Hejka przychodzę do was nowym opkiem mam nadzieje ze sie podoba czekam na opinie i komcie od was jak zawsze . Jak się wam podoba nowy sezon ?
Do zobaczenia !
Obudziłem się rano z strasznym bólem głowy obok mnie w sumie na mnie spała karolia spaliśmy na malej sofie w salonie wszystko mnie bolało .Popatrzyłem na karolinę która się obudziła a na jej twarzy pojawił się grymas bólu .
- Matko jak mnie głowa boli a jeszcze ten jacek wszystko wygadał i ciekawy co teraz zrobimy -
powiedziała zakrywając twarz dłonmi
- To ja ci wszystko kochanie wytłumaczę - uśmiechnał się do blondynki która leżała w sumie na nim na jego klatce piersiowej
- No to słucham cię kochanie w tym razie .
- Pujdę do jacka i mu powiem ,zeby narazie się powtrzymał od muwienia i zostawił to dla siebie co ty na to - zapytał
- No mi się podoba bardzo bo nie mam innego to idę zrobić jakieś sniadanie żebyś miał siły na negocjacje -muskając go usta subetelnie i delikatnie .
- Ale to mam już swoje śniadanie wolę ciebie- pociągnał ją za rękę w ciąga ją z powrotem i pocałował tym razem głęboko zmysłowo i namiętnie
- Ale ty miałeś jechać do jacka powiedziała między pocałunkami
- Nie martw się zdarzę do jacka nie przerywał całowania ukochanej
- Kotek ja wiem źe ty najchętniej byś przekazał ty cały dzień ale idź im szybciej wyjdziesz tym wrócisz tutaj do mnie do łóżka -uśmiechnęła się do niego słodko takim uśmiechem który on uwielbiał
- Kobiety .... -wstał i poszedł do Jacka .
Pòł godziny później byłem już na komendzie.i słyszałem jak jacek na kogoś krzyczy i tym kimś był julek ja się zastanawiam co on znowu mu zrobił ze ten się na niego wdziera
- No julek do cholery no ja rozumiem ze będziesz ojcem no ale żeby 3 raz na mnie kawę wylać no ileż można chłopie opanuj się to już 3 koszula !! Dzisiaj -krzyczał wzburzony jacek na niego
-a co ja zrobię ze ty wyszłes tak nagle
-ja nagle ja tu stoję juz 10 min julek no tobie to chyba nie tylko kubeł zimnej wody trzeba ale i też okulisty !!!
-To może ci kawy zrobię ?
-ty juz od kawy się trzymał z daleka bo jesc ze 4 na mnie wylejesz
W tym momencie podszedł mikolaj i patrzył na ta cała sytuacje
- A ty co się na niego wydzierasz - zapytał zaciekawiony mikolaj
- a no bo wylał juz 3 kawy na mnie no ileż można no 3 razy koszule zmieniałem
- Możemy pogadać ?
- jasne to chodź do mnie .
-Słuchaj stary mam do ciebie pytanie czy mógł byś narazie nikomu nic nie mówić o mnie i Karolinie
- No ale świadkiem na ślubie mam nadzieje ze zostane . To kiedy ten ślub ??
- Jacus ty weź się lepiej za ta swoją robotę - powiedział wychodząc od jacka
- tylko żeby nie czekał znowu 2 lata na to !!! - krzyknał jacek
Właśnie miałem wychodzić z komedy gdy mnie zaczepił Krzysiek
- Mikołaj poczekaj ! - krzyknał krzysiek - Dobrze , że cie złapałem słuchaj stary jest awaria bo musze w robocie zostać jakaś grubsza akcja a nie mam z kim gai zostawić bo tosiek jest u babci .Pomożesz wiesz gardłowa sytuacja .
- A mam inne wyjscie kumplowi nie odmowie
- Dzięki masz u mnie dług wdzieczności mała jest w mieszkaniu z opiekunką - powiedział krzysiek wracając na pietro .
No to karolina będzię zadowolona ze poszłem załatwić sprawę do jacka a wracam dzieckiem .Napewo się ucieszy no ale co kumpla w potrzebie nie zostawie . Odebrałem Gaje i jakieś 15 minut póżniej byłem w domu weszłem do domu akurat stała w kuchni .Jej mina była bardzo zabawna gdy zobaczyła mnie z nosidełkiem w ręku .
- A ty co poszłeś do jacka a z dzieckiem wracasz ciekawe tak jeszcze nie wracałeś - droczyła się ze mną wiem , uwielbiałem ją włąsnie za to .
- Krzysiek mnie poprosił jakaś gardłowa sprawa na kilka godzin kotku po za tym przyda ci się - powiedziałem przekornie jak chce sie droczyć
- Mi ? powiedziała zdziwiona trochę tą cała sytuacja
- No a komu jak nie tobie odstawił nosidełko z gaja w bezpieczne miejsce i podszedł do blondynki .Miał pewien pomysł i postanowił go wykorzystać .
- Wiesz przyda ci się kilka umiejtności jak będziemy mieli własne dziecko . Co nie kotku ? - mowił to takim seksownym głosem przy okazji rozpinajac kolejne guziki jej koszuli .
- Teraz to ty się musisz zając Gają przecież ty też musisz sobie przypomnieć jak to być tatusiem - nie dawała za wygrana . Chciała go ominąć ale on zagrodził jej drogę reką
- Oj kochanie tak łatwo to nie będzie - ta ich gra by trwała znaczniej dłuzej ale telefon mikołaja skutecznie przerwał im tą grę .
Spojrzał na wyświetlacz komendantka to nie wróży nic dobrego .Po kilku minutach rozmowy miałem dla karoliny złe wieści miałem nadzieje , że mnie nie zamorduje,
- Kotuś dzwoniła komendantka muszę iść do pracy bo nie ma ludzi na patrol -
- Mikołaj ja cie uduszę naprawdę a co zrobisz z gaja ?
- Zajmiesz się nią kotku dasz radę - uśmiechnał się do mnie
- Mikołaj ale ja nie mam zielonego pojecia o dzieciach jak ty sobie to wyobrazasz ! - muwiła trochę zdenerwowana może nawet przestraszona .
- Dasz sobie radę pa kotek - buziak na dowidzenia i kierował się do wyjscia .No i masz krzysiek go poprosił a jakim cudem ja się nią zajmuje .Mineła chwila a gaja zaczeła chyba się nudzić bo zaczeła marudzić a potem zaczał się płacz wziełam ją na ręce bo co innego miałam zrobić jakoś musiałam ją uspokoić . Mineło pół godziny dom mikołaja wygladał jak istne pobojowisko a ja nadal szukałam sposobu na to ,żeby przestała płakać co prawda chwile był spokój ale za chwile to samo po chwili usłyszałam ze ktoś otwiera drzwi myślałam ,że to mikołaj i już miałam wymyśleć na niego zemste . Ale to dominika była .
- Cześć a co tu... - ze zdzwienia na powstały bałagan nie dokończyła zdania.
- Jeśli pytasz sie co tu się stało to jest pomysł twojego genialnego tatusia gdzie zgodził się zając dzieckiem kumpla poczym komendantka wezwała go do pracy i ja własnie zostałam z dzieckiem gdzie nie mam ziellonego pojecia o dzieciach .
- No tak on zawsze miał pomysł orginalne pomysły . Może ci w czymś pomóc - zapytała patrzac na karo co z stoi w tym bałaganie - Wiesz co ale teraz to z ciebie prawdziwa matka polka zaśmiala się dominika .
- Bardzo śmieszne wiesz jak chcesz pomoć to masz teraz twoja kolej wręczyła gaje dominice -Ale ja miałam na myśli sprzatanie
- Wybacz mnie tez nikt o zdanie nie pytał - odpowiedziała i zabrała się do sprzatania tego całego bałaganu .Godzinę pózniej przyjechał Mikołaj .
- Kochanie jestem już - podszedł do karoliny i chciał ją pocałować ale ona się odsuneła
- A ty się lepiej nie odzywaj już dzisiaj i mnie nie denerwuj bo bedą ofiary w ludziach . Ja się do dzieci nie nadaje !
- Dobra to idę zawież gaje krzyśkowi a ty nie badż zła chociaż jak jesteś to tez to jest słodkie .
- Idz już mikołaj na serio przecież wiesz , że nie umie się na ciebie gniewać -podeszła i pocałowała go .
Pół godziny pózniej
Ktoś zapukał do drzwi myślałam , że mikołąj zapomniał kluczy ale to co zobaczyłąm przebiło moje najśmielsze oczekawania
Gdy wrociłem do domu zobaczyłem kartkę na stolę kiedy podeszłem bliżej zobaczyłem , że to list gdy czytałem ta treść pobladłem.
niedziela, 18 marca 2018
wtorek, 6 marca 2018
policjantki I policjanci odc 365
Hejka przychodzę do was z pytaniem jak wam się podobał odcinek 365 dzisiejszy odcinek naszego serialu nasza para w końcu razem czekam na wasze i zdania w komentarzach serdecznie zapraszam do dyskusji
Pozrr
Pozrr
sobota, 24 lutego 2018
3.21 Odajcie mi mojego pomidorka
Hejka przychodzę do was z nowym opowiadaniem które dedykuje swojej siostrze emilce która tak bardzo się starała i onie prosiła a siotrze odmówić opka nie mogę wiec zapraszam na kolejne opowiadanko mam nadzieje ze wam sie spodoba .
Zabawa trwała w najlepsze z osób które zostały było nie wiele oczywiście adasia nie mogło zabraknąć solenizanta oprocz niego zostali jeszcze julek , mikołaj , karolina ,
Wszyscy bylli w znakomitych nastrojach a alkohol wypity powodowal całkiem zabawne sytuacje oczywiście głownym bohaterem tych sytuacji był julek bo kto by inny .
- A powiec mi juliuszu co ty taki ostatnio spięty taki jesteś zdenerwony dziwny rozdrażniony - mówił mikołaj starannie i powoli bo ilość wypitego alkoholu sprawiała mu troche trudność w muwieniu ale go nie powstrzymało do nalania kolejnej porcji alkoholu sobie i julkowi
- Bo to wszystko przez kobiety - powiedział julek wypijajac szota nalanego przez mikołaja .
- No fakt łatwo nie jest ale bez nich było by jeszcze gorzej - powiedział mikołaj popijac kolejnego drinka - To julek przejdżmy to sedna twoich problemów .W tym momencie podeszła do nas karolina która też nie mało wypiła
-Mikuś ale tobie to już wystarczy już - zabrała mi szklankę z ręki .
-Kotuś ale ty się o mnie troszczysz - zaśmiał się mikołaj - Ale wiesz julek ma problem poważny własnie zanim podeszłaś rozmawialiśmy o jego problemie .
- To jaki masz problem julek - powiedziała karolina która usiadła koło mikołaja i sie do niego przytuliła
- No bo z tą moją dziewczyna tak szybko się wszystko potoczyło ,a my jesteśmy niedługo ze sobą a ona mi z taka informacja a ja nie wiem czy dam radę - mówił julek
- Ale z czym nie dasz radę - próbował wyciągnać z julka jakieś bardziej szczegółowe informacje am nie było łatwo .
- Bo ja ojcem będę rozumiesz to dzisiaj rano mi powiedziała jesteśmy razem nie całe pół roku
- Kim ?? - powiedzieli równo zdziwieni mikołaj i karolina
- No kim no mikołaj no nie wiesz jak sie dzieci robi przecież masz dwie córki to powinieneś wiedzieć - wytłumaczył mu julek
- Wow to macie niezle tempo - powiedziała karolina do julka nadal wtulajac się w mikołaja ale nie kompletnie zapomniała o tym ,że o nich nikt nie wie .
- No ale jak widać wam się nie spieszy już tyle czasu ale jak widać w końcu zaczeliście coś robić w tym kierunku - odgryzł się julek nie pozostał dłużny .
- Ja tam narazie nie mam ochoty się z nikim dzielić moją piękną kobietą - pocałował ja i wcale mu nie przeszkadzało , że nie są sami .
W tym samym czasie na komendzie weszła kobieta średniego wzrostu jak wygladała jak by czegoś szukała .
- W czymś pani pomóc ?- zapytała emilka która była akurat na recepcji za zoskę
- Ja chce żebyście oddali mi mojego pomidorka mojego pulpecika ja wiem że ,on tu jest on tu pracuje !
- Ale o czym pani mówi , może pani mówić jaśniej . Jak ma pani na imie ?- zapytała kobiete która się dziwnie zachowywała
- Ale czy to ma znaczenie jak ja sie nazywam ja chcce zebyscie mi tylko odalli moją ofermę mojego pomidorka a wy nie chcecie !!! -sytuacja stawała się coraz bardziej komiczna a kobieta wpadała w coraz wieksza histerię
- Ale jakiego pomidorka kim jest pomidorek ?- próbowała wyciągnać od kobiety która była coraz bardziej zdenerwowana była
- No kim jest pomidorek no nie powiedział wam przecież to jest mój juluś a wy nie chcecie mi go oddać - powiedziała teraz z płaczem młoda kobieta .
- O juliusza poniatowskiego jest na imprezie u naszego kolegi mikołaja bo mieli dzisiaj 25 lecie jednego policjanta. .
Impreza na ranczu trwała w najlepsze, niektórzy już polegli i leżeli gdzieś pod stołem zostali tylko Ci najtrwalsi zawodnicy i abstynenci.
- No i co ja mam zrobić ? - Mówił Julek tao jak by zawalił mu się cały świat
- Teraz nie pozostaje Ci nic innego jak wsiąść się w garść - Nagle drzwi do domu otworzyły się z impetem i zamknęły z hukiem do domu weszła brunetka
-Kotuś ,.... Co Ty tu ? - Bełkotał przerażony Julek
- Kotuś ! Ja Ci dam Kotka! Ja siedzę w domu sama z Martyna martwię się a Ty co ?! - Była wściekła jak by ją osa ugryzła
- Natuś,skarbie dziś jest
- Wiem co jest, ale może byś raczył mnie wcześniej poinformować !!!
- Cześć jestem Karolina - Do akcji postanowiła wkroczyć Rachwał
- Natalia - Podała jej rękę
- Julek właśnie nam opowiada, że zostanie tata - Uśmiechnęła się do niej - Cieszy się chłopak, może jakiś soczek zaproponuje, a chłopaki niech porozmawiają - Obiała ją ramieniem i zaprowadziła do dziewczyny. Karolina przedstawiła Natalie każdemu, trochę szkoda jej się zrobiła Julka dla tego postanowiła mu jakoś pomóc . Minęła może godzina a Natalka żywo rozmawiała z Adasiem o zdrowym odżywianiu
- Tu się schował mój kotek - Powiedział Mikołaj i obiął ją w pasie
- I jak tam nasz Juluś - Zaśmiała się
- Jakoś sobie da radę - Przybliżył ją do siebie - Nawet nie wiesz jak bardzo się za Tobą stęskniłem - Musnął jej usta
- Ja za Tobą bardziej - Oddała mu pocałunek - Tak bardzo - Musnęła go w usta - Bardzo - Musnęła go w usta delikatnie podgryzając dolną wargę
- Nie mogę się już doczekać jak zostaniemy sami - Szepnął jej do ucha
- Ja też - Ich usta ponownie się połączyły tym razem na dłużej. Nagle usłyszeli, że w domu zapanowała cisza a tylko jedna osoba przemawiała
- Uwaga ! Uwaga ! - Zaczął rozbawiony i mocno wstawiony Jacek - Kto obstawiał na styczeń, że nasze gołąbeczki się zejdą - Na te słowa momentalnie pobiegliśmy do domu, Mikołaj chciał jakoś go ucieszyć, ale już było za późno - To właśnie wygrywa 5 stówek, bo nasze gołąbeczki się tam całują - Wskazał na podwórko, akurat w tym momencie weszliśmy - O proszę o wilku mowa - Zaśmiał się uradowany - No nie pozostaje mi nic innego jak wam pogratulować, no i teraz pytanie kiedy ślub ? No i wiesz Mikuś liczę, ze świadkiem zostanę
- Świadkiem trup nie może być - Spojrzał na niego groźnie, a Jacek zrobił minę jak by się go serio wystraszy.
Zabawa trwała w najlepsze z osób które zostały było nie wiele oczywiście adasia nie mogło zabraknąć solenizanta oprocz niego zostali jeszcze julek , mikołaj , karolina ,
Wszyscy bylli w znakomitych nastrojach a alkohol wypity powodowal całkiem zabawne sytuacje oczywiście głownym bohaterem tych sytuacji był julek bo kto by inny .
- A powiec mi juliuszu co ty taki ostatnio spięty taki jesteś zdenerwony dziwny rozdrażniony - mówił mikołaj starannie i powoli bo ilość wypitego alkoholu sprawiała mu troche trudność w muwieniu ale go nie powstrzymało do nalania kolejnej porcji alkoholu sobie i julkowi
- Bo to wszystko przez kobiety - powiedział julek wypijajac szota nalanego przez mikołaja .
- No fakt łatwo nie jest ale bez nich było by jeszcze gorzej - powiedział mikołaj popijac kolejnego drinka - To julek przejdżmy to sedna twoich problemów .W tym momencie podeszła do nas karolina która też nie mało wypiła
-Mikuś ale tobie to już wystarczy już - zabrała mi szklankę z ręki .
-Kotuś ale ty się o mnie troszczysz - zaśmiał się mikołaj - Ale wiesz julek ma problem poważny własnie zanim podeszłaś rozmawialiśmy o jego problemie .
- To jaki masz problem julek - powiedziała karolina która usiadła koło mikołaja i sie do niego przytuliła
- No bo z tą moją dziewczyna tak szybko się wszystko potoczyło ,a my jesteśmy niedługo ze sobą a ona mi z taka informacja a ja nie wiem czy dam radę - mówił julek
- Ale z czym nie dasz radę - próbował wyciągnać z julka jakieś bardziej szczegółowe informacje am nie było łatwo .
- Bo ja ojcem będę rozumiesz to dzisiaj rano mi powiedziała jesteśmy razem nie całe pół roku
- Kim ?? - powiedzieli równo zdziwieni mikołaj i karolina
- No kim no mikołaj no nie wiesz jak sie dzieci robi przecież masz dwie córki to powinieneś wiedzieć - wytłumaczył mu julek
- Wow to macie niezle tempo - powiedziała karolina do julka nadal wtulajac się w mikołaja ale nie kompletnie zapomniała o tym ,że o nich nikt nie wie .
- No ale jak widać wam się nie spieszy już tyle czasu ale jak widać w końcu zaczeliście coś robić w tym kierunku - odgryzł się julek nie pozostał dłużny .
- Ja tam narazie nie mam ochoty się z nikim dzielić moją piękną kobietą - pocałował ja i wcale mu nie przeszkadzało , że nie są sami .
W tym samym czasie na komendzie weszła kobieta średniego wzrostu jak wygladała jak by czegoś szukała .
- W czymś pani pomóc ?- zapytała emilka która była akurat na recepcji za zoskę
- Ja chce żebyście oddali mi mojego pomidorka mojego pulpecika ja wiem że ,on tu jest on tu pracuje !
- Ale o czym pani mówi , może pani mówić jaśniej . Jak ma pani na imie ?- zapytała kobiete która się dziwnie zachowywała
- Ale czy to ma znaczenie jak ja sie nazywam ja chcce zebyscie mi tylko odalli moją ofermę mojego pomidorka a wy nie chcecie !!! -sytuacja stawała się coraz bardziej komiczna a kobieta wpadała w coraz wieksza histerię
- Ale jakiego pomidorka kim jest pomidorek ?- próbowała wyciągnać od kobiety która była coraz bardziej zdenerwowana była
- No kim jest pomidorek no nie powiedział wam przecież to jest mój juluś a wy nie chcecie mi go oddać - powiedziała teraz z płaczem młoda kobieta .
