczając dowód w sprawie technikowi.
- No to coś mamy - powiedział zadowolony Krzysiek przybijając piątkę koledze.
Wszystkim zależało na najszybszym rozwiązaniu sprawy w końcu dotyczyła ona ich koleżanki. Jednak trzeba było czekać co wykażą wyniki analizy.
- Do wszystkich patroli nieopodal komendy zarządzam natychmiastowy powrót na komendę - dyżurny przekazał przez radio funkcjonariuszom.
Po paru minutach w sali odpraw pojawili się wezwani policjanci.
- Odciski na kiju bejsbolowym są inne niż na rękawiczkach - mówiła komendantka.
- Ani jedne ani drugie nie znajdują się w naszych kartotekach. Musimy znajść jakiś inny punkt zaczepienia - dodała .
- Pani komendant napewno coś znajdziemy- głos zabrał Jacek.
- To do roboty. Tutaj macie rewiry które musicie sprawdzić ..liczę na efektywną pracę- mówiła Jaskowska wręczając kartki swoim podwładnym.
Do końca dnia nic się nie dzialo poszukiwania trwały w najlepsze , kiedy odezwał się dyżurny.
- Słuchajcie sprawdziłem te odciski w bazie danych i okazało się, że w Szczecinie mieli do czynienia z tym gościem...
-Czyli kto to ? - zapytala Wysocka.
- Nie uwierzysz to...
-Siema Mikołaj - usłyszał dobrze znany mu głos była to Ola. Nawet nie zauważył kiedy weszła do sali Ola
-Cześć - odparł oschle.
Ostatnio dało się zauważyć ,że Białach do wszystkich podchodzi oschle i z dystansem.
- Jak się czujesz ? Może powinieneś odpocząć ? - zapytała z przyjacielska czułością .
- Możecie przestać wszyscy się nade mną użalać. Mam tego dość ! Zostaw mnie samego. Proszę - uniósł sie.
- Przepraszam nie chciałam ,żeby to tak wyszło .... To ja sobie pójdę. Pa trzymaj się - powiedziała i nieco zmieszana wyszła z sali.
Następnego dnia lekarze podjęli próbę wybudzenia policjantki ze śpiączki. Mikołaja mimo,że tego po sobie nie pokazywał miał złe przeczucia . Bał się najzwyczajniej w świecie ,że coś pójdzie nie tak .Lekarze przystąpili do próby odłączenia od respiratora .
- Próba się odłączenia od respiratora powiodła się .- powiedział lekarz jeden do drugiego .Wyciągneli rurkę a kobieta po chwili otworzyła oczy zdezorientowana obejrzała się takim nie przytomnym wzrokiem nie rozumiała co ona tu robi
- Karolinka no w końcu - powiedział z ogromną ulga i uśmiechem na twarzy do zdezorientowanej koleżanki .
- Co się stało ? Gdzie jestem ? - pytała cichutkim i słabiutkim głosem .Bo nadal była bardzo słaba
- Spokojnie jesteś w szpitalu nie masz się czym martwić jestem tutaj przy tobie - odparł czule .
- W szpitalu czemu ? Co się stało ? - zadawała dalej pytania .Nie pamietała dlaczego tu się znalazła i nie rozumiała czemu wokół niej stoi tyle ludzi
- Miałaś nieprzyjemne spotkanie z takim jednym typem później ci wytłumaczę - próbował ją uspokoić .
-No spokojnie idź spać jesteś jeszcze słaba - dodał po chwili i odrazu poszedł zadzwonić do komendantki przekazać dobra wiadomość.
-Halo ? Pani komendant Karolina się wybudziła . Jak ja się cieszę - mówił uradowany.
- W końcu. Potem do was podjadę . Cześć .
Jak obiecała tak zrobiła tylko,że nie była sama.
- Pani komendant ? Co pani tutaj robi ? - zapytała zdziwiona Rachwał.
- Przyszłam cię odwiedzić ,a raczej przyszliśmy - odparła radosnym głosem Jaskowska.
- Co to znaczy...- nie skończyła ,bo do sali weszli policjanci z patrolu 06 i 07 oraz Zosia i Jacek.
- Nie mogliśmy usiedzieć kiedy dowiedzieliśmy się ,że wróciłaś do nas - głos zabrał Nowak.
Wszyscy wiedzą ,że Karolina nie należy do osób ,które są skłonne do wzruszeń ,ale w tym momencie odwróciła głowę ,a po jej policzkach spłynęły łzy .
- Co ty płaczesz ? - zapytał Białach.
- Kochani chciałam wam podziękować za wsparcie to jest dla mnie bardzo ważne - mówiła dalej wzruszona.
Jednak koledzy niedługo później zostali wyproszeni z sali, bo Karolina nadal była słaba i musiała odpocząć . I musiała mieć niedługo badania czy jest już wszystko w porządku
- Dzień dobry jak się pani czuje- powiedział lekarz
- Dobrze tylko głowa mnie boli trochę - powiedziała zmęczona już blondynka bo to było dość dużo jak na jeden dzień po wybudzeniu . Policjantka jeszcze przeszła kontrolna tomografie i kilka innych badań .Gdy była w sali zobaczyła u siebie na ciele pełno siniaków które znajdowały się praktycznie wszędzie na rękach na nogach na brzuchu .Była przerażona nie pamietała nic nie wiedziała czemu tutaj jest i skąd te siniaki na całym ciele u niej .Kto mi to zrobił ? Zadawała sobie takie pytanie. W pewnym momencie do sali wszedł Mikołaj . Przykryła się kołdrą bo nie chciała żeby ktoś widział to co ona zobaczyła .
- Cześć - powiedział zadowolony pierwszy raz od tego dnia jak dowiedział o Karoli pobiciu
- Hej Mikołaj kto mi to zrobił powiec mi - powiedziała
- To ty nie pamietasz kto to był ? - chciał chwycic ją za rękę żeby ją pocieszyć ale ona ją odsuneła
- Nie Mikołaj - powiedziała zasmucona koleżanka . Mikołaj chciał ponownie pocieszyć koleżankę ale ta znów się odsuneła w głowie ciągle miała te okropne siniaki .
- Mikołaj idż do domu odpocznij przespij się - powiedziała z troską
- Nie tylko zmęczona jestem i mam pełno okropnych siniaków niewiadomego pochodzenia pokazała jedną z rąk .
- Proszę cię idż do domu odpoczniesz sobie nie musisz się tak mną przejmować w szpitalu chyba nic mi sie nie stanie.
- To do jutra - powiedział
Wieczorem przyszła pielegniarka z porcją leków dla policjantki .
- Proszę pani Karolino - podała dziewczynie kieliszek z lekami
- Dziękuję
- Ten pani chłopak to musi panią bardzo kochać ,że tyle czasu spędzał tutaj - powiedziała pielegniarka
- To tylko kolega - powiedziała zmieszana
Cdn no i jest kolejna cześc mam nadzieje ze sie podoba zapraszam do komentowania i pozdrawiam do nastepnego
piątek, 5 maja 2017
3.3 To wszystko moja wina..
Podczas odprawy Jaskowska była smutna, bo musiała przekazać wieść o pobiciu kolejnego funkcjonariusza .
- Dzień dobry -powiedziała przybita.
- Mam dla was smutną informacje nasza koleżanka Karolina została cieżko pobita i leży w szpitalu - mówiła,a w jej oczach pojawiły się łzy.
W całej sali zapanowała cisza.
Następnego dnia Ola postanowiła odwiedzić skatowaną Rachwał.
Na miejscu widok był przejmujący Mikołaj siedział smutny i zmartwiony przez te kilka dni na twarzy postarzał się o kilka lat .
**Ola**
Zobaczyłam Karolinę ... czułam jak po ciele przeszedł mi zimny dreszcz . Nie rozumiałam jak można coś takiego zrobić .Mnóstwo kabli , kabelków ,grubszych i cieńszych. Bandaż na głowie mnóstwo siniaków i jeszcze ta rurka . To wszystko tworzyło wstrzasający widok . Gdy Mikołaj mnie dostrzegł ,wyszedł z sali.
- Hej co z nią ? Jak ty się czujesz może poszedł byś do domu przespał się ? - powiedziała zatroskana koleżanka.
- Nie , nie mogę to moja wina muszę tu zostać - powiedział załamanym głosem.
- Ale Mikołaj przestań co ty mówisz jaka twoja wina ? - próbowała pocieszyć kolegę, który był w nie najlepszym stanie psychicznym.
- Gdybym jej zaproponował ,że pojade z nią na tą stacje zatankować ten cholerny radiowóz to może by do tego nie doszło - powiedział ze złością .
- Muszę iść - dodał po chwili.
- Ale gdzie Mikołaj ?! - krzyknęła za nim Ola.
- Na komendę - odpowiedział rzeczowo i konkretnie.
- Czekaj pojadę z tobą - dodała.
Wysocka wtedy nie mogła przecież pozwolić Mikołajowi prowadzić samochodu w takim stanie .
15 minut pózniej Białach wbiegł na komendę od razu kierując do pokoju Jacka,
- To wszystko przez ciebie !- zaczął krzyczeć na zdezorientowanego kolege .
- Ale co Mikołaj uspokój się..- odparł ze zdziwieniem.
- Gdybyś jej nie kazał tankować tego cholernego radiowozu ona nie musiała by leżeć teraz ledwo żywa w szpitalu ! - wykrzyczał rozwścieczony.
- Jak ona umrze nie daruje ci !!! - chwycił kolegę za mundur .
- Mikołaj zostaw go !- w tym momencie weszła Olka .
-Chodź wracam odwioze cię do domu - zwróciła się do aspiranta.
Zostawili zszokowanego Nowaka i wyszli.
W tym momencie przyszedł Krzysiek.
- Jacek słuchaj co to za awantura u ciebie ? - zapytał kolega z patrolu 06.
- Wiesz sam nie wiem... Mikołaj przyszedł do mnie i mało mnie nie pobił - mówił będąc nadal w ogromnym zdziwieniu.
- A co mu się stało ? - ciągnął dalej Zapała.
-To pewno przez to ,że Karolina leży w szpitalu w cieżkim stanie - mówił zbierając dokumenty, które rozrzucił Białach.
- A co ty masz z tym wspolnego ?- popatrzył z zaskoczeniem na kolegę.
- Przed wypadkiem karola byla zatankować radiowóz i to ja k***a jej kazałem. Pasuje ci ?-wkurzył się dyżurny.
-Dobra przepraszam nie chciałem być wścipski - odparł zmieszany Krzysiek.
- Możesz mnie zostawić samego ? - zapytał posmutniały Jacek widać było ,że bardzo się tym wszystkim przejął.
***
- Możesz zawieść mnie do szpitala,nie chce siedzieć sam w domu - powiedział do Oli.
Chwile pózniej byli już pod szpitalem .
-Dzięki narazie- pożegnali się i każdy udał się w swoją stronę.
On dalej siedział przy niej jego twarz wyrażała tyle negatywnych emocji jakby na raz : strach ,niepokój ,smutek , ból to wszystko te emocje kumulowały się w nim i starał się żeby nie ujrzały światła dziennego. W tym momencie zaczeło się coś dziać . Zdezorientowany policjant jak najszybciej pobiegł po lekarza.
