niedziela, 21 stycznia 2018

3.18 Lecznicze Kapcie

Leżeliśmy sobie w łóżku z racji, że mamy jeszcze dużo czasu do służby to mogliśmy sobie pozwolić na wypoczynek. Zwłaszcza, że miałem ochotę na Karolinę tylko ona jakaś oporona była. Postanowiłem wykorzystać swój wdzięk i się z nią trochę podroczyć. - Karolinko no proszę nie daj się prosić - zrobiłem oczy kota ze Szreka. - Jak chcesz to możemy... zjeść śniadanie - chyba załapała o co chodzi, bo też zaczęła się droczyć. - Nie rób mi tego ja nie chce wstawać - przybliżyłem się do niej i niemal oddałem pocałunek kiedy zadzwonił telefon. - Halo ?- odebrałem chociaż wcale mi to na rękę nie było. - Mikołaj za 15 minut będę u ciebie - powiedział Kobielak po czym się rozłączył. - Kto to ? - zapytała zaciekawiona Karolina. - Adam zadzwonił, że za 15 minut będzie - odparłem zaskoczony telefonem od profosa. Nic dobrego to napewno nie oznaczało. - Pewnie przyjedzie sprawdzić czy wydoiłeś krowę - wybuchła śmiechem Karolina. - O ty niedobra - zacząłem obkładać ją namiętnymi pocałunkami, kiedy się już rozkręcaliśmy usłyszeliśmy dźwięk dzwonka do drzwi. - Niee czemu ktoś zawsze nam musi przeszkodzić - z oporem wstaliśmy otworzyć drzwi. - Cześć - wparował do domu Kobielak. - No cześć - powiedzieli niemal jednocześnie Karolina i Mikołaj. - Przyszedłem po swoje lecznicze kapcie - odparł poważnie. - Po co ? - zapytała zaskoczona Rachwał. - No czy ty myślisz, że ja w zwykłych kapciach będę chodził. Ja już mam swoje lata - odparł podglądając raz na Karolinę raz na Mikołaja. - Nie przesadzaj - powiedzieli niemal jednocześnie. - Jak będziecie w moim wieku dowiecie się, że kapcie z wyprzedaży źle działają na krążenie krwi- i się zaczęły gadki o zdrowiu, z których pół komendy ma ubaw. - No ja akurat takie mam i nie narzekam - uśmiechnął się Białach. - Mikołaj ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z powagi sytuacji. Laczki kupione za 10 złotych tylko niszczą twój kręgosłup, a kapcie za 250 pomagają. Jeszcze rok temu nie mogłem nawet wstać z łóżka bez bólu, a teraz śmigam jak rakieta po komendzie - mówił z pełną powagą czego nie można powiedzieć o patrolu 05. - Ty uważaj, żeby ta rakieta nie wybuchła - Karolina ledwo powstrzymywała się od śmiechu. - A ty Karolina chyba nie wiesz, że chodzenie boso szkodzi nerkom. Mikołaj na twoim miejscu kupiłbym jej na najbliższą okazję takie kapcie- Kobielak to specyficzny człowiek, który potrafi wszędzie znaleźć zagrożenie zdrowia więc nie ma się co dziwić, że się przyczepił. - I mówisz, że one 250 złotych kosztują ? Ile ja bym miał piwa za te pieniądze - rozmarzył się Białach. - Ja nie mam zamiaru po pogrzebach chodzić - odparł przecząco kiwając głową. - No chyba zawału to bym dostał jakbym miał tyle pieniędzy dać za buty sory za kapcie - puścił oczko do ukochanej. - Właśnie napisałem podanie do pani komendant, żeby każdemu policjantowi zakupiono takie specjalistyczne wkładki do butów  - odparł kiedy już miał wychodzić. - Jak ty o nas dbasz - Karolina, aż złapała się za serce ze wzruszenia. - Młodzi jesteście to nic nie wiecie potem mi będziecie dziękować, a teraz muszę lecieć, bo mam masaże relaksacyjne za kilka minut - policjanci byli zadowoleni nie tyle z pogawędki o zdrowiu tylko o tym, że profos nareszcie poszedł. - Co my byśmy zrobili bez tego Adasia - zaczęli się śmiać. - To co wracamy do naszego wcześniejszego zajęcia - podszedł do mnie i mówił takim seksownym głosem .
- Ja myślę , że  jednak niestety nie możemy , musimy się szykować do pracy Mikusiu wiesz - uśmiechnęła się .-  Karola jak dla mnie nie musisz się ubierać mi ten strój odpowiada..- nawet bardzo dodał po chwili patrząc na strój karoliny którym była koszulka Mikołaja która u Karoliny wygladała jak sukienka sięgająca do połowy uda .
- No ja wiem , że tobie się podoba ale  nie koniecznie komendatce może się spodobać  ten mój strój wiec muszę się przebrać
- Jakoś przeżyje teraz wiesz w pracy musze się dowiedzieć co to za dziewczynę ma Julek , że nic nie powiedział .
- A ty co drugi Adaś ? , że musisz wszystko wiedzieć - zapytała z ironia
-  Wypraszam sobie nie jestem tak jak adaś idż ubieraj się bo się spóznimy a ja i tak będę miał cały dzień ciebie - dał jej całusa .
Byliśmy na komendzie gdzie zawołała mnie komendantka . - Co zrobiłeś , że ledwo weszliśmy  a komendantka cie wzywa ?
- Ja nic ? Kotek przecież wiesz że ja jestem grzeczny i nie winny - uśmiechnał się do niej .
- Ta jasne idż, już do tej komendantki bajerancie .
Poszłem do komendantki zastanawiając się co ona ode mnie chce .
- Dzień dobry pani komendant chciała mnie pani widzieć o co chodzi - zapytałem z ciekawością
Komendantka bez słowa podała mi jakąś kartkę papieru a ja nie mogłem uwierzyć w to co czytam ja myślałem , że on zartuje sobie z tym podaniem a on na serio to zrobił .
- Dziś takie nietypowe podanie przyniosł mi nasz profos wiesz coś na temat może Mikołaj - zapytała mnie komendantka
- Tak pani komendant dzisiaj rano coś muwił , że chodzimy w niewłaściwych butach co obciązają nas kregosłup i on to robi dla naszego dobra .
- Ja z nim normalnie kiedyś zwariuje na serio coraz to nowsze pomysły wymyśla - powiedzenia z niezadowoleniem . -To moge wracać na patrol ? - Tak wracaj już dzięki za informacje . Wracając do pokoju gdzie miałem wyruszyć w końcu na patrol z Karolina ale po drodzę spotkałem Julka i musiałem go wypytać co to za laska ? że Juluś z taką laską
- Oooo Julek właśnie miałem ci się zapytać co to za laska co wtedy przyjechała po ciebie jak byłeś pijany i wiesz nie pochwaliłeś się koledze z pracy , że z taka fajną laską na oko się zadajesz ,
- No wiesz to moja dziewczyna  - powiedział julek który trzymał kubek z kawy i wyjątkowo na nikogo dzisiaj go nie wylał widać ta jego dziewczyna ma niego dobry wpływ
- Długo jesteście razem ?
- Nie miesiąc dopiero jesteśmy pomogła mi się dostać do lekarza jak idąc chodnikiem poślizgnałem się i skręciłem sobie kostkę - pech chciał , że adaś to słyszał i zrobił awanturę julkowi , że jak on mógł mu nie powiedzieć - Jak mogłeś mi nie powiedzieć , to ja dbam o ciebie pokazuje ci jak prawidłowo pomidory obierac , jakie zółka odpowiednie pić  a ty najbliższemu koledze nie powiesz , że masz dziewczyne no wiesz co tego nie spodziewałem się po tobie tego nie  - Musze iść sobie zółka na uspokojenie i na wyciszenie zaparzyć - po tych słowach obrażony poszedł do swojej kanciapy a ja w końcu poszłem do pokoju  żeby wyruszyć na patrol z karolina .
- No i co od ciebie chciała komendantka - zapytała karolina która siedziała i bawiła się telefonem który trzymała  w ręce
- Pamiętasz co on dzisiaj muwił o tych wkładkach ? On nie żartował on na serio wysłał te podanie komendantce i własnie w tej sprawie wezwała mnie komendantka czy nie wiem coś na temat tego dziwnego podania.
- Nie wierzę , że on to na serio zrobił .- powieo działa z niedowierzaniem . A pozatym Adaś się obraził , że julek nic mu nie mówił o tej jego kobiecie .
- Matko z kim ja pracuje właśnie się tak zastanawiam - No jak  no z kim  z pewnym przystojnym panem w którym się zakochałaś i zaraz jedziemy na patrol . Wiec nie mamy za dużo czasu podszedł bliżej i skradł głęboki pocałunek zanim zdążyłam zaprotestować ,że jesteśmy w pracy nie mogłam się oderwać od niego ale ułatwiło mi to że  własnie wszedł jacek z pierwszym zgłoszeniem i wyruszyliśmy na patrol

.

sobota, 13 stycznia 2018

3. 17 Mój pulpecik

Hej przychodze do was z kolejna cześcia opka mam nadzieje , że wam się spodoba . Liczę na komentarze od was . I zapraszam do czytania tytuł opka jest na specjalne życzenie jednej osoby :).
Do nastepnego 
Dark Angel 

Poszedłem do tego baru miałem nieco inny pomysł jak zmusić do gadania pracowników o incydencie z Karoliną. Czułem, że ta sprawa ma drugie dno. Byłem przy wejściu do budynku kiedy usłyszałem dźwięk mojego telefonu. Zeszło mi to dość długo zanim się do niego dokopałem przyznam szczerze, że w kieszeniach mam dosłownie wszystko niemal jak kobiety w swoich torebkach. Z daleka zobaczyłem tego barmana dlatego postanowiłem zostawić ten syf i podejść zagadać. Szedłem za nim, ale gdzieś go zgubiłem. Jak zwykle coś musiałem spieprzyć. Po upływie około 20 minut znalazłem go w magazynie. - Znowu tutaj przylazłeś ? - zapytał dość arogancko już wtedy miałem przeczucie, że coś jest nie tak. - A co nie można już na piwo kulturalnie przyjść ?- próbowałem nie pokazywać, że coś podejrzewam. - Przecież wiem o co ci chodzi -  dogadywał dalej nie schodząc z tonu. - A ja zupełnie nie wiem o co tobie biega -  popatrzyłem na niego niepewnie. - O to - pokazał mi moją odznakę musiałem ją zgubić jak szukałem telefonu. Wtedy nie miałem pojęcia z jakimi ludźmi zadarłem. - Z nami się nie zaczyna ! - krzyknął i zaczął mnie szarpać nawet nie wiem kiedy na miejscu pojawiło się kilku kolejnych mężczyzn. - Skończysz tak jak ta lalunia - wyszeptał mi do ucha jeden z osiłków wtedy, aż przeszły mi ciary po plecach. - Odwal się od niej ! - uniosłem się chyba niepotrzebnie. - Obrońca kobiet się znalazł. Powiem ci szczerze, że nienawidzę psów - uderzył mnie z pięści w twarz dość mocno, bo się przewróciłem. - Ja za wami też nie przepadam i co mam zrobić - wycedziłem przez zęby zbierając się z podłogi. - Było nie węszyć - znowu zaczął mnie szarpać. - Dobra koniec tego - wciągnął pistolet i wycelował w moją stronę wtedy miałem pewność, że to koniec, że on napewno nie będzie się patyczkował ze mną. - Zwariowaleś ?! - krzyczał barman. - Przecież on nam będzie potrzebny - dodał i podszedł do mnie i mocno uderzył chyba wtedy rozbił mi nos, bo poczułem krew na policzku, a po chwili poczułem mocne uderzenie w tył głowy po czym pociemniało mi przed oczami i upadłem na podłogę.

                                                             ****
Tymczasem szedłem korytarzem komendy i zaczepiła mnie jakaś dziewczyna około metra siedemdziesiąt .
- Przepraszam chciałam zgłosić zaginiecie swojego chłopaka , od wczoraj  nie mogę się z nim skontaktować ,  
- A jak się nazywa pani chłopak - musiałem zdobyć jakieś dokładniejsze dane żeby , móć przekazać je patrolowi .
- Juliusz Poniatowski - powiedziała troche zdenerwowana kobieta o blond włosach po za tym ja nie miałem pojęcia ,że nasz Poniatowski kumpel adasia i wielbciel pomidorków i kanapek z serkiem ma dziewczyne jestem zaskoczony ale zastanawiałem się co się z nim stąlo wspominał mi ostatnio ,że to Karolina sama nie wzieła tych prochów tylko ktoś jej dosypał . to pewno coś w tym temacie wpakował się w jakieś nie małe problemy .
- Piątka jesteście jeszcze na komendzie - zapytał Jacek 
- Tak jesteśmy a co ? - odpowiedział po chwili mikołaj . 
To podejdżcie do mnie pani zgłasza zaginięcie swojego chłopaka .
- okej zaraz będziemy u  ciebie .
- Karolina zbieraj się mamy złogłoszenie  - nie sadziłem , że te zgłoszenie będzie tak intrygujące i ciekawe ..
- No to przerwa się skończyła . - powiedziała blondynka wstajac od stolu w stołówce.
Byliśmy już w pokoju przed nami siedziała młoda blondynka troche zdenerwowana . Spisaliśmy potrzebne dane z dowodu osobistego . I zaczeliśmy sie pytać o więcej szczegółów .
- Więc pani Natalio od kiedy nie , może się pani skontaktować ,z swoim chłopakiem - zadała pytanie karolina
- No wiec ostani raz dzwoniłam do julka wczoraj zanim wychodził do pracy . Pracuje u was na komendzie  .
- Pani mówi o Julku Poniatowskim ? - zapytał się Białach stojący obok karoliny
- Tak o tym samym i od wczoraj  nie moge się do dzwonić martwię się Julusia czym mu się nic stało .
- Spróbujemy namierzyć jego telefon gdzie ostatnio się logował i jak będzie jakieś nowe wieści odezwiemy sie do pani
- Do dowidzenia .