- O juliusza poniatowskiego jest na imprezie u naszego kolegi mikołaja bo mieli dzisiaj 25 lecie jednego policjanta. .
Impreza na ranczu trwała w najlepsze, niektórzy już polegli i leżeli gdzieś pod stołem zostali tylko Ci najtrwalsi zawodnicy i abstynenci.
- No i co ja mam zrobić ? - Mówił Julek tao jak by zawalił mu się cały świat
- Teraz nie pozostaje Ci nic innego jak wsiąść się w garść - Nagle drzwi do domu otworzyły się z impetem i zamknęły z hukiem do domu weszła brunetka
-Kotuś ,.... Co Ty tu ? - Bełkotał przerażony Julek
- Kotuś ! Ja Ci dam Kotka! Ja siedzę w domu sama z Martyna martwię się a Ty co ?! - Była wściekła jak by ją osa ugryzła
- Natuś,skarbie dziś jest
- Wiem co jest, ale może byś raczył mnie wcześniej poinformować !!!
- Cześć jestem Karolina - Do akcji postanowiła wkroczyć Rachwał
- Natalia - Podała jej rękę
- Julek właśnie nam opowiada, że zostanie tata - Uśmiechnęła się do niej - Cieszy się chłopak, może jakiś soczek zaproponuje, a chłopaki niech porozmawiają - Obiała ją ramieniem i zaprowadziła do dziewczyny. Karolina przedstawiła Natalie każdemu, trochę szkoda jej się zrobiła Julka dla tego postanowiła mu jakoś pomóc . Minęła może godzina a Natalka żywo rozmawiała z Adasiem o zdrowym odżywianiu
- Tu się schował mój kotek - Powiedział Mikołaj i obiął ją w pasie
- I jak tam nasz Juluś - Zaśmiała się
- Jakoś sobie da radę - Przybliżył ją do siebie - Nawet nie wiesz jak bardzo się za Tobą stęskniłem - Musnął jej usta
- Ja za Tobą bardziej - Oddała mu pocałunek - Tak bardzo - Musnęła go w usta - Bardzo - Musnęła go w usta delikatnie podgryzając dolną wargę
- Nie mogę się już doczekać jak zostaniemy sami - Szepnął jej do ucha
- Ja też - Ich usta ponownie się połączyły tym razem na dłużej. Nagle usłyszeli, że w domu zapanowała cisza a tylko jedna osoba przemawiała
- Uwaga ! Uwaga ! - Zaczął rozbawiony i mocno wstawiony Jacek - Kto obstawiał na styczeń, że nasze gołąbeczki się zejdą - Na te słowa momentalnie pobiegliśmy do domu, Mikołaj chciał jakoś go ucieszyć, ale już było za późno - To właśnie wygrywa 5 stówek, bo nasze gołąbeczki się tam całują - Wskazał na podwórko, akurat w tym momencie weszliśmy - O proszę o wilku mowa - Zaśmiał się uradowany - No nie pozostaje mi nic innego jak wam pogratulować, no i teraz pytanie kiedy ślub ? No i wiesz Mikuś liczę, ze świadkiem zostanę
- Świadkiem trup nie może być - Spojrzał na niego groźnie, a Jacek zrobił minę jak by się go serio wystraszy.
Informację ważne !!!
Hejka od pewnego czasu się zastanawiam po co ja wogóle prowadzę tego bloga czy jest sens dalej pisać ? Co doprowadziło mnie do takich wniosków ? Obserwacje wiekszość moich opowiadań od jakiegoś czasu ma bardzo małą ilość wyświetleń a komentarzach to już nie wspomne gdzie od kilku miesięcy jeden komentarz góra dwa są i to od mojej kolezanki którą znam . Ale też drugi powód który dał mi do myślenia jest to , że opka gdzie były akcja ,czyli jakieś dosypywanie czegoś do drinków i różne pobicia miały wtedy wiecej wyświetleń a ja nie chce żeby na moim blogu stale panowała przemoc i bijatyki bo inaczej wyświetlenia nie będa duże .
Posłucham każdej wypowiedzi jeśli ma coś do powiedzenia co sadzicie o nim czy wam się podobały opka ? do tej serdecznie zapraszam do napisania swojej opini w komentarzu
Tak więc dajcie jakieś odpowiedzi w komentarzach czy chciecie dalej żebym pisala czy jest sens dalej ciągniecia tego bloga . Czy jest wogóle sens dalszego pisania .
Pozdrawiam Dark Angel i czekam na wasze odpowiedzi w komentarzach .
Posłucham każdej wypowiedzi jeśli ma coś do powiedzenia co sadzicie o nim czy wam się podobały opka ? do tej serdecznie zapraszam do napisania swojej opini w komentarzu
Tak więc dajcie jakieś odpowiedzi w komentarzach czy chciecie dalej żebym pisala czy jest sens dalej ciągniecia tego bloga . Czy jest wogóle sens dalszego pisania .
Pozdrawiam Dark Angel i czekam na wasze odpowiedzi w komentarzach .
środa, 14 lutego 2018
3.20 Spiąca odprawa
Dzień jak codzień patrol piąty szykował się do pracy a pogoda za oknem śnieg padał za oknem okrywając ranczo bialym puszkiem co sprawiało piękny widok aż trudno było oderwać wzroku od okna . Tak samo dwójka ludzi którzy spotkali się przypadkiem i mieli pracować razem w patrolu a okazało się to ,że czekali na siebie całe życie , w sobie nawzajem znależli tą drugą połówkę serca z którą chcieli dzielić dalsze zycie . Przez pewien czas oszukiwali się , że są tylko kolegami z pracy ale prawdziwej miłości nie oszukasz , nie uciekniesz przed nią .
- A ty nie uważasz , że julek ostanio jakiś taki nerwowy , rozkojarzony ?- zapytał karolinę która grzebała w widelcem w talerzu .
- Mikołaj ale on zawsze taki jest nie zauwazyłeś tego ja bym się zdziwiła gdyby się zaczął normalnie zachowywać ja nawet się zaczeła bym się o niego martwić - zaśmiała się blondyka - No wiem ale teraz jak by jeszcze bardziej jest nie rozgarnięty ostanio jak byłem na stołowce co muwiłaś , że nie jesteś głodna tylko kawe to nie dość , że chciał posolić kawe to jeszcze chciał zrobić to widelcem - śmiał się mikołaj a chwilę póżniej dołaczyła do niego blondynka .
- Dobra dość tego Kotek trzeba się zbierać do pracy na odprawę - powiedziała wstając od stołu .
- Tak miło było aż się niechce isć do pracy ja bym został w domu a najlepiej w naszej sypialni to jest wszystko co potrzebuje - usmiechnał się do mnie i przyciągał do siebie tak , że chwilę póżniej byłam na jego kolanach .
- A to ja akurat wiem , że to byś chciał przecież cię znam i wiem ,że ty tylko od jednym -skradłam mu buziaka .-Dalej chodż bo naprawdę spóznimy się na tą odprawę .
Bardzo wcześnie rano godzina piąta rano za oknem panował zmrok ale niestety nie wszystkim było dane spać .
- Juluś kochanie wstań - obudziła go Natalia chwytajac za ramię próbując go obudzić -Julek wstawaj noo
- Kotek słucham cię - otworzył oczy spojrzał na zegarek popatrzył jest 5 rano.
- Idż do sklepu bo trzeba kupić kilka rzeczy na które mam ochotę - powiedziała do swojego faceta który wnioskując po jego minie nie za bardzo mu się to uśmiechało .
- To pujdziesz kotek - zrobiła słodkie oczy i uśmiechneła się do swojego faceta .
-A mam wyjście Natka nie mam zwłaszcza teraz to co byś chciała - zapytał się ubierajac a ona podała mu listę zakupów . Godzinę pózniej , juz byłem w domu ale ma ta moja kobieta wyobrażnie i zachcianki godzinę szukałem jej tych zakupów i nadal nie wiem czy dobrze kupiłem ale raz się żyje w końcu swojemu ukochanemu julusiowi nic nie zrobi .
- Kochanie wróciłem - krzyknął z przed pokoju .Wyjmowałem po kolei zakupy arbuza pomelo i mnóstwo innych rzeczy niestety lodów arbuzowych nie było to kupiłem wiśniowe i tu popełniem bład który zaważył na spokoju tego domu
- Julek ale ja muwiłam o lodach arbuzowych a nie wiśniowych - tłumaczyłam mu .
- Ale nie było kotuś co ja zrobie ze nie było -próbowałem tłumaczyć załagodzić sytuacje .
- Ta nie było pewno wogóle nie szukałeś !! a ja wiem , żę są - raz krzyczała ,za chwilę płakała te jej humorki to mnie wykończa
- Kotuś szukałem wszystkie sklepy objechałem i nie było no nie złość się wiesz ,że nie możesz - powiedział z troską
- Ale ty nie będziesz rozkazywać chyba jestem dorosła i moge robić co mi się podoba -zaczeła znowu krzyczeć a po schodach o dziwo słyszałem, że ktoś idzie to była siostra Natali , Martyna
- Czy wy wiecie która jest godzina jest 6 rano a wy krzyczycie i nie dajecie ludzią spać - powiedziała zła brunetka .- Natka co sie stało , że znowu się na niego wydzierasz - zapytała siostre ale ta tym razem tylko płakała .- To wszystko przez niego jak zwykle wszystko zepsuł - powiedziała płaczliwym głosem .
- Julek powiedz mi co tu się dzieje bo ja chce iść spać -
- No bo natka obudziła mnie o 5 , że mam jechać po zakupy no i przywiozłem jej zakupy i poszło o lody po chciała arbuzowe których nigdzie nie było i kupiłem wiśniowe i o to cała historia .
- Siostra , chodż siostra biedny ten twój facet ale w sumie masz fantazje lody arbuzowe pierwszy raz o takich słyszę . - Chodz spać .
Bardzo wcześnie rano godzina piąta rano za oknem panował zmrok ale niestety nie wszystkim było dane spać .
- Juluś kochanie wstań - obudziła go Natalia chwytajac za ramię próbując go obudzić -Julek wstawaj noo
- Kotek słucham cię - otworzył oczy spojrzał na zegarek popatrzył jest 5 rano.
- Idż do sklepu bo trzeba kupić kilka rzeczy na które mam ochotę - powiedziała do swojego faceta który wnioskując po jego minie nie za bardzo mu się to uśmiechało .
- To pujdziesz kotek - zrobiła słodkie oczy i uśmiechneła się do swojego faceta .
-A mam wyjście Natka nie mam zwłaszcza teraz to co byś chciała - zapytał się ubierajac a ona podała mu listę zakupów . Godzinę pózniej , juz byłem w domu ale ma ta moja kobieta wyobrażnie i zachcianki godzinę szukałem jej tych zakupów i nadal nie wiem czy dobrze kupiłem ale raz się żyje w końcu swojemu ukochanemu julusiowi nic nie zrobi .
- Kochanie wróciłem - krzyknął z przed pokoju .Wyjmowałem po kolei zakupy arbuza pomelo i mnóstwo innych rzeczy niestety lodów arbuzowych nie było to kupiłem wiśniowe i tu popełniem bład który zaważył na spokoju tego domu
- Julek ale ja muwiłam o lodach arbuzowych a nie wiśniowych - tłumaczyłam mu .
- Ale nie było kotuś co ja zrobie ze nie było -próbowałem tłumaczyć załagodzić sytuacje .
- Ta nie było pewno wogóle nie szukałeś !! a ja wiem , żę są - raz krzyczała ,za chwilę płakała te jej humorki to mnie wykończa
- Kotuś szukałem wszystkie sklepy objechałem i nie było no nie złość się wiesz ,że nie możesz - powiedział z troską
- Ale ty nie będziesz rozkazywać chyba jestem dorosła i moge robić co mi się podoba -zaczeła znowu krzyczeć a po schodach o dziwo słyszałem, że ktoś idzie to była siostra Natali , Martyna
- Czy wy wiecie która jest godzina jest 6 rano a wy krzyczycie i nie dajecie ludzią spać - powiedziała zła brunetka .- Natka co sie stało , że znowu się na niego wydzierasz - zapytała siostre ale ta tym razem tylko płakała .- To wszystko przez niego jak zwykle wszystko zepsuł - powiedziała płaczliwym głosem .
- Julek powiedz mi co tu się dzieje bo ja chce iść spać -
- No bo natka obudziła mnie o 5 , że mam jechać po zakupy no i przywiozłem jej zakupy i poszło o lody po chciała arbuzowe których nigdzie nie było i kupiłem wiśniowe i o to cała historia .
- Siostra , chodż siostra biedny ten twój facet ale w sumie masz fantazje lody arbuzowe pierwszy raz o takich słyszę . - Chodz spać .
30 minut póżniej już siedzieliśmy na odprawę gdzie panował znakomity humor i dla nie których takie klimaty te kolory scian i ta atmosfera sprawiały dobrą sypialnie a mowa jest o nie jakim Juliuszu Poniatowskim który spał sobie w najlepsze i chyba nawet mu było wygodnie , aż żal było go budzić . Wszystkich ta sytuacja bawiła ale nikt nie zamierzał Julka budzić , tylko jak zwykle mikolaj musiał mieć inny pomysł i rzucił w niego zwinięta kartką papieru w kulkę .
- Wstajemy panie poniatowski pobudka - podniosł głos mikołaj muwiąc do Juliusza .
- Co ty bredzisz przecież ja nie spałem - wypierał się julek chociaż prawda była zupelnie inna co wszyscy wiedzieli .
- Skoro nie spałeś to powtórz co przed chwilą powiedziałam - odezwała się Jaskowska żeby mu udownić , że spał na służbie dobrze , że chociaż nie chrapał .
- No że , patrol 05 jedzie w centrum i mamy uważać na faceta który kradnie na żula
- To było jakieś 20 minut temu drogi panie poniatowski zanim sobie uciałeś drzemkę . -powiedziała jaskowska . Dobra wszyscy na patrol a tobie znajdę jakieś zajecie żeby cie ozywić .Tego dnia patrol minął dość szybko, chyba pogoda za oknem mimo śniegu była śliczna. Patrol 005 swoją służbę skończył o 17, wrócili szybko do domu i przygotowali się do imprezy niespodzianki. Tego dnia Adaś miał swój wielki dzień, dziś mija 25 lat od kąd pracuje na komendzie. Wszyscy na komendzie udawali, że nie pamiętaj, że dziś jest kolejny zwykły dzień. Julek dostał najważniejsze zadanie tego dnia miał przywieź Profosa o 20.30 na ranczo, dodatkowo nie mógł się wygadać, wszyscy jak jeden mąż obawiali się tego, że Julek nie da rady, że to zbyt trudne zadanie jak dla niego. Ku zaskoczeniu każdego Poniatowski dał radę i o 20.30 razem z Adasiem zapukali do drzwi, Kobielak był w szoku, i strasznie wzruszony myślał, że wszyscy zapomnieli o tym, że dziś mija jego 25 lecie.
Czas mijał i mijał wszyscy byli wstawieni coraz bardziej, niektórzy z racji jutrzejszego dyżuru poszli już do domu zostali nieliczni min. Jaskowska Jacek Adaś Juluś Emilka Krzyś Zośka Mariusz Mikołaj Karolina.
piątek, 2 lutego 2018
3.19 Miniaturka Nie typowy gość Karoliny
Dziś był wyjątkowy dzień urodziny Karoliny i chciałem jej dać taki prezent ,inny nie codzienny , nie tradycyjny i żeby przypominało jej o tym , że nigdy jej nie opuszcze i zawsze będę przy niej gdy będzie potrzebowała pomocy . Dlatego postawiłem na coś orginalnego , może i wiem , że jakoś romantyzmy nie idą mi za dobrze i ona nie jest taka kobietą co lubi romantyzmy . Więc dziś postawiłem na trochę romantyzmu na tyle ile umiem wziełem tackę , ze sniadaniem dla karoliny które miałem zanieść jej do łózka . Weszłem do pokoju spojrzałem na łóżko ona tak słodko spała zawinięta w kołdrę .Postawiłem tackę ze sniadaniem na stoliku przy łóżku . Usiadłem obok niej .
- Pora wstawać kotuś -dałem jej buziaka .
- Cześć - powiedziała lekko zaspanym głosem .
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin - podałem jej tace z sniadaniem a prezent zostawiłem na póżniej .
- O dziękuje jak miło ,że pamietałeś jak ty o mnie dbasz mikołaj - wzieła się za śniadanie które wyglądało ładnie i smacznie i również tak smakowało .
- Mam dla ciebie jeszcze jedna niespodziankę prezent urodzinowy podałem jej prostokątne czerwone pudełeczko i czekałem na odpowiedż .
- Śliczny jest Mikołaj dziękuję - trzymala w ręku naszyjnik z białego złota delikatny nie za duży a na końcu było serduszko z wygrawerowanym napisem "always love you " .
- Cudny jest i ten napis ja ciebie też . Wtedy nasze usta się spotkały w głębokim pocałunku .
- A może byś my zrobili tak jakieś przyjecie urodzinowe - powiedziałam gdy sie oderwaliśmy od siebie - No to jest dobry pomysł .
Moje urodziny trwały w najlepsze wszyscy pijani, a godzina młoda, bo dochodziła dopiero 19:00 wtedy też zadzwonił dzwonek do drzwi. Julek poszedł otworzyć. Szybko się okazało, że nie był to dobry wybór. W sumie to ja nie wiem po co ja go zaprosiłam.
- Ej patrzcie kto przyszedł - zaczął się drzeć. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że ośmieszy nas wszystkich i to nie byle przed kim...bo przed proboszczem. - O kurde batman - wypalił julek stojąc w drzwiach .-Niech bedzie pochwalony...- przywitał się niepewnie duchowny.
- No dobra już niech mi się tak nie podlizuj - poklepał go po ramieniu.
- Ja po kolędzie - powiedział nieco śmielej. - Po kolędzie ? Ja myślałem, że z tajną misją...pewnie zabrakło na Batmomobil to trzeba zarobić - widziałam, że po Julku można się wszystkiego spodziewać i, że alkohol to mu napewno nie pomaga. Takie przyjęcie po kolędzie ten ksiądz napewno zapamięta na długo... chyba o to chodzi w życiu, żeby przeżyć jakąś mega ekscytująca przygodę. - -- -Przyszedłem was uduchowić - Poniatowski wybuchł śmiechem on chyba nie za bardzo kontaktował o co chodzi w sumie po takiej ilości alkoholu to nie ma co się dziwić.
- A to spoko zapraszam - powiedział przez śmiech, który swoją wolą przechodził na nas. Jednak próbowaliśmy trzymać fason
. - Widzę, że przyszedłem w złym momencie - ksiądz, aż złożył ręce jak zobaczył nasze zaplecze alkoholowe.
- A niech pan Batman usiądzie - podał mu krzesło Julek. - Zaczniemy od wspólnej modlitwy - wyciągnął z kieszeni jakieś książki do modlitwy. Ja nawet nie wiedziałam, że oni mają takie pojemne kieszenie no w sumie te wszystkie koperty muszą gdzieś schować. - Ja osobiście bym zaczął od przemieniania wody w wino, bo akurat alkoholu trochę mało nam zostało - ten Poniatowski to mógłby się ugryźć w język. Ksiądz był taki speszony, że jakbym mógł wybiegł by z krzykiem z mieszkania. - Proszę sobie żartów nie robić - odparł trochę wkurzony patrzył na nas jak na bandę głupków, którzy uciekli z jakiegoś zakładu zamkniętego. - Nasz kolega ma dzisiaj bardzo dobry humor to pewnie przez tą modlitwę - wtrącił Mikołaj. - Będę się za was modlić - popatrzył na nas przecząco kiwając głową. - Przyda się... Mikołaj poczęstuj pana wódka chociaż nie oni to chyba bardziej wino wolą- i się zaczęło panowie mieli taki ubaw z tego wszystkiego, że nawet nie zważali na to, że ksiądz może ich wykląc na kazaniu, a przecież tego nasze babcie by nie przeżyły...wstyd na całą parafię. - Wino mszalne raz - krzyknął Białach tak, że aż ksiądz podskoczył na krześle. - Chyba będę musiał już iść, bo mi dużo mieszkań do odwiedzenia zostało - wstał i powoli kierował się do wyjścia. Jedno było pewne sąsiadki napewno dowiedzą się o legendarnym Julku. - No narazie jak coś to wiesz gdzie wbijać. Jeszcze toast za ciebie wzniesiemy i możesz iść- podniósł kieliszek na znak toastu, a zanim wypił księdza już nie było. Miałam ochotę mu za to przywalić, ale w sumie było śmiesznie dlatego się powstrzymałam. A może by tak zacząć księdza po kolędzie przyjmować na komendzie...