Lekarz wbiegł do sali obejrzał pacjentkę.
- Zabieramy ja na TK- powiedział patrząc na komputerki ustawione obok łóżka Karoliny.
4 godziny pózniej było już po wszystkim te godziny należały chyba do najtrudniejszych dla Mikołaja musiał czekać tyle czasu w niepewności.
-Stan pani Karoliny jest ciężki ma obrzęk śródczaszkowy, który się powiekszył przy tego typu urazach głowy musieliśmy ją wprowadzić w śpiaczkę farmakologiczną .Bo obrzęk jest zbyt duży i może doprowadzić nawet do śmierci -powiedział lekarz .
W tym momencie zadzwonił telefon to była Jaskowska.
- I jak Mikołaj wiadomo co z Karoliną ?- w jej głosie można było wyczuć przerażenie przed tym co powie jej podwładny.
- Jej stan się pogorszył zwiekszył się obrzęk mózgu - odparł załamany, ledwo wydukał to zdanie.
-Przepraszam nie moge rozmawiać- chciał jak najszybciej zakończyć tą rozmowę.
Wszedł z powrotem do sali usiadł na krześle chwycił jej drobną dłoń.
- Musisz walczyć. Słyszysz ? Karolina błagam cie..ja naprawdę nie chce nikogo innego na patrolu . Blagam- był taki przybity, że łzy same płynęły mu po policzkach.
Cdn.
Liczę na długie komy od was komentujac motywujesz do kolejnej czesci
- Dzień dobry -powiedziała przybita.
- Mam dla was smutną informacje nasza koleżanka Karolina została cieżko pobita i leży w szpitalu - mówiła,a w jej oczach pojawiły się łzy.
W całej sali zapanowała cisza.
Następnego dnia Ola postanowiła odwiedzić skatowaną Rachwał.
Na miejscu widok był przejmujący Mikołaj siedział smutny i zmartwiony przez te kilka dni na twarzy postarzał się o kilka lat .
**Ola**
Zobaczyłam Karolinę ... czułam jak po ciele przeszedł mi zimny dreszcz . Nie rozumiałam jak można coś takiego zrobić .Mnóstwo kabli , kabelków ,grubszych i cieńszych. Bandaż na głowie mnóstwo siniaków i jeszcze ta rurka . To wszystko tworzyło wstrzasający widok . Gdy Mikołaj mnie dostrzegł ,wyszedł z sali.
- Hej co z nią ? Jak ty się czujesz może poszedł byś do domu przespał się ? - powiedziała zatroskana koleżanka.
- Nie , nie mogę to moja wina muszę tu zostać - powiedział załamanym głosem.
- Ale Mikołaj przestań co ty mówisz jaka twoja wina ? - próbowała pocieszyć kolegę, który był w nie najlepszym stanie psychicznym.
- Gdybym jej zaproponował ,że pojade z nią na tą stacje zatankować ten cholerny radiowóz to może by do tego nie doszło - powiedział ze złością .
- Muszę iść - dodał po chwili.
- Ale gdzie Mikołaj ?! - krzyknęła za nim Ola.
- Na komendę - odpowiedział rzeczowo i konkretnie.
- Czekaj pojadę z tobą - dodała.
Wysocka wtedy nie mogła przecież pozwolić Mikołajowi prowadzić samochodu w takim stanie .
15 minut pózniej Białach wbiegł na komendę od razu kierując do pokoju Jacka,
- To wszystko przez ciebie !- zaczął krzyczeć na zdezorientowanego kolege .
- Ale co Mikołaj uspokój się..- odparł ze zdziwieniem.
- Gdybyś jej nie kazał tankować tego cholernego radiowozu ona nie musiała by leżeć teraz ledwo żywa w szpitalu ! - wykrzyczał rozwścieczony.
- Jak ona umrze nie daruje ci !!! - chwycił kolegę za mundur .
- Mikołaj zostaw go !- w tym momencie weszła Olka .
-Chodź wracam odwioze cię do domu - zwróciła się do aspiranta.
Zostawili zszokowanego Nowaka i wyszli.
W tym momencie przyszedł Krzysiek.
- Jacek słuchaj co to za awantura u ciebie ? - zapytał kolega z patrolu 06.
- Wiesz sam nie wiem... Mikołaj przyszedł do mnie i mało mnie nie pobił - mówił będąc nadal w ogromnym zdziwieniu.
- A co mu się stało ? - ciągnął dalej Zapała.
-To pewno przez to ,że Karolina leży w szpitalu w cieżkim stanie - mówił zbierając dokumenty, które rozrzucił Białach.
- A co ty masz z tym wspolnego ?- popatrzył z zaskoczeniem na kolegę.
- Przed wypadkiem karola byla zatankować radiowóz i to ja k***a jej kazałem. Pasuje ci ?-wkurzył się dyżurny.
-Dobra przepraszam nie chciałem być wścipski - odparł zmieszany Krzysiek.
- Możesz mnie zostawić samego ? - zapytał posmutniały Jacek widać było ,że bardzo się tym wszystkim przejął.
***
- Możesz zawieść mnie do szpitala,nie chce siedzieć sam w domu - powiedział do Oli.
Chwile pózniej byli już pod szpitalem .
-Dzięki narazie- pożegnali się i każdy udał się w swoją stronę.
On dalej siedział przy niej jego twarz wyrażała tyle negatywnych emocji jakby na raz : strach ,niepokój ,smutek , ból to wszystko te emocje kumulowały się w nim i starał się żeby nie ujrzały światła dziennego. W tym momencie zaczeło się coś dziać . Zdezorientowany policjant jak najszybciej pobiegł po lekarza.
Lekarz wbiegł do sali obejrzał pacjentkę.
- Zabieramy ja na TK- powiedział patrząc na komputerki ustawione obok łóżka Karoliny.
4 godziny pózniej było już po wszystkim te godziny należały chyba do najtrudniejszych dla Mikołaja musiał czekać tyle czasu w niepewności.
-Stan pani Karoliny jest ciężki ma obrzęk śródczaszkowy, który się powiekszył przy tego typu urazach głowy musieliśmy ją wprowadzić w śpiaczkę farmakologiczną .Bo obrzęk jest zbyt duży i może doprowadzić nawet do śmierci -powiedział lekarz .
W tym momencie zadzwonił telefon to była Jaskowska.
- I jak Mikołaj wiadomo co z Karoliną ?- w jej głosie można było wyczuć przerażenie przed tym co powie jej podwładny.
- Jej stan się pogorszył zwiekszył się obrzęk mózgu - odparł załamany, ledwo wydukał to zdanie.
-Przepraszam nie moge rozmawiać- chciał jak najszybciej zakończyć tą rozmowę.
Wszedł z powrotem do sali usiadł na krześle chwycił jej drobną dłoń.
- Musisz walczyć. Słyszysz ? Karolina błagam cie..ja naprawdę nie chce nikogo innego na patrolu . Blagam- był taki przybity, że łzy same płynęły mu po policzkach.
Cdn.
Liczę na długie komy od was komentujac motywujesz do kolejnej czesci
piątek, 21 kwietnia 2017
3.2 Zemsta jest słodka
4 miesiące póżniej
Martwiłem się o Karolinę przez dluższy czas po tym zajściu ale teraz jest spokój , Kiedy napisała jedno zdanie "Wrócę "myślałem , że nie da sobie rady z tym wszystkim co ją spotkało . Ale jest dobrze jeżdzmy raz na patrol i jest jak dawniej
- I jak jakie plany na wieczór - zapytałem koleżanki która wrzucała kilka rzeczy niezbędnych do torebki
- Może jakiś mecz będzie w telewizji - odpowiedziałam ale tak naprawdę nie wiedziałam co będe robić .Wogóle między mną a mikołajem niby jest tak samo ale mi się jednak mi się wydaje , że jest inaczej .
- Narazie Mikołaj do jutra - powiedziałam zamykajac za sobą drzwi
Tego dnia zostałam po służbie na komendzie dłużej, jakoś nie spieszyło mi się do domu. Zostałam też poproszona o zatankowanie radiowozu. Jechałam niedaleko parku,kiedy zobaczyłam jak ktoś ewidentnie prosi o pomoc. Zjechałam na pobocze, gdy zobaczyłam go ,aż ciary przeszły mi po plecach.
-O Pani aspirant Rachwał znowu sie spotykamy-zaśmiał mi się prosto w twarz.
-Jakoś nie wyczekwiałam tego spotkania- wycedziłam przez zęby.
Kiedy próbowałam się wycofać pojawił się drugi mężczyzna,który zamknął drzwi od samochodu.
-Co k***a na ucieczkę ci się zebrało ? Patrz niby taka odważna,a się wystraszyła- zaczęli szydzić ze mnie.
Chciałam jakoś się wybronić z tej sytuacji,ale strach odbierał mi racjonalne myślenie i coraz bardziej mnie paraliżował.
-Czego chcecie ? -zapytałam wystraszona mimo to nie traciłam zimnej krwi ,wiedziałam z kim mam do czynienia i do czego są zdolni.
-Jeszcze się suka pyta. Niech pomyśle ....sprawiedliwości - powiedział to,a jego oczy przepełniły się nienawiścią.
-To chyba ja powinnam się tego domagać ! -niemal wykrzyczałam.
-Zamknij się suko ! Idziemy stąd.
Jakoś miałam złe przeczucia i niestety się sprawdziły.
Tymczasem na komendzie. Dyżurny wszedzie szukał policjantki,która dawno powinna być już z powrotem.
-Siema widzieliście Karolinę ?-zapytał zaniepokojony Jacek.
-Widziałam ją jak wsiadała do radiowozu -odparła Ola.
-Stało się coś ? - zapytał wyraźnie wystraszony Mikołaj.
-Miała tylko jechać zatankować , na stacje jest 15 minut drogi ,a nie ma jej już godzinę telefonu też nie odbiera.
-Może nie zabrała ze sobą i gdzieś po drodze wstąpiła - próbowała jakoś pocieszyć kolegów Wysocka.
Jechaliśmy długo, coraz bardziej się bałam, wiedziałam też,że napewno będą mnie szukać.
-No wyłaź jesteśmy na miejscu - powiedział do mnie.
-Tutaj się rozliczymy - zaśmiali się, a potem gdzieś poszli.
Siedziałam wpatrzona w jednen punkt na ścianie nawet nie wiedziałam, kiedy wrócili.
Nagle poczułam okropny ból w różnych miejscach ciała,który stawał się coraz bardziej uciążliwy,po twarzy płynął mi strumień krwi. Napastnicy wcale mnie nie szczędzili chciałam krzyczeć ,ale coś mnie blokowało.
-Chyba jej wystarczy - powiedział z przerażeniem jeden z nich.
-Niech wie od kogo dostała ! Wiesz jak ja jej nienawidzę ? Wiesz k***a ! - krzyczał nadal okładając ją pałką.
-Jak ją zabijemy to zgnijemy w pierdlu ! -ciągnął dalej chyba dotarło do niego co zrobili z policjantką.