Martwię się mojego pomidorka , mojego pulpecika gdzie on jest czemu nie daje znaku , życia czy się nie wpakował w jakieś kłopoty bo jak leży gdzieś na kacu albo pijany to marny jego los w domu może się nie pokazywać

- Hej jacuś  wiesz co powiem ci , że nie ładnie ze strony poniatowskiego , że nie pochwalił taką laską nie posadzałem go o takie tajemnice
- No wiesz ja też go nie posadzałem o taki sekret a wracając do tajemniczego zaginięcia naszego kolegi sadzę , iż mógł się wpakować w jakieś poważne kłopoty - zaczął jacek
- Co masz na myśli ? - zapytał zaciekawiony Mikołaj 
- Bo ostatnio Julek mówił ,że był w tym barze co znalazłeś wtedy Karolinę i słyszał rozmowę jakiś dwóch facetów , że dosypali jej wtedy coś do tego drinka . I obstawiam , że oni wywęszyli , że coś nie tak bo się zabardzo intresuje i postanowili się wiecej dowiedzieć . A jak się już dowiedzieli to pewno dostał jakiś wpierdol .
- No dobrze kombiujesz - odezwała się karolina , najchętniej chciała bym już zapomnieć o tej całej sytuacji nawet sie boje pomyśleć co ten psychol mi tam dosypał do tej herbaty
- Dobra namierzymy jego tego telefon może się uda  go jakoś znaleść i odzyskać .Policjanci poszli do swojego pokoju panowała tam chwilowa nie typowa cisza .
- Wiesz nigdy nie rozmawialiśmy o tym co stało się w tym barze ale wtedy mialem wyrzuty sumienia bo przecież obiecałem ci ,iż  nie pozwolę żeby kto kolwiek cie skrzywdził i nie dotrzymałem słowa czułem się z tym żle , a jeszcze wtedy jak cie zobaczyłem zmarłem wtedy bałem się jak nigdy . Trudno nawet to mi opisać wtedy co czułem  jak cie zobaczyłem .- przerwał na chwilę Mikołaj ja bylam zaskoczona jego wyznaniem
- Mikołaj ... próbowałam coś mądręgo wymyślić ale pierwszy raz w życiu nie wiedziałam co mam powiedzieć jak mam powiedzieć , czy zaryzykować . Już od dawna wiem , że on jest dla mnie kimś wyjatkowym ale za każdym razem ja się bałam , że będę od kogoś zależna ten strach o utratę bliskiej osoby trzymał mnie na dystans . Ale dość już życie jest jedno i krótkie i trzeba dać szansę ważnym rzeczą a mikołaj mnie nigdy nie zostawił w potrzebie . Podeszłam do niego trochę bliżej i go delikatnie pocałowałam czekając na jego reakcję bo nie który czyny wyrażają wiecej niż tysiąc słów . Na odpowiedż długo nie musiałam czekać tym razem jego nie pocalunek nie był taki subtelny i delikatny jak mój tylko ten był głęboki ,  namiętny , zmysłowy . Z trudem po chwili się oderwałam od mikołaja jesteśmy w pracy możemy dokończyć popracy u ciebie jak chcesz - uśmiechnełam się do niego słodko .
A po chwili odezwał się jacek
- Słuchajcie namierzyłem komórkę naszego julka i jest w tym barze macie zielone światło od jaskowskej tylko uważajcie tam mogą być uzbrojeni - poinformował jacek .
- Dobra lecimy odbić julusia a tak pozatym karolina podoba mi się ta twoja propozycja .
Byliśmy pod tym klubem weszliśmy niepostrzenie na teren magazynu bo pewnie tam go trzymali i zobaczylismy julka gdzie go troche poobijali a jakiś facet chciał mu przywalić kijem do bejsbola ale akurat w tym momencie my weszliśmy
- Stać Policja Rzuć to natychmiast !!!!! i gleba !!!!- krzyknał stanowczym głosem .
- Słuchaj jacek podeślij mi drugi radiówz .
zabraliśmy julka na komendę gdzie stamtąd miała go odebrać jego dziewczyna chwile pózniej blondyka pojawiła się na komendzie .
- Kochanie co oni ci zrobili chodż do domku ugotuje ci pomidorówke poczujesz się lepiej - muwiła troskliwym głosem .
- No wiesz jaki głodny jestem a twoja zupka jest genialna . Zebrali się i wyszli na genialna pomidorówkę .
- To co jedziemy do mnie -zapytał mikołaj - Ja tam nie wiem czy chce z tobą jechać - zaczela droczyć się z nim .
- Nie ? To ja sobie sam wezmę podszedł do mnie i chciał mnie wziąć na ręce - ale zwęszyłam jego plan i sie odsunełam
- Dobra już sama pujdę mam nadzieje , że masz wygodne łóżko -skradłam mu jednego głębokiego calusa i udaliśmy sie do wyjścia .

poniedziałek, 1 stycznia 2018

3. 16 Nie daruję ci tego

Hej przychodzę z opkiem do was na nowy rok mam nadzieję ze wam się spodoba i liczę na komentarze z waszej strony które ostatnio naprawdę znacząco zmalały Nic zapraszam do czytania i komentowania .

Usiadłem przy barze ciężko udawać wstawionego jak nigdy się w takim stanie nie było. Przy barze stał dobrze zbudowany barman, podszedł do mnie od razu jak mnie zobaczył
- Coś podać ? - zapytał z obcym akcentem, poznałem go od razu tak to zdecydowanie był on ten sam co wtedy. To z nim słyszałem tą rozmowę
- Sok, sam sok już starczy muszę mieć trzeźwy umysł - Nie wiedziałem co do końca wymyśleć, on spojrzał na mnie i podał mi sok
- Po co ? - Zapytał
- Taki jeden łysol zalazł mi za skórę - udawałem lekko pijanego
- Zarywał mi do laski jakiś czas temu i mnie zostawiła dla niego. Co prawda on ją i tak zostawił dla innej, kozaczek jedne niby co to nie on Białaszek każdą może mieć - Musiałem w jakiś sposób dać mu do zrozumienia, że facet o którym mówie to Mikołaj .
- Ty stary słuchaj mi się wydaje , że muwimy o tej samej kobiecie takiej ładnej blondyce o której mówisz stary ona lubi kłopoty wczoraj była z takim łysym gościem w klubie a potem ja zabrali nieprzytomna z klubu pewno czegoś się naćpała albo ktoś jej coś dosypał . Ten łysy ją znalazł . Ty stary ale nie żle nafaszerowała się czymś , że aż ją pogotowie znalazło widać dziewczyna lubi zabawę .Z opowieści barmana mogłem wnioskować , że to chodzi o karoline i mikołaja . Teraz już jestem pewny , że muwią o karolinie teraz już jestem pewny , że karolinie coś dosypano muszę szybko powiadomić jaskowska .
- No widać dziewczyna lubi kłopoty - potwierdziłem wypowiedż barmana , żeby mu nie podpaść .- Dobra stary fajnie się gadało ale ja spadam już narazie - pożegnałem się z barmanem i nie  sadziłem , że jeszcze sie zobaczymy tylko, że w innych okolicznosciach . Wyszłem z baru jak najszybciej musiałem powiedzieć jackowi o tej całej sprawie .Szedłem korytarzem prosto do jacka żeby mu wszystko powiedzieć .
- Słuchaj jacek byłem dzisiaj w barze i karolina sama nie wzieła tych próchów ktoś jej dosypał bo słyszałem rozmowe jakiś dwóch podejrzanych kolesi  .Ok muwie krzyskowi ,

Szedłem korytarzem prosto do Jaskowiej Karolina poprosiła mnie, żebym zaniósł jej zwolnienie, kiedy miałem już zapukać usłyszałem Jaskowską rozmawiała z kimś 
- Ale jak to jej czegoś dosypał ? - Zdziwił się Jacek 
- Jak to jak normalnie - Słychać było, że Jaskowska jest wkurzona - Podobno brat Wolanskiego z naszym Borysem działali razem 
- O kur*** to jak się Białach dowie  - Teraz wiedziałem, że nie mogę tam wejść muszę usłyszeć więćej 
- Nie dowie się jasne, i Ty o to masz zadbać jak by dowiedział się, że to sprawka Borysa że Karolina wylądowała w szpitalu to by było źle, bardzo źle - Nie mogłem uwierzyć w to co słyszę. Borys zna brata Wolańskiego razem z nim groźzili Karolinie przez nich mogłem ją starcić. nie myślałem dlugo, zwolnienie Karoliny wypadło mi z rąk a ja wybiegłem z komendy
Dobijałem się do drzwi mieszkania, po jakieś chwili Borys otworzył mi drzwi.
- Co Ty tu  - Nie dałem mu nawet dokończyć, tylko od razu strzeliłem mu prawego sierpowego, zaczęliśmy się bić  - Zajebe Cię słyszysz!!! Za to co jej zrobiłeś - Teraz byliśmy w mieszkaniu miałem ochotę sprać go tak, że rodzona matka go nie pozna - Zapłacisz za to co zrobiłeś Karolinie  - Nie wiem ile czau trwała nasza bójka, ale nagle ktoś zaczął nas rozdzielać.
- Mikołaj ! Do choler uspokój się ! - Krzysiek starał się mnie utrzymać, żebym już nic więcej mu nie zrobił
- Zabije go, słyszysz zabije za to co zrobił - Starałem się wyrwać i przywalić mu po  raz kolejny
- Cholera jasna ! Mikołaja uspokój się ! - Krzysiek powoli tracił panowanie - Uspokój się! Chcesz pójść siedzieć za takie gł*** ! Pomyślałeś jak Karolina będzie się z tym czuć ! - Krzysiek trafił w słaby punkt, uspokoiłem się momentalnie  
Siedziałem w domu, właściwie czułem się tu jak intruz bo przyjechała babcia Apolonia i oczywiście ona wszystko wiedziała lepiej, nawet jak powinienem poukładać w szafkach, eh nic babcie kochać trzeba więc dam radę i jakoś to przeżyje 
- Mikołajku, a Ty to nie masz jakieś dziewczyny ? - No masz zaczęło się 
- Nie babciu nie mam - Chciałem być miły 
- Taki duży chłopiec i nie ma dziewczyny, no nie możliwe - Mówiła kręcąc głową - Ale nie martw się ja o to zadbałam żeby Ci się ułożyło 
- Słucham ? - Zdziwiłem się i przestraszyłem tego co mogła wymyślać  
- Dałam ostatnio na msze w Twoim imieniu, żebyś sobie jakąś ładną dziewczynkę znalazł, mówiła wierząc w to że to coś pomoże - Wierz Mikołajku w Twoim wieku - Całe szczęście usłyszałem dzwonek do drzwi, nie wiem kim jest mój wybawca ale już go kocham, przeprosiłem ją na moment otworzyć 
- Cześć, jakoś tak nie miałam ochoty siedzieć sama - Przed drzwiami stała Karolina 
- Cześć, tylko wiesz bo ja 
- Mikołajku zaproś koleżankę do środka a nie tak w drzwiach stójcie - Usłyszeliśmy nagle - Przeciąg robisz - Karolina spojrzała na mnie widziałem w jej oczach rozbawienie - No chodz kochaniutka - Babcia Apolonia wciągnęła Karolinę do środka, widziałem jej pytający wzrok, nie mogłem nic powiedzieć tylko wzruszyłem ramionami  - Jak Ci na imię moje dziecko 
- Karolina - Rachwał była nie pewna i speszona, chyba po raz pierwszy widziałem taką Karolinę 
- Karolina piękne imię, patronka czystych serc 
- Może ja jednak pójdę nie będę wam przeszkadzać - Karolina próbowała się jakoś wykręcić 
- Ty nigdy nie przeszkadzasz - Chciałem ją jakoś zatrzymać 
- Właśnie siedź siedź kochaniutka - Babcia zaczęła ją zatrzymywać - A Ty synku zrób nam coś do picia. Czego się złotko napijesz ?  Dla mnie zrób herbatkę zieloną 
- A dla mnie kawę - Spojrzała na mnie, znałem to spojrzenie nie wróżyło nic dobrego 
- Skąd znasz mojego wnusia -  Słyszałem rozmowę z pokoju 
- Z pracy, razem pracujemy 
- Czyli dobrze się znacie 
- Bardzo dobrze. Prawda Mikołaj - Spojrzała na mnie jak przyniosłem napoje. Już wiedziałem, że ma jakiś plan za dobrze ją znam 
- A Karolinko powiedz Ty mi dziecko czy Ty masz chłopaka ? - No i pieknie zaczyna się, teraz babcia zaplanuje nam całą przyszłość nie zważając na nasze zdanie. A nawet na tak maleńki szczegół jakim jest fakt że nie jestem z Karoliną 
- Nie, nie mam chłopaka - Uśmiechnęła się do niej, po minie babci już widziałem że Karolina ją oczarowała 
- Taka piękna dziewczyna i nie ma nikogo jak to możliwe 
- No jak widać, możliwe możliwe 
- A powiedz Ty mi ten mój Mikołajek to Ci podoba ? - Spojrzała raz na mnie raz na Karolinę 
- Podobać, może i podoba - Zastanowiła się chwilę nie podobała mi się ta pauza  - Ale jemu to się chyba taka nasza koleżanka podoba - Spojrzała na mnie, już chciałem coś powiedzieć jakoś się bronić ale babcia była pierwsza
- OO, a jakaś fajna ta dziewczyna ? Katoliczka ? - No tak podstawowe pytanie 
- Katoliczka to owszem, no ale bezbożnica jak się patrzy - Mówiła udając przejętą 
- Jak to ? - Babcia się chyba wystraszyła
- No bo niech sobie Pani wyobraźni najpierw podrywała naszego kolegę żonatego z dwóją dzieci, dopiero jak koleżanka wytłumaczyła że stąpa po kruchym lodzie to odpuściła - Babcia Apolonia mało zawału nie dostała, a po minie Karoliny widziałem że to dopiero początek - A potem Mikusia do pokoju zaciągnęła no wie Pani - Mówiła przejęta Kraolina 
- Diabeł, przecież to Lucyfer w ludzkim ciele . Bo księdza dzwonić trzeba, żeby jakieś egzorcyzmy odprawił -   Babcia już chciała wstać, ale Karolina ją powstrzymała - Niech sie Pani nie martwi, ja już jej wyjaśniłam bo żeby się na faceta rzucać to no nie wypada kobiecie, to taki inny gwałt - Widziałem jej oczy były rozbawione, chyba z trudem powstrzymywała śmiech - Bo wie Pani ja rozumiem, że jej się Mikołaj podoba tak bo to bardzo przystojny mężczyzna, ale zeby się na niego rzucać no wie Pani nie wypada, bo wie Pani to powinno być tak jak ze mną i Mikusiem poszliśmy się zabawić wylądowaliśmy w łóżku bo za dużo wypiliśmy, wyjaśniliśmy sobie wszystko bo Białaszek nie chciał nic więcej i dalej się przyjaźnimy no ale żeby rzucać się na faceta 
- Do łóżka ! O la Boga - Myślałem, że ją zamorduję naprawdę mogła wymyślać coś innego - Taka śliczna i mądra dziewczyna i takie rzeczy  - No to babcia juz Karoliny nie lubi - A Ty Mikołajku,po powinieneś wiedzieć, że to grzech i tak nie można, jeszcze kara Boska was za to spotka - Patrzyła na nas groźnie
- Ale babciu - Chciałem jakoś to wszystko odkręcić 
- Teraz to tylko ślub, i nic innego nie pozostaje o ile wam Bóg wybaczy - rozłożyła ręce jak ksiądz na kazaniu, to Karolina się wkopała właściwie nas. - Nie śmiejcie się moje dzieci - Popatrzyła na nas - Teraz drogie dzieci planować wszystko - Mówiła całkiem poważnie - Ale już przed ślubem to nawet buziaka, bo może wtedy wam Pan Bóg ten grzech przebaczy, a on i oczywiście do Częstochowy pojedziecie no i tam na kolanach koniecznie, i o przebaczenie go prosić musicie - Spojrzała na nas i wyjęła różaniec, kleknęła przed kanapą - No dalej na co czekacie klękajcie 
- Ale babciu - Zacząłem 
- Klękajcie klekacje - Spojrzałem na Karolinę po jej minie widziałem że żałuje swojego głupiego pomysłu - "Wierze w Boga ...." - Zaczęła - No powtarzajcie powtarzajcie za mną - - Czułem się jak w jakimś cholernym śnie, z którego chciałem się obudzić jak najszybciej  _ oj wnusiu wnusiu ja się tego po Tobie nie wpodziewałam 
- Ale babciu, żadnego ślubu nie będzie - Musiałem się w końcu postawić 
- Jak to nie będzie ! Ślub musi być ! - Oburzyła się  
- Ale między mną a Karoliną nic nie było- Starałem się ratować sytuacje, ale nawet nie udało mi się nic wytłumaczyć bo zadzwonił jej przed potopowy telefon, wujek już czekał przed domem. Z jednej strony się cieszyłem, ale z drugiej jeszcze całą rodzina się dowie i będzie 
- Niech Bóg ma was w opiece, będę się za was modlić - Powiedziała i wyszła.  
Zamknąłem drzwi za babcią i wróciłem do salon gdzie siedziała Karolina - Pora na zemstę - Pomyślałem - Karolina siedziała rozbawiona, kiedy mnie zobaczyła podeszła do mnie 
- Przepraszam nie mogłam się powstrzymać, w sumie sobie zasłużyłeś - zaśmiała się, podszedłem bliżej 
- Skoro tak Ci się podobam to co chcesz iść do tego łóżka - Jej mina momentalnie się zmieniła - jak już masz takie marzenia to od razu śniadanie zrobię rano - Szepnołęm będąc tak blisko niej 
- Mikołaj Ty oszalałeś ? - Jego zachowanie mnie zaskoczyło.
-Ja ? Nie oszalałem, tylko chce spełnić Twoje marzenia o których tak chętnie opowiadałaś babci - Przysunął się jeszcze bliżej, uśmiechnął się do mnie poznałam ten uśmiech znamy się za dobrze i oboje czytamy z siebie jak z otwartych kart. Podchwyciłam jego grę, przysunęłam się do niego teraz niemal stykaliśmy się ciałami widziałam błękit jego tęczówek,  miały cudowny kolor, były lekko niebieskie - Przecież podobno Ci się podobam 
- Ale to chyba nie tylko moje marzenie - Szepnęłam mu do ucha, a on położył mi rękę na biodrach, ta gra stała się niebezpieczna żadne z nas nie chciało odpuścić 