U nas na komendzie dostaliśmy radiowozy i miało się odbyć ich poświecenie radiowozów .
Rozmawialiśmy sobie z karoliną gdy nagle do pokoju wparował Julek .
- Ej puka się julek - upomniała go karolina
- Ludzie Ratunku Batman na komendzie jest ! - krzyczał julek .
- Jaki batman julek co ty bredzisz -zapytał zaciekawiomy mikołaj.
- No ten ksiądz co był u ciebie na kolendzie ten sam tutaj przyszedł !!
- Mikuś to trzeba się ewakuować bo nie wróżę z tego z nic dobrego bo ten ksiądz chyba nas nie polubił od pierwszego wejrzenia -zaśmiała się Karolina .- A ty juluś spokojnie coś się wymyśli .-powiedział białach - Ale ty to lepiej zostaw nam bo jak ty coś zaczniesz to się zle skończy . - dokończyła karolina i tak o to policjantom ubiegła koniec służby żeby nie spotkać się z ulubionym kapłanem .
- Pora wstawać kotuś -dałem jej buziaka .
- Cześć - powiedziała lekko zaspanym głosem .
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin - podałem jej tace z sniadaniem a prezent zostawiłem na póżniej .
- O dziękuje jak miło ,że pamietałeś jak ty o mnie dbasz mikołaj - wzieła się za śniadanie które wyglądało ładnie i smacznie i również tak smakowało .
- Mam dla ciebie jeszcze jedna niespodziankę prezent urodzinowy podałem jej prostokątne czerwone pudełeczko i czekałem na odpowiedż .
- Śliczny jest Mikołaj dziękuję - trzymala w ręku naszyjnik z białego złota delikatny nie za duży a na końcu było serduszko z wygrawerowanym napisem "always love you " .
- Cudny jest i ten napis ja ciebie też . Wtedy nasze usta się spotkały w głębokim pocałunku .
- A może byś my zrobili tak jakieś przyjecie urodzinowe - powiedziałam gdy sie oderwaliśmy od siebie - No to jest dobry pomysł .
Moje urodziny trwały w najlepsze wszyscy pijani, a godzina młoda, bo dochodziła dopiero 19:00 wtedy też zadzwonił dzwonek do drzwi. Julek poszedł otworzyć. Szybko się okazało, że nie był to dobry wybór. W sumie to ja nie wiem po co ja go zaprosiłam.
- Ej patrzcie kto przyszedł - zaczął się drzeć. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że ośmieszy nas wszystkich i to nie byle przed kim...bo przed proboszczem. - O kurde batman - wypalił julek stojąc w drzwiach .-Niech bedzie pochwalony...- przywitał się niepewnie duchowny.
- No dobra już niech mi się tak nie podlizuj - poklepał go po ramieniu.
- Ja po kolędzie - powiedział nieco śmielej. - Po kolędzie ? Ja myślałem, że z tajną misją...pewnie zabrakło na Batmomobil to trzeba zarobić - widziałam, że po Julku można się wszystkiego spodziewać i, że alkohol to mu napewno nie pomaga. Takie przyjęcie po kolędzie ten ksiądz napewno zapamięta na długo... chyba o to chodzi w życiu, żeby przeżyć jakąś mega ekscytująca przygodę. - -- -Przyszedłem was uduchowić - Poniatowski wybuchł śmiechem on chyba nie za bardzo kontaktował o co chodzi w sumie po takiej ilości alkoholu to nie ma co się dziwić.
- A to spoko zapraszam - powiedział przez śmiech, który swoją wolą przechodził na nas. Jednak próbowaliśmy trzymać fason
. - Widzę, że przyszedłem w złym momencie - ksiądz, aż złożył ręce jak zobaczył nasze zaplecze alkoholowe.
- A niech pan Batman usiądzie - podał mu krzesło Julek. - Zaczniemy od wspólnej modlitwy - wyciągnął z kieszeni jakieś książki do modlitwy. Ja nawet nie wiedziałam, że oni mają takie pojemne kieszenie no w sumie te wszystkie koperty muszą gdzieś schować. - Ja osobiście bym zaczął od przemieniania wody w wino, bo akurat alkoholu trochę mało nam zostało - ten Poniatowski to mógłby się ugryźć w język. Ksiądz był taki speszony, że jakbym mógł wybiegł by z krzykiem z mieszkania. - Proszę sobie żartów nie robić - odparł trochę wkurzony patrzył na nas jak na bandę głupków, którzy uciekli z jakiegoś zakładu zamkniętego. - Nasz kolega ma dzisiaj bardzo dobry humor to pewnie przez tą modlitwę - wtrącił Mikołaj. - Będę się za was modlić - popatrzył na nas przecząco kiwając głową. - Przyda się... Mikołaj poczęstuj pana wódka chociaż nie oni to chyba bardziej wino wolą- i się zaczęło panowie mieli taki ubaw z tego wszystkiego, że nawet nie zważali na to, że ksiądz może ich wykląc na kazaniu, a przecież tego nasze babcie by nie przeżyły...wstyd na całą parafię. - Wino mszalne raz - krzyknął Białach tak, że aż ksiądz podskoczył na krześle. - Chyba będę musiał już iść, bo mi dużo mieszkań do odwiedzenia zostało - wstał i powoli kierował się do wyjścia. Jedno było pewne sąsiadki napewno dowiedzą się o legendarnym Julku. - No narazie jak coś to wiesz gdzie wbijać. Jeszcze toast za ciebie wzniesiemy i możesz iść- podniósł kieliszek na znak toastu, a zanim wypił księdza już nie było. Miałam ochotę mu za to przywalić, ale w sumie było śmiesznie dlatego się powstrzymałam. A może by tak zacząć księdza po kolędzie przyjmować na komendzie...
U nas na komendzie dostaliśmy radiowozy i miało się odbyć ich poświecenie radiowozów .
Rozmawialiśmy sobie z karoliną gdy nagle do pokoju wparował Julek .
- Ej puka się julek - upomniała go karolina
- Ludzie Ratunku Batman na komendzie jest ! - krzyczał julek .
- Jaki batman julek co ty bredzisz -zapytał zaciekawiomy mikołaj.
- No ten ksiądz co był u ciebie na kolendzie ten sam tutaj przyszedł !!
- Mikuś to trzeba się ewakuować bo nie wróżę z tego z nic dobrego bo ten ksiądz chyba nas nie polubił od pierwszego wejrzenia -zaśmiała się Karolina .- A ty juluś spokojnie coś się wymyśli .-powiedział białach - Ale ty to lepiej zostaw nam bo jak ty coś zaczniesz to się zle skończy . - dokończyła karolina i tak o to policjantom ubiegła koniec służby żeby nie spotkać się z ulubionym kapłanem .
niedziela, 21 stycznia 2018
3.18 Lecznicze Kapcie
Leżeliśmy sobie w łóżku z racji, że mamy jeszcze dużo czasu do służby to mogliśmy sobie pozwolić na wypoczynek. Zwłaszcza, że miałem ochotę na Karolinę tylko ona jakaś oporona była. Postanowiłem wykorzystać swój wdzięk i się z nią trochę podroczyć. - Karolinko no proszę nie daj się prosić - zrobiłem oczy kota ze Szreka. - Jak chcesz to możemy... zjeść śniadanie - chyba załapała o co chodzi, bo też zaczęła się droczyć. - Nie rób mi tego ja nie chce wstawać - przybliżyłem się do niej i niemal oddałem pocałunek kiedy zadzwonił telefon. - Halo ?- odebrałem chociaż wcale mi to na rękę nie było. - Mikołaj za 15 minut będę u ciebie - powiedział Kobielak po czym się rozłączył. - Kto to ? - zapytała zaciekawiona Karolina. - Adam zadzwonił, że za 15 minut będzie - odparłem zaskoczony telefonem od profosa. Nic dobrego to napewno nie oznaczało. - Pewnie przyjedzie sprawdzić czy wydoiłeś krowę - wybuchła śmiechem Karolina. - O ty niedobra - zacząłem obkładać ją namiętnymi pocałunkami, kiedy się już rozkręcaliśmy usłyszeliśmy dźwięk dzwonka do drzwi. - Niee czemu ktoś zawsze nam musi przeszkodzić - z oporem wstaliśmy otworzyć drzwi. - Cześć - wparował do domu Kobielak. - No cześć - powiedzieli niemal jednocześnie Karolina i Mikołaj. - Przyszedłem po swoje lecznicze kapcie - odparł poważnie. - Po co ? - zapytała zaskoczona Rachwał. - No czy ty myślisz, że ja w zwykłych kapciach będę chodził. Ja już mam swoje lata - odparł podglądając raz na Karolinę raz na Mikołaja. - Nie przesadzaj - powiedzieli niemal jednocześnie. - Jak będziecie w moim wieku dowiecie się, że kapcie z wyprzedaży źle działają na krążenie krwi- i się zaczęły gadki o zdrowiu, z których pół komendy ma ubaw. - No ja akurat takie mam i nie narzekam - uśmiechnął się Białach. - Mikołaj ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z powagi sytuacji. Laczki kupione za 10 złotych tylko niszczą twój kręgosłup, a kapcie za 250 pomagają. Jeszcze rok temu nie mogłem nawet wstać z łóżka bez bólu, a teraz śmigam jak rakieta po komendzie - mówił z pełną powagą czego nie można powiedzieć o patrolu 05. - Ty uważaj, żeby ta rakieta nie wybuchła - Karolina ledwo powstrzymywała się od śmiechu. - A ty Karolina chyba nie wiesz, że chodzenie boso szkodzi nerkom. Mikołaj na twoim miejscu kupiłbym jej na najbliższą okazję takie kapcie- Kobielak to specyficzny człowiek, który potrafi wszędzie znaleźć zagrożenie zdrowia więc nie ma się co dziwić, że się przyczepił. - I mówisz, że one 250 złotych kosztują ? Ile ja bym miał piwa za te pieniądze - rozmarzył się Białach. - Ja nie mam zamiaru po pogrzebach chodzić - odparł przecząco kiwając głową. - No chyba zawału to bym dostał jakbym miał tyle pieniędzy dać za buty sory za kapcie - puścił oczko do ukochanej. - Właśnie napisałem podanie do pani komendant, żeby każdemu policjantowi zakupiono takie specjalistyczne wkładki do butów - odparł kiedy już miał wychodzić. - Jak ty o nas dbasz - Karolina, aż złapała się za serce ze wzruszenia. - Młodzi jesteście to nic nie wiecie potem mi będziecie dziękować, a teraz muszę lecieć, bo mam masaże relaksacyjne za kilka minut - policjanci byli zadowoleni nie tyle z pogawędki o zdrowiu tylko o tym, że profos nareszcie poszedł. - Co my byśmy zrobili bez tego Adasia - zaczęli się śmiać. - To co wracamy do naszego wcześniejszego zajęcia - podszedł do mnie i mówił takim seksownym głosem .
- Ja myślę , że jednak niestety nie możemy , musimy się szykować do pracy Mikusiu wiesz - uśmiechnęła się .- Karola jak dla mnie nie musisz się ubierać mi ten strój odpowiada..- nawet bardzo dodał po chwili patrząc na strój karoliny którym była koszulka Mikołaja która u Karoliny wygladała jak sukienka sięgająca do połowy uda .
- No ja wiem , że tobie się podoba ale nie koniecznie komendatce może się spodobać ten mój strój wiec muszę się przebrać
- Jakoś przeżyje teraz wiesz w pracy musze się dowiedzieć co to za dziewczynę ma Julek , że nic nie powiedział .
- A ty co drugi Adaś ? , że musisz wszystko wiedzieć - zapytała z ironia
- Wypraszam sobie nie jestem tak jak adaś idż ubieraj się bo się spóznimy a ja i tak będę miał cały dzień ciebie - dał jej całusa .
Byliśmy na komendzie gdzie zawołała mnie komendantka . - Co zrobiłeś , że ledwo weszliśmy a komendantka cie wzywa ?
- Ja nic ? Kotek przecież wiesz że ja jestem grzeczny i nie winny - uśmiechnał się do niej .
- Ta jasne idż, już do tej komendantki bajerancie .
Poszłem do komendantki zastanawiając się co ona ode mnie chce .
- Dzień dobry pani komendant chciała mnie pani widzieć o co chodzi - zapytałem z ciekawością
Komendantka bez słowa podała mi jakąś kartkę papieru a ja nie mogłem uwierzyć w to co czytam ja myślałem , że on zartuje sobie z tym podaniem a on na serio to zrobił .
- Dziś takie nietypowe podanie przyniosł mi nasz profos wiesz coś na temat może Mikołaj - zapytała mnie komendantka
- Tak pani komendant dzisiaj rano coś muwił , że chodzimy w niewłaściwych butach co obciązają nas kregosłup i on to robi dla naszego dobra .
- Ja z nim normalnie kiedyś zwariuje na serio coraz to nowsze pomysły wymyśla - powiedzenia z niezadowoleniem . -To moge wracać na patrol ? - Tak wracaj już dzięki za informacje . Wracając do pokoju gdzie miałem wyruszyć w końcu na patrol z Karolina ale po drodzę spotkałem Julka i musiałem go wypytać co to za laska ? że Juluś z taką laską
- Oooo Julek właśnie miałem ci się zapytać co to za laska co wtedy przyjechała po ciebie jak byłeś pijany i wiesz nie pochwaliłeś się koledze z pracy , że z taka fajną laską na oko się zadajesz ,
- No wiesz to moja dziewczyna - powiedział julek który trzymał kubek z kawy i wyjątkowo na nikogo dzisiaj go nie wylał widać ta jego dziewczyna ma niego dobry wpływ
- Długo jesteście razem ?
- Nie miesiąc dopiero jesteśmy pomogła mi się dostać do lekarza jak idąc chodnikiem poślizgnałem się i skręciłem sobie kostkę - pech chciał , że adaś to słyszał i zrobił awanturę julkowi , że jak on mógł mu nie powiedzieć - Jak mogłeś mi nie powiedzieć , to ja dbam o ciebie pokazuje ci jak prawidłowo pomidory obierac , jakie zółka odpowiednie pić a ty najbliższemu koledze nie powiesz , że masz dziewczyne no wiesz co tego nie spodziewałem się po tobie tego nie - Musze iść sobie zółka na uspokojenie i na wyciszenie zaparzyć - po tych słowach obrażony poszedł do swojej kanciapy a ja w końcu poszłem do pokoju żeby wyruszyć na patrol z karolina .
- No i co od ciebie chciała komendantka - zapytała karolina która siedziała i bawiła się telefonem który trzymała w ręce
- Pamiętasz co on dzisiaj muwił o tych wkładkach ? On nie żartował on na serio wysłał te podanie komendantce i własnie w tej sprawie wezwała mnie komendantka czy nie wiem coś na temat tego dziwnego podania.
- Nie wierzę , że on to na serio zrobił .- powieo działa z niedowierzaniem . A pozatym Adaś się obraził , że julek nic mu nie mówił o tej jego kobiecie .
- Matko z kim ja pracuje właśnie się tak zastanawiam - No jak no z kim z pewnym przystojnym panem w którym się zakochałaś i zaraz jedziemy na patrol . Wiec nie mamy za dużo czasu podszedł bliżej i skradł głęboki pocałunek zanim zdążyłam zaprotestować ,że jesteśmy w pracy nie mogłam się oderwać od niego ale ułatwiło mi to że własnie wszedł jacek z pierwszym zgłoszeniem i wyruszyliśmy na patrol
.
- Ja myślę , że jednak niestety nie możemy , musimy się szykować do pracy Mikusiu wiesz - uśmiechnęła się .- Karola jak dla mnie nie musisz się ubierać mi ten strój odpowiada..- nawet bardzo dodał po chwili patrząc na strój karoliny którym była koszulka Mikołaja która u Karoliny wygladała jak sukienka sięgająca do połowy uda .
- No ja wiem , że tobie się podoba ale nie koniecznie komendatce może się spodobać ten mój strój wiec muszę się przebrać
- Jakoś przeżyje teraz wiesz w pracy musze się dowiedzieć co to za dziewczynę ma Julek , że nic nie powiedział .
- A ty co drugi Adaś ? , że musisz wszystko wiedzieć - zapytała z ironia
- Wypraszam sobie nie jestem tak jak adaś idż ubieraj się bo się spóznimy a ja i tak będę miał cały dzień ciebie - dał jej całusa .
Byliśmy na komendzie gdzie zawołała mnie komendantka . - Co zrobiłeś , że ledwo weszliśmy a komendantka cie wzywa ?
- Ja nic ? Kotek przecież wiesz że ja jestem grzeczny i nie winny - uśmiechnał się do niej .
- Ta jasne idż, już do tej komendantki bajerancie .
Poszłem do komendantki zastanawiając się co ona ode mnie chce .
- Dzień dobry pani komendant chciała mnie pani widzieć o co chodzi - zapytałem z ciekawością
Komendantka bez słowa podała mi jakąś kartkę papieru a ja nie mogłem uwierzyć w to co czytam ja myślałem , że on zartuje sobie z tym podaniem a on na serio to zrobił .
- Dziś takie nietypowe podanie przyniosł mi nasz profos wiesz coś na temat może Mikołaj - zapytała mnie komendantka
- Tak pani komendant dzisiaj rano coś muwił , że chodzimy w niewłaściwych butach co obciązają nas kregosłup i on to robi dla naszego dobra .
- Ja z nim normalnie kiedyś zwariuje na serio coraz to nowsze pomysły wymyśla - powiedzenia z niezadowoleniem . -To moge wracać na patrol ? - Tak wracaj już dzięki za informacje . Wracając do pokoju gdzie miałem wyruszyć w końcu na patrol z Karolina ale po drodzę spotkałem Julka i musiałem go wypytać co to za laska ? że Juluś z taką laską
- Oooo Julek właśnie miałem ci się zapytać co to za laska co wtedy przyjechała po ciebie jak byłeś pijany i wiesz nie pochwaliłeś się koledze z pracy , że z taka fajną laską na oko się zadajesz ,
- No wiesz to moja dziewczyna - powiedział julek który trzymał kubek z kawy i wyjątkowo na nikogo dzisiaj go nie wylał widać ta jego dziewczyna ma niego dobry wpływ
- Długo jesteście razem ?
- Nie miesiąc dopiero jesteśmy pomogła mi się dostać do lekarza jak idąc chodnikiem poślizgnałem się i skręciłem sobie kostkę - pech chciał , że adaś to słyszał i zrobił awanturę julkowi , że jak on mógł mu nie powiedzieć - Jak mogłeś mi nie powiedzieć , to ja dbam o ciebie pokazuje ci jak prawidłowo pomidory obierac , jakie zółka odpowiednie pić a ty najbliższemu koledze nie powiesz , że masz dziewczyne no wiesz co tego nie spodziewałem się po tobie tego nie - Musze iść sobie zółka na uspokojenie i na wyciszenie zaparzyć - po tych słowach obrażony poszedł do swojej kanciapy a ja w końcu poszłem do pokoju żeby wyruszyć na patrol z karolina .