-Przecież o to nam chodzi...Chwila czy ty debilu chcesz się wycofać ?!- nie mógł uwierzyć w to co usłyszał od wspólnika.
Po jakimś czasie przestali bić Karolinę,która leżała cała zakrwawiona i zasiniaczona na podłodze, a obok niej na utworzyła się kałuża krwi.
-No i co z nią robimy ?
-No co k***a ? Trzeba ją gdzieś podrzucić. Pytanie gdzie ? Przecież zaraz ten sku*****n Białach zacznie jej szukać razem z całą psiarnią - powiedział z zamyśleniem,patrząc na skatowaną policjantke.
-Mówiłem ci,żeby jego też się pozbyć !- wykrzyczał drugi z mężczyzn.
-Ty się lepiej zamknij. Jedziemy.- zebrali kobietę z podłogi i zapakowali do samochodu.
Nowak i Białach zdążyli już uruchomić cały mechanizm poszukiwań.
Bandyci wpadli na pomysł ,żeby podrzucić Karolinę pod jej blok wszystko układałoby się po ich myśli,gdyby nie zapomnieli o jednym dość znaczącym szczególe.
- Ej stary przecież my zostawiliśmy radiowóz pod twoją chatą !
-Szybko zwijamy się póki nas nie szukają-pojechali odrazu pod dom jednego z nich, schowali radiowóz i przystapili do pakowania,bo chcieli jak najszybciej uciec.
Na komendzie zaczęła się walka z czasem. Czy zdążą uratować Karolinę ?
Póżnym wieczorem szedł przechodzień starszy pan wyszedl się przejść bo nie może spać a wiadomo dotlenienie jest dobre na lepszy sen .W pewnym momencie spostrzegł , że ktoś leży na trawie w pierwszej chwili myślał , że to jakiś pijany bezdomny . Gdy podszedł bliżej zobaczył dziewczynę pobitą brutalnie do nieprzytomności ..
- Matko Święta jak można coś takiego zrobi co im ta ta biedna dziewczyna zrobiła - powiedział pan ze zmartwiem i współczuciem . Szybko wyjął telefon z kieszeni i zadzwonił pod 112
- Halo ? Pogotowie ? -
- Tak Słucham pana - powiedziała dyspozytorka
- Znalazłem dziewczyne strasznie pobita i nie przytomna jest - powiedział zdenerwowany
- Dobrze a gdzie pan znalazł tą dziewczyne - zadała dyspozytorka pytanie bardziej szczegółowe .
- Ulica Mickiewicza 25 -
- Dobrze już wysyłam karatke prosiła bym pana żeby pan został na miejscu do czasu przybycia karetki
- Do widzenia
Chwilę pózniej ,przyjechała karetka i zabrali dziewczyne do szpitala
- Przeżyje - zapytał zmartwiony staruszek nieznajomą dziewczyną ale młodą . Tyle ma życie przed sobą ,
- Nie wiem nie umiem panu powiedzieć musimy jechać . Do widzenia , dziękujemy za zawiadomienie .
10 minut pózniej ,
- Kobieta cieżko pobita NN brak jakich kolwiek dokumentów miała tylko przy sobie telefon telefon jest pobity trochę uszkodzony ale działa . - powiedział ratownik do lekarza
- Dobra dzieki
- Ela -zawołał jedna z pielegniarek
- Masz tu telefon tej pobitej dziewczyny i zadzwoń pod ostatni wybierany numer . Jasne ale powiem . że tyle lat pracuje i jeszcze nie widziałam tak brutalnego pobicia to cud przecież , że ona jeszcze żyje Współczuje rodzinie .
- A ! zawiadom policje - jeszcze dopowiedział lekarz
Kobieta wzieła do ręki telefon na szczescie nie miał żadnej blokady , zobaczyła ostatnim wybrany numer był do niejakiego mikołaja . Wybrała numer i czekała .
Mikołaj właśnie szukał pilota od telewizora gdy jego poszukiwania przerwał telefon .Zobaczył na wyświetlaczu Karolina/
- Karolina ? Co tak .-przerwała mu kobieta po drugiej stronie
- Dzieńdobry z tej strony pielegniarka Ela z szpitala na biskupińskiej
- Coś się stało Karolinie .- powiedziałem zdenerwowany
- Proszę przyjechać lekarz udzieli panu wszelkich informacji -poinformowała białacha i się rozłaczyła
- Panie doktorze zaraz przyjedzie któś do tej pacjentki pobitej .Narazie udało mi się ustalić tylko ,że ma na imię Karolina .
15 minut pózniej byłem w szpitalu wpadłem do szpitalu i można powiedzieć , że biegiem poszłem szukać .
Weszłem do pokoju lekarzy
- Przepraszam pan jej lekarzem Karoliny - spytałem bałem się stan mojej przyjaciółki .
- Tak Adam Konieczny prosze usiać - wskazał na krzesło
-Pana dziewczyna została brutalnie pobita mogę użyc określenia wręcz skatowana to cud że ona jeszcze żyje przy takich obrażeniach.
- Musimy zawiodomić jeszcze policje w takiej sprawie - poinformował go lekarz
- Nie trzeba ja jestem z policji zajme się wszystkim tylko musi mi pan powiedzieć wszystko co wie - powiedział przybity
- Powiem panu tak tyle lat pracuje ale nie rozumiem jak można tak postąpic kim trzeba być .Pani Karolina nieprzytomna została znaleziona przez przypadkowego przechodnia pod jednym z bloków na ulicy mickiewicza . Myślimy , że ten kto zrobił poprostu ja tam zostawił i pojechał
Byłem zszkowany tym co usłyszałem. Znajde tego kto jej to zrobił i pożałuje .
-Mogę do niej wejść - zapytał z przerażeniem i zmartwieniem
Gdy weszłem i zobaczyłem widok mrożacy krew w żyłach byłem przerażony ,
Nastepnego dnia rano
Poszłem do komendant powiedzieć o Karolinie i wziąść wolne nie chcialem pracować i tak nie mógł bym się skupić na pracy a pozatym coś kazało mi być przy niej nie mogłem jej tak zostawić .
- Dzień dobry pani komendant Przyniosłem podanie o urlop i mam ważne informacje
- Karolina wczoraj została pobita nie wiadomo kto to zrobił a co najgorsze, że ktoś ja podrzucil pod jakieś bloki na mickiewicza i zostawił jakis przypadkowy facet ja znalazł - powiedział załamany
- Co za bydle coś takiego mogło zrobić - powiedziała z szokowana jaskowska .Nie wierzyła , że coś tak okropnego można zrobić .A jaki jest jej stan ?
- Zły lekarz mówi że, przy tych obrażeniach to cud że żyje .
- Muszę wracać do szpitałą . Do widzenia .
3dni póżniej na komendzie .
- Hej ola możesz na chwile - powiedział jacek
- Wiesz co martwie się o Mikołaja byłem u niego wczoraj i się martwie bo nie chce nigdzie iść przespać się zjeść coś porzadnego tylko od momentu gdy się dowiedział o karolinie siedzi tam cały czas .Nie słucha nikogo . Może pujdziesz do niego pogadasz .
- O kurde to faktycznie nie dobrze ja tez się martwie on nawet moich telefonów nie odbiera .
- Na razie mu leciec na patrol zajrze po słuzbie .
Weszłam na odział . Chciałam wejsć do mikołaja ale zobaczyłam że spi oparty głową o łozko i postanowiłam iść do domu go nie budzić ,
Hejka wracam po długiej nieobecnosci . Ale kłopoty z laptopem brak czasu szkoła i tak wyszło mam nadzieje ze czekaliscie , Pozdrawiam Dark Angel
Liczę że zostawicie po sobie komy to znał ze tu by liście czytaliscie .;)
Martwiłem się o Karolinę przez dluższy czas po tym zajściu ale teraz jest spokój , Kiedy napisała jedno zdanie "Wrócę "myślałem , że nie da sobie rady z tym wszystkim co ją spotkało . Ale jest dobrze jeżdzmy raz na patrol i jest jak dawniej
- I jak jakie plany na wieczór - zapytałem koleżanki która wrzucała kilka rzeczy niezbędnych do torebki
- Może jakiś mecz będzie w telewizji - odpowiedziałam ale tak naprawdę nie wiedziałam co będe robić .Wogóle między mną a mikołajem niby jest tak samo ale mi się jednak mi się wydaje , że jest inaczej .
- Narazie Mikołaj do jutra - powiedziałam zamykajac za sobą drzwi
Tego dnia zostałam po służbie na komendzie dłużej, jakoś nie spieszyło mi się do domu. Zostałam też poproszona o zatankowanie radiowozu. Jechałam niedaleko parku,kiedy zobaczyłam jak ktoś ewidentnie prosi o pomoc. Zjechałam na pobocze, gdy zobaczyłam go ,aż ciary przeszły mi po plecach.
-O Pani aspirant Rachwał znowu sie spotykamy-zaśmiał mi się prosto w twarz.
-Jakoś nie wyczekwiałam tego spotkania- wycedziłam przez zęby.
Kiedy próbowałam się wycofać pojawił się drugi mężczyzna,który zamknął drzwi od samochodu.
-Co k***a na ucieczkę ci się zebrało ? Patrz niby taka odważna,a się wystraszyła- zaczęli szydzić ze mnie.
Chciałam jakoś się wybronić z tej sytuacji,ale strach odbierał mi racjonalne myślenie i coraz bardziej mnie paraliżował.
-Czego chcecie ? -zapytałam wystraszona mimo to nie traciłam zimnej krwi ,wiedziałam z kim mam do czynienia i do czego są zdolni.
-Jeszcze się suka pyta. Niech pomyśle ....sprawiedliwości - powiedział to,a jego oczy przepełniły się nienawiścią.
-To chyba ja powinnam się tego domagać ! -niemal wykrzyczałam.
-Zamknij się suko ! Idziemy stąd.
Jakoś miałam złe przeczucia i niestety się sprawdziły.
Tymczasem na komendzie. Dyżurny wszedzie szukał policjantki,która dawno powinna być już z powrotem.
-Siema widzieliście Karolinę ?-zapytał zaniepokojony Jacek.
-Widziałam ją jak wsiadała do radiowozu -odparła Ola.
-Stało się coś ? - zapytał wyraźnie wystraszony Mikołaj.
-Miała tylko jechać zatankować , na stacje jest 15 minut drogi ,a nie ma jej już godzinę telefonu też nie odbiera.
-Może nie zabrała ze sobą i gdzieś po drodze wstąpiła - próbowała jakoś pocieszyć kolegów Wysocka.
Jechaliśmy długo, coraz bardziej się bałam, wiedziałam też,że napewno będą mnie szukać.
-No wyłaź jesteśmy na miejscu - powiedział do mnie.
-Tutaj się rozliczymy - zaśmiali się, a potem gdzieś poszli.
Siedziałam wpatrzona w jednen punkt na ścianie nawet nie wiedziałam, kiedy wrócili.