wtorek, 26 grudnia 2017

3.15 Jak mogłaś

Hej witam was wiem że bywały lepsze części od tej ale coż wstawiam ja i czekam na ocenę powiem  , że nie jestem z niej zadowolona ale tez mnie martwi spadek komentarzy których od pewnego czasu nie ma i tu się nasuwa pytanie czy ktoś to wogóle czyta ? No nic nie przedłużając zapraszam do czytania i komentowania oczywiscie .

Wszedłem do łazienki bo martwiłem karolina długo nie wracała a pozatym nie była sobą dzisiaj jakoś dziwnie się dziś zachowywawała , jakoś tak się odsuneła ode mnie to nie było podobne do niej . Ale nie wiedziałem , że tak szybko pożałuje tej decyzji , że wyciągnąłem ją do tego klubu . Weszłem zobaczyłem coś co przeraziło mnie nie mogłem uwierzyć , już od dawna miałem mętlik w głowie ale nie potrafiłem jej tego powiedzieć , jakoś zawsze nam coś przeszkadzało jak nie problemy moje ,to jej z siostra . A teraz już nie wiem czy jej powiem czy zdąże bo zrozumiałem ,że ona jest , no właśnie kim jest ? .Kim jest ona dla mnie czy potrafiłem odpowiedzieć szczerze nie oszukując siebie  ?
Nagle trzymam ją w ramionach Jej usta przybrały ciemnogranotowy kolor trzymałem ją bezwładne ciało które leżało bez ruchu zadzwoniłem po pogotowie mieli być za kilka minut .A ja tak trzymałem ja. I rozmyślałem
W jej oczach dzisiaj widziałem  coś zagadkowego jakby zaskoczenie i po raz pierwszy przyglądam jej się oczom tak dokładnie dzisiaj . Stwierdzam że , są piękne w bardzo jasnym odcieniu w błękitu a po chwili dostrzegam ciemniejszym krąg błękitu jej tęczówek , że ja wcześniej tego nie zauważyłem .
Po chwili nie trzymałem ją już w objęciach zabrali ją a ja siedziałem nadal bez ruchu nic nie zrobiłem w głowie miałem jeden ten sam obraz . Obraz który zobaczyłem , po którym jak ona się obudzi nie wiem czy będę potrafił jej wybaczyć , wymazać z pamięci .
                                                 ***
W tym samym czasie dwóch mężczyzn rozmawiało w karetce
- Słuchaj wieziemy wam kobietę około 30 lat nieprzytomna , brak kontaktu , puls nitkowaty słabo wyczuwalny zabraliśmy ja z klubu "Tęcza" . Resztę informacji konkretnych podał po dojechaniu do szpitala na ulicę biskupińską .
- Słuchaj sadzę , że to jest zatrucie jakimś środkami odurzającymi bo raczej , że to było w celu wykorzystania jest malo prawdopodobne bo jest brak widocznych oznak na ciele .
- Dobra zabieramy ja . Ja nie wiem co się dzieje , z tymi ludżmi coraz wiecej narkomanów i to już nie tylko nastolatków ale teraz już osób starszych.
W tym samym czasie ogarnełem się , że ona mnie potrzebuje , że musze tam być bo gdy nawet ja nie potrzebowałem tej pomocy nie chciałem ona zawsze była przy mnie . Wtedy z tym wolańskim odmówiłem pomocy ale mnie  nie posłuchała pojechała za mną i tym samym uratowała mi życie . Zebrałem się zamówiłem taksówkę i pojechałem .
Tymczasem na komendzie
- Słuchaj adaś a może tak byśmy sie wybrali po pracy do tego nowego klubu tęcza na piwko - zaproponował julek od poczatku , się bardzo polubili chociaż kobielak był specyficzny i przesadnie dbał o swoje zdrowie
- Słuchaj na piwko nie bo to uszkadza nerki i watrobę a ja chcę jeszcze trochę pożyć jak chcesz to możemy wybrać się na jakiś sok pomiodorowy jest zdrowy i zabija narzadów naszych.
- Adam proszę cię nie zachowuj się jak zchorowany 80 letni emeryt - skrytkował julek
- No dobra ale Piwo bez alkoholowe miej litość dla swojej wątroby . - stwierdził ostrzegając profos po czym wyszli z komendy i udali się do klubu .Gdy już byli w klubie i pili te piwo bez alkoholowe piwo adam gdzieś poszedł on ma zawsze  jakies dziwne pomysły a ja byłem świadkiem dziwnej rozmowy o której o ni nie wiedzieli , ze ktoś trzeci to słyszy
- Słuchaj stary zgodnie tak jak z planem dosypałem tej lasce tej łądnej blondynce o której mówiłeś to co mi dałeś
- Ale  stary co to było przecież ktoś znalazł w łazience jakiś facet taki łysy mocno zbudowany stary co ty jej dałeś i kim wogóle jest ta laska
- Słuchaj za dużo chciał byś wiedzieć mam pewne rachunki do wyrównania , które nie długo zostaną wyrównane - a teraz trzymaj tutaj 10 kafli tak jak obiecałem dobra robota . Byłem w szoku tym co usłyszałem musiałem się coś wiecej dowiedzieć na ten temat. Bo cos mi sie wydawało że , on mówili o karolinie ale co ona miała mieć z nimi wspolnego no  i mikołaj .Próbowałem się dodzwonić do Mikołaja ale nie odbieral więc postanowiłem , że pujdę do jacka żeby pogadał z szefowa może jakaś prowokacja . Ale nie sadziłem ,że ten informacje które wiem będą stanowiły ważny dowód a zarazem zagrożenie .
                                                                            ***
Obudziłam się w szpitalu strasznie bolały mnie ręce , ostanią rzecz jaką pamietam to ,że byłam w klubie z mikusiem i piliśmy piwo a potem niczego nie pamietam kompletna pustka a teraz znajduję się tutaj a obok mnie Mikołaj nie rozumiałam , dlaczego się tutaj znajduję co ja tu robię .
- Mikołaj - wyszeptałam trącając jego ramię on otwarł oczy i spojrzał na mnie pierwszy raz widziałam to w jego oczach było widać niewyobrażalnych smutek i żal tylko to potrafiłam odczytać
- Jak mogłaś - powiedział z żałem  Jak mogłaś - powtórzył - chciałaś zabrać to co w życiu najważniejsze -
- Mikołaj ale o co ci chodzi możesz mi wytłumaczyć bo ja naprawdę nie wiem . Nie wiem jak sie tu znalazłam dlaczego tutaj jestem a jeszcze ty z jakimś dziwnymi tekstami do mnie .
- Nie wiesz ? naprawde nie wiesz ? - podał mi kartkę gdzie na nagłowku widniało moje imie i nazwisko . Spojrzałam na kartkę i byłam w szoku tam była litania jakiś srodków chemicznych ktore rzekomo brałam . A ja pierwszy raz na oczy widzę to . Ten koszmar się nigdy nie skończy dostałam już list w którym była obietnica , że w koncu rachunki zostanę wyrównane .
- A pozatym spójrz na swoje ręce - powiedział mikolaj bałam się , że mi nie uwierzy .
Spojrzałam moje nadgarstki były zaopatrzone śnieżnobiałymi bandażami .
- Teraz juz wiesz ? Dlaczego mi to zrobiłaś jak ja mam ci wybaczyć teraz , że chciałaś zabrać sobie i mi to co mamy najcenniejsze w życiu . Zawsze byłem przy tobie . Czemu mi nie powiedziałaś , że potrzebujesz pomocy dlaczego ty nie możesz zrozumieć , że masz mnie możesz przyjść zawsze do mnie . Dlaczego nie możesz zrozumieć , że ... ja cię kocham . Wtedy gdy cię tam zobaczyłem zrozumiałem ,że tak naprawdę nikt oprócz córek nie byl dla mnie tak ważny A ty chciałaś mi to zabrać .
- Mikołaj posłuchaj to nie jest tak jak ty myślisz ja nie rozumiem jak się tutaj znalazłam ktoś mi coś musiał dosypać ja nie zrobiłam bym nigdy tego tobie . Zbliżyłam się do niego chciałam go pocałować ale on nie wykonał nawet najmniejszego ruchu w moją stronę bałam się , że moge go stracic ,że on może mi nie uwierzyć .
- Uwierz mi proszę cię Mikołaj zrozum , nie chciałam zrobić krzywdy sobie a ni tobie - dotknełam jego twarzy ponownie czułam jego drżenie pod wpływem mojego dotyku po twarzy spłyneła mi jedna samotna łza.

piątek, 1 grudnia 2017

3.14 Kosztowny drink

Hej witam was kolejnym opkiem chciałam  podziekować emilce lilce w pomocy nad nim tysiu te opowiadanie ze specjalną dedykacja dla ciebie od nas. Czyli Dark Angel i Emilki lilki . A resztę czytelmików pozdrawiam i zapraszam do czytania