- No i co od ciebie chciała komendantka - zapytała karolina która siedziała i bawiła się telefonem który trzymała w ręce
- Pamiętasz co on dzisiaj muwił o tych wkładkach ? On nie żartował on na serio wysłał te podanie komendantce i własnie w tej sprawie wezwała mnie komendantka czy nie wiem coś na temat tego dziwnego podania.
- Nie wierzę , że on to na serio zrobił .- powieo działa z niedowierzaniem . A pozatym Adaś się obraził , że julek nic mu nie mówił o tej jego kobiecie .
- Matko z kim ja pracuje właśnie się tak zastanawiam - No jak no z kim z pewnym przystojnym panem w którym się zakochałaś i zaraz jedziemy na patrol . Wiec nie mamy za dużo czasu podszedł bliżej i skradł głęboki pocałunek zanim zdążyłam zaprotestować ,że jesteśmy w pracy nie mogłam się oderwać od niego ale ułatwiło mi to że własnie wszedł jacek z pierwszym zgłoszeniem i wyruszyliśmy na patrol
.
sobota, 13 stycznia 2018
3. 17 Mój pulpecik
Hej przychodze do was z kolejna cześcia opka mam nadzieje , że wam się spodoba . Liczę na komentarze od was . I zapraszam do czytania tytuł opka jest na specjalne życzenie jednej osoby :).
Do nastepnego
Dark Angel
Poszedłem do tego baru miałem nieco inny pomysł jak zmusić do gadania pracowników o incydencie z Karoliną. Czułem, że ta sprawa ma drugie dno. Byłem przy wejściu do budynku kiedy usłyszałem dźwięk mojego telefonu. Zeszło mi to dość długo zanim się do niego dokopałem przyznam szczerze, że w kieszeniach mam dosłownie wszystko niemal jak kobiety w swoich torebkach. Z daleka zobaczyłem tego barmana dlatego postanowiłem zostawić ten syf i podejść zagadać. Szedłem za nim, ale gdzieś go zgubiłem. Jak zwykle coś musiałem spieprzyć. Po upływie około 20 minut znalazłem go w magazynie. - Znowu tutaj przylazłeś ? - zapytał dość arogancko już wtedy miałem przeczucie, że coś jest nie tak. - A co nie można już na piwo kulturalnie przyjść ?- próbowałem nie pokazywać, że coś podejrzewam. - Przecież wiem o co ci chodzi - dogadywał dalej nie schodząc z tonu. - A ja zupełnie nie wiem o co tobie biega - popatrzyłem na niego niepewnie. - O to - pokazał mi moją odznakę musiałem ją zgubić jak szukałem telefonu. Wtedy nie miałem pojęcia z jakimi ludźmi zadarłem. - Z nami się nie zaczyna ! - krzyknął i zaczął mnie szarpać nawet nie wiem kiedy na miejscu pojawiło się kilku kolejnych mężczyzn. - Skończysz tak jak ta lalunia - wyszeptał mi do ucha jeden z osiłków wtedy, aż przeszły mi ciary po plecach. - Odwal się od niej ! - uniosłem się chyba niepotrzebnie. - Obrońca kobiet się znalazł. Powiem ci szczerze, że nienawidzę psów - uderzył mnie z pięści w twarz dość mocno, bo się przewróciłem. - Ja za wami też nie przepadam i co mam zrobić - wycedziłem przez zęby zbierając się z podłogi. - Było nie węszyć - znowu zaczął mnie szarpać. - Dobra koniec tego - wciągnął pistolet i wycelował w moją stronę wtedy miałem pewność, że to koniec, że on napewno nie będzie się patyczkował ze mną. - Zwariowaleś ?! - krzyczał barman. - Przecież on nam będzie potrzebny - dodał i podszedł do mnie i mocno uderzył chyba wtedy rozbił mi nos, bo poczułem krew na policzku, a po chwili poczułem mocne uderzenie w tył głowy po czym pociemniało mi przed oczami i upadłem na podłogę.
****
Tymczasem szedłem korytarzem komendy i zaczepiła mnie jakaś dziewczyna około metra siedemdziesiąt .
- Przepraszam chciałam zgłosić zaginiecie swojego chłopaka , od wczoraj nie mogę się z nim skontaktować ,
- A jak się nazywa pani chłopak - musiałem zdobyć jakieś dokładniejsze dane żeby , móć przekazać je patrolowi .
- Juliusz Poniatowski - powiedziała troche zdenerwowana kobieta o blond włosach po za tym ja nie miałem pojęcia ,że nasz Poniatowski kumpel adasia i wielbciel pomidorków i kanapek z serkiem ma dziewczyne jestem zaskoczony ale zastanawiałem się co się z nim stąlo wspominał mi ostatnio ,że to Karolina sama nie wzieła tych prochów tylko ktoś jej dosypał . to pewno coś w tym temacie wpakował się w jakieś nie małe problemy .
- Piątka jesteście jeszcze na komendzie - zapytał Jacek
- Tak jesteśmy a co ? - odpowiedział po chwili mikołaj .
To podejdżcie do mnie pani zgłasza zaginięcie swojego chłopaka .
- okej zaraz będziemy u ciebie .
- Karolina zbieraj się mamy złogłoszenie - nie sadziłem , że te zgłoszenie będzie tak intrygujące i ciekawe ..
- No to przerwa się skończyła . - powiedziała blondynka wstajac od stolu w stołówce.
Byliśmy już w pokoju przed nami siedziała młoda blondynka troche zdenerwowana . Spisaliśmy potrzebne dane z dowodu osobistego . I zaczeliśmy sie pytać o więcej szczegółów .
- Więc pani Natalio od kiedy nie , może się pani skontaktować ,z swoim chłopakiem - zadała pytanie karolina
- No wiec ostani raz dzwoniłam do julka wczoraj zanim wychodził do pracy . Pracuje u was na komendzie .
- Pani mówi o Julku Poniatowskim ? - zapytał się Białach stojący obok karoliny
- Tak o tym samym i od wczoraj nie moge się do dzwonić martwię się Julusia czym mu się nic stało .
- Spróbujemy namierzyć jego telefon gdzie ostatnio się logował i jak będzie jakieś nowe wieści odezwiemy sie do pani
- Do dowidzenia .
Martwię się mojego pomidorka , mojego pulpecika gdzie on jest czemu nie daje znaku , życia czy się nie wpakował w jakieś kłopoty bo jak leży gdzieś na kacu albo pijany to marny jego los w domu może się nie pokazywać
- Hej jacuś wiesz co powiem ci , że nie ładnie ze strony poniatowskiego , że nie pochwalił taką laską nie posadzałem go o takie tajemnice
- No wiesz ja też go nie posadzałem o taki sekret a wracając do tajemniczego zaginięcia naszego kolegi sadzę , iż mógł się wpakować w jakieś poważne kłopoty - zaczął jacek
- Co masz na myśli ? - zapytał zaciekawiony Mikołaj
- Bo ostatnio Julek mówił ,że był w tym barze co znalazłeś wtedy Karolinę i słyszał rozmowę jakiś dwóch facetów , że dosypali jej wtedy coś do tego drinka . I obstawiam , że oni wywęszyli , że coś nie tak bo się zabardzo intresuje i postanowili się wiecej dowiedzieć . A jak się już dowiedzieli to pewno dostał jakiś wpierdol .
- No dobrze kombiujesz - odezwała się karolina , najchętniej chciała bym już zapomnieć o tej całej sytuacji nawet sie boje pomyśleć co ten psychol mi tam dosypał do tej herbaty
- Dobra namierzymy jego tego telefon może się uda go jakoś znaleść i odzyskać .Policjanci poszli do swojego pokoju panowała tam chwilowa nie typowa cisza .
- Wiesz nigdy nie rozmawialiśmy o tym co stało się w tym barze ale wtedy mialem wyrzuty sumienia bo przecież obiecałem ci ,iż nie pozwolę żeby kto kolwiek cie skrzywdził i nie dotrzymałem słowa czułem się z tym żle , a jeszcze wtedy jak cie zobaczyłem zmarłem wtedy bałem się jak nigdy . Trudno nawet to mi opisać wtedy co czułem jak cie zobaczyłem .- przerwał na chwilę Mikołaj ja bylam zaskoczona jego wyznaniem
- Mikołaj ... próbowałam coś mądręgo wymyślić ale pierwszy raz w życiu nie wiedziałam co mam powiedzieć jak mam powiedzieć , czy zaryzykować . Już od dawna wiem , że on jest dla mnie kimś wyjatkowym ale za każdym razem ja się bałam , że będę od kogoś zależna ten strach o utratę bliskiej osoby trzymał mnie na dystans . Ale dość już życie jest jedno i krótkie i trzeba dać szansę ważnym rzeczą a mikołaj mnie nigdy nie zostawił w potrzebie . Podeszłam do niego trochę bliżej i go delikatnie pocałowałam czekając na jego reakcję bo nie który czyny wyrażają wiecej niż tysiąc słów . Na odpowiedż długo nie musiałam czekać tym razem jego nie pocalunek nie był taki subtelny i delikatny jak mój tylko ten był głęboki , namiętny , zmysłowy . Z trudem po chwili się oderwałam od mikołaja jesteśmy w pracy możemy dokończyć popracy u ciebie jak chcesz - uśmiechnełam się do niego słodko .
A po chwili odezwał się jacek
- Słuchajcie namierzyłem komórkę naszego julka i jest w tym barze macie zielone światło od jaskowskej tylko uważajcie tam mogą być uzbrojeni - poinformował jacek .
- Dobra lecimy odbić julusia a tak pozatym karolina podoba mi się ta twoja propozycja .
Byliśmy pod tym klubem weszliśmy niepostrzenie na teren magazynu bo pewnie tam go trzymali i zobaczylismy julka gdzie go troche poobijali a jakiś facet chciał mu przywalić kijem do bejsbola ale akurat w tym momencie my weszliśmy
- Stać Policja Rzuć to natychmiast !!!!! i gleba !!!!- krzyknał stanowczym głosem .
- Słuchaj jacek podeślij mi drugi radiówz .
zabraliśmy julka na komendę gdzie stamtąd miała go odebrać jego dziewczyna chwile pózniej blondyka pojawiła się na komendzie .
- Kochanie co oni ci zrobili chodż do domku ugotuje ci pomidorówke poczujesz się lepiej - muwiła troskliwym głosem .
- No wiesz jaki głodny jestem a twoja zupka jest genialna . Zebrali się i wyszli na genialna pomidorówkę .
- To co jedziemy do mnie -zapytał mikołaj - Ja tam nie wiem czy chce z tobą jechać - zaczela droczyć się z nim .
- Nie ? To ja sobie sam wezmę podszedł do mnie i chciał mnie wziąć na ręce - ale zwęszyłam jego plan i sie odsunełam
- Dobra już sama pujdę mam nadzieje , że masz wygodne łóżko -skradłam mu jednego głębokiego calusa i udaliśmy sie do wyjścia .
Byliśmy już w pokoju przed nami siedziała młoda blondynka troche zdenerwowana . Spisaliśmy potrzebne dane z dowodu osobistego . I zaczeliśmy sie pytać o więcej szczegółów .
- Więc pani Natalio od kiedy nie , może się pani skontaktować ,z swoim chłopakiem - zadała pytanie karolina
- No wiec ostani raz dzwoniłam do julka wczoraj zanim wychodził do pracy . Pracuje u was na komendzie .
- Pani mówi o Julku Poniatowskim ? - zapytał się Białach stojący obok karoliny
- Tak o tym samym i od wczoraj nie moge się do dzwonić martwię się Julusia czym mu się nic stało .
- Spróbujemy namierzyć jego telefon gdzie ostatnio się logował i jak będzie jakieś nowe wieści odezwiemy sie do pani
- Do dowidzenia .
Martwię się mojego pomidorka , mojego pulpecika gdzie on jest czemu nie daje znaku , życia czy się nie wpakował w jakieś kłopoty bo jak leży gdzieś na kacu albo pijany to marny jego los w domu może się nie pokazywać
- Hej jacuś wiesz co powiem ci , że nie ładnie ze strony poniatowskiego , że nie pochwalił taką laską nie posadzałem go o takie tajemnice
- No wiesz ja też go nie posadzałem o taki sekret a wracając do tajemniczego zaginięcia naszego kolegi sadzę , iż mógł się wpakować w jakieś poważne kłopoty - zaczął jacek
- Co masz na myśli ? - zapytał zaciekawiony Mikołaj
- Bo ostatnio Julek mówił ,że był w tym barze co znalazłeś wtedy Karolinę i słyszał rozmowę jakiś dwóch facetów , że dosypali jej wtedy coś do tego drinka . I obstawiam , że oni wywęszyli , że coś nie tak bo się zabardzo intresuje i postanowili się wiecej dowiedzieć . A jak się już dowiedzieli to pewno dostał jakiś wpierdol .
- No dobrze kombiujesz - odezwała się karolina , najchętniej chciała bym już zapomnieć o tej całej sytuacji nawet sie boje pomyśleć co ten psychol mi tam dosypał do tej herbaty
- Dobra namierzymy jego tego telefon może się uda go jakoś znaleść i odzyskać .Policjanci poszli do swojego pokoju panowała tam chwilowa nie typowa cisza .
- Wiesz nigdy nie rozmawialiśmy o tym co stało się w tym barze ale wtedy mialem wyrzuty sumienia bo przecież obiecałem ci ,iż nie pozwolę żeby kto kolwiek cie skrzywdził i nie dotrzymałem słowa czułem się z tym żle , a jeszcze wtedy jak cie zobaczyłem zmarłem wtedy bałem się jak nigdy . Trudno nawet to mi opisać wtedy co czułem jak cie zobaczyłem .- przerwał na chwilę Mikołaj ja bylam zaskoczona jego wyznaniem
- Mikołaj ... próbowałam coś mądręgo wymyślić ale pierwszy raz w życiu nie wiedziałam co mam powiedzieć jak mam powiedzieć , czy zaryzykować . Już od dawna wiem , że on jest dla mnie kimś wyjatkowym ale za każdym razem ja się bałam , że będę od kogoś zależna ten strach o utratę bliskiej osoby trzymał mnie na dystans . Ale dość już życie jest jedno i krótkie i trzeba dać szansę ważnym rzeczą a mikołaj mnie nigdy nie zostawił w potrzebie . Podeszłam do niego trochę bliżej i go delikatnie pocałowałam czekając na jego reakcję bo nie który czyny wyrażają wiecej niż tysiąc słów . Na odpowiedż długo nie musiałam czekać tym razem jego nie pocalunek nie był taki subtelny i delikatny jak mój tylko ten był głęboki , namiętny , zmysłowy . Z trudem po chwili się oderwałam od mikołaja jesteśmy w pracy możemy dokończyć popracy u ciebie jak chcesz - uśmiechnełam się do niego słodko .
A po chwili odezwał się jacek
- Słuchajcie namierzyłem komórkę naszego julka i jest w tym barze macie zielone światło od jaskowskej tylko uważajcie tam mogą być uzbrojeni - poinformował jacek .
- Dobra lecimy odbić julusia a tak pozatym karolina podoba mi się ta twoja propozycja .
Byliśmy pod tym klubem weszliśmy niepostrzenie na teren magazynu bo pewnie tam go trzymali i zobaczylismy julka gdzie go troche poobijali a jakiś facet chciał mu przywalić kijem do bejsbola ale akurat w tym momencie my weszliśmy
- Stać Policja Rzuć to natychmiast !!!!! i gleba !!!!- krzyknał stanowczym głosem .
- Słuchaj jacek podeślij mi drugi radiówz .
zabraliśmy julka na komendę gdzie stamtąd miała go odebrać jego dziewczyna chwile pózniej blondyka pojawiła się na komendzie .
- Kochanie co oni ci zrobili chodż do domku ugotuje ci pomidorówke poczujesz się lepiej - muwiła troskliwym głosem .
- No wiesz jaki głodny jestem a twoja zupka jest genialna . Zebrali się i wyszli na genialna pomidorówkę .
- To co jedziemy do mnie -zapytał mikołaj - Ja tam nie wiem czy chce z tobą jechać - zaczela droczyć się z nim .
- Nie ? To ja sobie sam wezmę podszedł do mnie i chciał mnie wziąć na ręce - ale zwęszyłam jego plan i sie odsunełam
- Dobra już sama pujdę mam nadzieje , że masz wygodne łóżko -skradłam mu jednego głębokiego calusa i udaliśmy sie do wyjścia .
poniedziałek, 1 stycznia 2018
3. 16 Nie daruję ci tego
Hej przychodzę z opkiem do was na nowy rok mam nadzieję ze wam się spodoba i liczę na komentarze z waszej strony które ostatnio naprawdę znacząco zmalały Nic zapraszam do czytania i komentowania .
Usiadłem przy barze ciężko udawać wstawionego jak nigdy się w takim stanie nie było. Przy barze stał dobrze zbudowany barman, podszedł do mnie od razu jak mnie zobaczył
- Coś podać ? - zapytał z obcym akcentem, poznałem go od razu tak to zdecydowanie był on ten sam co wtedy. To z nim słyszałem tą rozmowę
- Sok, sam sok już starczy muszę mieć trzeźwy umysł - Nie wiedziałem co do końca wymyśleć, on spojrzał na mnie i podał mi sok
- Po co ? - Zapytał
- Taki jeden łysol zalazł mi za skórę - udawałem lekko pijanego
- Zarywał mi do laski jakiś czas temu i mnie zostawiła dla niego. Co prawda on ją i tak zostawił dla innej, kozaczek jedne niby co to nie on Białaszek każdą może mieć - Musiałem w jakiś sposób dać mu do zrozumienia, że facet o którym mówie to Mikołaj .
- Ty stary słuchaj mi się wydaje , że muwimy o tej samej kobiecie takiej ładnej blondyce o której mówisz stary ona lubi kłopoty wczoraj była z takim łysym gościem w klubie a potem ja zabrali nieprzytomna z klubu pewno czegoś się naćpała albo ktoś jej coś dosypał . Ten łysy ją znalazł . Ty stary ale nie żle nafaszerowała się czymś , że aż ją pogotowie znalazło widać dziewczyna lubi zabawę .Z opowieści barmana mogłem wnioskować , że to chodzi o karoline i mikołaja . Teraz już jestem pewny , że muwią o karolinie teraz już jestem pewny , że karolinie coś dosypano muszę szybko powiadomić jaskowska .
- No widać dziewczyna lubi kłopoty - potwierdziłem wypowiedż barmana , żeby mu nie podpaść .- Dobra stary fajnie się gadało ale ja spadam już narazie - pożegnałem się z barmanem i nie sadziłem , że jeszcze sie zobaczymy tylko, że w innych okolicznosciach . Wyszłem z baru jak najszybciej musiałem powiedzieć jackowi o tej całej sprawie .Szedłem korytarzem prosto do jacka żeby mu wszystko powiedzieć .
- Słuchaj jacek byłem dzisiaj w barze i karolina sama nie wzieła tych próchów ktoś jej dosypał bo słyszałem rozmowe jakiś dwóch podejrzanych kolesi .Ok muwie krzyskowi ,
Usiadłem przy barze ciężko udawać wstawionego jak nigdy się w takim stanie nie było. Przy barze stał dobrze zbudowany barman, podszedł do mnie od razu jak mnie zobaczył
- Coś podać ? - zapytał z obcym akcentem, poznałem go od razu tak to zdecydowanie był on ten sam co wtedy. To z nim słyszałem tą rozmowę
- Sok, sam sok już starczy muszę mieć trzeźwy umysł - Nie wiedziałem co do końca wymyśleć, on spojrzał na mnie i podał mi sok
- Po co ? - Zapytał
- Taki jeden łysol zalazł mi za skórę - udawałem lekko pijanego
- Zarywał mi do laski jakiś czas temu i mnie zostawiła dla niego. Co prawda on ją i tak zostawił dla innej, kozaczek jedne niby co to nie on Białaszek każdą może mieć - Musiałem w jakiś sposób dać mu do zrozumienia, że facet o którym mówie to Mikołaj .