Nagle poczułam okropny ból w różnych miejscach ciała,który stawał się coraz bardziej uciążliwy,po twarzy płynął mi strumień krwi. Napastnicy wcale mnie nie szczędzili chciałam krzyczeć ,ale coś mnie blokowało.
-Chyba jej wystarczy - powiedział z przerażeniem jeden z nich.
-Niech wie od kogo dostała ! Wiesz jak ja jej nienawidzę ? Wiesz k***a ! - krzyczał nadal okładając ją pałką.
-Jak ją zabijemy to zgnijemy w pierdlu ! -ciągnął dalej chyba dotarło do niego co zrobili z policjantką.
-Przecież o to nam chodzi...Chwila czy ty debilu chcesz się wycofać ?!- nie mógł uwierzyć w to co usłyszał od wspólnika.
Po jakimś czasie przestali bić Karolinę,która leżała cała zakrwawiona i zasiniaczona na podłodze, a obok niej na utworzyła się kałuża krwi.
-No i co z nią robimy ?
-No co k***a ? Trzeba ją gdzieś podrzucić. Pytanie gdzie ? Przecież zaraz ten sku*****n Białach zacznie jej szukać razem z całą psiarnią - powiedział z zamyśleniem,patrząc na skatowaną policjantke.
-Mówiłem ci,żeby jego też się pozbyć !- wykrzyczał drugi z mężczyzn.
-Ty się lepiej zamknij. Jedziemy.- zebrali kobietę z podłogi i zapakowali do samochodu.
Nowak i Białach zdążyli już uruchomić cały mechanizm poszukiwań.
Bandyci wpadli na pomysł ,żeby podrzucić Karolinę pod jej blok wszystko układałoby się po ich myśli,gdyby nie zapomnieli o jednym dość znaczącym szczególe.
- Ej stary przecież my zostawiliśmy radiowóz pod twoją chatą !
-Szybko zwijamy się póki nas nie szukają-pojechali odrazu pod dom jednego z nich, schowali radiowóz i przystapili do pakowania,bo chcieli jak najszybciej uciec.
Na komendzie zaczęła się walka z czasem. Czy zdążą uratować Karolinę ?
Póżnym wieczorem szedł przechodzień starszy pan wyszedl się przejść bo nie może spać a wiadomo dotlenienie jest dobre na lepszy sen .W pewnym momencie spostrzegł , że ktoś leży na trawie w pierwszej chwili myślał , że to jakiś pijany bezdomny . Gdy podszedł bliżej zobaczył dziewczynę pobitą brutalnie do nieprzytomności ..
- Matko Święta jak można coś takiego zrobi co im ta ta biedna dziewczyna zrobiła - powiedział pan ze zmartwiem i współczuciem . Szybko wyjął telefon z kieszeni i zadzwonił pod 112
- Halo ? Pogotowie ? -
- Tak Słucham pana - powiedziała dyspozytorka
- Znalazłem dziewczyne strasznie pobita i nie przytomna jest - powiedział zdenerwowany
- Dobrze a gdzie pan znalazł tą dziewczyne - zadała dyspozytorka pytanie bardziej szczegółowe .
- Ulica Mickiewicza 25 -
- Dobrze już wysyłam karatke prosiła bym pana żeby pan został na miejscu do czasu przybycia karetki
- Do widzenia
Chwilę pózniej ,przyjechała karetka i zabrali dziewczyne do szpitala
- Przeżyje - zapytał zmartwiony staruszek nieznajomą dziewczyną ale młodą . Tyle ma życie przed sobą ,
- Nie wiem nie umiem panu powiedzieć musimy jechać . Do widzenia , dziękujemy za zawiadomienie .
10 minut pózniej ,
- Kobieta cieżko pobita NN brak jakich kolwiek dokumentów miała tylko przy sobie telefon telefon jest pobity trochę uszkodzony ale działa . - powiedział ratownik do lekarza
- Dobra dzieki
- Ela -zawołał jedna z pielegniarek
- Masz tu telefon tej pobitej dziewczyny i zadzwoń pod ostatni wybierany numer . Jasne ale powiem . że tyle lat pracuje i jeszcze nie widziałam tak brutalnego pobicia to cud przecież , że ona jeszcze żyje Współczuje rodzinie .
- A ! zawiadom policje - jeszcze dopowiedział lekarz
Kobieta wzieła do ręki telefon na szczescie nie miał żadnej blokady , zobaczyła ostatnim wybrany numer był do niejakiego mikołaja . Wybrała numer i czekała .
Mikołaj właśnie szukał pilota od telewizora gdy jego poszukiwania przerwał telefon .Zobaczył na wyświetlaczu Karolina/
- Karolina ? Co tak .-przerwała mu kobieta po drugiej stronie
- Dzieńdobry z tej strony pielegniarka Ela z szpitala na biskupińskiej
- Coś się stało Karolinie .- powiedziałem zdenerwowany
- Proszę przyjechać lekarz udzieli panu wszelkich informacji -poinformowała białacha i się rozłaczyła
- Panie doktorze zaraz przyjedzie któś do tej pacjentki pobitej .Narazie udało mi się ustalić tylko ,że ma na imię Karolina .
15 minut pózniej byłem w szpitalu wpadłem do szpitalu i można powiedzieć , że biegiem poszłem szukać .
Weszłem do pokoju lekarzy
- Przepraszam pan jej lekarzem Karoliny - spytałem bałem się stan mojej przyjaciółki .
- Tak Adam Konieczny prosze usiać - wskazał na krzesło
-Pana dziewczyna została brutalnie pobita mogę użyc określenia wręcz skatowana to cud że ona jeszcze żyje przy takich obrażeniach.
- Musimy zawiodomić jeszcze policje w takiej sprawie - poinformował go lekarz
- Nie trzeba ja jestem z policji zajme się wszystkim tylko musi mi pan powiedzieć wszystko co wie - powiedział przybity
- Powiem panu tak tyle lat pracuje ale nie rozumiem jak można tak postąpic kim trzeba być .Pani Karolina nieprzytomna została znaleziona przez przypadkowego przechodnia pod jednym z bloków na ulicy mickiewicza . Myślimy , że ten kto zrobił poprostu ja tam zostawił i pojechał
Byłem zszkowany tym co usłyszałem. Znajde tego kto jej to zrobił i pożałuje .
-Mogę do niej wejść - zapytał z przerażeniem i zmartwieniem
Gdy weszłem i zobaczyłem widok mrożacy krew w żyłach byłem przerażony ,
Nastepnego dnia rano
Poszłem do komendant powiedzieć o Karolinie i wziąść wolne nie chcialem pracować i tak nie mógł bym się skupić na pracy a pozatym coś kazało mi być przy niej nie mogłem jej tak zostawić .
- Dzień dobry pani komendant Przyniosłem podanie o urlop i mam ważne informacje
- Karolina wczoraj została pobita nie wiadomo kto to zrobił a co najgorsze, że ktoś ja podrzucil pod jakieś bloki na mickiewicza i zostawił jakis przypadkowy facet ja znalazł - powiedział załamany
- Co za bydle coś takiego mogło zrobić - powiedziała z szokowana jaskowska .Nie wierzyła , że coś tak okropnego można zrobić .A jaki jest jej stan ?
- Zły lekarz mówi że, przy tych obrażeniach to cud że żyje .
- Muszę wracać do szpitałą . Do widzenia .
3dni póżniej na komendzie .
- Hej ola możesz na chwile - powiedział jacek
- Wiesz co martwie się o Mikołaja byłem u niego wczoraj i się martwie bo nie chce nigdzie iść przespać się zjeść coś porzadnego tylko od momentu gdy się dowiedział o karolinie siedzi tam cały czas .Nie słucha nikogo . Może pujdziesz do niego pogadasz .
- O kurde to faktycznie nie dobrze ja tez się martwie on nawet moich telefonów nie odbiera .
- Na razie mu leciec na patrol zajrze po słuzbie .
Weszłam na odział . Chciałam wejsć do mikołaja ale zobaczyłam że spi oparty głową o łozko i postanowiłam iść do domu go nie budzić ,
Hejka wracam po długiej nieobecnosci . Ale kłopoty z laptopem brak czasu szkoła i tak wyszło mam nadzieje ze czekaliscie , Pozdrawiam Dark Angel
Liczę że zostawicie po sobie komy to znał ze tu by liście czytaliscie .;)
środa, 19 kwietnia 2017
Wstrzasająca wiadomosc
Hejka ! mam do was pytanie czy ktoś tu jeszcze zaglada bo planuje do konca tego tygodnia dodać opowiadanko ale nie wiem czy ktoś tu jeszcze zaglada .
A i wiec postanowiłam wam dać streszczenie cześći :)
Taką zachęte
Streszczenie 2.30
4 miesiące pózniej,
Kochani mam dla was złą wiadomość . - powiedziała komendantka
Jedna z wrocławskich policjantek została brutalnie pobita
Kto został pobity ? Dlaczego ? Kto jest sprawcą?
tego dowiecie się w opowiadaniu
pozdrawiam dark angel
A i wiec postanowiłam wam dać streszczenie cześći :)
Taką zachęte
Streszczenie 2.30
4 miesiące pózniej,
Kochani mam dla was złą wiadomość . - powiedziała komendantka
Jedna z wrocławskich policjantek została brutalnie pobita
Kto został pobity ? Dlaczego ? Kto jest sprawcą?
tego dowiecie się w opowiadaniu
pozdrawiam dark angel
sobota, 1 kwietnia 2017
Ważne wiadomości
Hejka !
Długo mnie nie było ale wracam i mam pytanie czy mam jeszcze to kontynuować to pisanie . Czy ktoś to będzie czytał ? Czy są jeszcze osoby które to będą czytały .
Postanowiłam zmienić tematykę bloga na policjantki i policjanci inny styl .
Czy mam pisać ? Czy zakończyć tego bloga piszcie w komentarzach to bardzo ważne
Pozdrawiam Dark Angel
Długo mnie nie było ale wracam i mam pytanie czy mam jeszcze to kontynuować to pisanie . Czy ktoś to będzie czytał ? Czy są jeszcze osoby które to będą czytały .
Postanowiłam zmienić tematykę bloga na policjantki i policjanci inny styl .
Czy mam pisać ? Czy zakończyć tego bloga piszcie w komentarzach to bardzo ważne
Pozdrawiam Dark Angel
wtorek, 7 lutego 2017
ważne wiadomosci
Hej chciałam was przeprosic ale nie bendzie opowiadan przez najblizszy czas ale mam zepsuty komputer i musi isc do naprawy wymiana gniazda do ładowania . Nie wiem kiedy pijawi sie opowiadanie .napewno kiedy bede miala komputer .pozdrawiam was :l
niedziela, 8 stycznia 2017
3.1
Karolina w pokoju policjantów przechodziła piekło. Psycholog próbował sie do niej dobierać. Jednak kobieta była zbytnio wystraszona,żeby sie samodzielnie bronić.
-I co ? Dobrze ? Może się zabawimy co ? - pytał z pogardą i z nachalnością
-Pomocy !-policjantka próbowała jakoś się ratować. Była przerażona żadna próba odparcia siły Wolańskiego nie dawała pozytywnych rezultatów.