Czułem , że Karolina coś przedemną ukrywa . Bo była jakaś taka nie obecna inna i tu nie chodziło o te nie porozumienie z tą  kobietą w kawiarni ta sprawa miała głębsze dno .Czułam ,że coś ukrywa , że coś jest wspólnego z tym wspólnikiem wolańskiego. Czułem , że nie mogłem tego tak zostawić.
Obudziłam się w swoim mieszkaniu ,ostatnia rzeczą która zapamiętałam było to ,że straciłam przytomność było to na ulicy przed moim blokiem . Gdy , już w pełni otworzyłam oczy spostrzegłam , że jakiś mężczyna stoi w moim pokoju i nie by to mikołaj przeraziłam się . Mężczyzna stał  nad moim łożkiem a ja czułam paraliżujący strach nie mogłam się ruszyć nawet o milimetr moje ciało odmówiło kompletnie posłuszeństwa.
- Już wkrótce wyrównamy rachunki - powiedział a ja nie mogłam sobie przypomnieć kto to jest i czego ode mnie chce .
- Jesteś taka piękna więc lepiej żadnych numerów bo Białachowi smutno jak ci się coś stanie albo jemu - zbliżył i przejechał bo mojej twarzy a po moim ciele przeszedł dreszcz .Chciałam się odsunąć ale nie mogłam .Zbliżył się do mnie coraz bardziej a moje serce prawie staneło z przerażenia bałam się że mi krzywdę zrobi.
- Pamietaj kotku to ja ustalam gry zabawy -poraz kolejny chciał mnie tymi swoim okrpnym  łapskami dotknąć ale znalazłam w sobie siłe i się odsunełam nie zniosłam bym kolejnego jego chorego dotyku po którym bałam się co zrobi  dalej .
- Nie dotykaj mnie ! - powiedział całą odwagą jaka zebrałam w sobie .
- Wkrótce finał  - zignoral moje prośby żeby odsunał się i poraz kolejny poczułam jego dotyk który był jak przeszywajacy ból , zyletka która suneła się powoli kalecząc moje ciało , tylko że to sięgało głebiej. Tymi słowami zakończył i wyszedł z mojego mieszkania . A ja zostałam sama , do tej pory czuje jaka nie nawiść miał w głosie i ten ton jak był z siebie zadowolony nie mogłam sobie poradzić z tym. W tym momęcie byłam rozdarta nie wiedziałam czy chce być sama czy nie .Siedziałam w tej pozycji już dobre parenaście  minut nie wiem ile do dokładnie czy piętnaście , dwadzieścia , może pół godziny. Chwilę póżniej rozległ się dzwonek do drzwi zingorowałam go jednak ktoś natrętny niechciał odpuścić .
- Karolina otwórz wszystko w porządku ? - usłyszałam krzyk mikołaja . Wiedziałam , że nie  odpuści dlatego się ogarnełam , żeby wyglądało w miare porządku nie chciałam żeby poraz kolejny pakował się w kłopoty .Otworzyłam drzwi.
- Wszystko w porządku - powtórzył pytanie
- Tak , jasne - Mikołąj zawsze jest .
- To chodz zabieram cie na piwo .- powiedział z entuzjamem \
- Nie mam ochoty mikołaj nie dzisiaj - próbowałam się jakoś wykręcic .
- Dalej chodż co będziesz siedzaiała w tych czterech ścianach .- nalegał mikołaj na wyciągniecie mnie do klubu
- No dobra niech ci będzie- Czułem , że Karolina coś przedemną ukrywa . Bo była jakaś taka nie obecna inna i tu nie chodziło o te nie porozumienie z tą kobietą w kawiarni ta sprawa miała głębsze dno .Czułam ,że coś ukrywa , że coś jest wspólnego z tym wspólnikiem wolańskiego. Czułem , że nie mogłem tego tak zostawić.
Obudziłam się w swoim mieszkaniu ,ostatnia rzeczą która zapamiętałam było to ,że straciłam przytomność było to na ulicy przed moim blokiem . Gdy , już w pełni otworzyłam oczy spostrzegłam , że jakiś mężczyna stoi w moim pokoju i nie by to mikołaj przeraziłam się . Mężczyzna stał nad moim łożkiem a ja czułam paraliżujący strach nie mogłam się ruszyć nawet o milimetr moje ciało odmówiło kompletnie posłuszeństwa.
- Już wkrótce wyrównamy rachunki - powiedział a ja nie mogłam sobie przypomnieć kto to jest i czego ode mnie chce .
- Jesteś taka piękna więc lepiej żadnych numerów bo Białachowi smutno jak ci się coś stanie albo jemu - zbliżył i przejechał bo mojej twarzy a po moim ciele przeszedł dreszcz .Chciałam się odsunąć ale nie mogłam .Zbliżył się do mnie coraz bardziej a moje serce prawie staneło z przerażenia bałam się że mi krzywdę zrobi.
- Pamietaj kotku to ja ustalam gry zabawy -poraz kolejny chciał mnie tymi swoim okrpnym łapskami dotknąć ale znalazłam w sobie siłe i się odsunełam nie zniosłam bym kolejnego jego chorego dotyku po którym bałam się co zrobi dalej .
- Nie dotykaj mnie ! - powiedział całą odwagą jaka zebrałam w sobie .
- Wkrótce finał - zignoral moje prośby żeby odsunał się i poraz kolejny poczułam jego dotyk który był jak przeszywajacy ból , zyletka która suneła się powoli kalecząc moje ciało , tylko że to sięgało głebiej. Tymi słowami zakończył i wyszedł z mojego mieszkania . A ja zostałam sama , do tej pory czuje jaka nie nawiść miał w głosie i ten ton jak był z siebie zadowolony nie mogłam sobie poradzić z tym. W tym momęcie byłam rozdarta nie wiedziałam czy chce być sama czy nie . Tymczasem na zapleczu dwóch mężczyzn dokonywało transakcji wszystko wskazywało, że chodzi o jakieś nielegalne zlecenie.
- No stary mam nadzieję, że tego nie zje**esz- powiedział zamykając drzwi.
- Spokojnie przecież nie robię tego pierwszy raz - zapewniał drugi z nich.
- Radzę ci pamiętać, że ja się cackać z takimi jak ty nie mam zamiaru - powiedział z wkurzeniem patrząc mu w oczy.
- Dobra spadam, bo jeszcze ktoś nas razem zauważy - schował pieniądze do kieszeni i wyszedł z pomieszczenia.
- No to ślicznotko teraz czas na zemstę - powiedział sam do siebie spoglądając na zdjęcie kobiety.
Dotarliśmy na miejsce po paru minutach. Mikołaj wyglądał na zadowolonego jednak ja nie podzielałam jego zapału. Jakoś nie miałam nastroju na zabawę.
- Dzień dobry czy można - Mikołaj zawołał barmana.
- W czym mogę pomóc ? - podszedł do nas miły nawet niczego sobie mężczyzna.
- To my poprosimy dwa drinki - złożyliśmy zamówienie i poszliśmy do jednego z wolnych stolików.
- Mam wrażenie, że ten barman się ciągle na ciebie patrzy - powiedział Mikołaj dokładnie przyglądając się mężczyźnie.
- Pewnie wpadłam mu w oko - trochę mi się śmiać chciało najwyraźniej Białach jest zazdrosny.
Próbowałam jakoś się rozerwać,ale i tak chciałam wrócić do domu przyznam szczerze, że nie miałam ochoty nigdzie wychodzić chciałam posiedzieć sama w moich czterech ścianach. Po wypiciu niemal całego drinka czułam się coraz gorzej było mi coraz bardziej słabo i dziwnie szumiało mi w głowie. Chyba picie mi nie służy.
- Karolina no rozluzuj się - próbował jakoś pobudzić mnie do zabawy, ale widziałam, że dzisiaj mu się to nie uda.
- Zaraz wrócę muszę do toalety - postanowiłam iść się trochę ogarnąć jednak, gdy wstałam strasznie zawróciło mi się w głowie, aż prawie się przewróciłam.
- Wszystko wporządku ? - zapytałem zmartwiony zachowaniem partnerki z pracy.
- Tak, tak chyba mi zaszkodził ten drink - nie chciałam, żeby się martwił, dlatego postanowiłam nic mu nie mówić o moich dolegliwościach.
- No dobra - Karolina zaczęła się jakoś dziwnie zachowywać pomyślałem, że to ze zmęczenia jednak nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo się pomyliłem.
- Cholera Karolina, gdzie ty jesteś - niecierpliwił się Białach kiedy kobieta nie wracała już nieco ponad 20 minut.
- Widziała pani może około trzydziestoletnią kobietę o włosach bląd ? - zapytałem przypadkowej pani, która stała przed drzwiami damskiej toalety.
- Wchodziła tu jakiś czas temu - odparła, a po chwili zastanowienia postanowiłem wejść do łazienki i sprawdzić co się dzieje jednak to co zobaczyłem kompletnie mnie przeraziło.

niedziela, 19 listopada 2017

3.13 Dlaczego ?

Weszłam do kawiarni, a tam przy jednym ze stolików siedział łysy mężczyzna dopiero jak podeszłam bliżej poznałam w nim Mikołaja, który był tam z jakąś młodą kobietą. Wyglądali na bardzo szczęśliwych jednak kiedy ta ujrzała mnie oddała dość czuły pocałunek na jego usta.
- Paula ja muszę iść - powiedziałam to chyba dość głośno, bo sam Białach się odwrócił.
- No co się gapisz idź za nią - powiedziała opryskliwie Paulina.
Mikołaj wybiegł na parking przed kawiarnią jednak nikogo tam nie było.
- Zadowolony z siebie jesteś ? - odparła i poszła szukać swojej koleżanki.
- K***a - powiedział sam do siebie i wrócił po rzeczy do lokalu. Po czym pojechał pod blok Rachwał i spędził tam całą noc, ale się nie doczekał powrotu kobiety do domu. Następnego dnia okazało się, że wzięła wolne z pracy ani Paula ani Mikołaj nie mieli z nią kontaktu. Kobieta nie odbierała telefonu, wyglądało na to, że nie ma jej w domu.
- I co ? - zapytał zmartwiony Białach.
- I co ? I co ? Wiesz co gdyby nie twoja dwulicowość to ona była by tu z nami ! - Wach nie potrafiła wybaczyć Mikołajowi, że zrobił coś takiego.
- Ale o co ci chodzi ? -
- Czy wy faceci wszyscy jesteście tacy ślepi ? Czy głupi ? Idź mi proszę stąd, bo nie ręczę za siebie -                                                              ***
Wysiadłam z samochodu, musiałam sobie to wszystko przemyśleć dojść do siebie dla tego pojechałam do rodziców, ale niestety jutro musiałam wrócić do pracy, na patrol z Mikołajem  nie wiem jak będę z nim jeździć, czy jestem w stanie, ale muszę Jaskowska zgodziła się tylko ja jeden dzień wolny. Weszłam do klatki, otworzyłam skrzynkę wyjęłam z niej parę listów, w sumie sporo się tego zebrało, ale teraz nie mam głowy na to wszystko, rzuciłam pocztę na stolik a sama poszłam do łazienki, wzięłam długi prysznic.
Nalałam sobie lampkę wina i siadła na kanapie, zaczęłam przeglądać , oczywiście rachunki, jakieś reklamy  czyli szara codzienność, jeden list mnie zdziwił nie był zaadresowany pisało na nim tylko „DLA CIEBIE”, otworzyłam go w środku była kartka i tylko te parę słów „ ODDYCHAM ŚWIEŻYM POWIETRZEM WKRÓTCE SIĘ SPOTKAMY” , przeczytałam go kilka razy, nie mam pojęcia o co chodzi kto jest adresatem. Pewnie głupi żart Pomyślałam sobie i odłożyłam list na stolik.
Kiedy podeszłam do samochodu za wycieraczką ujrzałam białą kopertę, podeszłam  bliżej „DLA CIEBIE” znowu ten sam napis, teraz zaczęłam się już obawiać, ostrożnie otworzyłam kopertę „ JUŻ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ A TY ?” – Cholera – Powiedziałam pod nosem teraz to już nie są żarty.

- Cześć- Powiedział Mikołaj jak tylko Karolina weszła do pokoju
- Cześć – Odpowiedziała od niechcenia, wzięła swoje rzeczy i poszła się przebrać, na komendzie nie zamieniła z nim ani słowa, udawała że nie słyszy co do niej mówi. W końcu nie wytrzymał tej głuchej ciszy
- Nie zamierzasz ze mną rozmawiać ?
- A mamy o czym ? – Spojrzała na niego
- To nie tak…. -  Nie dane mu było się wytłumaczyć bo właśnie odezwał się Jacek miał dla nich nowe wezwanie, włamanie pojechali na miejsce spisali zeznania i wrócili na komendę.
- Poczekajcie – Zawołał Jacek jak szli na przerwę
- Co jest? – Zapytał mężczyzna
- Ten wspólnik Wolańskiego 3 dni temu wyszedł przez błąd prokuratury
- Co, ale jak !!- Mikołaj zdenerwował się
Teraz już wiedziałam kto jest autorem tych anonimów, mimo tego nie chciałam o tym nikomu mówić. Zresztą przecież Mikołaj teraz ma kim się opiekować
- Dla tego uważajcie na siebie – Pouczył nas Jacek – Szczególnie ty Karolina
-O to się nie martw – wtrącił Mikołaj
- Sama umiem o siebie zadbać – Powiedziałam, po czym poszłam do radiowozu, Mikołaj dotarł do mnie po jakiś 5 minutach, ledwo wszedł do auta i zaczęło się, że się martwi, że grozić mi może niebezpieczeństwo i takie tam, najpierw mnie całuje a kolejnego dnia już inną
- Zamierzasz tak milczeć cały czas ?
- Nie czas nie miejsce na takie rozmowy – Wypaliłam nagle
- Czyli jednak porozmawiamy ? – Zapytał z nadzieję, spojrzałam tylko na niego nie miałam z nim ochotę w ogóle rozmawiać wiedziałam, że kiedyś to nastąpi ale nie teraz.
Całe szczęście sprawę zamknęliśmy szybko, i mogłam wrócić do domu. Udało mi się uciec przed Mikołajem bez rozmowy z nim, wróciłam do domu miałam ochotę tylko pójść spać zapomnieć o tym wszystkim. Kolejna lampka wina jak tak pójdzie to do jutra butelki nie będzie, kończyłam już butelkę wina kiedy rozległo się pukanie do drzwi nie spojrzałam nawet kto to tylko otworzyłam
- Nie chciała góra do Mahometa to Mahomet do góry – Przed drzwiami stał Mikołaj
- Co tu robisz? – Zdziwiłam się tego się nie spodziewałam
- Musisz mnie wysłuchać
- Nic nie muszę?! – Nie miałam ochoty na rozmowę z nim
- Ale Karolina
- Co, ale Karolina. Może powiesz, że wpadło Ci coś do oka, albo nie może sztuczne oddychanie Ci robiła !!
- Karolina proszę – Wszedł do środka, w sumie wolałam że wszedł bo nie lubię takich scen publicznie
- Co proszę ?!! O co Ty mnie prosisz!! Czy Ty siebie słyszysz do cholery !! Najpierw obiecujesz, że nie pozwolisz mnie skrzywdzić, potem całujesz zachowujesz się jak bym była dla Ciebie najważniejsza, a  potem co !! Całujesz jakąś blondynkę !!! No super po prostu bajka, o niczym innym nie marzyłam !!! –Byłam zła, a alkohol chyba nadał mi odwagi na tą rozmowę – To ja Ci coś powiem skrzywdziłeś mnie i t cholernie jak nikt inny !! Uwierz mi nikt w życiu nie skrzywdził mnie tak jak Ty wczoraj !! Nigdy się tak nie czułam !! A teraz proszę Cię wyjdź bo nie mam ochoty na Ciebie patrzeć !! – Chciałam, żeby jak najszybciej sobie poszedł, nie miałam ochoty go oglądać. Ale on nie wyszedł tylko podszedł bliżej
- Zależy mi na Tobie, jak na nikim innym – Mówił cicho, wręcz szeptał – W tej knajpie to ona mnie pocałował, chciała się spotkać niby czegoś zapomniałem jakiś głupi pretekst, a potem nagle wstała i mnie pocałowała – Patrzył mi prosto w oczy – Jesteś dla mnie najważniejsza. Proszę Cię uwierz mi – Nie wiem czemu, ale wierzyłam mu jak nikomu innemu, kiwnęłam tylko głową, Mikołaj zbliżył się do mnie był tak blisko, że czułam jego oddech. Nie byłam gotowa na  ten pocałunek, nie teraz odsunęłam się od niego.
- Napijesz się czegoś – Zapytałam kiedy tylko się od niego odsunęłam
- Nie dzięki, lepiej już pójdę. Do jutra – Powiedział i wyszedł. Przez chwilę stałam i patrzyłam na zamknięte drzwi nie rozumiałam siebie tego wszystkiego najpierw jestem o niego zazdrosna jak cholera a potem się odsuwam. To wszystko jest tak cholernie dziwne…
Przez cały dzień z Mikołajem nie poruszaliśmy tego co wczoraj się stało nasze relacje były takie jak wcześniej, chociaż może nie do końca. Od wczoraj ten idiota milczy, żadnych anonimów ani nic to chyba dobrze. Zdecydowanie tak, bo nie mam już głowy do tego wszystkiego. Oczywiście Jaskowska proponowała mi ochronę, ale się nie zgodziłam bo po co nie będę przecież siać paniki. Mikołaj oczywiście urządził mi kazania i awanturę jak tylko wyszłam bo się o mnie martwi, bo grozi mi niebezpieczeństwo, rozumiem to i doceniam, ale nie jestem małym dzieckiem i dam sobie radę nie trzeba mnie niańczyć.
Po pracy umówiłam się z Pauliną na piwo, musiałam tylko podjechać do domu się przebrać. Miejsce, które wybrała Paulina ma swoje zasady i jednak trzeba się trochę ogarnąć. Wysiadłam z samochodu zamknęłam drzwi, nagle ktoś podbiegł do mnie od tyłu i zasłonił mi usta, poczułam smród okropny smród, zrobiło mi się słabo, osunęłam się na ziemię.