- Ty stary słuchaj mi się wydaje , że muwimy o tej samej kobiecie takiej ładnej blondyce o której mówisz stary ona lubi kłopoty wczoraj była z takim łysym gościem w klubie a potem ja zabrali nieprzytomna z klubu pewno czegoś się naćpała albo ktoś jej coś dosypał . Ten łysy ją znalazł . Ty stary ale nie żle nafaszerowała się czymś , że aż ją pogotowie znalazło widać dziewczyna lubi zabawę .Z opowieści barmana mogłem wnioskować , że to chodzi o karoline i mikołaja . Teraz już jestem pewny , że muwią o karolinie teraz już jestem pewny , że karolinie coś dosypano muszę szybko powiadomić jaskowska .
- No widać dziewczyna lubi kłopoty - potwierdziłem wypowiedż barmana , żeby mu nie podpaść .- Dobra stary fajnie się gadało ale ja spadam już narazie - pożegnałem się z barmanem i nie sadziłem , że jeszcze sie zobaczymy tylko, że w innych okolicznosciach . Wyszłem z baru jak najszybciej musiałem powiedzieć jackowi o tej całej sprawie .Szedłem korytarzem prosto do jacka żeby mu wszystko powiedzieć .
- Słuchaj jacek byłem dzisiaj w barze i karolina sama nie wzieła tych próchów ktoś jej dosypał bo słyszałem rozmowe jakiś dwóch podejrzanych kolesi .Ok muwie krzyskowi ,
Szedłem korytarzem prosto do Jaskowiej Karolina poprosiła mnie, żebym zaniósł jej zwolnienie, kiedy miałem już zapukać usłyszałem Jaskowską rozmawiała z kimś
- Ale jak to jej czegoś dosypał ? - Zdziwił się Jacek
- Jak to jak normalnie - Słychać było, że Jaskowska jest wkurzona - Podobno brat Wolanskiego z naszym Borysem działali razem
- O kur*** to jak się Białach dowie - Teraz wiedziałem, że nie mogę tam wejść muszę usłyszeć więćej
- Nie dowie się jasne, i Ty o to masz zadbać jak by dowiedział się, że to sprawka Borysa że Karolina wylądowała w szpitalu to by było źle, bardzo źle - Nie mogłem uwierzyć w to co słyszę. Borys zna brata Wolańskiego razem z nim groźzili Karolinie przez nich mogłem ją starcić. nie myślałem dlugo, zwolnienie Karoliny wypadło mi z rąk a ja wybiegłem z komendy
Dobijałem się do drzwi mieszkania, po jakieś chwili Borys otworzył mi drzwi.
- Co Ty tu - Nie dałem mu nawet dokończyć, tylko od razu strzeliłem mu prawego sierpowego, zaczęliśmy się bić - Zajebe Cię słyszysz!!! Za to co jej zrobiłeś - Teraz byliśmy w mieszkaniu miałem ochotę sprać go tak, że rodzona matka go nie pozna - Zapłacisz za to co zrobiłeś Karolinie - Nie wiem ile czau trwała nasza bójka, ale nagle ktoś zaczął nas rozdzielać.
- Mikołaj ! Do choler uspokój się ! - Krzysiek starał się mnie utrzymać, żebym już nic więcej mu nie zrobił
- Zabije go, słyszysz zabije za to co zrobił - Starałem się wyrwać i przywalić mu po raz kolejny
- Cholera jasna ! Mikołaja uspokój się ! - Krzysiek powoli tracił panowanie - Uspokój się! Chcesz pójść siedzieć za takie gł*** ! Pomyślałeś jak Karolina będzie się z tym czuć ! - Krzysiek trafił w słaby punkt, uspokoiłem się momentalnie
Dobijałem się do drzwi mieszkania, po jakieś chwili Borys otworzył mi drzwi.
- Co Ty tu - Nie dałem mu nawet dokończyć, tylko od razu strzeliłem mu prawego sierpowego, zaczęliśmy się bić - Zajebe Cię słyszysz!!! Za to co jej zrobiłeś - Teraz byliśmy w mieszkaniu miałem ochotę sprać go tak, że rodzona matka go nie pozna - Zapłacisz za to co zrobiłeś Karolinie - Nie wiem ile czau trwała nasza bójka, ale nagle ktoś zaczął nas rozdzielać.
- Mikołaj ! Do choler uspokój się ! - Krzysiek starał się mnie utrzymać, żebym już nic więcej mu nie zrobił
- Zabije go, słyszysz zabije za to co zrobił - Starałem się wyrwać i przywalić mu po raz kolejny
- Cholera jasna ! Mikołaja uspokój się ! - Krzysiek powoli tracił panowanie - Uspokój się! Chcesz pójść siedzieć za takie gł*** ! Pomyślałeś jak Karolina będzie się z tym czuć ! - Krzysiek trafił w słaby punkt, uspokoiłem się momentalnie
Siedziałem w domu, właściwie czułem się tu jak intruz bo przyjechała babcia Apolonia i oczywiście ona wszystko wiedziała lepiej, nawet jak powinienem poukładać w szafkach, eh nic babcie kochać trzeba więc dam radę i jakoś to przeżyje
- Mikołajku, a Ty to nie masz jakieś dziewczyny ? - No masz zaczęło się
- Nie babciu nie mam - Chciałem być miły
- Taki duży chłopiec i nie ma dziewczyny, no nie możliwe - Mówiła kręcąc głową - Ale nie martw się ja o to zadbałam żeby Ci się ułożyło
- Słucham ? - Zdziwiłem się i przestraszyłem tego co mogła wymyślać
- Dałam ostatnio na msze w Twoim imieniu, żebyś sobie jakąś ładną dziewczynkę znalazł, mówiła wierząc w to że to coś pomoże - Wierz Mikołajku w Twoim wieku - Całe szczęście usłyszałem dzwonek do drzwi, nie wiem kim jest mój wybawca ale już go kocham, przeprosiłem ją na moment otworzyć
- Cześć, jakoś tak nie miałam ochoty siedzieć sama - Przed drzwiami stała Karolina
- Cześć, tylko wiesz bo ja
- Mikołajku zaproś koleżankę do środka a nie tak w drzwiach stójcie - Usłyszeliśmy nagle - Przeciąg robisz - Karolina spojrzała na mnie widziałem w jej oczach rozbawienie - No chodz kochaniutka - Babcia Apolonia wciągnęła Karolinę do środka, widziałem jej pytający wzrok, nie mogłem nic powiedzieć tylko wzruszyłem ramionami - Jak Ci na imię moje dziecko
- Karolina - Rachwał była nie pewna i speszona, chyba po raz pierwszy widziałem taką Karolinę
- Karolina piękne imię, patronka czystych serc
- Może ja jednak pójdę nie będę wam przeszkadzać - Karolina próbowała się jakoś wykręcić
- Ty nigdy nie przeszkadzasz - Chciałem ją jakoś zatrzymać
- Właśnie siedź siedź kochaniutka - Babcia zaczęła ją zatrzymywać - A Ty synku zrób nam coś do picia. Czego się złotko napijesz ? Dla mnie zrób herbatkę zieloną
- A dla mnie kawę - Spojrzała na mnie, znałem to spojrzenie nie wróżyło nic dobrego
- Skąd znasz mojego wnusia - Słyszałem rozmowę z pokoju
- Z pracy, razem pracujemy
- Czyli dobrze się znacie
- Bardzo dobrze. Prawda Mikołaj - Spojrzała na mnie jak przyniosłem napoje. Już wiedziałem, że ma jakiś plan za dobrze ją znam
- A Karolinko powiedz Ty mi dziecko czy Ty masz chłopaka ? - No i pieknie zaczyna się, teraz babcia zaplanuje nam całą przyszłość nie zważając na nasze zdanie. A nawet na tak maleńki szczegół jakim jest fakt że nie jestem z Karoliną
- Nie, nie mam chłopaka - Uśmiechnęła się do niej, po minie babci już widziałem że Karolina ją oczarowała
- Taka piękna dziewczyna i nie ma nikogo jak to możliwe
- No jak widać, możliwe możliwe
- A powiedz Ty mi ten mój Mikołajek to Ci podoba ? - Spojrzała raz na mnie raz na Karolinę
- Podobać, może i podoba - Zastanowiła się chwilę nie podobała mi się ta pauza - Ale jemu to się chyba taka nasza koleżanka podoba - Spojrzała na mnie, już chciałem coś powiedzieć jakoś się bronić ale babcia była pierwsza
- OO, a jakaś fajna ta dziewczyna ? Katoliczka ? - No tak podstawowe pytanie
- Katoliczka to owszem, no ale bezbożnica jak się patrzy - Mówiła udając przejętą
- Jak to ? - Babcia się chyba wystraszyła
- No bo niech sobie Pani wyobraźni najpierw podrywała naszego kolegę żonatego z dwóją dzieci, dopiero jak koleżanka wytłumaczyła że stąpa po kruchym lodzie to odpuściła - Babcia Apolonia mało zawału nie dostała, a po minie Karoliny widziałem że to dopiero początek - A potem Mikusia do pokoju zaciągnęła no wie Pani - Mówiła przejęta Kraolina
- Diabeł, przecież to Lucyfer w ludzkim ciele . Bo księdza dzwonić trzeba, żeby jakieś egzorcyzmy odprawił - Babcia już chciała wstać, ale Karolina ją powstrzymała - Niech sie Pani nie martwi, ja już jej wyjaśniłam bo żeby się na faceta rzucać to no nie wypada kobiecie, to taki inny gwałt - Widziałem jej oczy były rozbawione, chyba z trudem powstrzymywała śmiech - Bo wie Pani ja rozumiem, że jej się Mikołaj podoba tak bo to bardzo przystojny mężczyzna, ale zeby się na niego rzucać no wie Pani nie wypada, bo wie Pani to powinno być tak jak ze mną i Mikusiem poszliśmy się zabawić wylądowaliśmy w łóżku bo za dużo wypiliśmy, wyjaśniliśmy sobie wszystko bo Białaszek nie chciał nic więcej i dalej się przyjaźnimy no ale żeby rzucać się na faceta
- Do łóżka ! O la Boga - Myślałem, że ją zamorduję naprawdę mogła wymyślać coś innego - Taka śliczna i mądra dziewczyna i takie rzeczy - No to babcia juz Karoliny nie lubi - A Ty Mikołajku,po powinieneś wiedzieć, że to grzech i tak nie można, jeszcze kara Boska was za to spotka - Patrzyła na nas groźnie
- Ale babciu - Chciałem jakoś to wszystko odkręcić
- Teraz to tylko ślub, i nic innego nie pozostaje o ile wam Bóg wybaczy - rozłożyła ręce jak ksiądz na kazaniu, to Karolina się wkopała właściwie nas. - Nie śmiejcie się moje dzieci - Popatrzyła na nas - Teraz drogie dzieci planować wszystko - Mówiła całkiem poważnie - Ale już przed ślubem to nawet buziaka, bo może wtedy wam Pan Bóg ten grzech przebaczy, a on i oczywiście do Częstochowy pojedziecie no i tam na kolanach koniecznie, i o przebaczenie go prosić musicie - Spojrzała na nas i wyjęła różaniec, kleknęła przed kanapą - No dalej na co czekacie klękajcie
- Ale babciu - Zacząłem
- Klękajcie klekacje - Spojrzałem na Karolinę po jej minie widziałem że żałuje swojego głupiego pomysłu - "Wierze w Boga ...." - Zaczęła - No powtarzajcie powtarzajcie za mną - - Czułem się jak w jakimś cholernym śnie, z którego chciałem się obudzić jak najszybciej _ oj wnusiu wnusiu ja się tego po Tobie nie wpodziewałam
- Ale babciu, żadnego ślubu nie będzie - Musiałem się w końcu postawić
- Jak to nie będzie ! Ślub musi być ! - Oburzyła się
- Ale między mną a Karoliną nic nie było- Starałem się ratować sytuacje, ale nawet nie udało mi się nic wytłumaczyć bo zadzwonił jej przed potopowy telefon, wujek już czekał przed domem. Z jednej strony się cieszyłem, ale z drugiej jeszcze całą rodzina się dowie i będzie
- Niech Bóg ma was w opiece, będę się za was modlić - Powiedziała i wyszła.
Zamknąłem drzwi za babcią i wróciłem do salon gdzie siedziała Karolina - Pora na zemstę - Pomyślałem - Karolina siedziała rozbawiona, kiedy mnie zobaczyła podeszła do mnie
- Przepraszam nie mogłam się powstrzymać, w sumie sobie zasłużyłeś - zaśmiała się, podszedłem bliżej
- Skoro tak Ci się podobam to co chcesz iść do tego łóżka - Jej mina momentalnie się zmieniła - jak już masz takie marzenia to od razu śniadanie zrobię rano - Szepnołęm będąc tak blisko niej
- Mikołaj Ty oszalałeś ? - Jego zachowanie mnie zaskoczyło.
-Ja ? Nie oszalałem, tylko chce spełnić Twoje marzenia o których tak chętnie opowiadałaś babci - Przysunął się jeszcze bliżej, uśmiechnął się do mnie poznałam ten uśmiech znamy się za dobrze i oboje czytamy z siebie jak z otwartych kart. Podchwyciłam jego grę, przysunęłam się do niego teraz niemal stykaliśmy się ciałami widziałam błękit jego tęczówek, miały cudowny kolor, były lekko niebieskie - Przecież podobno Ci się podobam
- Ale to chyba nie tylko moje marzenie - Szepnęłam mu do ucha, a on położył mi rękę na biodrach, ta gra stała się niebezpieczna żadne z nas nie chciało odpuścić
wtorek, 26 grudnia 2017
3.15 Jak mogłaś
Hej witam was wiem że bywały lepsze części od tej ale coż wstawiam ja i czekam na ocenę powiem , że nie jestem z niej zadowolona ale tez mnie martwi spadek komentarzy których od pewnego czasu nie ma i tu się nasuwa pytanie czy ktoś to wogóle czyta ? No nic nie przedłużając zapraszam do czytania i komentowania oczywiscie .
Wszedłem do łazienki bo martwiłem karolina długo nie wracała a pozatym nie była sobą dzisiaj jakoś dziwnie się dziś zachowywawała , jakoś tak się odsuneła ode mnie to nie było podobne do niej . Ale nie wiedziałem , że tak szybko pożałuje tej decyzji , że wyciągnąłem ją do tego klubu . Weszłem zobaczyłem coś co przeraziło mnie nie mogłem uwierzyć , już od dawna miałem mętlik w głowie ale nie potrafiłem jej tego powiedzieć , jakoś zawsze nam coś przeszkadzało jak nie problemy moje ,to jej z siostra . A teraz już nie wiem czy jej powiem czy zdąże bo zrozumiałem ,że ona jest , no właśnie kim jest ? .Kim jest ona dla mnie czy potrafiłem odpowiedzieć szczerze nie oszukując siebie ?
Nagle trzymam ją w ramionach Jej usta przybrały ciemnogranotowy kolor trzymałem ją bezwładne ciało które leżało bez ruchu zadzwoniłem po pogotowie mieli być za kilka minut .A ja tak trzymałem ja. I rozmyślałem
W jej oczach dzisiaj widziałem coś zagadkowego jakby zaskoczenie i po raz pierwszy przyglądam jej się oczom tak dokładnie dzisiaj . Stwierdzam że , są piękne w bardzo jasnym odcieniu w błękitu a po chwili dostrzegam ciemniejszym krąg błękitu jej tęczówek , że ja wcześniej tego nie zauważyłem .
Po chwili nie trzymałem ją już w objęciach zabrali ją a ja siedziałem nadal bez ruchu nic nie zrobiłem w głowie miałem jeden ten sam obraz . Obraz który zobaczyłem , po którym jak ona się obudzi nie wiem czy będę potrafił jej wybaczyć , wymazać z pamięci .
***
W tym samym czasie dwóch mężczyzn rozmawiało w karetce
- Słuchaj wieziemy wam kobietę około 30 lat nieprzytomna , brak kontaktu , puls nitkowaty słabo wyczuwalny zabraliśmy ja z klubu "Tęcza" . Resztę informacji konkretnych podał po dojechaniu do szpitala na ulicę biskupińską .
- Słuchaj sadzę , że to jest zatrucie jakimś środkami odurzającymi bo raczej , że to było w celu wykorzystania jest malo prawdopodobne bo jest brak widocznych oznak na ciele .
- Dobra zabieramy ja . Ja nie wiem co się dzieje , z tymi ludżmi coraz wiecej narkomanów i to już nie tylko nastolatków ale teraz już osób starszych.
W tym samym czasie ogarnełem się , że ona mnie potrzebuje , że musze tam być bo gdy nawet ja nie potrzebowałem tej pomocy nie chciałem ona zawsze była przy mnie . Wtedy z tym wolańskim odmówiłem pomocy ale mnie nie posłuchała pojechała za mną i tym samym uratowała mi życie . Zebrałem się zamówiłem taksówkę i pojechałem .
Tymczasem na komendzie
- Słuchaj adaś a może tak byśmy sie wybrali po pracy do tego nowego klubu tęcza na piwko - zaproponował julek od poczatku , się bardzo polubili chociaż kobielak był specyficzny i przesadnie dbał o swoje zdrowie
- Słuchaj na piwko nie bo to uszkadza nerki i watrobę a ja chcę jeszcze trochę pożyć jak chcesz to możemy wybrać się na jakiś sok pomiodorowy jest zdrowy i zabija narzadów naszych.
- Adam proszę cię nie zachowuj się jak zchorowany 80 letni emeryt - skrytkował julek
- No dobra ale Piwo bez alkoholowe miej litość dla swojej wątroby . - stwierdził ostrzegając profos po czym wyszli z komendy i udali się do klubu .Gdy już byli w klubie i pili te piwo bez alkoholowe piwo adam gdzieś poszedł on ma zawsze jakies dziwne pomysły a ja byłem świadkiem dziwnej rozmowy o której o ni nie wiedzieli , ze ktoś trzeci to słyszy
- Słuchaj stary zgodnie tak jak z planem dosypałem tej lasce tej łądnej blondynce o której mówiłeś to co mi dałeś
- Ale stary co to było przecież ktoś znalazł w łazience jakiś facet taki łysy mocno zbudowany stary co ty jej dałeś i kim wogóle jest ta laska
- Słuchaj za dużo chciał byś wiedzieć mam pewne rachunki do wyrównania , które nie długo zostaną wyrównane - a teraz trzymaj tutaj 10 kafli tak jak obiecałem dobra robota . Byłem w szoku tym co usłyszałem musiałem się coś wiecej dowiedzieć na ten temat. Bo cos mi sie wydawało że , on mówili o karolinie ale co ona miała mieć z nimi wspolnego no i mikołaj .Próbowałem się dodzwonić do Mikołaja ale nie odbieral więc postanowiłem , że pujdę do jacka żeby pogadał z szefowa może jakaś prowokacja . Ale nie sadziłem ,że ten informacje które wiem będą stanowiły ważny dowód a zarazem zagrożenie .
***
Obudziłam się w szpitalu strasznie bolały mnie ręce , ostanią rzecz jaką pamietam to ,że byłam w klubie z mikusiem i piliśmy piwo a potem niczego nie pamietam kompletna pustka a teraz znajduję się tutaj a obok mnie Mikołaj nie rozumiałam , dlaczego się tutaj znajduję co ja tu robię .