-Zamknij się suko,bo inaczej pogadamy.- wykrzyczał z nienawiścią w strone przerażonej blondynki
Rachwał czuła jakby to trwało nieskończoność.
- Myślisz że, ktoś ci pomoże ? Zobaczymy czy jest warto co Mikołaj ma partnerkę .- powiedział stając się coraz bardziej agresywnym w stosunku do Karoliny
- Zostaw mnie ! Nie dotykaj mnie !- krzyczała przerażona kobieta
Jednak Mikołaj nie pozostał obojetny na swoje przeczucia. Wiedział do czego zdolny jest psycholog i za wszelką cenę chciał pomóc partnerce z patrolu.Na szczęście drzwi udało się wyłamać niemal bez problemu,ale to co tam zastał całkowicie przeszło jego najgorsze oczekiwania.
-Zostaw ją ! -wykrzyczał policjant.
-Bo co mi kozaku zrobisz ?-odparł bardzo pewnie Wolański.
Oderwal go od wystraszonej koleżanki i patrząc na niego nie wytrzymał i poprostu przywalil mu w pysk.
-Porzalujecie tego wszyscy ! Zobaczycie !
-Jakoś sie nie boje-powiedział przytulajac Karolinę.
- Ja nie wiedziałam że on jest do tego zdolny - mówiła drżącym głosem
Chwilę później do pokoju przyszli inni policjanci,którzy zabrali psychologa na dołek skąd szybko nie wyjdzie.
Gdy weszli policjanci blondynka skuliła się i jeszcze bardziej wtuliła się w mikołaja
-Jak sie czujesz ? -zapytał czule.
-Bywało lepiej gdyby nie ty nie wiem co by było dalej...
-Nie przesadzaj każdy by tak zrobił na moim miejscu.
- Mikołaj ale on chciał mnie zgwałcić .- powiedziała i się rozpłakała .
- Co za bydlak z tego wolańskiego - powiedziałem wzburzony
-Chodź odwioze cie do domu -powiedział posyłając serdeczny uśmiech.
Przed komendą spotkali Jacka i Ole ,którzy gdzieś bardzo się spieszyli. Powiedzieli sobie tylko szybkie" cześć" i rozeszli się w swoje strony.
Nowak i Wysocka mieli umówione spotkanie w sprawie sali weselnej na przedmieściach Wrocławia. To miejsce miało w sobie coś takiego,że się w nim zakochali oboje.
-Fajnie tutaj dobrze,że Emilka i Krzysiek nam o nim powiedzieli.
-No oni tutaj przeżyli najlepsze w życiu chwile to może i nam przyniesie szczęście.
-Ja i bez tego jestem najwiekszym szczesciarzem,że spotkałem ciebie.
Zeszło im bardzo długo ,bo ustalali menu,wystrój i inne sprawy. Całkiem padnieci wrócili do domu i zasneli niemal odrazu. Nastepnego dnia policjanci udali sie do pracy. Jaskowska przed odprawa postanowiła przejść się po komendzie i posprawdzac wszystko przed wizytacja. Wydawało jej się,że jest wszystko w porządku do czasu gdy doszła do drzwi pokoju policjantów. Pech chciał,że akurat w tym momencie znajdował sie tam Mikołaj.
-Możesz mi powiedzieć co tutaj sie stało ?-zapytała poddenerwowana.
-Oj gdyby pani wiedziała co się tutaj wczoraj działo nie reagowała by tak pani-chciał jakoś ominąć ten kłopotliwy temat.
-Mikołaj zadalam ci konkretne pytanie i oczekuje konkretnej odpowiedzi.
-Pani komendant jak przyjdzie Karolina to przyjdziemy to pani i wszystko wyjaśnimy.
Jednak aspirant sztabowy Rachwał przyjechała 2 minuty przed odprawą przez co rozmowa z przełożoną została przeniesiona na później.
-Karolina...jak ty sie czujesz po tym ?
-Możemy o tym nie rozmawiać proszę cię-odparła smutniejszym głosem.
-No niestety nas to nie ominie,bo komendantka nas wzywa do siebie.
-Nie..jeszcze tego brakowało-powiedziała zrezygnowana.
-Mikołaj ?- zapytała
- Tak . ? Wiesz dziekuję ci za wczoraj naprawdę nie wiem jak by się to skończyło gdyby cie nie było .
-Nie mogłam spać dzisiaj w nocy śniło mi się to wszystko co on mi chciał zrobić - powiedziała smutnym głosem patrząc się przez szybę radiowozu .Nadszedł czas niezbyt przyjemny szczególnie dla policjantki. Chciała jakoś się z tego wymiksować,ale niestety bezskutecznie.
-Możecie mi powiedzieć do cholery dlaczego te drzwi są rozwalone ?
-To przez tego całego psychologa..-zabrał głos Mikołaj.
-Nie rozumiem.
-Ten idiota dopierał się do Karoliny. Nie daruje mi tego !-policjanta poniosły nerwy.
-Wy chyba żartujecie ?-nie dowierzała Jaskowska.
- No niestety nie pani komendant -zabrała głos karolina
- Kogo ja zatrudniłam - powiedziała z niedowierzaniem komendantka
- Jak się czujesz ? - zapytała policjantki
- A jak mam się czuć ten idiota o mało mnie nie zgwałcił !
Rachwał nie wytrzymała trudnej dla niej atmosfery i bez słowa wyszła trzaskając drzwiami. Poszła do pokoju by trochę ochłonąć. Weszłem do naszego pokoju .
-Ja cię przepraszam to nie miało tak być-sama nie wiedziała co sie z nią wtedy dzieję jakoś dziwnie się czuła z jednej strony chciało się jej płakać,a z drugiej mocno przytulić do Białacha i nigdy się nie wyrwać z jego objęć.
Jednak wolała zebrać się i wrócić do domu. Położyć się na łóżku i o wszystkim zapomnieć.
- Idę do domu jest zmęczona tym całym dniem .Narazie mikołaj .Cześć
Nie wiem czemu chciałam się do niego przytulić przecież to tylko kolega z pracy to ja nie wiem skąd mi się wzieły pomysły na takie rzeczy chociaż gdy mnie przytulił czułam się bezpiecznie. Dobra dość to tylko kolega z pracy . Położyłam się z nadzieją że dziś będzie lepiej
c.d,n
Liczę na długie komentarze .
-I co ? Dobrze ? Może się zabawimy co ? - pytał z pogardą i z nachalnością
-Pomocy !-policjantka próbowała jakoś się ratować. Była przerażona żadna próba odparcia siły Wolańskiego nie dawała pozytywnych rezultatów.
-Zamknij się suko,bo inaczej pogadamy.- wykrzyczał z nienawiścią w strone przerażonej blondynki
Rachwał czuła jakby to trwało nieskończoność.
- Myślisz że, ktoś ci pomoże ? Zobaczymy czy jest warto co Mikołaj ma partnerkę .- powiedział stając się coraz bardziej agresywnym w stosunku do Karoliny
- Zostaw mnie ! Nie dotykaj mnie !- krzyczała przerażona kobieta
Jednak Mikołaj nie pozostał obojetny na swoje przeczucia. Wiedział do czego zdolny jest psycholog i za wszelką cenę chciał pomóc partnerce z patrolu.Na szczęście drzwi udało się wyłamać niemal bez problemu,ale to co tam zastał całkowicie przeszło jego najgorsze oczekiwania.
-Zostaw ją ! -wykrzyczał policjant.
-Bo co mi kozaku zrobisz ?-odparł bardzo pewnie Wolański.
Oderwal go od wystraszonej koleżanki i patrząc na niego nie wytrzymał i poprostu przywalil mu w pysk.
-Porzalujecie tego wszyscy ! Zobaczycie !
-Jakoś sie nie boje-powiedział przytulajac Karolinę.
- Ja nie wiedziałam że on jest do tego zdolny - mówiła drżącym głosem
Chwilę później do pokoju przyszli inni policjanci,którzy zabrali psychologa na dołek skąd szybko nie wyjdzie.
Gdy weszli policjanci blondynka skuliła się i jeszcze bardziej wtuliła się w mikołaja
-Jak sie czujesz ? -zapytał czule.
-Bywało lepiej gdyby nie ty nie wiem co by było dalej...
-Nie przesadzaj każdy by tak zrobił na moim miejscu.
- Mikołaj ale on chciał mnie zgwałcić .- powiedziała i się rozpłakała .
- Co za bydlak z tego wolańskiego - powiedziałem wzburzony
-Chodź odwioze cie do domu -powiedział posyłając serdeczny uśmiech.
Przed komendą spotkali Jacka i Ole ,którzy gdzieś bardzo się spieszyli. Powiedzieli sobie tylko szybkie" cześć" i rozeszli się w swoje strony.
Nowak i Wysocka mieli umówione spotkanie w sprawie sali weselnej na przedmieściach Wrocławia. To miejsce miało w sobie coś takiego,że się w nim zakochali oboje.
-Fajnie tutaj dobrze,że Emilka i Krzysiek nam o nim powiedzieli.
-No oni tutaj przeżyli najlepsze w życiu chwile to może i nam przyniesie szczęście.
-Ja i bez tego jestem najwiekszym szczesciarzem,że spotkałem ciebie.
Zeszło im bardzo długo ,bo ustalali menu,wystrój i inne sprawy. Całkiem padnieci wrócili do domu i zasneli niemal odrazu. Nastepnego dnia policjanci udali sie do pracy. Jaskowska przed odprawa postanowiła przejść się po komendzie i posprawdzac wszystko przed wizytacja. Wydawało jej się,że jest wszystko w porządku do czasu gdy doszła do drzwi pokoju policjantów. Pech chciał,że akurat w tym momencie znajdował sie tam Mikołaj.
-Możesz mi powiedzieć co tutaj sie stało ?-zapytała poddenerwowana.
-Oj gdyby pani wiedziała co się tutaj wczoraj działo nie reagowała by tak pani-chciał jakoś ominąć ten kłopotliwy temat.
-Mikołaj zadalam ci konkretne pytanie i oczekuje konkretnej odpowiedzi.
-Pani komendant jak przyjdzie Karolina to przyjdziemy to pani i wszystko wyjaśnimy.
Jednak aspirant sztabowy Rachwał przyjechała 2 minuty przed odprawą przez co rozmowa z przełożoną została przeniesiona na później.
-Karolina...jak ty sie czujesz po tym ?
-Możemy o tym nie rozmawiać proszę cię-odparła smutniejszym głosem.
-No niestety nas to nie ominie,bo komendantka nas wzywa do siebie.
-Nie..jeszcze tego brakowało-powiedziała zrezygnowana.
-Mikołaj ?- zapytała
- Tak . ? Wiesz dziekuję ci za wczoraj naprawdę nie wiem jak by się to skończyło gdyby cie nie było .
-Nie mogłam spać dzisiaj w nocy śniło mi się to wszystko co on mi chciał zrobić - powiedziała smutnym głosem patrząc się przez szybę radiowozu .Nadszedł czas niezbyt przyjemny szczególnie dla policjantki. Chciała jakoś się z tego wymiksować,ale niestety bezskutecznie.