niedziela, 29 października 2017

3.12 Nie możesz tam iść ...

Ten wieczór i ta noc zapowiadało się wyjątkowo, tego dnia Karolina kończyła  30 lat, w pracy każdy złożył jej życzenia dostała prezent od całej komendy, na wieczór Mikołaj zaprosił ja na kolacje. Koło 19 dotarli na ranczo, Białach otworzył drzwi, był ciemno w momencie kiedy Mikołaj zapalił światło, za kanapy, za mebli wyskoczyli : Kuba Paulina, Jacek, Zosia, Mariusz, Ola,Borys., Marysia Adaś Bruno i Ewa. Rachwał była w ogromnym szoku takiej niespodzianki się nie spodziewała
- Sto lat sto lat - Zaczął śpiewać Kuba, Paulina podeszła do niej z tortem - Niech żyje nam ! - śpiewali wszyscy
- A kto KAROLA - zakończył Mikołaj
- Boże, ale mnie zaskoczyliście  - Uśmiechnęła się
- Pomyśl życzenie  - Powiedziała Zośka. Karolina zamyśliła się chwilę  i zdmuchnęła świeczki. Wszyscy bili brawo
* Już koło godziny 24 wszyscy byli rozluźnieni, bawili się coraz lepiej i ciekawiej
-No nie gap się już tak na nią - Zwrócił się Krzysiek do Mikołaja
- Na kogo?
- No jak to na Karolinę , nie udawaj głupiego - Skomentował Jacek
- Oszaleliście - Zaczął się wykręcać
- zarumieniłeś się - Zaśmiał się Krzysiek
- Dawajcie gramy w alkoruletkę  - Krzyknęła Paulina, Chłopaki spojrzeli na siebie po czym bez słowa wstali.
Gra szła wszystkim dobrze, no może poza Mikołajem który był już w dość ciekawym stanie. Pił prawie co  chwilę
- Może już starczy bo Mikołaj nie długo już nam padnie - Wstawiła się za nim Karolina
- Ej nie ma tak - Oburzył się Jacuś
- Noooo w.. ł..a..s...n... e - Mikołaj był już w bardzo ciekawym stanie. 10 minut potem z Mikołaja nie zostało nic innego jak zwłoki
- Brawo Panowie kumpla wystawiliście - Skwitowała Zośką
- No co miał pecha - Zaśmiał się Kuba, Panie tylko pokręcili głową.
- Ej wiem - Jacuś, wziął szal boa które Paulina przyniosła dla solenizantki i podszedł do Mikołaja który leżał tak, że miał odkryty brzuch, zaczął jeździć mu tym boa po brzuchu Panowie  śmieli się jak debile, a Panie tylko wymieniały spojrzenia. Mikołaj po chwili zaczął się wiercić, aż a końcu mruczeć
- mmmmmm
- Boże ogrnicie się  - Paula chciała przerwać tą zabawę
- Ciiii- Uciszył ją Kuba, Jacuś dalej miział Mikołaja
- mmmm Karolinka miło było cię poznać . - Wymruczał nagle Białach, wszystkie oczy skierowały się na Mikołaja - Karolcia no - Teraz każdy spojrzał na Karolinę ona momentG
alnie zrobiła się czerwona
- Czy my o czymś nie wiemy - Zośka z ciekawością spojrzała na Karolinę
-mmmm Karolinka jesteś...cud.....- Karolina zrozumiała co sni wydaje się Mikołajowi postanowiła to przerwać.
- Koniec zabawy - Zabrała Jackowi boa, jednak nie wiedziała że Krzyś wszytsko nagrywa
- Dobra, Kubuś dzwoń po taxe zostawiamy ich samych - Jacuś spojrzał na Kubę, on wyjął telefon i zadzwonił po tax.  Karolinie było głupio nie wiedziała co ma mówić, Panowie między sobą komentowali, pokazywali sobie filmik, tymczasem Panie zaczęli już wymyślać ich ślub związek, zaręczyny jak to kobiety.
Po 10 min przyjechały taxówi każdy zaczął się zbierać Karolina chciała iść z nimi
- Ej, ej Karola a Ty do kąd - powstrzymała ja Zośka
- Ale... -  Chciała iść z nimi, ale nikt jej nie pozwolił.
Karolina została sama w mieszkaniu Mikołaja, on słodko spał w niestanie. Sama do końca nie była trzeźwa, ale jeszcze kontaktowała. Dla tego chciała przykryć Białacha, żeby przypadkiem nie zmarzł. Wzięła koc i podeszła do łóżka kiedy już go nakrywała on złapał ją za rękę i przyciągnął ją do siebie
-mmmm Kotuś - Mamrotał pod nosem,Karolina próbowała się wydostać ale nie dawała rady, dla tego poddała się i przytuliła do niego w sumie Mikołaj od dawna jej się podobał. Rano wstałam i postanowiłam sobie pożartować jednak nie sadziłam , że  to moja zemsta będzie miała tak interesujące zakończenie. Dzisiaj obydwoje mieliśmy wolne od pracy .Mikołaj przebudzil się i natychmiast na  jego twarzy pojawił się grymas bólu i nie zadowolenia .
- I jak zyjesz - zapytała się kolegi który nadal miał taki grymas nie zadowolenia co poprzednio .
- Możesz tak nie krzyczeć łeb mi pęka - powiedział do Karoliny, która uśmiechnięta patrzyła na skacowanego kolegę. Cały dzień im miną pod względem bólu głowy i leżenia przed telewizorem.
Kilka dni później niebezpieczne spóźniona wbiegłam na komendę.
- Cześć - wpadłam do naszego pokoju i ze zdziwieniem popatrzyłam na Mikołaja, który na spokojnie dopijał kawę.
- A co ty tak siedzisz ? - zapytałam.
- No przecież nie można się całe życie spieszyć - mówił grzebiąc coś w telefonie.
- Tak na serio ty to masz szczęście... spóźnić się w dzień kiedy komendantka ma załatwienia - poparzył na mnie z poważną miną, która szybko zmieniła się w uśmiech.
Była prawie 9:00 kiedy wyjechaliśmy w teren. Zostaliśmy skierowani do pomocy przy jakiejś obławie organizowanej przez kryminalnych. No niestety ktoś doniósł o naszych planach i groźny przestępca nadal pozostał na wolności. Wróciliśmy na komendę, żeby obmyśleć kolejny krok w tej sprawie.
- Jak mogliśmy to tak spieprzyć ! - wykrzyczał wściekły Walczak.
- Spokojnie to wszystko da się naprawić - wpadłam na pewien pomysł co prawda bardzo ryzykowny, ale mogło się to udać.
- Co masz na myśli ? - wtrąciła Wach.
- Prowokacje - powiedziałam niepewnie. Wtedy Mikołaj zmierzył mnie wzrokiem wiedziałam, że napewno mu się to niespodobało.
- Karolina daj sobie spokój - powiedział kiedy wszyscy wyszli z sali.
- Sam dobrze wiesz, że w naszej robocie żyje się samym ryzykiem - odparłam wkurzona tymi ciągłymi obawami przecież wiem co robię.
- Ale ja bym wolał, żeby ktoś inny tam poszedł- ciągnął uparcie.
- Jestem dorosła i nikt mi nie będzie mówił co mam robić, a co nie - irytowała mnie ta rozmowa coraz bardziej.
- Ja się poprostu martwię przecież to są handlarze narządów oni są bezwzględni i trzeba się ze wszystkim liczyć - mówił nadal opanowanym tonem.
- Mikołaj nie obraż się, ale ja i tak zrobie po swojemu - nie chciałam go urazić, bo nie o to tutaj chodzi.
- Dobra rób co chcesz ja nie wnikam, ale jak coś ci się stanie to pierwszy ich dopadne- powiedział i wyszedł z pokoju.
Wtedy dopiero zrozumiałam, że on się o mnie martwi, a ja na niego naskakuje chciałam go przeprosić ,ale nie było na to czasu.
Pojechaliśmy w miejsce gdzie prawdopodobnie przebywają nasi uciekinierzy. Dopiero tam dotarło do mnie, że Mikołaj może mieć rację.
- Gotowa ? - zapytał mnie Kuba no wtedy to już nie miałam wyjścia musiałam przytaknąć i ruszyć na akcje.
Weszłam do starego budynku znajdującego się w lesie wyglądał jak stary bunkier albo coś w tym stylu. Mimo wszystko sam widok odstraszał.
- Halo jest tu ktoś ? - zawołałam, kiedy uporałam się ze starymi drzwiami, ale odpowiedziała mi przerażająca cisza.
Szłam dalej ciemnym, zabałaganionym korytarzem wszystko to wyglądało jak z horroru. Kiedy doszłam do głównego holu poczułam mocne uderzenie w tył głowy po tym nastąpiła ciemność, która pojawiła się przed moimi oczami.
Tymczasem Mikołaj siedział w radiowozie jak na szpilkach bał się o swoją partnerkę.
- I co ? - pytał co chwila coraz bardziej zmartwiony.
- Karolina słyszysz nas ? - zapytała Paulina, kiedy przez dłuższy czas nadajnik milczał.
- Co jest ? - przeraził się Białach.
- Starciliśmy z nią kontakt - odparła wkurzona Wach.
- I co z nią robimy - zapytał jeden z osiłków.
- No jak co sama się napatoczyła to bierzemy ją na warsztat - zabrał kobietę i zaniósł do sali, w której odbywały się operacje. Tam lekarz wstrzyknął jej jakaś substancje z strzykawki.
- Policja ! - wykrzyczał z całej siły Mikołaj.
- Rzuć to ! - dodał kiedy mężczyzna przyłożył nóż do gardła policjantki.
- To ty to rzuć albo wasza koleżaneczka pójdzie do aniołków - wtedy do pomieszczenia wbiegli antyterroryści obezwładnili bandytów, a Białach podbiegł do nieprzytomnej Rachwał.
- Karolina. Karolina słyszysz mnie ?! - mówił przerażony.
- Karetke szybko ! - zawołała Paulina, która również nie kryła obaw o koleżankę.
Ratownicy medyczni zabrali Karolinę do szpitala gdzie okazało się , że została odurzona silnymi tabletkami nasennymi i powinna wyjść z tego bez większych problemów.
- Mówiłem ci do cholery, żebyś tam nie szła ! - wkurzył się Mikołaj.
- Sam wiesz jak jest chciałam pomóc - mówiła trzymając się za głowę, która ją tak bolała, że czuła jakby miało ją zaraz rozsadzić.
- Wiem, ale dlaczego ty zawsze musisz , aż tak ryzykować ? - spuścił trochę z tonu.
- Zawsze tak musisz ryzykować i narazać  swoje życia a mówiłem ci żebyś tam nie szła
- Mikołaj ale to  jest nasza praca i mamy pomagać ludzią
- Mamy pomagać ale w sposób rozsadny a nie o mało ty nie straciłaś , życia .Karolina chwile póżniej a było by po tobie ci  ludzie sa bezwzględni .
- Czyli wegług ciebie to było nie rozsądne to ja miałam nic nie robić i patrzyć jak dalej oni to robią .Wogóle czemu ty massz za mnie decydować i wpieprzać sie w moje zycie .
- Dlatego - pocałował ją w usta namietnie i czekał na jej ruch .
Następnego dnia miałam wolne dlatego postanowiłam umówić się z Paulina, żeby odreagować wczorajsze wydarzenia. Poszłyśmy na zakupy, a potem do takiej świetnej kawiarni, która pokazał mi Mikołaj. Szłam ulicą do kawiarni gdzie umówiłam się w kawiarni z Paula aż w pewnym momencie zamarłam.

niedziela, 8 października 2017

I co sadzicie ?

jak wrażenia po  odcinku jak myślicie kiedy w koncu bedą blizej ze soba coś czuje , że nie za szybko bo narazie wszyscy im przeszkadzaja