- Mikołaj - wyszeptałam trącając jego ramię on otwarł oczy i spojrzał na mnie pierwszy raz widziałam to w jego oczach było widać niewyobrażalnych smutek i żal tylko to potrafiłam odczytać
- Jak mogłaś - powiedział z żałem Jak mogłaś - powtórzył - chciałaś zabrać to co w życiu najważniejsze -
- Mikołaj ale o co ci chodzi możesz mi wytłumaczyć bo ja naprawdę nie wiem . Nie wiem jak sie tu znalazłam dlaczego tutaj jestem a jeszcze ty z jakimś dziwnymi tekstami do mnie .
- Nie wiesz ? naprawde nie wiesz ? - podał mi kartkę gdzie na nagłowku widniało moje imie i nazwisko . Spojrzałam na kartkę i byłam w szoku tam była litania jakiś srodków chemicznych ktore rzekomo brałam . A ja pierwszy raz na oczy widzę to . Ten koszmar się nigdy nie skończy dostałam już list w którym była obietnica , że w koncu rachunki zostanę wyrównane .
- A pozatym spójrz na swoje ręce - powiedział mikolaj bałam się , że mi nie uwierzy .
Spojrzałam moje nadgarstki były zaopatrzone śnieżnobiałymi bandażami .
- Teraz juz wiesz ? Dlaczego mi to zrobiłaś jak ja mam ci wybaczyć teraz , że chciałaś zabrać sobie i mi to co mamy najcenniejsze w życiu . Zawsze byłem przy tobie . Czemu mi nie powiedziałaś , że potrzebujesz pomocy dlaczego ty nie możesz zrozumieć , że masz mnie możesz przyjść zawsze do mnie . Dlaczego nie możesz zrozumieć , że ... ja cię kocham . Wtedy gdy cię tam zobaczyłem zrozumiałem ,że tak naprawdę nikt oprócz córek nie byl dla mnie tak ważny A ty chciałaś mi to zabrać .
- Mikołaj posłuchaj to nie jest tak jak ty myślisz ja nie rozumiem jak się tutaj znalazłam ktoś mi coś musiał dosypać ja nie zrobiłam bym nigdy tego tobie . Zbliżyłam się do niego chciałam go pocałować ale on nie wykonał nawet najmniejszego ruchu w moją stronę bałam się , że moge go stracic ,że on może mi nie uwierzyć .
- Uwierz mi proszę cię Mikołaj zrozum , nie chciałam zrobić krzywdy sobie a ni tobie - dotknełam jego twarzy ponownie czułam jego drżenie pod wpływem mojego dotyku po twarzy spłyneła mi jedna samotna łza.
Wszedłem do łazienki bo martwiłem karolina długo nie wracała a pozatym nie była sobą dzisiaj jakoś dziwnie się dziś zachowywawała , jakoś tak się odsuneła ode mnie to nie było podobne do niej . Ale nie wiedziałem , że tak szybko pożałuje tej decyzji , że wyciągnąłem ją do tego klubu . Weszłem zobaczyłem coś co przeraziło mnie nie mogłem uwierzyć , już od dawna miałem mętlik w głowie ale nie potrafiłem jej tego powiedzieć , jakoś zawsze nam coś przeszkadzało jak nie problemy moje ,to jej z siostra . A teraz już nie wiem czy jej powiem czy zdąże bo zrozumiałem ,że ona jest , no właśnie kim jest ? .Kim jest ona dla mnie czy potrafiłem odpowiedzieć szczerze nie oszukując siebie ?
Nagle trzymam ją w ramionach Jej usta przybrały ciemnogranotowy kolor trzymałem ją bezwładne ciało które leżało bez ruchu zadzwoniłem po pogotowie mieli być za kilka minut .A ja tak trzymałem ja. I rozmyślałem
W jej oczach dzisiaj widziałem coś zagadkowego jakby zaskoczenie i po raz pierwszy przyglądam jej się oczom tak dokładnie dzisiaj . Stwierdzam że , są piękne w bardzo jasnym odcieniu w błękitu a po chwili dostrzegam ciemniejszym krąg błękitu jej tęczówek , że ja wcześniej tego nie zauważyłem .
Po chwili nie trzymałem ją już w objęciach zabrali ją a ja siedziałem nadal bez ruchu nic nie zrobiłem w głowie miałem jeden ten sam obraz . Obraz który zobaczyłem , po którym jak ona się obudzi nie wiem czy będę potrafił jej wybaczyć , wymazać z pamięci .
***
W tym samym czasie dwóch mężczyzn rozmawiało w karetce
- Słuchaj wieziemy wam kobietę około 30 lat nieprzytomna , brak kontaktu , puls nitkowaty słabo wyczuwalny zabraliśmy ja z klubu "Tęcza" . Resztę informacji konkretnych podał po dojechaniu do szpitala na ulicę biskupińską .
- Słuchaj sadzę , że to jest zatrucie jakimś środkami odurzającymi bo raczej , że to było w celu wykorzystania jest malo prawdopodobne bo jest brak widocznych oznak na ciele .
- Dobra zabieramy ja . Ja nie wiem co się dzieje , z tymi ludżmi coraz wiecej narkomanów i to już nie tylko nastolatków ale teraz już osób starszych.
W tym samym czasie ogarnełem się , że ona mnie potrzebuje , że musze tam być bo gdy nawet ja nie potrzebowałem tej pomocy nie chciałem ona zawsze była przy mnie . Wtedy z tym wolańskim odmówiłem pomocy ale mnie nie posłuchała pojechała za mną i tym samym uratowała mi życie . Zebrałem się zamówiłem taksówkę i pojechałem .
Tymczasem na komendzie
- Słuchaj adaś a może tak byśmy sie wybrali po pracy do tego nowego klubu tęcza na piwko - zaproponował julek od poczatku , się bardzo polubili chociaż kobielak był specyficzny i przesadnie dbał o swoje zdrowie
- Słuchaj na piwko nie bo to uszkadza nerki i watrobę a ja chcę jeszcze trochę pożyć jak chcesz to możemy wybrać się na jakiś sok pomiodorowy jest zdrowy i zabija narzadów naszych.
- Adam proszę cię nie zachowuj się jak zchorowany 80 letni emeryt - skrytkował julek
- No dobra ale Piwo bez alkoholowe miej litość dla swojej wątroby . - stwierdził ostrzegając profos po czym wyszli z komendy i udali się do klubu .Gdy już byli w klubie i pili te piwo bez alkoholowe piwo adam gdzieś poszedł on ma zawsze jakies dziwne pomysły a ja byłem świadkiem dziwnej rozmowy o której o ni nie wiedzieli , ze ktoś trzeci to słyszy
- Słuchaj stary zgodnie tak jak z planem dosypałem tej lasce tej łądnej blondynce o której mówiłeś to co mi dałeś
- Ale stary co to było przecież ktoś znalazł w łazience jakiś facet taki łysy mocno zbudowany stary co ty jej dałeś i kim wogóle jest ta laska
- Słuchaj za dużo chciał byś wiedzieć mam pewne rachunki do wyrównania , które nie długo zostaną wyrównane - a teraz trzymaj tutaj 10 kafli tak jak obiecałem dobra robota . Byłem w szoku tym co usłyszałem musiałem się coś wiecej dowiedzieć na ten temat. Bo cos mi sie wydawało że , on mówili o karolinie ale co ona miała mieć z nimi wspolnego no i mikołaj .Próbowałem się dodzwonić do Mikołaja ale nie odbieral więc postanowiłem , że pujdę do jacka żeby pogadał z szefowa może jakaś prowokacja . Ale nie sadziłem ,że ten informacje które wiem będą stanowiły ważny dowód a zarazem zagrożenie .
***
Obudziłam się w szpitalu strasznie bolały mnie ręce , ostanią rzecz jaką pamietam to ,że byłam w klubie z mikusiem i piliśmy piwo a potem niczego nie pamietam kompletna pustka a teraz znajduję się tutaj a obok mnie Mikołaj nie rozumiałam , dlaczego się tutaj znajduję co ja tu robię .
- Mikołaj - wyszeptałam trącając jego ramię on otwarł oczy i spojrzał na mnie pierwszy raz widziałam to w jego oczach było widać niewyobrażalnych smutek i żal tylko to potrafiłam odczytać
- Jak mogłaś - powiedział z żałem Jak mogłaś - powtórzył - chciałaś zabrać to co w życiu najważniejsze -
- Mikołaj ale o co ci chodzi możesz mi wytłumaczyć bo ja naprawdę nie wiem . Nie wiem jak sie tu znalazłam dlaczego tutaj jestem a jeszcze ty z jakimś dziwnymi tekstami do mnie .
- Nie wiesz ? naprawde nie wiesz ? - podał mi kartkę gdzie na nagłowku widniało moje imie i nazwisko . Spojrzałam na kartkę i byłam w szoku tam była litania jakiś srodków chemicznych ktore rzekomo brałam . A ja pierwszy raz na oczy widzę to . Ten koszmar się nigdy nie skończy dostałam już list w którym była obietnica , że w koncu rachunki zostanę wyrównane .
- A pozatym spójrz na swoje ręce - powiedział mikolaj bałam się , że mi nie uwierzy .
Spojrzałam moje nadgarstki były zaopatrzone śnieżnobiałymi bandażami .
- Teraz juz wiesz ? Dlaczego mi to zrobiłaś jak ja mam ci wybaczyć teraz , że chciałaś zabrać sobie i mi to co mamy najcenniejsze w życiu . Zawsze byłem przy tobie . Czemu mi nie powiedziałaś , że potrzebujesz pomocy dlaczego ty nie możesz zrozumieć , że masz mnie możesz przyjść zawsze do mnie . Dlaczego nie możesz zrozumieć , że ... ja cię kocham . Wtedy gdy cię tam zobaczyłem zrozumiałem ,że tak naprawdę nikt oprócz córek nie byl dla mnie tak ważny A ty chciałaś mi to zabrać .
- Mikołaj posłuchaj to nie jest tak jak ty myślisz ja nie rozumiem jak się tutaj znalazłam ktoś mi coś musiał dosypać ja nie zrobiłam bym nigdy tego tobie . Zbliżyłam się do niego chciałam go pocałować ale on nie wykonał nawet najmniejszego ruchu w moją stronę bałam się , że moge go stracic ,że on może mi nie uwierzyć .
- Uwierz mi proszę cię Mikołaj zrozum , nie chciałam zrobić krzywdy sobie a ni tobie - dotknełam jego twarzy ponownie czułam jego drżenie pod wpływem mojego dotyku po twarzy spłyneła mi jedna samotna łza.
piątek, 1 grudnia 2017
3.14 Kosztowny drink
Hej witam was kolejnym opkiem chciałam podziekować emilce lilce w pomocy nad nim tysiu te opowiadanie ze specjalną dedykacja dla ciebie od nas. Czyli Dark Angel i Emilki lilki . A resztę czytelmików pozdrawiam i zapraszam do czytania
Czułem , że Karolina coś przedemną ukrywa . Bo była jakaś taka nie obecna inna i tu nie chodziło o te nie porozumienie z tą kobietą w kawiarni ta sprawa miała głębsze dno .Czułam ,że coś ukrywa , że coś jest wspólnego z tym wspólnikiem wolańskiego. Czułem , że nie mogłem tego tak zostawić.
Obudziłam się w swoim mieszkaniu ,ostatnia rzeczą która zapamiętałam było to ,że straciłam przytomność było to na ulicy przed moim blokiem . Gdy , już w pełni otworzyłam oczy spostrzegłam , że jakiś mężczyna stoi w moim pokoju i nie by to mikołaj przeraziłam się . Mężczyzna stał nad moim łożkiem a ja czułam paraliżujący strach nie mogłam się ruszyć nawet o milimetr moje ciało odmówiło kompletnie posłuszeństwa.
- Już wkrótce wyrównamy rachunki - powiedział a ja nie mogłam sobie przypomnieć kto to jest i czego ode mnie chce .
- Jesteś taka piękna więc lepiej żadnych numerów bo Białachowi smutno jak ci się coś stanie albo jemu - zbliżył i przejechał bo mojej twarzy a po moim ciele przeszedł dreszcz .Chciałam się odsunąć ale nie mogłam .Zbliżył się do mnie coraz bardziej a moje serce prawie staneło z przerażenia bałam się że mi krzywdę zrobi.
- Pamietaj kotku to ja ustalam gry zabawy -poraz kolejny chciał mnie tymi swoim okrpnym łapskami dotknąć ale znalazłam w sobie siłe i się odsunełam nie zniosłam bym kolejnego jego chorego dotyku po którym bałam się co zrobi dalej .
- Nie dotykaj mnie ! - powiedział całą odwagą jaka zebrałam w sobie .
- Wkrótce finał - zignoral moje prośby żeby odsunał się i poraz kolejny poczułam jego dotyk który był jak przeszywajacy ból , zyletka która suneła się powoli kalecząc moje ciało , tylko że to sięgało głebiej. Tymi słowami zakończył i wyszedł z mojego mieszkania . A ja zostałam sama , do tej pory czuje jaka nie nawiść miał w głosie i ten ton jak był z siebie zadowolony nie mogłam sobie poradzić z tym. W tym momęcie byłam rozdarta nie wiedziałam czy chce być sama czy nie .Siedziałam w tej pozycji już dobre parenaście minut nie wiem ile do dokładnie czy piętnaście , dwadzieścia , może pół godziny. Chwilę póżniej rozległ się dzwonek do drzwi zingorowałam go jednak ktoś natrętny niechciał odpuścić .
- Karolina otwórz wszystko w porządku ? - usłyszałam krzyk mikołaja . Wiedziałam , że nie odpuści dlatego się ogarnełam , żeby wyglądało w miare porządku nie chciałam żeby poraz kolejny pakował się w kłopoty .Otworzyłam drzwi.
- Wszystko w porządku - powtórzył pytanie
- Tak , jasne - Mikołąj zawsze jest .
- To chodz zabieram cie na piwo .- powiedział z entuzjamem \
- Nie mam ochoty mikołaj nie dzisiaj - próbowałam się jakoś wykręcic .
- Dalej chodż co będziesz siedzaiała w tych czterech ścianach .- nalegał mikołaj na wyciągniecie mnie do klubu
- No dobra niech ci będzie- Czułem , że Karolina coś przedemną ukrywa . Bo była jakaś taka nie obecna inna i tu nie chodziło o te nie porozumienie z tą kobietą w kawiarni ta sprawa miała głębsze dno .Czułam ,że coś ukrywa , że coś jest wspólnego z tym wspólnikiem wolańskiego. Czułem , że nie mogłem tego tak zostawić.
Obudziłam się w swoim mieszkaniu ,ostatnia rzeczą która zapamiętałam było to ,że straciłam przytomność było to na ulicy przed moim blokiem . Gdy , już w pełni otworzyłam oczy spostrzegłam , że jakiś mężczyna stoi w moim pokoju i nie by to mikołaj przeraziłam się . Mężczyzna stał nad moim łożkiem a ja czułam paraliżujący strach nie mogłam się ruszyć nawet o milimetr moje ciało odmówiło kompletnie posłuszeństwa.
- Już wkrótce wyrównamy rachunki - powiedział a ja nie mogłam sobie przypomnieć kto to jest i czego ode mnie chce .
- Jesteś taka piękna więc lepiej żadnych numerów bo Białachowi smutno jak ci się coś stanie albo jemu - zbliżył i przejechał bo mojej twarzy a po moim ciele przeszedł dreszcz .Chciałam się odsunąć ale nie mogłam .Zbliżył się do mnie coraz bardziej a moje serce prawie staneło z przerażenia bałam się że mi krzywdę zrobi.
- Pamietaj kotku to ja ustalam gry zabawy -poraz kolejny chciał mnie tymi swoim okrpnym łapskami dotknąć ale znalazłam w sobie siłe i się odsunełam nie zniosłam bym kolejnego jego chorego dotyku po którym bałam się co zrobi dalej .
- Nie dotykaj mnie ! - powiedział całą odwagą jaka zebrałam w sobie .
- Wkrótce finał - zignoral moje prośby żeby odsunał się i poraz kolejny poczułam jego dotyk który był jak przeszywajacy ból , zyletka która suneła się powoli kalecząc moje ciało , tylko że to sięgało głebiej. Tymi słowami zakończył i wyszedł z mojego mieszkania . A ja zostałam sama , do tej pory czuje jaka nie nawiść miał w głosie i ten ton jak był z siebie zadowolony nie mogłam sobie poradzić z tym. W tym momęcie byłam rozdarta nie wiedziałam czy chce być sama czy nie . Tymczasem na zapleczu dwóch mężczyzn dokonywało transakcji wszystko wskazywało, że chodzi o jakieś nielegalne zlecenie.
- No stary mam nadzieję, że tego nie zje**esz- powiedział zamykając drzwi.
- Spokojnie przecież nie robię tego pierwszy raz - zapewniał drugi z nich.
- Radzę ci pamiętać, że ja się cackać z takimi jak ty nie mam zamiaru - powiedział z wkurzeniem patrząc mu w oczy.
- Dobra spadam, bo jeszcze ktoś nas razem zauważy - schował pieniądze do kieszeni i wyszedł z pomieszczenia.
- No to ślicznotko teraz czas na zemstę - powiedział sam do siebie spoglądając na zdjęcie kobiety.
Dotarliśmy na miejsce po paru minutach. Mikołaj wyglądał na zadowolonego jednak ja nie podzielałam jego zapału. Jakoś nie miałam nastroju na zabawę.
- Dzień dobry czy można - Mikołaj zawołał barmana.
- W czym mogę pomóc ? - podszedł do nas miły nawet niczego sobie mężczyzna.
- To my poprosimy dwa drinki - złożyliśmy zamówienie i poszliśmy do jednego z wolnych stolików.
- Mam wrażenie, że ten barman się ciągle na ciebie patrzy - powiedział Mikołaj dokładnie przyglądając się mężczyźnie.
- Pewnie wpadłam mu w oko - trochę mi się śmiać chciało najwyraźniej Białach jest zazdrosny.
Próbowałam jakoś się rozerwać,ale i tak chciałam wrócić do domu przyznam szczerze, że nie miałam ochoty nigdzie wychodzić chciałam posiedzieć sama w moich czterech ścianach. Po wypiciu niemal całego drinka czułam się coraz gorzej było mi coraz bardziej słabo i dziwnie szumiało mi w głowie. Chyba picie mi nie służy.
- Karolina no rozluzuj się - próbował jakoś pobudzić mnie do zabawy, ale widziałam, że dzisiaj mu się to nie uda.
- Zaraz wrócę muszę do toalety - postanowiłam iść się trochę ogarnąć jednak, gdy wstałam strasznie zawróciło mi się w głowie, aż prawie się przewróciłam.
- Wszystko wporządku ? - zapytałem zmartwiony zachowaniem partnerki z pracy.
- Tak, tak chyba mi zaszkodził ten drink - nie chciałam, żeby się martwił, dlatego postanowiłam nic mu nie mówić o moich dolegliwościach.
- No dobra - Karolina zaczęła się jakoś dziwnie zachowywać pomyślałem, że to ze zmęczenia jednak nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo się pomyliłem.
- Cholera Karolina, gdzie ty jesteś - niecierpliwił się Białach kiedy kobieta nie wracała już nieco ponad 20 minut.
- Widziała pani może około trzydziestoletnią kobietę o włosach bląd ? - zapytałem przypadkowej pani, która stała przed drzwiami damskiej toalety.
- Wchodziła tu jakiś czas temu - odparła, a po chwili zastanowienia postanowiłem wejść do łazienki i sprawdzić co się dzieje jednak to co zobaczyłem kompletnie mnie przeraziło.
Czułem , że Karolina coś przedemną ukrywa . Bo była jakaś taka nie obecna inna i tu nie chodziło o te nie porozumienie z tą kobietą w kawiarni ta sprawa miała głębsze dno .Czułam ,że coś ukrywa , że coś jest wspólnego z tym wspólnikiem wolańskiego. Czułem , że nie mogłem tego tak zostawić.