-Możecie mi powiedzieć do cholery dlaczego te drzwi są rozwalone ?
-To przez tego całego psychologa..-zabrał głos Mikołaj.
-Nie rozumiem.
-Ten idiota dopierał się do Karoliny. Nie daruje mi tego !-policjanta poniosły nerwy.
-Wy chyba żartujecie ?-nie dowierzała Jaskowska.
- No niestety nie pani komendant -zabrała głos karolina
- Kogo ja zatrudniłam - powiedziała z niedowierzaniem komendantka
- Jak się czujesz ? - zapytała policjantki
- A jak mam się czuć ten idiota o mało mnie nie zgwałcił !
Rachwał nie wytrzymała trudnej dla niej atmosfery i bez słowa wyszła trzaskając drzwiami. Poszła do pokoju by trochę ochłonąć. Weszłem do naszego pokoju .
-Ja cię przepraszam to nie miało tak być-sama nie wiedziała co sie z nią wtedy dzieję jakoś dziwnie się czuła z jednej strony chciało się jej płakać,a z drugiej mocno przytulić do Białacha i nigdy się nie wyrwać z jego objęć.
Jednak wolała zebrać się i wrócić do domu. Położyć się na łóżku i o wszystkim zapomnieć.
- Idę do domu jest zmęczona tym całym dniem .Narazie mikołaj .Cześć
Nie wiem czemu chciałam się do niego przytulić przecież to tylko kolega z pracy to ja nie wiem skąd mi się wzieły pomysły na takie rzeczy chociaż gdy mnie przytulił czułam się bezpiecznie. Dobra dość to tylko kolega z pracy . Położyłam się z nadzieją że dziś będzie lepiej
c.d,n
Liczę na długie komentarze .
wtorek, 27 grudnia 2016
2.28
Jacek dał mi na zastanowienie parę dni ale termin mija już jutro coraz bardziej przekonywałam się przy swoim wyborze kocham go i chce z nim być do końca życia przecież doskonale sprawuje się w roli partnera i ojca,a to jest najważniejszy argument. Wieczorem mu o tym powiem a teraz zmykam do pracy. Przez cały dzień jakoś nie było nam po drodze widziałam Jacusia może z dwa razy kiedy to nie ma przy mnie bardzo tęsknię. To chyba nazywa się miłość.
Jutro Olusia ma mi odpowiedzieć czy zechce zostać moja żoną. Kocham ją bardzo i chce z nią być ale czy ona też...Chyba muszę przestać o tym myśleć bo mam coraz więcej wątpliwości.
Policjanci skończyli służbę równo o 20:00 i mogli udać się do domów. Jacek postanowił poczekać na swoją ukochaną. Jednak trwało to długo i zaczął się martwić. Poszedł do jej pokoju.
-A ty dalej przy papierach ?
-No ktoś musi to zrobić a Krzysiek zawsze zostawia to mnie...
-Ja to sobie z nim poważnie porozmawiam- powiedział nieco oburzony.
-W zasadzie to ja już skończyłam. Idziemy...
Para udała się do domu gdzie czekała ich jeszcze poważna rozmowa od której zależała ich przyszłość. Jacek próbował jakoś zmusić dziewczynę do mówienia tylko narazie mu to nie za bardzo wychodziło. Postanowił załatwić to inaczej.
-To powiesz mi w końcu czy mam czekać nie wiadomo ile ?
-Ale o co ci chodzi ?
-Miałaś mi dac odpowiedź do jutra ale ja już nie wytrzymam. Tak...czy nie ?
-To trudna decyzja naprawdę...Ale chyba nie będę żałować tego co powiem. Tak-powiedziała cicho.
-Słucham ?-zapytał przestraszony.
-Zgadzam się chce być twoja żoną. Kocham Cię .
Jak dobrze że się zgodziła a ja się bałem... Mam dla niej jeszcze jedną niespodziankę.
-Olusiu chciałem Cię zabrać w jedno miejsce.
-Coś Ty znowu wymyślił ?
-Dowiesz się jutro.
Zaciekawiona Wysocka nie mogła doczekać się następnego dnia i tej niespodzianki. W końcu nadeszła wyczekiwana chwila. Tam gdzie ją zabrał zupełnie by się nie spodziewała.
-Kochanie możesz sobie wybrać sukienkę ślubną moja żona będzie wyglądała bajkowo
-Ale...
-Nie ma żadnego ale wybierz która Ci się najbardziej podoba.
Nigdy nie spodziewałabym się takiego prezentu. Byłam w szoku.
Patrzyłam na tyle sukienek wszystkie były przepiękne w końcu bo kilku przymiarkach znalazłam sukienkę idealną . Jak twierdził jacek wyglądałam bajecznie .
- Tą bierzemy -zwróciłem się do pani która na pomagała .
****
Zabrałem Karolinę na komendę była przerażona cała się trzesła .Weszliśmy do pokoju i usiedliśmy na krzesłach .
- Co się stało ?- zapytałem
- Ktoś mnie napadł i czymś oblał -powiedział a głos jej sie trząsł .Zobaczyłem ze ma coś ramieniu , to była jakaś rana .Wziełem apteczkę i podeszedłem do niej .
- Daj tą rękę opatrzę ci - powiedziałem .
- Widziałaś twarz . Jak myślisz kto by mógł być ?
- Nie widziałam . Ale Nie wiem kto mnie aż tak nie nawidzi żeby mi zrobić coś takiego - rozpłakała się . To przykre widzieć w takim stanie kogoś z kim pracuje się na co dzień
- Przepraszam cię . Głupie łzy ja wcale nie płacze. Ale przestań ze stali nie jesteś - przytuliłem ją
- Ja chyba wiem kto to mógł zrobić . - powiedziała ale jej głos był spokojniejszy niz chwilę temu .
-Tak a kto ?
- Psycholog bo słyszałam jak prowadził jakaś podejrzaną rozmowę i zagroził że , jak komuś powiem to pożałuję . A ja chciałam iść do jaskowskiej i o wszystkim powiedzieć .
- No co za bydlę z tego psychologa niech ja go tylko dorwę to pożałuje
W międzyczasie na korytarzu stał psycholog i słyszał rozmowę karoliny i mikołaja .
Muwiłem jej że ma trzymać jezyk za zebami to mnie nie posluchała było ostrzenia to teraz po załuje tego że , powiedziała temu glinie .
- A co ty robisz o tej godzinie na komendzie - zapytała z zaciekawieniem
- Telefonu zapomniałem - powiedziałem wskazując urządzenie które leżało na biurku .
- Jutro pujdziesz do jaskowskiej i opowiesz wszystko a on odpowie za to co zrobił .
- Cieszę że , jednak zapomniałeś tego telefonu .- uśmiechneła się do kolegi
- Chcesz herbaty ? Napijemy się i odwiozę cię do domu zaproponowałem widząc że , się uspokoiła.
- Poproszę .
- Ok. Zaraz wracam - powiedziałem i wyszłem do kuchni
Psycholog korzystając z okazji że , Mikołaj wyszedł . Poszedł do karoliny .
Wszedł zamykając drzwi za sobą
- Co ty tu robisz ? Wynoś się !!- krzykneła .
- Muwiłem ci ostrzegałem że , masz trzymać język za zębami a ty mnie nie posłuchać ostrzegałem że , pożałujesz a ja nie rzucam słów na wiatr. - podszedł do przerażonej policjantki która się cofała dalej lecz natrafiła na ścianę
- Spadaj nie będę z tobą w nic grała przez ciebie mieszko nie żyje ! . Nie moge na cb patrzeć - powiedziała z pogardą
- Zamknij się lepiej i nie pogarszaj swojej sytuacji bo i tak nikt ci nie pomorze .- w głosie było słychać nie nawiść
- Wal się - powiedziała nie ugięta
- Ty nie rozumiesz co do ciebie sie muwi chwycił ją za szyję i przygniótł do sciany . Gdy udało jej się wyrwać pobiegła w stronę w drzwi ale były zamknięte .
Skończyłem rozmawiać z moją córką dominiką i zalałem herbatę i poszłem do karoliny ale gdy szłem do pokoju usłyszałem przerażliwy krzyk bo była ona karolina w tle szłyszałem jeszcze psychologa która krzyczał coś nie zrozumiałego . Zostawiłem tą herbatę i pobiegłem do pokoju . Chciałem wejść ale nie mogłem drzwi były zamknięte
CDN...
Do nastepnego
Liczę na komentarze :)
Jutro Olusia ma mi odpowiedzieć czy zechce zostać moja żoną. Kocham ją bardzo i chce z nią być ale czy ona też...Chyba muszę przestać o tym myśleć bo mam coraz więcej wątpliwości.
Policjanci skończyli służbę równo o 20:00 i mogli udać się do domów. Jacek postanowił poczekać na swoją ukochaną. Jednak trwało to długo i zaczął się martwić. Poszedł do jej pokoju.
-A ty dalej przy papierach ?
-No ktoś musi to zrobić a Krzysiek zawsze zostawia to mnie...
-Ja to sobie z nim poważnie porozmawiam- powiedział nieco oburzony.
-W zasadzie to ja już skończyłam. Idziemy...
Para udała się do domu gdzie czekała ich jeszcze poważna rozmowa od której zależała ich przyszłość. Jacek próbował jakoś zmusić dziewczynę do mówienia tylko narazie mu to nie za bardzo wychodziło. Postanowił załatwić to inaczej.
-To powiesz mi w końcu czy mam czekać nie wiadomo ile ?
-Ale o co ci chodzi ?
-Miałaś mi dac odpowiedź do jutra ale ja już nie wytrzymam. Tak...czy nie ?
-To trudna decyzja naprawdę...Ale chyba nie będę żałować tego co powiem. Tak-powiedziała cicho.
-Słucham ?-zapytał przestraszony.
-Zgadzam się chce być twoja żoną. Kocham Cię .
Jak dobrze że się zgodziła a ja się bałem... Mam dla niej jeszcze jedną niespodziankę.
-Olusiu chciałem Cię zabrać w jedno miejsce.
-Coś Ty znowu wymyślił ?
-Dowiesz się jutro.
Zaciekawiona Wysocka nie mogła doczekać się następnego dnia i tej niespodzianki. W końcu nadeszła wyczekiwana chwila. Tam gdzie ją zabrał zupełnie by się nie spodziewała.
-Kochanie możesz sobie wybrać sukienkę ślubną moja żona będzie wyglądała bajkowo
-Ale...
-Nie ma żadnego ale wybierz która Ci się najbardziej podoba.
Nigdy nie spodziewałabym się takiego prezentu. Byłam w szoku.
Patrzyłam na tyle sukienek wszystkie były przepiękne w końcu bo kilku przymiarkach znalazłam sukienkę idealną . Jak twierdził jacek wyglądałam bajecznie .
- Tą bierzemy -zwróciłem się do pani która na pomagała .
****
Zabrałem Karolinę na komendę była przerażona cała się trzesła .Weszliśmy do pokoju i usiedliśmy na krzesłach .