poniedziałek, 18 września 2017

3.11 Czy ty zawsze musisz postawić na swoim !

Myślałam , że to już po mnie gdy ten świr trzymał pistolet wycelowany we mnie miałam 100 myśli na minutę ale jedna myśl w sumie osoba zatrzymała się u mnie na dłużej. Był to Mikołaj , nie wiem czemu o nim w tym momęcie o nim pomyślałam on był moim kolegą z patrolu .Czasemmi się wydaje , że może coś wiecej ale przez on jest kolegą z pracy , a ja nie mieszam prywatnego zycia z zawodowym. W pewnym momęcie usłyszałam strzał i osoba która we mnie celowała padła na podłogę a ja mogłam w końcu odetchnąć z ulgą .Zobaczyłam Mikołaja ,cieszyłam się ze to właśnie on przyszedl cieszę się , na jego widok jak nigdy wcześniej.
- Nic ci nie jest nic ci nie zrobił ? - zapytał z troską podchodząc do mnie i pomagając mi wstać z podłogi. Cieszyłam się , że to własnie Mikołaj ale naprawdę się bałam , że to już koniec i w ostatniej chwili przyszedł .Byłam z szokowana tą całą sytuacja  przerażona bo kto by się nie bał jak by ktoś bu groził z broni nabitej i do tego szaleniec który chce się zemsić i nie możesz przewidzieć jaki ruch zrobi dalej .Obserwujesz kiedy ruch dżwięk , zachowanie a i tak się boisz ludzie pod wpływem chęci zemsty emocji nie działają logicznie i własnie taki działąń nie sposób przewidzieć. Ale to już koniec nie mogłam uwieżyć ,że to koniec tego koszmaru ale nadal emocje i adrenalina trzymały.
- Karola słyszysz mnie nic ci on nie zrobił - powtórzył on ponownie pytanie patrząc się na mnie z troską i miał taki błysk  w oku .
- Nic mi nie zrobił -powiedziałam po chwili chciałam z tąd jak najszybciej wyjść znaleść się w swoim mieszkaniu .
W tym czasie podszedł jeden policjant z kryminalnych
- I jak co z  tym co tu leży ?
- Trup drogi kolego dobra mi się zwijamy bo nie ma już tu dla nich do roboty my już swoją zrobiliśmy teraz wasza kolej -powiedział idąć w stronę wejścia .
Gdy byłiśmy już przy radio wozie ,
- Mikołaj zabierz mnie do mojego mieszkania chce już jechać z tąd- wsiadłam do samochodu.
- Martwię się o ciebie , może zawiozę cię do siebie na ranczo nie bd sama przynajmniej odpoczniesz sobie a tam jest bezpiecznie .
- Okej - nie chciałam sama sobie przyznać że , potrzebuje jego obecności teraz  a co dopiero miała bym mu to powiedzieć . Przecież ja jestem kobietą niezależną , indywidualistka która zawsze wie co zrobic co ma powiedzieć , sama sobie z wszystkim radzi. A teraz nie wiem co się ze mną dzieje ..
- Cieszę się z tego .zrobimy jakieś naleśniki na kolacje czy cos - uśmiechnął się do mnie .
Byliśmy już na ranczu dałem klucze Karoli a sam musiałem wracać na patrol miałem jeszcze kilka godzin patrolu z Julią tą nową policjantką co nie dawno się przyjeła do nas na komendę .Jest posterunkowa dopiero sie uczy ,
- Widać , że zależy ci na tej blondynce którą była porwana i zdązyliśmy w ostatniej chwili .Długo jesteście razem ?Byłem zaskoczony pytaniem z Julki trochę zbiło mnie to z tropu ale zaraz odpowiedziałem.
- My  nie jesteśmy razem to jest moja koleżanka z patrolu którą właśnie zastepujesz Karolina. - wytłumaczyłem Julce
- A to przepraszam wiesz tak wyglądało z mojego punktu widzenia ze jesteście razem .-stwierdziła Julka
Wieczór na ranczu
Jedliśmy naleśniki w milczeniu gdy ona przerwała ta ciszę
- Jutro wracam do pracy wiesz Mikołąj a pozatym jutro jest ta akcja i fajnie było by w niej wziąść udział -stwierdziłam nie wiedziałem jakie będą skutki .
- Ja myślałem , że weżmiesz sobie wolne odpoczniesz sobie i nie pojedziesz na tą akcję . Bedziesz się musiała znowu narazać a to nie za wcześnie ?
- Mikołaj dzieki za troske ale co ja mam robić tutaj patrzeć się w sciany uzalać się nad sobą . Znasz mnie.
- Znam ale to jest niebezpieczna akcja a ty duzo przeszedłaś i niechcę żebyś na nią szła .Pogadaj z Jaskowska napewno da ci kilka dni urlopu.
- Mikołaj ja wszystko rozumiem twoją troskę ale czy ja mogła bym sama decydować o swoim życiu jestem dorosła - uniosłam się troche -
- No właśnie widzę jaka dorosła jesteś wyprowadziłaś się ode mnie porwali cię a dobrze widzialaś , że ten swir ci grozi i przesyła różne chore rzeczy. To chyba nie jest zachowanie dorosłej osoby narazanie własnego życia.-emocję się kumulowały i czułem że zaraz dojdzie do jeszcze gorszej kłotni bo już byłem zdenerwowanym
- Ale czemu ty się wpieprzasz w moje życie to jest moje i moge robić sobie z nim co chce do cholery Mikołaj -była zła na niego jakim prawem się on wpieprza z moje życie chce decydować za mnie
- Ta dalsza rozmowa nie najmniejszego sensu .Wychodzę - powiedziałem trzaskąjac drzwiami . Chciałem coś jeszcze powiedzieć jak ona powiedziała czemu wpieprzam się w jej życie ale zabrakło mi odwagi .Od pewno czasu mam mętlik czuje ,że ona jest dla mnie kimś wiecej .Chciałem jej wygranąć kiedy do cholery ona w końcu to zrozumie ze jest dla kimś ważnym ale zrezygnowałem.
         

Czasem wstydzimy się boimy się do tego przyznać , ktoś drugi może być dla nas tak ważny ,że bez niego czujesz się nikim . Ale nikt w stanie nie jest cie rozumieć pojać twojego bólu.Dlatego uciekamy od tego bo nie potrafimy sobie z tym poradzić .



Upartość Karoliny wygrała i następnego dnia normalnie wróciła do pracy.
- Przepraszam- powiedzieli niemal jednocześnie szarpani wyrzutami sumienia. Podał jej radiostacje pomógł założyć kamizelkę 
- To może zaprosił byś mnie na kolacje taką wiesz romantyczną - popatrzyła na niego i zaczęła się śmiać.
- Czemu nie..- odparł trochę zmieszany. Może od razu z noclegiem i ci jeszcze kanapeczki do pracy zrobie .
- Żartowałam przecież - chociaż wtedy pomyślałam, że to może być nie głupi pomysł tylko bałam się jego reakcji.
- No ja też - uśmiechnął się sztucznie.
Kilka godzin później zaczęły się przygotowania do akcji z ginekologiem, który dopuścił się gwałtu na kilku kobietach.
- Napewno chcesz tam iść ? - zapytał troskliwie.
- No co ty przecież jesteś niedaleko to mogę czuć się bezpiecznie - odparła kładąc rękę na ramieniu kolegi.
- Tylko uważaj na siebie - powiedział nadal nie przekonany uspokojeniami Rachwał.
Dochodziła godzina 14:00 kiedy rozpoczęła się akcja.
- Karolina słyszysz mnie ? - próbował sprzęt, który miał im ułatwić komunikacje i nagrać rozmowę z lekarzem.
- Głośno i wyraźnie - szybko usłyszał odpowiedź.
Kilka minut później Karolina weszła do gabinetu.
- Dzień dobry Lena Nowak dziękuję, że zgodził się pan mnie tak szybko przyjąć, bo nie ukrywam, że zależy mi na czasie - mówiła wyraźnie posmutniała.
- Proszę opowiedzieć co pani dolega ? - zaczął lekarz podając pacjentce kubek z herbatą.
- Otóż kilka lat temu zdiagnozowano u mnie torbiel, wycięto ją i chyba ta dolegliwość wróciła, dlatego też zdecydowałam się przyjść do pana, bo podobno pan jest najlepszy - tłumaczyła popijąc herbatę.
- Z grzeczności nie zaprzecze...- mówił dziwnie patrząc na kobietę.
- Bo..je się, że to coś po... powa...żnego - czuła, że dzieję się z nią coś dziwnego traciła po woli kontakt z otoczeniem.
- No lalusiu dobranoc - powiedział szyderczo się uśmiechając. Wyglądał jakby był dumny z tego co zrobił.
- Teraz się pobawimy - zaczął rozpinać jej spódnice.
Tymczasem w radiowozie.
- Cholera urwał nam się z nią kontakt. Wchodzimy - zarządził Bialach.
Miał złe przeczucia czuł, że jak spóźni się kilka minut ta akcja może przybrać zły tok.
- Policja otwórz te drzwi ! - próbował jakoś dostać się do środka.
- Ona jest teraz moja ! - krzyczał lekarz.
- Niech się pani odsunie - powiedział do pielęgniarki, która była zaskoczona wydarzeniami na korytarzu. Po czym rozpędził się i wyważył drzwi.
- Zostaw ją ! - krzyknął i oderwał mężczyznę od nieprzytomnej policjantki.
- Karolina , Karolina słyszysz mnie ? - chciał pomóc koleżance, ale wiedział, że sam nie da rady dlatego zgłosił dyżurnemu, aby ten wezwał jak najszybciej karetkę.
Pół godziny później w szpitalu.
-Co z nią ? - zapytał zdyszny lekarza, bo biegł po schodach chciał jak najszybciej dowiedzieć się co z jego partnerką z patrolu.
- Dostała silne leki nasenne, pośpi trochę i wszystko powinno być w porządku - odparł spokojnym głosem lekarz.
- Dzięki Bogu już się bałem, że ten dupek jej coś zrobił. Dziękuję panie doktorze lecę do niej - pożegnał się i odrazu popędził na salę gdzie przebywała Karolina akurat trafił na moment gdy zaczynała się budzić.
- I jak się czujesz bohaterko ? - zapytał troskliwie.
- Dobrze - uśmiechnęła się delikatnie. Czuła się trochę otępiała po tych lekach nasennych.
- Wiesz jak się o ciebie wystraszyłem - powiedział chwytając ją za rękę.
- Miałam rację, że jak Białach jest niedaleko nie ma się co bać - puściła oczko do niego.
Kilka godzin później Karolina mogła wyjść ze szpitala i dzięki namowom Mikołaja wrócić do domu, a nie jak ona chciała na dalszą sluzbe.



piątek, 25 sierpnia 2017

3. 10 Masz 24 godziny .

Szłam od parkingu, bo miałam kawałek do domu, bo byłam na takim babskim wieczorze u Pauli. Gdy szłam, miałam wrażenie, że ktoś, mnie śledzi idzie za mną albo może byłam przewrażliwiona, bo tyle się teraz dzieje. Ta cała sytuacja jest taka nerwowa. Szłam,pokonywałam kolejne kawałki drogi do swojego mieszkania ,ale nie mogłam pozbyć się uczucia ,że jestem przez kogoś obserwowana . W pewnej chwili usłyszałam czyiś bieg za plecami ,nie zdążyłam się, gdy poczułam ,że ktoś czymś mnie uderzył w głowę . Chwilę później przed oczami miałam tylko ciemność i opadłam bezwiednie na betonowy chodnik . Tymczasem na komendzie pracownicy zbierali się powoli na ranną zmianę ,nieświadomi wydarzeń, które się wydarzą w ciągu tych kilku dni , spokojnie przychodzili do pracy ,a inni wychodzili, bo kończyli pracę . W tym samym czasie w gabinecie pani komendant. Zobaczyłam co przyszło na Komendę dość nie codzienny list bo adres był zaadresowany na Komendę we Wrocławiu ale na odwrocie było wyklejone Mikołaj Białach widać ktoś się postarał i to dobrze zaplanował .
Postanowiłam to wyjaśnić , o co chodzi z tym dziwnym listem gdzie adres jest na komendę a na odwrocie do konkretnego policjanta. Wziełam do ręki telefon i wybrałam numer do mikołaja . Gdy weszłem do naszego ,pokoju byłem zaskoczony byłem bo Karolina była zawsze przedemną i czekała na mnie przy okazji czasem narzekąjąc jak się trochę spóżniłem .
A dziś jej nie było , pomimo tego ,że za kilkanaście minut zaczyna się odprawa . Zastanawiałem się co ważnego ją musiało zatrzymać . Z moich rozmyślań wyrwał mnie telefon spojrzałem na na wyświetlacz Pani Komendant.
- Mikołaj jesteś już na komendzie ? - zdziwiłem się tym telefonem od pani komendant bo zwykle bez powodu nie dzwoni , musi mieć jakąś ważna sprawę .
- Tak jestem już - odpowiedziałem nadal zdziwiony bo nie miałem pojęcia  o co tak naprawde moze chodzić
- To podejdż do mnie mam ważna sprawę do ciebie - mówiła poważnym tonem
- Zaraz będę pani Komendant - powiedziałem się i rozłączyłem . Wszedłem do pokoju zaciekawiony cały tą sytuacja
- Jestem o co chodzi ?- Szefowa nic nie muwiąc podała mi kopertę na której był adres komendy ale jak i imie i nazwisko . Otworzyłem kopertę a w środku był list .

Witam kolegę znów się spotykamy ostrzegałem was a wy mnie nie posłuchaliście . To teraz zagramy w pewną grę i to ja tu dyktuje warunki . Mam kogoś na kim napewno ci zależy masz 24 godziny żeby ją uratować albo jej już więcej nie zobaczysz. Zobaczymy ile ona jest dla ciebie warta . Powodzenia  kolego .

Nie mogłem uwierzyć w to co czytam a tak jak ostrzegałem ,żeby uważała a teraz ten świr ja schwytał i grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo . Mogłem ją jakoś u siebie na ranczu zatrzymać to nie pozwoliłem jej wyjść . Jestem zły na siebie za to ,że jej pozwoliłem nie ochroniłem chociaż wiedziałem ,że ten szaleniec jest na wolności , A teraz mam tylko 24 godziny na jej odnalezienie aż się boje pomyśleć co on by jej zrobił gdybyśmy nie zdażyli .
- Mikołaj wszystko w porządku - zapytała komendantka bo Mikołaj trochę po bladł na twarzy .
- Nie nie jest w porządku ten świr ma Karolinę - powiedział zdenerwowany i podał kartkę
- Jasna cholera nie dobrze - my musimy ją znaleść ja zaangazuje wszystkie patrole w miescie ale my musimy ja znaleść .
- To moja wina też bo gdy by została na wsi i nie wracala do swojego mieszkania i pracy może by sie sprawy potoczyły inaczej ale ona jest uparta a ja nie umiałem jej powstrzymać .
- Mikołaj leć do jacka i powiec żeby wszystkie patrole się tym zajeli i kryminalni to jest sprawa piorytetowa . powiedziała zmartwiona Jaskowska.
Białach szybko pobiegł do pokoju dyżurnego.
- To wszystko ruszyło teraz tylko czekać, aż ją znajdą - mówił młodszy z policjantów.
- Przecież on jej może zrobić krzywdę ! - chodził nerwowo po pomieszczeniu.
- To też moja wina przecież razem prowadziliśmy poszukiwania tego psychola- wtrącił.
- K***a jakbym wiedział, że to tak się skończy, czemu mi nie powiedzieliście ? - zapytał zmartwiony.
- Karola nie chciała cię denerwować - odparł Nowak patrząc na kolegę.
- Nie chciała denerwować, a sama wpakowała się w jakieś gówno - wykrzyczał.
- Spokojnie nerwy jej nie pomogą. Każdego to wiele kosztuje, ale tak jej nie pomożemy - próbował jakoś opanować sytuację.Tymczasem Karolina powoli odzyskiwała przytomność. Kiedy otwarła oczy zorientowała się, że jest w jakimś urządzonym w nowoczesnym stylu pomieszczeniu.
- O nasza księżniczka się budzi - usłyszała kiedy otwarły się drzwi odrazu poznała, że ten głos należy do Wolańskiego.
- To ty ! - wykrzyczała.
- No ja, a co ty myślałaś, że ci się do tyłka nie dobiorę ? - szydził z niej.
- Myślałam, że będę pierwsza - przyznała patrząc z nienawiścią na psychologa on też nie darzył policjantki sympatią, a swoją złość wyładował uderzając ją w twarz.
- Teraz poczekamy sobie na tego twojego Mikołaja zobaczymy czy cię lubi - zaczął się śmiać. Załamana Karolina usiadła w kącie pokoju i myślała co będzie dalej i czy w ogóle po starciu z takim człowiekiem może myśleć o przyszłości.
Na komendzie panowała coraz bardziej napięta atmosfera każdy obawiał się o życie Rachwał. Mikołaj właśnie dostał SMS z kolejną wiadomością od Wolańskiego.
"Jestem w ostatnim miejscu, gdzie będziecie mnie szukać. Przypominam, że jak nie zdążysz na czas twoja Karolinka ląduje w piachu".
- Gdzie on do cholery jest ! - krzyczał.
- Dosyć tego nie będzie taki gnój grał nam na nosie. Rozpoczynamy szczegółowe poszukiwania znajdziemy go to tylko kwestia czasu - mówiła coraz bardziej wkurzona Jaskowska.
- Oby pani miała rację - powiedział równie zdenerwowany Jacek.
Było około 6 rano kiedy jeden z patroli zgłosił, że poszukiwany prawdopodobnie jest u siebie w domu.
- Czy on jest na tyle głupi, żeby ukrywać się u siebie ? - zdziwił się Mikołaj.
- Nie ważne jedźcie tam musicie to sprawdzić. Powodzenia - zarządziła komendantka.
Po kilku minutach pod domem psychologa była już zgromadzona prawie cała wrocławska policja.
- Policja ! - krzyczeli funkcjonariusze przewracając na ziemię mężczyzn, którzy przetrzymywali Karolinę.
Zostało im najtrudniejsze zadanie dopaść psychologa, który cały czas był zagrożeniem dla policjantki.
- Rzuć to ! - krzyczał Mikołaj, kiedy zorientował się, że Oliwer trzyma pistolet przy głowie koleżanki.
- Bo co mi kozaku zrobisz- mówił, jednak Białach cały czas patrzył na przerażoną Karolinę.
- Wypuść ją - wycedził przez zęby.
- A jak nie wypuszczę to co ? - zapytał po czym padł strzał, a jedno z nich upadło na ziemię, na której pojawiła się plama krwi.