Obudziłam się w swoim mieszkaniu ,ostatnia rzeczą która zapamiętałam było to ,że straciłam przytomność było to na ulicy przed moim blokiem . Gdy , już w pełni otworzyłam oczy spostrzegłam , że jakiś mężczyna stoi w moim pokoju i nie by to mikołaj przeraziłam się . Mężczyzna stał nad moim łożkiem a ja czułam paraliżujący strach nie mogłam się ruszyć nawet o milimetr moje ciało odmówiło kompletnie posłuszeństwa.
- Już wkrótce wyrównamy rachunki - powiedział a ja nie mogłam sobie przypomnieć kto to jest i czego ode mnie chce .
- Jesteś taka piękna więc lepiej żadnych numerów bo Białachowi smutno jak ci się coś stanie albo jemu - zbliżył i przejechał bo mojej twarzy a po moim ciele przeszedł dreszcz .Chciałam się odsunąć ale nie mogłam .Zbliżył się do mnie coraz bardziej a moje serce prawie staneło z przerażenia bałam się że mi krzywdę zrobi.
- Pamietaj kotku to ja ustalam gry zabawy -poraz kolejny chciał mnie tymi swoim okrpnym łapskami dotknąć ale znalazłam w sobie siłe i się odsunełam nie zniosłam bym kolejnego jego chorego dotyku po którym bałam się co zrobi dalej .
- Nie dotykaj mnie ! - powiedział całą odwagą jaka zebrałam w sobie .
- Wkrótce finał - zignoral moje prośby żeby odsunał się i poraz kolejny poczułam jego dotyk który był jak przeszywajacy ból , zyletka która suneła się powoli kalecząc moje ciało , tylko że to sięgało głebiej. Tymi słowami zakończył i wyszedł z mojego mieszkania . A ja zostałam sama , do tej pory czuje jaka nie nawiść miał w głosie i ten ton jak był z siebie zadowolony nie mogłam sobie poradzić z tym. W tym momęcie byłam rozdarta nie wiedziałam czy chce być sama czy nie .Siedziałam w tej pozycji już dobre parenaście minut nie wiem ile do dokładnie czy piętnaście , dwadzieścia , może pół godziny. Chwilę póżniej rozległ się dzwonek do drzwi zingorowałam go jednak ktoś natrętny niechciał odpuścić .
- Karolina otwórz wszystko w porządku ? - usłyszałam krzyk mikołaja . Wiedziałam , że nie odpuści dlatego się ogarnełam , żeby wyglądało w miare porządku nie chciałam żeby poraz kolejny pakował się w kłopoty .Otworzyłam drzwi.
- Wszystko w porządku - powtórzył pytanie
- Tak , jasne - Mikołąj zawsze jest .
- To chodz zabieram cie na piwo .- powiedział z entuzjamem \
- Nie mam ochoty mikołaj nie dzisiaj - próbowałam się jakoś wykręcic .
- Dalej chodż co będziesz siedzaiała w tych czterech ścianach .- nalegał mikołaj na wyciągniecie mnie do klubu
- No dobra niech ci będzie- Czułem , że Karolina coś przedemną ukrywa . Bo była jakaś taka nie obecna inna i tu nie chodziło o te nie porozumienie z tą kobietą w kawiarni ta sprawa miała głębsze dno .Czułam ,że coś ukrywa , że coś jest wspólnego z tym wspólnikiem wolańskiego. Czułem , że nie mogłem tego tak zostawić.
Obudziłam się w swoim mieszkaniu ,ostatnia rzeczą która zapamiętałam było to ,że straciłam przytomność było to na ulicy przed moim blokiem . Gdy , już w pełni otworzyłam oczy spostrzegłam , że jakiś mężczyna stoi w moim pokoju i nie by to mikołaj przeraziłam się . Mężczyzna stał nad moim łożkiem a ja czułam paraliżujący strach nie mogłam się ruszyć nawet o milimetr moje ciało odmówiło kompletnie posłuszeństwa.
- Już wkrótce wyrównamy rachunki - powiedział a ja nie mogłam sobie przypomnieć kto to jest i czego ode mnie chce .
- Jesteś taka piękna więc lepiej żadnych numerów bo Białachowi smutno jak ci się coś stanie albo jemu - zbliżył i przejechał bo mojej twarzy a po moim ciele przeszedł dreszcz .Chciałam się odsunąć ale nie mogłam .Zbliżył się do mnie coraz bardziej a moje serce prawie staneło z przerażenia bałam się że mi krzywdę zrobi.
- Pamietaj kotku to ja ustalam gry zabawy -poraz kolejny chciał mnie tymi swoim okrpnym łapskami dotknąć ale znalazłam w sobie siłe i się odsunełam nie zniosłam bym kolejnego jego chorego dotyku po którym bałam się co zrobi dalej .
- Nie dotykaj mnie ! - powiedział całą odwagą jaka zebrałam w sobie .
- Wkrótce finał - zignoral moje prośby żeby odsunał się i poraz kolejny poczułam jego dotyk który był jak przeszywajacy ból , zyletka która suneła się powoli kalecząc moje ciało , tylko że to sięgało głebiej. Tymi słowami zakończył i wyszedł z mojego mieszkania . A ja zostałam sama , do tej pory czuje jaka nie nawiść miał w głosie i ten ton jak był z siebie zadowolony nie mogłam sobie poradzić z tym. W tym momęcie byłam rozdarta nie wiedziałam czy chce być sama czy nie . Tymczasem na zapleczu dwóch mężczyzn dokonywało transakcji wszystko wskazywało, że chodzi o jakieś nielegalne zlecenie.
- No stary mam nadzieję, że tego nie zje**esz- powiedział zamykając drzwi.
- Spokojnie przecież nie robię tego pierwszy raz - zapewniał drugi z nich.
- Radzę ci pamiętać, że ja się cackać z takimi jak ty nie mam zamiaru - powiedział z wkurzeniem patrząc mu w oczy.
- Dobra spadam, bo jeszcze ktoś nas razem zauważy - schował pieniądze do kieszeni i wyszedł z pomieszczenia.
- No to ślicznotko teraz czas na zemstę - powiedział sam do siebie spoglądając na zdjęcie kobiety.
Dotarliśmy na miejsce po paru minutach. Mikołaj wyglądał na zadowolonego jednak ja nie podzielałam jego zapału. Jakoś nie miałam nastroju na zabawę.
- Dzień dobry czy można - Mikołaj zawołał barmana.
- W czym mogę pomóc ? - podszedł do nas miły nawet niczego sobie mężczyzna.
- To my poprosimy dwa drinki - złożyliśmy zamówienie i poszliśmy do jednego z wolnych stolików.
- Mam wrażenie, że ten barman się ciągle na ciebie patrzy - powiedział Mikołaj dokładnie przyglądając się mężczyźnie.
- Pewnie wpadłam mu w oko - trochę mi się śmiać chciało najwyraźniej Białach jest zazdrosny.
Próbowałam jakoś się rozerwać,ale i tak chciałam wrócić do domu przyznam szczerze, że nie miałam ochoty nigdzie wychodzić chciałam posiedzieć sama w moich czterech ścianach. Po wypiciu niemal całego drinka czułam się coraz gorzej było mi coraz bardziej słabo i dziwnie szumiało mi w głowie. Chyba picie mi nie służy.
- Karolina no rozluzuj się - próbował jakoś pobudzić mnie do zabawy, ale widziałam, że dzisiaj mu się to nie uda.
- Zaraz wrócę muszę do toalety - postanowiłam iść się trochę ogarnąć jednak, gdy wstałam strasznie zawróciło mi się w głowie, aż prawie się przewróciłam.
- Wszystko wporządku ? - zapytałem zmartwiony zachowaniem partnerki z pracy.
- Tak, tak chyba mi zaszkodził ten drink - nie chciałam, żeby się martwił, dlatego postanowiłam nic mu nie mówić o moich dolegliwościach.
- No dobra - Karolina zaczęła się jakoś dziwnie zachowywać pomyślałem, że to ze zmęczenia jednak nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo się pomyliłem.
- Cholera Karolina, gdzie ty jesteś - niecierpliwił się Białach kiedy kobieta nie wracała już nieco ponad 20 minut.
- Widziała pani może około trzydziestoletnią kobietę o włosach bląd ? - zapytałem przypadkowej pani, która stała przed drzwiami damskiej toalety.
- Wchodziła tu jakiś czas temu - odparła, a po chwili zastanowienia postanowiłem wejść do łazienki i sprawdzić co się dzieje jednak to co zobaczyłem kompletnie mnie przeraziło.
niedziela, 19 listopada 2017
3.13 Dlaczego ?
Weszłam do kawiarni, a tam przy jednym ze stolików siedział łysy mężczyzna dopiero jak podeszłam bliżej poznałam w nim Mikołaja, który był tam z jakąś młodą kobietą. Wyglądali na bardzo szczęśliwych jednak kiedy ta ujrzała mnie oddała dość czuły pocałunek na jego usta.
- Paula ja muszę iść - powiedziałam to chyba dość głośno, bo sam Białach się odwrócił.
- No co się gapisz idź za nią - powiedziała opryskliwie Paulina.
Mikołaj wybiegł na parking przed kawiarnią jednak nikogo tam nie było.
- Zadowolony z siebie jesteś ? - odparła i poszła szukać swojej koleżanki.
- K***a - powiedział sam do siebie i wrócił po rzeczy do lokalu. Po czym pojechał pod blok Rachwał i spędził tam całą noc, ale się nie doczekał powrotu kobiety do domu. Następnego dnia okazało się, że wzięła wolne z pracy ani Paula ani Mikołaj nie mieli z nią kontaktu. Kobieta nie odbierała telefonu, wyglądało na to, że nie ma jej w domu.
- I co ? - zapytał zmartwiony Białach.
- I co ? I co ? Wiesz co gdyby nie twoja dwulicowość to ona była by tu z nami ! - Wach nie potrafiła wybaczyć Mikołajowi, że zrobił coś takiego.
- Ale o co ci chodzi ? -
- Czy wy faceci wszyscy jesteście tacy ślepi ? Czy głupi ? Idź mi proszę stąd, bo nie ręczę za siebie - ***
Wysiadłam z samochodu, musiałam sobie to wszystko przemyśleć dojść do siebie dla tego pojechałam do rodziców, ale niestety jutro musiałam wrócić do pracy, na patrol z Mikołajem nie wiem jak będę z nim jeździć, czy jestem w stanie, ale muszę Jaskowska zgodziła się tylko ja jeden dzień wolny. Weszłam do klatki, otworzyłam skrzynkę wyjęłam z niej parę listów, w sumie sporo się tego zebrało, ale teraz nie mam głowy na to wszystko, rzuciłam pocztę na stolik a sama poszłam do łazienki, wzięłam długi prysznic.
Nalałam sobie lampkę wina i siadła na kanapie, zaczęłam przeglądać , oczywiście rachunki, jakieś reklamy czyli szara codzienność, jeden list mnie zdziwił nie był zaadresowany pisało na nim tylko „DLA CIEBIE”, otworzyłam go w środku była kartka i tylko te parę słów „ ODDYCHAM ŚWIEŻYM POWIETRZEM WKRÓTCE SIĘ SPOTKAMY” , przeczytałam go kilka razy, nie mam pojęcia o co chodzi kto jest adresatem. Pewnie głupi żart Pomyślałam sobie i odłożyłam list na stolik.
Kiedy podeszłam do samochodu za wycieraczką ujrzałam białą kopertę, podeszłam bliżej „DLA CIEBIE” znowu ten sam napis, teraz zaczęłam się już obawiać, ostrożnie otworzyłam kopertę „ JUŻ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ A TY ?” – Cholera – Powiedziałam pod nosem teraz to już nie są żarty.
- Cześć- Powiedział Mikołaj jak tylko Karolina weszła do pokoju
- Cześć – Odpowiedziała od niechcenia, wzięła swoje rzeczy i poszła się przebrać, na komendzie nie zamieniła z nim ani słowa, udawała że nie słyszy co do niej mówi. W końcu nie wytrzymał tej głuchej ciszy
- Nie zamierzasz ze mną rozmawiać ?
- A mamy o czym ? – Spojrzała na niego
- To nie tak…. - Nie dane mu było się wytłumaczyć bo właśnie odezwał się Jacek miał dla nich nowe wezwanie, włamanie pojechali na miejsce spisali zeznania i wrócili na komendę.
- Poczekajcie – Zawołał Jacek jak szli na przerwę
- Co jest? – Zapytał mężczyzna
- Ten wspólnik Wolańskiego 3 dni temu wyszedł przez błąd prokuratury
- Co, ale jak !!- Mikołaj zdenerwował się
Teraz już wiedziałam kto jest autorem tych anonimów, mimo tego nie chciałam o tym nikomu mówić. Zresztą przecież Mikołaj teraz ma kim się opiekować
- Dla tego uważajcie na siebie – Pouczył nas Jacek – Szczególnie ty Karolina
-O to się nie martw – wtrącił Mikołaj
- Sama umiem o siebie zadbać – Powiedziałam, po czym poszłam do radiowozu, Mikołaj dotarł do mnie po jakiś 5 minutach, ledwo wszedł do auta i zaczęło się, że się martwi, że grozić mi może niebezpieczeństwo i takie tam, najpierw mnie całuje a kolejnego dnia już inną
- Zamierzasz tak milczeć cały czas ?
- Nie czas nie miejsce na takie rozmowy – Wypaliłam nagle
- Czyli jednak porozmawiamy ? – Zapytał z nadzieję, spojrzałam tylko na niego nie miałam z nim ochotę w ogóle rozmawiać wiedziałam, że kiedyś to nastąpi ale nie teraz.
Całe szczęście sprawę zamknęliśmy szybko, i mogłam wrócić do domu. Udało mi się uciec przed Mikołajem bez rozmowy z nim, wróciłam do domu miałam ochotę tylko pójść spać zapomnieć o tym wszystkim. Kolejna lampka wina jak tak pójdzie to do jutra butelki nie będzie, kończyłam już butelkę wina kiedy rozległo się pukanie do drzwi nie spojrzałam nawet kto to tylko otworzyłam
- Nie chciała góra do Mahometa to Mahomet do góry – Przed drzwiami stał Mikołaj
- Co tu robisz? – Zdziwiłam się tego się nie spodziewałam
- Musisz mnie wysłuchać
- Nic nie muszę?! – Nie miałam ochoty na rozmowę z nim
- Ale Karolina
- Co, ale Karolina. Może powiesz, że wpadło Ci coś do oka, albo nie może sztuczne oddychanie Ci robiła !!
- Karolina proszę – Wszedł do środka, w sumie wolałam że wszedł bo nie lubię takich scen publicznie
- Co proszę ?!! O co Ty mnie prosisz!! Czy Ty siebie słyszysz do cholery !! Najpierw obiecujesz, że nie pozwolisz mnie skrzywdzić, potem całujesz zachowujesz się jak bym była dla Ciebie najważniejsza, a potem co !! Całujesz jakąś blondynkę !!! No super po prostu bajka, o niczym innym nie marzyłam !!! –Byłam zła, a alkohol chyba nadał mi odwagi na tą rozmowę – To ja Ci coś powiem skrzywdziłeś mnie i t cholernie jak nikt inny !! Uwierz mi nikt w życiu nie skrzywdził mnie tak jak Ty wczoraj !! Nigdy się tak nie czułam !! A teraz proszę Cię wyjdź bo nie mam ochoty na Ciebie patrzeć !! – Chciałam, żeby jak najszybciej sobie poszedł, nie miałam ochoty go oglądać. Ale on nie wyszedł tylko podszedł bliżej
- Zależy mi na Tobie, jak na nikim innym – Mówił cicho, wręcz szeptał – W tej knajpie to ona mnie pocałował, chciała się spotkać niby czegoś zapomniałem jakiś głupi pretekst, a potem nagle wstała i mnie pocałowała – Patrzył mi prosto w oczy – Jesteś dla mnie najważniejsza. Proszę Cię uwierz mi – Nie wiem czemu, ale wierzyłam mu jak nikomu innemu, kiwnęłam tylko głową, Mikołaj zbliżył się do mnie był tak blisko, że czułam jego oddech. Nie byłam gotowa na ten pocałunek, nie teraz odsunęłam się od niego.
- Napijesz się czegoś – Zapytałam kiedy tylko się od niego odsunęłam
- Nie dzięki, lepiej już pójdę. Do jutra – Powiedział i wyszedł. Przez chwilę stałam i patrzyłam na zamknięte drzwi nie rozumiałam siebie tego wszystkiego najpierw jestem o niego zazdrosna jak cholera a potem się odsuwam. To wszystko jest tak cholernie dziwne…
Przez cały dzień z Mikołajem nie poruszaliśmy tego co wczoraj się stało nasze relacje były takie jak wcześniej, chociaż może nie do końca. Od wczoraj ten idiota milczy, żadnych anonimów ani nic to chyba dobrze. Zdecydowanie tak, bo nie mam już głowy do tego wszystkiego. Oczywiście Jaskowska proponowała mi ochronę, ale się nie zgodziłam bo po co nie będę przecież siać paniki. Mikołaj oczywiście urządził mi kazania i awanturę jak tylko wyszłam bo się o mnie martwi, bo grozi mi niebezpieczeństwo, rozumiem to i doceniam, ale nie jestem małym dzieckiem i dam sobie radę nie trzeba mnie niańczyć.
Po pracy umówiłam się z Pauliną na piwo, musiałam tylko podjechać do domu się przebrać. Miejsce, które wybrała Paulina ma swoje zasady i jednak trzeba się trochę ogarnąć. Wysiadłam z samochodu zamknęłam drzwi, nagle ktoś podbiegł do mnie od tyłu i zasłonił mi usta, poczułam smród okropny smród, zrobiło mi się słabo, osunęłam się na ziemię.
- Paula ja muszę iść - powiedziałam to chyba dość głośno, bo sam Białach się odwrócił.
- No co się gapisz idź za nią - powiedziała opryskliwie Paulina.
Mikołaj wybiegł na parking przed kawiarnią jednak nikogo tam nie było.
- Zadowolony z siebie jesteś ? - odparła i poszła szukać swojej koleżanki.
- K***a - powiedział sam do siebie i wrócił po rzeczy do lokalu. Po czym pojechał pod blok Rachwał i spędził tam całą noc, ale się nie doczekał powrotu kobiety do domu. Następnego dnia okazało się, że wzięła wolne z pracy ani Paula ani Mikołaj nie mieli z nią kontaktu. Kobieta nie odbierała telefonu, wyglądało na to, że nie ma jej w domu.
- I co ? - zapytał zmartwiony Białach.
- I co ? I co ? Wiesz co gdyby nie twoja dwulicowość to ona była by tu z nami ! - Wach nie potrafiła wybaczyć Mikołajowi, że zrobił coś takiego.
- Ale o co ci chodzi ? -
- Czy wy faceci wszyscy jesteście tacy ślepi ? Czy głupi ? Idź mi proszę stąd, bo nie ręczę za siebie - ***
Wysiadłam z samochodu, musiałam sobie to wszystko przemyśleć dojść do siebie dla tego pojechałam do rodziców, ale niestety jutro musiałam wrócić do pracy, na patrol z Mikołajem nie wiem jak będę z nim jeździć, czy jestem w stanie, ale muszę Jaskowska zgodziła się tylko ja jeden dzień wolny. Weszłam do klatki, otworzyłam skrzynkę wyjęłam z niej parę listów, w sumie sporo się tego zebrało, ale teraz nie mam głowy na to wszystko, rzuciłam pocztę na stolik a sama poszłam do łazienki, wzięłam długi prysznic.