- Co się stało ?- zapytałem
- Ktoś mnie napadł i czymś oblał -powiedział a głos jej sie trząsł .Zobaczyłem ze ma coś ramieniu , to była jakaś rana .Wziełem apteczkę i podeszedłem do niej .
- Daj tą rękę opatrzę ci - powiedziałem .
- Widziałaś twarz . Jak myślisz kto by mógł być ?
- Nie widziałam . Ale Nie wiem kto mnie aż tak nie nawidzi żeby mi zrobić coś takiego - rozpłakała się . To przykre widzieć w takim stanie kogoś z kim pracuje się na co dzień
- Przepraszam cię . Głupie łzy ja wcale nie płacze. Ale przestań ze stali nie jesteś - przytuliłem ją
- Ja chyba wiem kto to mógł zrobić . - powiedziała ale jej głos był spokojniejszy niz chwilę temu .
-Tak a kto ?
- Psycholog bo słyszałam jak prowadził jakaś podejrzaną rozmowę i zagroził że , jak komuś powiem to pożałuję . A ja chciałam iść do jaskowskiej i o wszystkim powiedzieć .
- No co za bydlę z tego psychologa niech ja go tylko dorwę to pożałuje
W międzyczasie na korytarzu stał psycholog i słyszał rozmowę karoliny i mikołaja .
Muwiłem jej że ma trzymać jezyk za zebami to mnie nie posluchała było ostrzenia to teraz po załuje tego że , powiedziała temu glinie .
- A co ty robisz o tej godzinie na komendzie - zapytała z zaciekawieniem
- Telefonu zapomniałem - powiedziałem wskazując urządzenie które leżało na biurku .
- Jutro pujdziesz do jaskowskiej i opowiesz wszystko a on odpowie za to co zrobił .
- Cieszę że , jednak zapomniałeś tego telefonu .- uśmiechneła się do kolegi
- Chcesz herbaty ? Napijemy się i odwiozę cię do domu zaproponowałem widząc że , się uspokoiła.
- Poproszę .
- Ok. Zaraz wracam - powiedziałem i wyszłem do kuchni
Psycholog korzystając z okazji że , Mikołaj wyszedł . Poszedł do karoliny .
Wszedł zamykając drzwi za sobą
- Co ty tu robisz ? Wynoś się !!- krzykneła .
- Muwiłem ci ostrzegałem że , masz trzymać język za zębami a ty mnie nie posłuchać ostrzegałem że , pożałujesz a ja nie rzucam słów na wiatr. - podszedł do przerażonej policjantki która się cofała dalej lecz natrafiła na ścianę
- Spadaj nie będę z tobą w nic grała przez ciebie mieszko nie żyje ! . Nie moge na cb patrzeć - powiedziała z pogardą
- Zamknij się lepiej i nie pogarszaj swojej sytuacji bo i tak nikt ci nie pomorze .- w głosie było słychać nie nawiść
- Wal się - powiedziała nie ugięta
- Ty nie rozumiesz co do ciebie sie muwi chwycił ją za szyję i przygniótł do sciany . Gdy udało jej się wyrwać pobiegła w stronę w drzwi ale były zamknięte .
Skończyłem rozmawiać z moją córką dominiką i zalałem herbatę i poszłem do karoliny ale gdy szłem do pokoju usłyszałem przerażliwy krzyk bo była ona karolina w tle szłyszałem jeszcze psychologa która krzyczał coś nie zrozumiałego . Zostawiłem tą herbatę i pobiegłem do pokoju . Chciałem wejść ale nie mogłem drzwi były zamknięte
CDN...
Do nastepnego
Liczę na komentarze :)
poniedziałek, 21 listopada 2016
Miniaturka . Ważna wiadomość
Uwaga jeżeli przy poście 2.27 pojawi się 10 komentarzy postawiłam wam napisać miniaturkę tak żeby zmotywować was do pisania komentarzy zachęcam bardzo ! Pojawi się miniaturka a a dzień póżniej nowa cześć . Komentarze liczą się pojedynczo jedna osoba jeden komentarz
Pozdrawiam .
Pozdrawiam .
niedziela, 20 listopada 2016
2.27
Obudziły mnie zapachy dobrego śniadania którego przygotowywał Jacek.
- Hej wstawaj bo się do pracy nie zdążysz
- Jeszcze 5 minut - powiedziała niewyrażnie zaspanym głosem .Odstawiłem tacę z śniadaniem i podszedłem do Oli i zacząłem ją łaskotać .
- No już wstaje ! - podniosła się i zobaczyła śniadanie .- A co to za okazja ?
- A musi być okazja chciałem ci po prostu zrobić przyjemność - położyłem tacę na kolanach Oli
- Mam do ciebie pytanie a co myślisz o tym jak byśmy wzięli ślub ?
- Jacuś ale żle ci tak jak jest - powiedziałam
- Nie, nie jest ale chciał bym żebyś była moją żoną , chciał bym cię zobaczyć w pięknej białej sukni
- A ja nie wiedziałam że , z ciebie taki romantyk jest - powiedziała w międzyczasie odstawiając tace na stolik przy łóżku .
- Wiesz daj mi się zastanowić a ja idę do Agaty bo coś w nocy kaszlała
Weszłam do pokoju córki i zobaczyłam że , jest odkryta i chciałam ją przykryć ale dotknęłam jej czoła i było gorące . To jest jej dopiero pierwsza choroba .
- Jacek , ! - zawołałam go - Tak przynieś mi termometr mała ma gorączkę . Dzisiaj nie pójdę do pracy zaraz zadzwonie do szefowej .
- Ok zaraz przyniosę - pocałowałem ją w policzek . To była pierwsze przeziębienie małej i chyba Ola się bała .
Pół godziny póżniej
Zadzwoniłam do komendantki że , mnie nie będzie bo mała jest chora
- Oluś kochanie trzymaj się ja lecę do pracy - pocałował na do widzenia
***
Dzisiaj miałem kolejny dzień z Karoliną , muszę stwierdzić że , mam szczęście do partnerek Karolina jest bardzo fajną osobą i polubiłem ją i dobrze mi się z nią rozmawia . Wtedy do pomieszczenia weszła Karolina .
- Hej
- Hej a co ty taka zmęczona ?
- Motor mi się zepsuł i musiałam iść na pieszo i myślałam że , już nie zdążę , zaraz przyjdę tylko się przebiorę - wyszła zamykając drzwi za sobą .
Po chwili wróciła i ruszyliśmy na patrol . Na mieście było spokojnie i zjechaliśmy na przerwę obiadową która zjedliśmy w naszym pokoju .Po chwili wszedł Jacek .
- Karolina chodż coś podpisać . - Nie , teraz nie mogę
- Ale to ważne - upierał się dalej dyżurny
- No dobra już idę
Po chwili zadzwonił Karoliny telefon przy którym siedzi i zobaczyłem że, to karolina prowadzi bloga .
Po służbie .
- A ty co nie idziesz do domu żeby zrobić kolejny wpis na bloga ?
- O czym ty mówisz ?
- Karolina widziałem jak poszłaś do jacka dzwonił telefon odebrałem i zostawiłaś stronę otwartą
- Nie mów nikomu - uśmiechnęła się w stronę Mikołaja .
- Podrzucić cię do domu ?- zapytałem koleżankę
- Nie dzięki . Wiesz papierów się trochę nazbierało i muszę to dokończyć
- No to Do jutro Blogerko Karolciu
- Do jutra .
Wzięłam się za wypełnianie papierów . Ale przy kserowaniu nie których dokumentów zabrakło mi papieru do drukarki i poszłam po papier.
I to co usłyszałam po drodze przypadkiem przeszło oczekiwania .Psycholog prowadził jakąś podejrzaną rozmowę .Wtedy gdy już szłam do pokoju on wyszedł
- Myślałem że , już do domu poszłaś. Nie poszłam. Bo ja wypełniam zaległe dokumenty a nie tak jak co nie którzy siedzą po godzinach i knują coś żeby zrujnować naszą komendę .
- No a ja się cieszę że , zostałaś ukarana przez komendatkę .Sama nie jesteś lepsza.
Masz ładną bużkę i szkoda by jej było pewno z chęcią dała byś naszemu Białachowi gdy by tylko cię chciał - powiedział pogardliwie bo nienawidził mikołaja,
- To zobaczymy kto będziemy lepszy jak o wszystkim jutro się dowie Jaskowska !!- wykrzyczała
- Nawet się nie waż bo cię zniszczę - powiedział grożąc Karolinie .
Karolina wróciła do uzupełnia dokumentów a tym czasem
- Słuchaj jest mokra robota trzeba zadbać o to żeby jedna policjantka była cicho .- powiedział do jakiejś osoby przez telefon
Po skończonej pracy Karolina wracała na pieszo do domu . Szła i w pewnym momencie jakiś facet podbiegł do karoliny i oblał ją jakaś substancją .
Szedłem z powrotem do komendy gdy usłyszałem krzyk , przerażający krzyk .
Podbiegłem bliżej to kogo zobaczyłem nie mogłem uwierzyć . Była to Karolina stała przerażona.
Cdn.
Uwaga jeżeli przy poście 2.27 pojawi się 10 komentarzy postawiłam wam napisać miniaturkę tak żeby zmotywować was do pisania komentarzy zachęcam bardzo ! Pojawi się miniaturka a a dzień póżniej nowa cześć . !!!!! Komentarze licza sie pojedynczo jedna osoba jeden komentarz .
Pozdrawiam .
Pozdrawiam cieplutko
Do następnego
- Hej wstawaj bo się do pracy nie zdążysz
- Jeszcze 5 minut - powiedziała niewyrażnie zaspanym głosem .Odstawiłem tacę z śniadaniem i podszedłem do Oli i zacząłem ją łaskotać .
- No już wstaje ! - podniosła się i zobaczyła śniadanie .- A co to za okazja ?
- A musi być okazja chciałem ci po prostu zrobić przyjemność - położyłem tacę na kolanach Oli
- Mam do ciebie pytanie a co myślisz o tym jak byśmy wzięli ślub ?
- Jacuś ale żle ci tak jak jest - powiedziałam
- Nie, nie jest ale chciał bym żebyś była moją żoną , chciał bym cię zobaczyć w pięknej białej sukni
- A ja nie wiedziałam że , z ciebie taki romantyk jest - powiedziała w międzyczasie odstawiając tace na stolik przy łóżku .
- Wiesz daj mi się zastanowić a ja idę do Agaty bo coś w nocy kaszlała
Weszłam do pokoju córki i zobaczyłam że , jest odkryta i chciałam ją przykryć ale dotknęłam jej czoła i było gorące . To jest jej dopiero pierwsza choroba .
- Jacek , ! - zawołałam go - Tak przynieś mi termometr mała ma gorączkę . Dzisiaj nie pójdę do pracy zaraz zadzwonie do szefowej .
- Ok zaraz przyniosę - pocałowałem ją w policzek . To była pierwsze przeziębienie małej i chyba Ola się bała .