czwartek, 27 lipca 2017

3.9 Wszystko albo nic Dedykacja dla emilenki96

Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i w końcu dobrać się do tyłka temu psycholowi. Długo zastanawiałam się komu mogę powiedzieć o sprawie i kto by mógł mi pomóc. Głupio mi było prosić Mikołaja po tym jak się od niego wyprowadziłam nie chciałam, żeby znowu robił mi wyrzuty i się niepotrzebnie martwił. Jutro zaczynam pracę po przerwie więc pójdę pogadać z Jackiem może on coś zaradzi. Jak postanowiłam tak i zrobiłam pojechałam wcześniej, żeby zdążyć wszystko pozałatwiać przed służbą.
- Siema Jacuś masz chwilę ? - powiedziałam zamykając drzwi.
- No zależy o co chodzi ? - odparł odrywając wzrok od komputera.
- Potrzebuje pomocy w pewnej sprawie...tylko to ma charakter prywatny i nikt nie może się o tym dowiedzieć, a w szczególności Białach - powiedziałam ciszej. Nie chciałam , żeby się znów mieszał w moje sprawy chciałam to sama załatwić .
- Chodzi ci o to pobicie ? - Nowak odrazu skapnął się o co chodzi.
- Dokładnie.. otóż dostałam list i chciałam się upewnić, że nikt nie zostawił śladów na nim.
- Mam kolegę, który to zrobi po tajemnie jak chciałaś - i właśnie takiej odpowiedzi oczekiwałam wiedziałam, że na Jacka mogę liczyć.
- Wyniki powinnaś mieć na popołudniu - dodał po chwili.
Była 07:55, dlatego poszłam do pokoju policjantów, żeby się jeszcze przebrać przed odprawą.
- Karolina ? Co ty tutaj robisz ? - zapytał zdziwiony Mikołaj. Byłem zdziwiony przecież patrol miałem mieć dziś z Wysocką nie miałem pojęcia , że wróciła do pracy .
- Pracuje. Zapomniałeś już ? - odparłam wkładając swoje rzeczy do szafki.
Nie chciałam za bardzo z nim gadać dlatego jak najszybciej wyszłam z pomieszczenia. Spotkaliśmy się dopiero na odprawie, a gdy Jaskowska ogłosiła, że Mikołaj będzie ze mną w patrolu to popatrzył na mnie takim dziwnym wzrokiem.
- Mikołaj ! Poczekaj ! - mówiłam zdyszana biegiem po korytarzu.
- Słucham - odparł.
- Możesz mi powiedzieć o co ci chodzi ? - zapytałam.
- Ty mi to chyba na złość robisz...ja jak głupi się martwię o ciebie, a ty najpierw się wyprowadzasz, a potem jeszcze do pracy wracasz - powiedział, a jego głosie dało się wyczuć odrobinę złości.
- Jestem dorosła i potrafię o siebie zadbać, a poza tym nie dam się takiemu dupkowi, żeby mnie straszył - odparłam stanowczo.
- Ja się już nie wtrącam, bo i tak nie posłuchasz, ale jakbyś potrzebowała pomocy to wal jak w dym - odparł z troską.
- Mikołaj wiem ale ja nie chcę żebyś dłużej zajmował się moimi problemami ty masz swoje życie a ja ci je niszcze wpieprzając się z swoimi problemami właśnie dlatego się od ciebie wyprowadziłam mikołaj , żebyś miał swoje życie . i niech tak zostanie mikołaj każdy ma swoje życie . Proszę cię tylko o to - powiedziałam to co już dawno chciałam powiedzieć nie mogłam tego dalej ciągnąć nie chciałam mu dawać złudnych nadziei jestemy tylko znajomymi z patrolu i niech tak pozostanie nie mogę mieszać życia prywatnego z zawodowym ,
- Ok jak chcesz - dodał chciał jej pomóc ale ona się od niego odcieła a ja się na siłe narzucać nie będe.
Wtedy odezwał się dyżurny i zakończył tą niezręczną rozmowę. Mijały kolejne godziny patrolu, niecierpliwiłam się coraz bardziej jakie informacje ma dla mnie dyżurny. Zauważył to chyba Mikołaj, przy najmniej tak mi się wydawało ale o nic się mnie nie spytał . Chyba uszanował moją prośbę musiałam tak zrobić nie chciałam zmarnować naszej znajomści ,  Po zakończeniu służby chciałam iść już do jacka kiedy ktoś mnie chwycił za rękę odwróciłam się i spojrzałam , że Mikołaj .
- Szanuję twoją decyzję ale jak byś zmieniła zdanie pamietaj zawsze ci pomogę . - odparł trochę smutnym głosem ,Chciałam coś powiedzieć ale gdy za nim zdążyłam coś powiedzieć był już na końcu korytarza .Więc poszłam do jacka .
- I jak masz ? - pytałam z zaciekawieniem.
- Tak.. mamy stu procentową pewność, że to ślady łap nijakiego Kamila Nitkowskiego - w tamtej chwili nic mi nie mówiło to nazwisko wydawało mi się, że poraz pierwszy się z nim spotykam. Sprawdziliśmy go i okazało się, że to jakiś drobny złodziejaszek. Tego dnia nie mogliśmy za dużo zrobić, dlatego udałam się do domu z głową pełną obaw. Jednak przełom w sprawie nastąpił z samego rana dostałam wiadomość, że Nitkowski siedzi u nas w areszcie wpadł za jazdę po alkoholu, a ja miałam okazję dowiedzieć się jak najwięcej w sprawie mojego pobicia. Tuż przed 7 rano byłam już na komendzie i czekałam tylko, aż skończy się przesłuchanie, żebym i ja mogła z nim pogadać.
- Powiesz mi czemu się doje***eś do mnie ? - zapytałam ostro.
- A co ty myślisz, że jak jesteś suką to ci nic nie grozi ? - odparł lekceważąco.
- Daruj sobie te pogawędki, albo mi powiesz, albo lądujesz w pierdlu na długie lata - wiedziałam, że to twardy typ i napewno wie co robi.
- A jak powiem to co ? - to pytanie całkiem mnie zbiło z tropu.
- Dostaniesz mniejszy wyrok. To jak będzie ? - byłam pełna nadziei, że się otworzy przede mną.
- Powiem. To było kilka miesięcy temu kazał nam pozbyć się pani twierdził, że nikt mu podskakiwał nie będzie - okazało się, że to był tylko młody chłopak, który najwyraźniej przestraszył się kary.
- Ale kto ? - zapytałam zaciekawiona.
- Nie pamiętam dokładnie, ale miał na imię Oliwer.
- Wolański ? - kiedy to usłyszałam totalnie nie wiedziałam co powiedzieć, ale szybko się ogarnęłam.
- Skąd pani wie ? - zdziwił się.
- Nie ważne, a powiedz mi jeszcze jak nazywał się ten drugi co był z tobą - postanowiłam wyciągnąć z niego jak najwięcej.
- Głupio wsypywać kumpli, ale to był Mirek Olszewski - powiedział trochę niepewnie.
- Misiek zabierz go - zwróciłam się do kolegi i udałam się do pokoju Jacka jednak pech chciał, że wpadłam na Mikołaja.
- Karolina ? - zapytał zdezorientowany.
- Nie teraz Mikołaj muszę szybko coś załatwić - powiedziałam i pobiegłam do dyżurnego.
Odrazu zaczęliśmy namierzać Wolańskiego w takim momencie czas biegł zbyt szybko obawiałam się, że to on pierwszy mnie namierzy.

Hejka przychodzę do was z kolejnym opowiadaniem które powstało  dzięki pomocy
Emilenki 96 ,
1. Spodziewaliście sie psychologa ?
2. Czy znajdą go ?
3. Jakie beda dalsze relacje Mikołaja i Karoliny  ?
Pozdrawiam ,i ZApraszam do czytania i komentowania

sobota, 15 lipca 2017

3.8 To nie ,tak jak myślisz

Weszłam do pokoju, strach zmroził mnie, że nie mogłam zrobić najmniejszego ruchu. Stało się to, czego się najbardziej obawiałam. Na środku pokoju stało łóżko, na którym siedziała, moja mama jej makijaż całkowicie się rozmazał, a po policzkach spłynęły pojedyncze, łzy zostawiając czarne smugi od tuszu na policzku kobiety. W ręce trzymała kilka zdjęć, a resztę leżało rozsypane na podłodze, wyglądało to tak, jak by ktoś podnosił kopertę i zawartość wyleciała na drewnianą podłogę.
Obok zdjęć dostrzegłam coś, czego wcześniej, nie widziałam. Leżała tam kartka śnieżnobiała kartka papieru złożona na pół. Zastanawiałam się, że jej wcześniej nie widziałam jak, ją mogłam widzieć jak praktycznie tej koperty, zawartości nie oglądałam, tylko wrzuciłam do torebki. I po raz kolejny żałowałam, że wzięłam te zdjęcia. Po co ja wzięłam te zdjęcia, żeby ludzie oglądali,co jakiś psychol ze mną zrobił.
- Mamo skąd masz te zdjęcia , co ty tu robisz — nie było to raczej do końca trafione pytanie, ale to jedyne, które w tej chwili przychodziło do głowy.
- Chciałam ci tylko posprzątać, bo zobaczyłam , że masz bałagan , dlaczego mi nie powiedziałaś ? - powiedziała drżącym ,głosem w jej głosie można było wyczuć nutkę żalu .
- Nie chciałam cię martwić , chciałam ci tego oszczędzić , nie chciałam, żebyś, się zamartwiała — odpowiedziała szczerze.
- To już wiem ile, dla ciebie znaczę jak własnej ,matki nie chciałaś powiadomić o swoim stanie zdrowia , ważniejszy był kolega, któremu powiedziałaś-wyraziła swoje zdanie ,a głosie było słuchać smutek .
- Oj mamo to nie tak jesteś dla mnie ważna, ale mówiłaś , że u ciebie ostatnio nie zbyt dobrze ze zdrowiem i nie chciałam ci zmartwień dokładać — powiedziała z troską .
- Wiesz , że się martwię o ciebie ,jesteś moim jedynym dzieckiem.
- Wiem , mamuś — zaczęłam zbierać zdjęcia szybko z podłogi i białą kartkę która leżała na podłodze . Nie przeczytałam jej , wsadziłam z powrotem do koperty. Postanowiłam ją zawieść do siebie do mieszkania ,żeby już nikt więcej tego nie musiał oglądać.
- Chodź ,odwiozę cię do ciebie ,do mieszkania pewno zmęczona jesteś , gdzie będziesz tłuc się autobusami — chociaż tyle mogłam zrobić dla niej w tej chwili.
- Idę -wstała z łóżka .
Kobiety wyszły z pokoju ,wzięły swoje torebki i udały się do wyjścia . Karolina wzięła te zdjęcia i wrzuciła do torby, żeby nikt więcej ich nie zobaczył. A poza tym nie chciałam ,kolejnej osobie tego opowiadać miałam dość, chciałam odpocząć od tych wydarzeń.
- Do widzenia panie Mikołaju — powiedziała do policjanta, który stał w kuchni i nasypywał kawę do kubka.
- Do widzenia — odpowiedział .
Wyszliśmy i wsiedliśmy do auta 30 minut, później byliśmy już pod blokiem mojej mamy .
- Uważaj na siebie córciu — powiedziała z troską, gdy wychodziła z samochodu .- Będę — zapewniała ją blondynka siedząca za kierownicą — Ty też o siebie dbaj . ! - dodała.
- Cześć.
- No cześć -odjeżdżając ,spod bloku myślałam sobie , żeby zajrzeć do mnie do mieszkania , zobaczyć co jest w skrzynce popłacić rachunki za prąd ,wodę , gaz , i inne .
Zaparkowałam samochód, pod klatką zdziwiłam się trochę ,że tak mało samochodów nawet nie musiałam szukać miejsca parkingowego . Weszłam do klatki ,otworzyłam skrzynkę z numerkiem 11.
W skrzynce znajdowały się różne rachunki i biała koperta , zaciekawiła mnie ,więc ją otworzyłam . Była tam płyta.Również ta sama śnieżnobiała kartka co ostatnio postanowiłam zobaczyć, co na niej pisze .
Mam nadzieje ,że podobały się tobie zdjęcia ,a tu masz kolejny prezent „P". Wszystko było napisane na, komputerze bądź maszynowo więc po rozpoznaniu pisma nici nie dojdę w ten ,sposób kto to piszę. Nie wchodziłam , już do mieszkania tylko poszłam do samochodu ,postanowiłam przeczytać tamten list. Wyjęłam kopertę z torebki i patrzyłam na treść i nie mogłam w to uwierzyć, to mnie tylko utwierdziło w decyzji ,że powinnam się od niego ,wyprowadzić nie powinnam go narażać . Ja chyba popełniłam błąd ,że zgodziłam się tam u niego, mieszkać co ja sobie myślałam ?. Jak to wygląda przecież ja nigdy się ,tak nie zachowywałam ,nie mogę przed życiem uciekać.