Pół godziny póżniej
Zadzwoniłam do komendantki że , mnie nie będzie bo mała jest chora
- Oluś kochanie trzymaj się ja lecę do pracy - pocałował na do widzenia
***
Dzisiaj miałem kolejny dzień z Karoliną , muszę stwierdzić że , mam szczęście do partnerek Karolina jest bardzo fajną osobą i polubiłem ją i dobrze mi się z nią rozmawia . Wtedy do pomieszczenia weszła Karolina .
- Hej
- Hej a co ty taka zmęczona ?
- Motor mi się zepsuł i musiałam iść na pieszo i myślałam że , już nie zdążę , zaraz przyjdę tylko się przebiorę - wyszła zamykając drzwi za sobą .
Po chwili wróciła i ruszyliśmy na patrol . Na mieście było spokojnie i zjechaliśmy na przerwę obiadową która zjedliśmy w naszym pokoju .Po chwili wszedł Jacek .
- Karolina chodż coś podpisać . - Nie , teraz nie mogę
- Ale to ważne - upierał się dalej dyżurny
- No dobra już idę
Po chwili zadzwonił Karoliny telefon przy którym siedzi i zobaczyłem że, to karolina prowadzi bloga .
Po służbie .
- A ty co nie idziesz do domu żeby zrobić kolejny wpis na bloga ?
- O czym ty mówisz ?
- Karolina widziałem jak poszłaś do jacka dzwonił telefon odebrałem i zostawiłaś stronę otwartą
- Nie mów nikomu - uśmiechnęła się w stronę Mikołaja .
- Podrzucić cię do domu ?- zapytałem koleżankę
- Nie dzięki . Wiesz papierów się trochę nazbierało i muszę to dokończyć
- No to Do jutro Blogerko Karolciu
- Do jutra .
Wzięłam się za wypełnianie papierów . Ale przy kserowaniu nie których dokumentów zabrakło mi papieru do drukarki i poszłam po papier.
I to co usłyszałam po drodze przypadkiem przeszło oczekiwania .Psycholog prowadził jakąś podejrzaną rozmowę .Wtedy gdy już szłam do pokoju on wyszedł
- Myślałem że , już do domu poszłaś. Nie poszłam. Bo ja wypełniam zaległe dokumenty a nie tak jak co nie którzy siedzą po godzinach i knują coś żeby zrujnować naszą komendę .
- No a ja się cieszę że , zostałaś ukarana przez komendatkę .Sama nie jesteś lepsza.
Masz ładną bużkę i szkoda by jej było pewno z chęcią dała byś naszemu Białachowi gdy by tylko cię chciał - powiedział pogardliwie bo nienawidził mikołaja,
- To zobaczymy kto będziemy lepszy jak o wszystkim jutro się dowie Jaskowska !!- wykrzyczała
- Nawet się nie waż bo cię zniszczę - powiedział grożąc Karolinie .
Karolina wróciła do uzupełnia dokumentów a tym czasem
- Słuchaj jest mokra robota trzeba zadbać o to żeby jedna policjantka była cicho .- powiedział do jakiejś osoby przez telefon
Po skończonej pracy Karolina wracała na pieszo do domu . Szła i w pewnym momencie jakiś facet podbiegł do karoliny i oblał ją jakaś substancją .
Szedłem z powrotem do komendy gdy usłyszałem krzyk , przerażający krzyk .
Podbiegłem bliżej to kogo zobaczyłem nie mogłem uwierzyć . Była to Karolina stała przerażona.
Cdn.
Uwaga jeżeli przy poście 2.27 pojawi się 10 komentarzy postawiłam wam napisać miniaturkę tak żeby zmotywować was do pisania komentarzy zachęcam bardzo ! Pojawi się miniaturka a a dzień póżniej nowa cześć . !!!!! Komentarze licza sie pojedynczo jedna osoba jeden komentarz .
Pozdrawiam .
Pozdrawiam cieplutko
Do następnego
poniedziałek, 7 listopada 2016
2.26
Zimny rześki jesienny poranek przez uchylone okno wpadało zimne powietrze, które oziębiało pomieszczenie. Ola się obudziła, bo poczuła się zmarznięta.
Spojrzała na zegarek, który stał, na szafce wskazywał, 8:00, mimo że, mamy urlop to i tak wcześnie wstałam, może bym pospała, gdyby nie zabrał mi kołdry prawie całej. Wstałam, domknęłam do końca okno, bo było, w tym pokoju jak w lodówce założyłam kapcie cieplutki szlafrok i udałam się do kuchni po codzienną dawkę kofeiny.
Obróciłem się i chciałem przyciągnąć Olę do siebie, ale jej już nie było tylko puste już chłodne miejsce.
W kuchni zobaczyłem, jak Ola siedzi przy blacie kuchennym i pije kawę.
- Hej i jak wyspałaś się — zapytałem, czy jej się dobrze spało z wesołym uśmiechem na twarzy,
- Wyspałabym się, jak byś się nie rozpychał i nie zabrał mi prawie całej kołdry, przez co zmarzłam, obudziłam się i nie mogłam już dalej zasnąć — powiedziała to z wyrzutem i jej mina nie wskazywała na jakiś super nastrój dzisiejszego dnia.
- Jakie plany dzisiaj kotku ? - zapytałem troskliwe,
- Ja idę do sklepu kupić sobie drugą kołdrę, bo nie mam zamiaru już więcej marznąć, bo ty się owiniesz jak naleśnik tą kołdrą — stwierdziła poważną miną — Nie wiem jak ty — po chwili dodała — Ja idę z tobą, przecież nie zostawię cię samej słonko, kupimy, śliczną kołdrę zapakujemy do samochodu i pojedziemy do domu.-
- A tobie ? Nie musisz mówić do mnie jak do 5-letniego dziecka.-Człowiek stara się być miły.- Ciężkie życie z wami kobietami — uśmiechnęła się troszkę na stwierdzenie,
Podszedłem, pocałowałem.- To jak jedziemy po nowym nabytek, żeby mojej księżniczce nie było zimno. Możesz nawet 2 sobie kupić — posłałem jej szeroki uśmiech.
- Jedziemy.
****
Dziś miałem zacząć pracę z jakąś nową policjantką, która będzie dowódcą nie mogłem sobie wyobrazić, że, kobieta będzie mną, rządzić dotychczas tylko moje córki to robiły, ale to rodzina,
Pod komendą spotkałem Jacka.
- No cześć Mikołaj. Jak tam gotowy do pracy — No cześć a daj spokój, będę, z jakąś kobietą, która będzie dowódcą w patrolu.
- To zaproś ją na jakiegoś pączka, kawę — zaproponował Jacek — Tak znając, moje szczęście to pewno jest na jakiejś diecie i się obrazi zaraz — No ale jak by co zawsze możesz, do mnie przynieść a jak byś jakiś serniczek skołował, jeszcze to byłoby idealnie.
Na odprawie komendant Jaskowska przydzielała rewiry i w tym momencie weszła Karolina — To jest nasza nowa koleżanka aspirat sztabowy Karolina Rachwał i będzie jeździć w piątce z Mikołajem — powiedziała Komendantka, Ale wtopa sobie pomyślałem, przypominając sobie rozmowę z Jackiem przed komendą — To może jakieś pączki albo po serniczek dla dyżurnego skoczymy co ?- zapytała się z ironią mi Karolina.
Cała służba przebiegła spokojnie, Gdy wychodziłem do domu, widziałem, że, koleżanka z patrolu się z kimś kłóci. A ten ją chwycił za ramię i szarpał, żywo gestykulując i mówił w jej kierunku.
Cdn.
I jak się podobało ? Z kim się kłóciła Karolina ?
Liczę na długie komentarze.
Do zobaczenia do następnego.
Spojrzała na zegarek, który stał, na szafce wskazywał, 8:00, mimo że, mamy urlop to i tak wcześnie wstałam, może bym pospała, gdyby nie zabrał mi kołdry prawie całej. Wstałam, domknęłam do końca okno, bo było, w tym pokoju jak w lodówce założyłam kapcie cieplutki szlafrok i udałam się do kuchni po codzienną dawkę kofeiny.
Obróciłem się i chciałem przyciągnąć Olę do siebie, ale jej już nie było tylko puste już chłodne miejsce.
W kuchni zobaczyłem, jak Ola siedzi przy blacie kuchennym i pije kawę.
- Hej i jak wyspałaś się — zapytałem, czy jej się dobrze spało z wesołym uśmiechem na twarzy,
- Wyspałabym się, jak byś się nie rozpychał i nie zabrał mi prawie całej kołdry, przez co zmarzłam, obudziłam się i nie mogłam już dalej zasnąć — powiedziała to z wyrzutem i jej mina nie wskazywała na jakiś super nastrój dzisiejszego dnia.
- Jakie plany dzisiaj kotku ? - zapytałem troskliwe,
- Ja idę do sklepu kupić sobie drugą kołdrę, bo nie mam zamiaru już więcej marznąć, bo ty się owiniesz jak naleśnik tą kołdrą — stwierdziła poważną miną — Nie wiem jak ty — po chwili dodała — Ja idę z tobą, przecież nie zostawię cię samej słonko, kupimy, śliczną kołdrę zapakujemy do samochodu i pojedziemy do domu.-
- A tobie ? Nie musisz mówić do mnie jak do 5-letniego dziecka.-Człowiek stara się być miły.- Ciężkie życie z wami kobietami — uśmiechnęła się troszkę na stwierdzenie,
Podszedłem, pocałowałem.- To jak jedziemy po nowym nabytek, żeby mojej księżniczce nie było zimno. Możesz nawet 2 sobie kupić — posłałem jej szeroki uśmiech.
- Jedziemy.
****
Dziś miałem zacząć pracę z jakąś nową policjantką, która będzie dowódcą nie mogłem sobie wyobrazić, że, kobieta będzie mną, rządzić dotychczas tylko moje córki to robiły, ale to rodzina,
Pod komendą spotkałem Jacka.
- No cześć Mikołaj. Jak tam gotowy do pracy — No cześć a daj spokój, będę, z jakąś kobietą, która będzie dowódcą w patrolu.
- To zaproś ją na jakiegoś pączka, kawę — zaproponował Jacek — Tak znając, moje szczęście to pewno jest na jakiejś diecie i się obrazi zaraz — No ale jak by co zawsze możesz, do mnie przynieść a jak byś jakiś serniczek skołował, jeszcze to byłoby idealnie.
Na odprawie komendant Jaskowska przydzielała rewiry i w tym momencie weszła Karolina — To jest nasza nowa koleżanka aspirat sztabowy Karolina Rachwał i będzie jeździć w piątce z Mikołajem — powiedziała Komendantka, Ale wtopa sobie pomyślałem, przypominając sobie rozmowę z Jackiem przed komendą — To może jakieś pączki albo po serniczek dla dyżurnego skoczymy co ?- zapytała się z ironią mi Karolina.
Cała służba przebiegła spokojnie, Gdy wychodziłem do domu, widziałem, że, koleżanka z patrolu się z kimś kłóci. A ten ją chwycił za ramię i szarpał, żywo gestykulując i mówił w jej kierunku.
Cdn.
I jak się podobało ? Z kim się kłóciła Karolina ?
Liczę na długie komentarze.
Do zobaczenia do następnego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)