" Wiedziałem, że kiedyś nadejdzie ten dzień... dzień zemsty. Pożałujesz ,tego, co zrobiłaś, a to pobicie to początek więc uważaj ,co robisz , a tym bardziej z kim zadzierasz.
Udowodnię ci, że nie jesteś taka dzielna, za jaką się uważasz i może pokonać cię ktoś silniejszy i pokona niebawem.
P.s Chyba nie chcesz wyglądać gorzej niż na zdjęciach.
Do zobaczenia P. "

To była ta sama osoba te same inicjały i też było tak samo napisane, jak ten list drugi.
Przeraziłam się, kiedy dotarło do mnie, że to była ta sama osoba te same inicjały i tak samo napisany list tak jak ten poprzedni. Jak najszybciej odjechałam spod bloku bałam się, że ktoś może czekać, aż przyjadę po list, ale co ja robię przecież ściągam niebezpieczeństwo na Białacha przecież ktoś mógł puścić ogon za mną. Poczekałam, aż się ściemni i pojechałam do Mikołaja zabrać swoje rzeczy.
- Gdzieś ty była ? - zapytał przestraszony.
- Mikołaj spokojnie odwoziłam mamę i postanowiłam wyprowadzam się od ciebie - wytłumaczyła prosto z mostu.
- Ty chyba oszalałaś, że gdziekolwiek cię puszczę- odparł.
- Jestem dorosła i sama decyduję o swoim życiu - uniosła się.
- I cholernie uparta - powiedział zdenerwowany.
- Tak jestem uparta, ale robię to dla twojego dobra - odpowiedziała spokojniej i zniknęła w głębi korytarza. Nie dawał za wygrana nie mogłem pozwolić , żeby kolejny raz wyszła nie chciałem znowu oglądać ją w szpitalu .
- Karolina ale ty jesteś naprawdę nie poważna  wracasz do mieszkania gdzie ten psychol zna twój adres wysyła ci jakieś chore zdjecia a ty chcesz tam wracać - mówił do koleżanki do której chyba nic nie docierało ztego co mówił policjant bo nadal pakowała swoje rzeczy do torby .
- Wiem Mikołaj ale zrozum ja nie mogę dłużej narażać ciebie , że może ktoś mnie tu znajdzie lepiej bedzie tak dla ciebie zrozum to ja zdania nie zmienię -chwyciła torbę i udała się do wyjścia przez chwilę stałem w szoku ale potem dogoniłem ją .
- Poczekaj !- krzyknął gdy już miała położoną rekę na klamce .Zdjeła klamkę z ręki i odwróciła się .
- Mikołaj mówiłam ci już ,że zdania nie zmienię - powiedziała stanowczo
- A jeśli ja chcę ,żebyś tu została bo nie chcę cię znowu w szpitalu oglądać - stwierdził .Byłam w szoku zamurowało mnie to nie wiedziałam co odpowiedzieć nawet nie zauwazyłam jak zbliżył się i był tuż obok .
- Zostań - podjąłem kolejną próbę przekonania jej chociaż wiedziałem ,że jestem na straconej pozycji. Co mi muwiło ,żebym wiecej zrobił nawet nie wiem kiedy ale znalazłem się blisko jej ust .
- Mikołaj nie komplikujmy sprawy jeszcze bardziej - odsuneła się ode mnie wzieła torbę w rekę . i ponownie chwyciła za klamkę
- Trzymaj się Mikołaj - powiedziała i wyszła . A jak stałem przez dłuższą chwilę i zastanawiałem się co ja chciałem zrobić .

Hejka przychodzę do was z kolejną cześcia
1.  Jak dalej potoczą się losy Karoliny i Mikołaja
2. Czy w końcu znajdą tego co grozi karolinie?
3. Podoba wam sie nowy wygląd bloga chciałam odświeżyć
Czekam na komy od was !
Pozdrawiam do nastepnego Dark Angel

środa, 5 lipca 2017

Przepraszam , że tak poszłam sobie z tego szpitala

Hejka !!! Moi drodzy czytelnicy przychodzę do was z ważną wiadomośćią i proszę was o pomoc jest taka jedna bloggerka która pisze świetne opowiadnia ciekawa fabuła i bardzo przyjemnie się czyta ale  brakuje jej komentarzy . Jest to blogerka Emilka_lilka wstawię tutaj opowiadanie jej autorstwa żebyście zobaczyli jakie one jest świetne naprawdę dziewczyna się stara jeśli byście chcieli poznać dalsze losy bohaterów to zapraszam serdecznie do niej i zaraz podam wam linka .

http://krzysztofzapalaopowiadania.blog.pl/         <-------------  to jest link do bloga a tym czasem zapraszam do komentowania i czytania

Pozdrawiam Dark Angel
ps. mam nadzieje że ta akcja ratunkowa jakoś jej pomoże .


Ogarnęłam się trochę i z powrotem wróciłam do szpitala nie wiem czemu chciałam ciągle tam być może dlatego ,że Mikołaj to mój przyjaciel ...nie nie to poprostu kolega z patrolu nic więcej . Dotarłam na miejsce wystraszyłam się kiedy zobaczyłam puste łóżko ,na którym powinien leżeć Mikołaj .
- Panie doktorze gdzie mogę znaleźć Białacha ? - zapytałam tak jakby miał mi przekazać najgorsze z możliwych informacje .
- Spokojnie pani Karolino zabrali go na badania - powiedział ze spokojem lekarz .
Czemu ja głupia się tak wystraszyłam ? Nie miałam czasu myśleć ,bo Mikołaj wracał do sali .
- Cześć jak się czujesz ? - zagadałam z troską .
- Lepiej lekarze powiedzieli ,że goi się to wszystko szybko i długo mnie już tutaj nie będą trzymać - to była najlepsza wiadomość od kilku dni .
- A dziewczynki jak sobie radzą ? - zapytałam ,bo przyznam szczerze ,że się trochę o nie martwiłam .
- Dobrze dzwoniły do mnie ,że do szkoły poszły - odparł .
Długo nie pogadaliśmy ,bo przyszła pielęgniarka i zostałam wyproszona z sali .
- Nie no Rachwał uparta jak zawsze - usłyszałam głos ,który dobrze znałam to była Paulina Wach .
- No ktos musi - uśmiechnęłam się serdecznie do niej .
- Co tam u Białacha ? - zeszła niespodziewanie na ten temat .
- Lepiej dużo lepiej ,żebyś wiedziała jak ja się wystraszyłam - nie wiem czemu ja jej to wyznałam ,ale w sumie to chyba było widać .
- Czyżby coś ten tego - Paulina odrazu zwęszyła temat .
- Nie to tylko kolega ...no może coś więcej ,ale jak dla mnie nie ma czegoś takiego jak związek z partnerem z patrolu - odrazu straciłam ją z tego pomysłu .
- No to popatrz sobie na Zapałów im się udało są małżeństwem dzieci mają i nie trzeba być bystrym ,żeby zobaczyć jacy są w sobie zakochani - cała Wach jak dopadnie tematu to będzie go ciągnęła dopóki nie dowie się czegoś co ją interesuje .
- A skąd wiesz ,że nam się uda - powiedziałam nieco ciszej ,ale chciałam jak najszybciej odejść od tego tematu .
- Jak nie spoobujecie to się nie dowiecie - odparła zdecydowanie.
- Dobra starczy tych rozmyślań , łączeń w pary starczy lepiej powiedz mi co tam u ciebie - postanowiłam zejść z tego tematu poprostu to moja sprawa ,ale pogubiłam się cholernie w tych naszych relacjach z Mikołajem , a zapytać go nie mam odwagi . Przez te kilka dni nie spałam prawie wcale i w oczekiwaniu na Mikołaja po porostu zasnęłam .
**Mikołaj **
Widziałem ile nerwów kosztuje Karolinę ten mój pobyt w szpitalu ,ale ona jest twarda i stara się nic nie pokazywać po sobie . Kiedy zobaczyłem ją śpiąca na korytarzu zrobiło mi się jej żal. Przyniosłem koc z sali i przez chwilę patrzyłem na nią wyglądała jak niewinna , bezbronna dziewczynka , która zasnęła po dniu pełnym wrażeń .
- Mikołaj ? Co ty tutaj robisz przecież powinieneś odpoczywać ,leżeć ,a nie łazić po korytarzu - słychać było ,że się obudziła .
- Dostać repremende od ślicznej pani aspirant to czysta przyjemność - uśmiechnął się patrząc prosto w oczy koleżance .
- Czy ktoś tutaj próbuje podrywać dowódcę patrolu ? - zapytała delikatnie się uśmiechając .
- Nie ...nie śmiał bym ,a poza tym ja nie komplementuje dowódcy patrolu tylko przepiękna panią Karolinę - odparł takim romantycznym głosem ,że nawet skały by się wzruszyły .
Rachwał nieco się zarumieniła nic nie mówiąc zbliżyła się do Mikołaja ,który nadal z wrażeniem patrzył na koleżankę . Ich spojrzenia spotkały się w jednym punkcie,a usta z czułością oddawały kolejne pocałunki. Wyglądali jakby nic dookoła ich nie interesowało najważniejsze było tu i teraz .
Kiedy Białach próbował zaciągnąć partnerkę do sali na korytarzu pojawił się dyżurny Jacek,który stał i bił brawo .
- Nie.. wszyscy tylko nie on - wyszeptał Mikołaj sam do siebie .
- Białaszku nie znałem cię z tej strony - powiedział dyżurny puszczając oczko do Karoliny .
- Nowaczku to chyba nie twoja sprawa - odgryzł się Mikołaj .
- Przyszedłeś z czymś konkretnym ? - chciał zmienić temat .
- To już nie można starego kolegi odwiedzić? - odpowiedział pytaniem na pytanie .
- Można ,a młody kolega to nie powinien w pracy być ? - odparł.
- Specjalnie dla ciebie wziąłem dzień wolnego- powiedział z ironią Nowak.
- Wy sobie tutaj rozmawiajcie ,a ja muszę iść - powiedziała nieco zmieszana policjantka .
- Karolina poczekaj - odparł Białach .
- No idź za nią - dopingował dyżurny .
- Karolina ! - krzyczał ,ale ona nie reagowała wyglądała jakby chciała uciec przed nim.
- Ja wiem ,że nie powinniśmy takich rzeczy robić ,ale musisz przyznać ,że to jest jakiś znak - mówił z nadzieją ,że dla niej też to wiele znaczy .
- Nie Mikołaj to napewno było pod wpływem emocji ,a poza tym nic by z tego nie było przyjaźnimy się i nic więcej ,a teraz muszę już iść narazie - Rachwał sama nie widziała czemu skłamała przeciez ten pocałunek wiele dla niej znaczył.
-Ale Karolina ...... - chciał coś powiedzieć, ale dziewczyna była za daleko , żeby go usłyszeć.
Wyszłam na dwór, chłodny jesienny wiatr odrazu dał o sobie znać, uderzając zimnym powietrzem na moje rozgrzane i rozpalone ciało powodując dreszcze zimna . Zapiełam kurtkę i zeszłam po schodach, zastanawiając się co ja robię czemu odwzajemniłam ten pocałunek ? W co ja się pakuje czemu dawałam Mikołajowi nadzieje na więcej jak byliśmy tylko kolegami ,z patrolu a może już nie tylko . Ja naprawdę nie wiem czemu zawsze muszę sobię komplikować życie, i to na własne życzenie .Może właśnie podświadomnie tego chciałam potrzebowałam, raz jeden serce wzięło górę na rozumem i zdobyło przewagę .Tak szłam do mieszkania i myślałam o tych słowach Pauliny jak nie spróbujesz to się nie dowiesz . A co jeśli spróbuje i się nie uda wprowadzę tylko zamieszanie, do jego rodziny a pozatym nie chce stracić go jako kolegi bo naprawdę mi się z nim świetnie pracuje .Dochodziłam do mieszkania ruch na ulicach spowodu zimna jakie panowało na dworze był niewielki. Byłam już przy swojej klatce wystukałam kilku cyfrowy pin na domofonie i weszłam do środka .Weszłam na 3 piętro gdzie znajdowało się moje mieszkanie, a na drzwiach widniał numer 5 .Zdjełam kurtkę, buty i rzuciłam niedbale na dębową małą szafkę która stała w przed pokoju i zastanawiałam się czy mam się odezwać ,a jeśli tak to co . Chyba pierwszy raz w życiu nie wiedziałam , co robić i się naprawdę w tej całej sytuacji zagubiłam .Jest to dla mnie nowość bo zawsze wiedziałam co mam robić jak się zachować , a tu nawet nie wiem czy mam mu głupiego smsa wysłać .Wziełam telefon i do ręki i postanowiłam napisać sms .Napisałam banalny tekst ,bo jakoś nie miałam pojecia co innego mogła bym napisać .
****
Siedziałem w sali i ogladałem mecz piłki nożnej Polska & Włochy , i przez myśl mi przeszło,że Karolina też ogląda .Mimo , że była kobietą lubiła piłkę nożną co jest rzadkością u kobiet . Zastanawiałem się dziś czemu ona tak szybko poszła z tego szpitala przecież to do niej nie podobne takie zachowanie ona ma zupełnie inny typ charakteru ,dlatego nie mogłem pojąć jej dziwacznego zachowania . Ale jak to muwią za kobietą nie nadążysz ,ale właśnie ta mnie zafascynowała jest inna niż wszystkie inne, które do pory znałem zupełne przeciwieństwo mojej było żony .Była taka zdecydowana z mocnym charakterem ,dlatego dzisiejsze zachowanie mnie tak zdziwiło i wybiło trochę z rytmu może jak bym szybciej zaregował zdołał bym ją dogonić i zapytać się o co chodzi. Moje rozmyślanie przerwał telefon, który pokazywał , że jakąś wiadomość ktoś do mnie napisał .Spojrzałem kto napisał na wyświetlaczu było napisane, że to Karolina myślałem , że już się dziś nie się nie odezwie ,ale otworzyłem wiadomość.
"Przepraszam , że tak dzisiaj sobie poszłam z tego szpitala "
Patrzyłem się w tą wiadomość przez dłuższą chwilę , zastanawiając się co mam napisać .
Po chwili wystukałem równie krótką odpowiedż , telefon odłożyłem na blat stołu i wróciłem do oglądania meczu
"Ok nic się nie stało ".


Dzieki za przeczytanie i jeszcze raz zapraszam na bloga jej jesli chcecie dowiedzieć się o dalszych losach bohaterów .Każdy komentarz jest ważny więc zachęcam do pozostawienia go !!!


http://krzysztofzapalaopowiadania.blog.pl/