Nalałam sobie lampkę wina i siadła na kanapie, zaczęłam przeglądać , oczywiście rachunki, jakieś reklamy czyli szara codzienność, jeden list mnie zdziwił nie był zaadresowany pisało na nim tylko „DLA CIEBIE”, otworzyłam go w środku była kartka i tylko te parę słów „ ODDYCHAM ŚWIEŻYM POWIETRZEM WKRÓTCE SIĘ SPOTKAMY” , przeczytałam go kilka razy, nie mam pojęcia o co chodzi kto jest adresatem. Pewnie głupi żart Pomyślałam sobie i odłożyłam list na stolik.
Kiedy podeszłam do samochodu za wycieraczką ujrzałam białą kopertę, podeszłam bliżej „DLA CIEBIE” znowu ten sam napis, teraz zaczęłam się już obawiać, ostrożnie otworzyłam kopertę „ JUŻ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ A TY ?” – Cholera – Powiedziałam pod nosem teraz to już nie są żarty.
- Cześć- Powiedział Mikołaj jak tylko Karolina weszła do pokoju
- Cześć – Odpowiedziała od niechcenia, wzięła swoje rzeczy i poszła się przebrać, na komendzie nie zamieniła z nim ani słowa, udawała że nie słyszy co do niej mówi. W końcu nie wytrzymał tej głuchej ciszy
- Nie zamierzasz ze mną rozmawiać ?
- A mamy o czym ? – Spojrzała na niego
- To nie tak…. - Nie dane mu było się wytłumaczyć bo właśnie odezwał się Jacek miał dla nich nowe wezwanie, włamanie pojechali na miejsce spisali zeznania i wrócili na komendę.
- Poczekajcie – Zawołał Jacek jak szli na przerwę
- Co jest? – Zapytał mężczyzna
- Ten wspólnik Wolańskiego 3 dni temu wyszedł przez błąd prokuratury
- Co, ale jak !!- Mikołaj zdenerwował się
Teraz już wiedziałam kto jest autorem tych anonimów, mimo tego nie chciałam o tym nikomu mówić. Zresztą przecież Mikołaj teraz ma kim się opiekować
- Dla tego uważajcie na siebie – Pouczył nas Jacek – Szczególnie ty Karolina
-O to się nie martw – wtrącił Mikołaj
- Sama umiem o siebie zadbać – Powiedziałam, po czym poszłam do radiowozu, Mikołaj dotarł do mnie po jakiś 5 minutach, ledwo wszedł do auta i zaczęło się, że się martwi, że grozić mi może niebezpieczeństwo i takie tam, najpierw mnie całuje a kolejnego dnia już inną
- Zamierzasz tak milczeć cały czas ?
- Nie czas nie miejsce na takie rozmowy – Wypaliłam nagle
- Czyli jednak porozmawiamy ? – Zapytał z nadzieję, spojrzałam tylko na niego nie miałam z nim ochotę w ogóle rozmawiać wiedziałam, że kiedyś to nastąpi ale nie teraz.
Całe szczęście sprawę zamknęliśmy szybko, i mogłam wrócić do domu. Udało mi się uciec przed Mikołajem bez rozmowy z nim, wróciłam do domu miałam ochotę tylko pójść spać zapomnieć o tym wszystkim. Kolejna lampka wina jak tak pójdzie to do jutra butelki nie będzie, kończyłam już butelkę wina kiedy rozległo się pukanie do drzwi nie spojrzałam nawet kto to tylko otworzyłam
- Nie chciała góra do Mahometa to Mahomet do góry – Przed drzwiami stał Mikołaj
- Co tu robisz? – Zdziwiłam się tego się nie spodziewałam
- Musisz mnie wysłuchać
- Nic nie muszę?! – Nie miałam ochoty na rozmowę z nim
- Ale Karolina
- Co, ale Karolina. Może powiesz, że wpadło Ci coś do oka, albo nie może sztuczne oddychanie Ci robiła !!
- Karolina proszę – Wszedł do środka, w sumie wolałam że wszedł bo nie lubię takich scen publicznie
- Co proszę ?!! O co Ty mnie prosisz!! Czy Ty siebie słyszysz do cholery !! Najpierw obiecujesz, że nie pozwolisz mnie skrzywdzić, potem całujesz zachowujesz się jak bym była dla Ciebie najważniejsza, a potem co !! Całujesz jakąś blondynkę !!! No super po prostu bajka, o niczym innym nie marzyłam !!! –Byłam zła, a alkohol chyba nadał mi odwagi na tą rozmowę – To ja Ci coś powiem skrzywdziłeś mnie i t cholernie jak nikt inny !! Uwierz mi nikt w życiu nie skrzywdził mnie tak jak Ty wczoraj !! Nigdy się tak nie czułam !! A teraz proszę Cię wyjdź bo nie mam ochoty na Ciebie patrzeć !! – Chciałam, żeby jak najszybciej sobie poszedł, nie miałam ochoty go oglądać. Ale on nie wyszedł tylko podszedł bliżej
- Zależy mi na Tobie, jak na nikim innym – Mówił cicho, wręcz szeptał – W tej knajpie to ona mnie pocałował, chciała się spotkać niby czegoś zapomniałem jakiś głupi pretekst, a potem nagle wstała i mnie pocałowała – Patrzył mi prosto w oczy – Jesteś dla mnie najważniejsza. Proszę Cię uwierz mi – Nie wiem czemu, ale wierzyłam mu jak nikomu innemu, kiwnęłam tylko głową, Mikołaj zbliżył się do mnie był tak blisko, że czułam jego oddech. Nie byłam gotowa na ten pocałunek, nie teraz odsunęłam się od niego.
- Napijesz się czegoś – Zapytałam kiedy tylko się od niego odsunęłam
- Nie dzięki, lepiej już pójdę. Do jutra – Powiedział i wyszedł. Przez chwilę stałam i patrzyłam na zamknięte drzwi nie rozumiałam siebie tego wszystkiego najpierw jestem o niego zazdrosna jak cholera a potem się odsuwam. To wszystko jest tak cholernie dziwne…
Przez cały dzień z Mikołajem nie poruszaliśmy tego co wczoraj się stało nasze relacje były takie jak wcześniej, chociaż może nie do końca. Od wczoraj ten idiota milczy, żadnych anonimów ani nic to chyba dobrze. Zdecydowanie tak, bo nie mam już głowy do tego wszystkiego. Oczywiście Jaskowska proponowała mi ochronę, ale się nie zgodziłam bo po co nie będę przecież siać paniki. Mikołaj oczywiście urządził mi kazania i awanturę jak tylko wyszłam bo się o mnie martwi, bo grozi mi niebezpieczeństwo, rozumiem to i doceniam, ale nie jestem małym dzieckiem i dam sobie radę nie trzeba mnie niańczyć.
Po pracy umówiłam się z Pauliną na piwo, musiałam tylko podjechać do domu się przebrać. Miejsce, które wybrała Paulina ma swoje zasady i jednak trzeba się trochę ogarnąć. Wysiadłam z samochodu zamknęłam drzwi, nagle ktoś podbiegł do mnie od tyłu i zasłonił mi usta, poczułam smród okropny smród, zrobiło mi się słabo, osunęłam się na ziemię.
niedziela, 29 października 2017
3.12 Nie możesz tam iść ...
Ten wieczór i ta noc zapowiadało się wyjątkowo, tego dnia Karolina kończyła 30 lat, w pracy każdy złożył jej życzenia dostała prezent od całej komendy, na wieczór Mikołaj zaprosił ja na kolacje. Koło 19 dotarli na ranczo, Białach otworzył drzwi, był ciemno w momencie kiedy Mikołaj zapalił światło, za kanapy, za mebli wyskoczyli : Kuba Paulina, Jacek, Zosia, Mariusz, Ola,Borys., Marysia Adaś Bruno i Ewa. Rachwał była w ogromnym szoku takiej niespodzianki się nie spodziewała
- Sto lat sto lat - Zaczął śpiewać Kuba, Paulina podeszła do niej z tortem - Niech żyje nam ! - śpiewali wszyscy
- A kto KAROLA - zakończył Mikołaj
- Boże, ale mnie zaskoczyliście - Uśmiechnęła się
- Pomyśl życzenie - Powiedziała Zośka. Karolina zamyśliła się chwilę i zdmuchnęła świeczki. Wszyscy bili brawo
* Już koło godziny 24 wszyscy byli rozluźnieni, bawili się coraz lepiej i ciekawiej
-No nie gap się już tak na nią - Zwrócił się Krzysiek do Mikołaja
- Na kogo?
- No jak to na Karolinę , nie udawaj głupiego - Skomentował Jacek
- Oszaleliście - Zaczął się wykręcać
- zarumieniłeś się - Zaśmiał się Krzysiek
- Dawajcie gramy w alkoruletkę - Krzyknęła Paulina, Chłopaki spojrzeli na siebie po czym bez słowa wstali.
Gra szła wszystkim dobrze, no może poza Mikołajem który był już w dość ciekawym stanie. Pił prawie co chwilę
- Może już starczy bo Mikołaj nie długo już nam padnie - Wstawiła się za nim Karolina
- Ej nie ma tak - Oburzył się Jacuś
- Noooo w.. ł..a..s...n... e - Mikołaj był już w bardzo ciekawym stanie. 10 minut potem z Mikołaja nie zostało nic innego jak zwłoki
- Brawo Panowie kumpla wystawiliście - Skwitowała Zośką
- No co miał pecha - Zaśmiał się Kuba, Panie tylko pokręcili głową.
- Ej wiem - Jacuś, wziął szal boa które Paulina przyniosła dla solenizantki i podszedł do Mikołaja który leżał tak, że miał odkryty brzuch, zaczął jeździć mu tym boa po brzuchu Panowie śmieli się jak debile, a Panie tylko wymieniały spojrzenia. Mikołaj po chwili zaczął się wiercić, aż a końcu mruczeć
- mmmmmm
- Boże ogrnicie się - Paula chciała przerwać tą zabawę
- Ciiii- Uciszył ją Kuba, Jacuś dalej miział Mikołaja
- mmmm Karolinka miło było cię poznać . - Wymruczał nagle Białach, wszystkie oczy skierowały się na Mikołaja - Karolcia no - Teraz każdy spojrzał na Karolinę ona momentG
alnie zrobiła się czerwona
- Czy my o czymś nie wiemy - Zośka z ciekawością spojrzała na Karolinę
-mmmm Karolinka jesteś...cud.....- Karolina zrozumiała co sni wydaje się Mikołajowi postanowiła to przerwać.
- Koniec zabawy - Zabrała Jackowi boa, jednak nie wiedziała że Krzyś wszytsko nagrywa
- Dobra, Kubuś dzwoń po taxe zostawiamy ich samych - Jacuś spojrzał na Kubę, on wyjął telefon i zadzwonił po tax. Karolinie było głupio nie wiedziała co ma mówić, Panowie między sobą komentowali, pokazywali sobie filmik, tymczasem Panie zaczęli już wymyślać ich ślub związek, zaręczyny jak to kobiety.
Po 10 min przyjechały taxówi każdy zaczął się zbierać Karolina chciała iść z nimi
- Ej, ej Karola a Ty do kąd - powstrzymała ja Zośka
- Ale... - Chciała iść z nimi, ale nikt jej nie pozwolił.
Karolina została sama w mieszkaniu Mikołaja, on słodko spał w niestanie. Sama do końca nie była trzeźwa, ale jeszcze kontaktowała. Dla tego chciała przykryć Białacha, żeby przypadkiem nie zmarzł. Wzięła koc i podeszła do łóżka kiedy już go nakrywała on złapał ją za rękę i przyciągnął ją do siebie
-mmmm Kotuś - Mamrotał pod nosem,Karolina próbowała się wydostać ale nie dawała rady, dla tego poddała się i przytuliła do niego w sumie Mikołaj od dawna jej się podobał. Rano wstałam i postanowiłam sobie pożartować jednak nie sadziłam , że to moja zemsta będzie miała tak interesujące zakończenie. Dzisiaj obydwoje mieliśmy wolne od pracy .Mikołaj przebudzil się i natychmiast na jego twarzy pojawił się grymas bólu i nie zadowolenia .
- I jak zyjesz - zapytała się kolegi który nadal miał taki grymas nie zadowolenia co poprzednio .
- Możesz tak nie krzyczeć łeb mi pęka - powiedział do Karoliny, która uśmiechnięta patrzyła na skacowanego kolegę. Cały dzień im miną pod względem bólu głowy i leżenia przed telewizorem.
Kilka dni później niebezpieczne spóźniona wbiegłam na komendę.
- Cześć - wpadłam do naszego pokoju i ze zdziwieniem popatrzyłam na Mikołaja, który na spokojnie dopijał kawę.
- A co ty tak siedzisz ? - zapytałam.
- No przecież nie można się całe życie spieszyć - mówił grzebiąc coś w telefonie.
- Tak na serio ty to masz szczęście... spóźnić się w dzień kiedy komendantka ma załatwienia - poparzył na mnie z poważną miną, która szybko zmieniła się w uśmiech.
Była prawie 9:00 kiedy wyjechaliśmy w teren. Zostaliśmy skierowani do pomocy przy jakiejś obławie organizowanej przez kryminalnych. No niestety ktoś doniósł o naszych planach i groźny przestępca nadal pozostał na wolności. Wróciliśmy na komendę, żeby obmyśleć kolejny krok w tej sprawie.
- Jak mogliśmy to tak spieprzyć ! - wykrzyczał wściekły Walczak.
- Spokojnie to wszystko da się naprawić - wpadłam na pewien pomysł co prawda bardzo ryzykowny, ale mogło się to udać.
- Co masz na myśli ? - wtrąciła Wach.
- Prowokacje - powiedziałam niepewnie. Wtedy Mikołaj zmierzył mnie wzrokiem wiedziałam, że napewno mu się to niespodobało.
- Karolina daj sobie spokój - powiedział kiedy wszyscy wyszli z sali.
- Sam dobrze wiesz, że w naszej robocie żyje się samym ryzykiem - odparłam wkurzona tymi ciągłymi obawami przecież wiem co robię.
- Ale ja bym wolał, żeby ktoś inny tam poszedł- ciągnął uparcie.
- Jestem dorosła i nikt mi nie będzie mówił co mam robić, a co nie - irytowała mnie ta rozmowa coraz bardziej.
- Ja się poprostu martwię przecież to są handlarze narządów oni są bezwzględni i trzeba się ze wszystkim liczyć - mówił nadal opanowanym tonem.
- Mikołaj nie obraż się, ale ja i tak zrobie po swojemu - nie chciałam go urazić, bo nie o to tutaj chodzi.
- Dobra rób co chcesz ja nie wnikam, ale jak coś ci się stanie to pierwszy ich dopadne- powiedział i wyszedł z pokoju.
Wtedy dopiero zrozumiałam, że on się o mnie martwi, a ja na niego naskakuje chciałam go przeprosić ,ale nie było na to czasu.
Pojechaliśmy w miejsce gdzie prawdopodobnie przebywają nasi uciekinierzy. Dopiero tam dotarło do mnie, że Mikołaj może mieć rację.
- Gotowa ? - zapytał mnie Kuba no wtedy to już nie miałam wyjścia musiałam przytaknąć i ruszyć na akcje.
Weszłam do starego budynku znajdującego się w lesie wyglądał jak stary bunkier albo coś w tym stylu. Mimo wszystko sam widok odstraszał.
- Halo jest tu ktoś ? - zawołałam, kiedy uporałam się ze starymi drzwiami, ale odpowiedziała mi przerażająca cisza.
Szłam dalej ciemnym, zabałaganionym korytarzem wszystko to wyglądało jak z horroru. Kiedy doszłam do głównego holu poczułam mocne uderzenie w tył głowy po tym nastąpiła ciemność, która pojawiła się przed moimi oczami.
Tymczasem Mikołaj siedział w radiowozie jak na szpilkach bał się o swoją partnerkę.
- I co ? - pytał co chwila coraz bardziej zmartwiony.
- Karolina słyszysz nas ? - zapytała Paulina, kiedy przez dłuższy czas nadajnik milczał.
- Co jest ? - przeraził się Białach.
- Starciliśmy z nią kontakt - odparła wkurzona Wach.
- I co z nią robimy - zapytał jeden z osiłków.
- No jak co sama się napatoczyła to bierzemy ją na warsztat - zabrał kobietę i zaniósł do sali, w której odbywały się operacje. Tam lekarz wstrzyknął jej jakaś substancje z strzykawki.
- Policja ! - wykrzyczał z całej siły Mikołaj.
- Rzuć to ! - dodał kiedy mężczyzna przyłożył nóż do gardła policjantki.
- To ty to rzuć albo wasza koleżaneczka pójdzie do aniołków - wtedy do pomieszczenia wbiegli antyterroryści obezwładnili bandytów, a Białach podbiegł do nieprzytomnej Rachwał.
- Karolina. Karolina słyszysz mnie ?! - mówił przerażony.
- Karetke szybko ! - zawołała Paulina, która również nie kryła obaw o koleżankę.
Ratownicy medyczni zabrali Karolinę do szpitala gdzie okazało się , że została odurzona silnymi tabletkami nasennymi i powinna wyjść z tego bez większych problemów.
- Mówiłem ci do cholery, żebyś tam nie szła ! - wkurzył się Mikołaj.
- Sam wiesz jak jest chciałam pomóc - mówiła trzymając się za głowę, która ją tak bolała, że czuła jakby miało ją zaraz rozsadzić.
- Wiem, ale dlaczego ty zawsze musisz , aż tak ryzykować ? - spuścił trochę z tonu.
- Zawsze tak musisz ryzykować i narazać swoje życia a mówiłem ci żebyś tam nie szła
- Mikołaj ale to jest nasza praca i mamy pomagać ludzią
- Mamy pomagać ale w sposób rozsadny a nie o mało ty nie straciłaś , życia .Karolina chwile póżniej a było by po tobie ci ludzie sa bezwzględni .
- Czyli wegług ciebie to było nie rozsądne to ja miałam nic nie robić i patrzyć jak dalej oni to robią .Wogóle czemu ty massz za mnie decydować i wpieprzać sie w moje zycie .
- Dlatego - pocałował ją w usta namietnie i czekał na jej ruch .
Następnego dnia miałam wolne dlatego postanowiłam umówić się z Paulina, żeby odreagować wczorajsze wydarzenia. Poszłyśmy na zakupy, a potem do takiej świetnej kawiarni, która pokazał mi Mikołaj. Szłam ulicą do kawiarni gdzie umówiłam się w kawiarni z Paula aż w pewnym momencie zamarłam.
- Sto lat sto lat - Zaczął śpiewać Kuba, Paulina podeszła do niej z tortem - Niech żyje nam ! - śpiewali wszyscy
- A kto KAROLA - zakończył Mikołaj
- Boże, ale mnie zaskoczyliście - Uśmiechnęła się
- Pomyśl życzenie - Powiedziała Zośka. Karolina zamyśliła się chwilę i zdmuchnęła świeczki. Wszyscy bili brawo
* Już koło godziny 24 wszyscy byli rozluźnieni, bawili się coraz lepiej i ciekawiej
-No nie gap się już tak na nią - Zwrócił się Krzysiek do Mikołaja
- Na kogo?
- No jak to na Karolinę , nie udawaj głupiego - Skomentował Jacek
- Oszaleliście - Zaczął się wykręcać
- zarumieniłeś się - Zaśmiał się Krzysiek
- Dawajcie gramy w alkoruletkę - Krzyknęła Paulina, Chłopaki spojrzeli na siebie po czym bez słowa wstali.
Gra szła wszystkim dobrze, no może poza Mikołajem który był już w dość ciekawym stanie. Pił prawie co chwilę
- Może już starczy bo Mikołaj nie długo już nam padnie - Wstawiła się za nim Karolina
- Ej nie ma tak - Oburzył się Jacuś
- Noooo w.. ł..a..s...n... e - Mikołaj był już w bardzo ciekawym stanie. 10 minut potem z Mikołaja nie zostało nic innego jak zwłoki
- Brawo Panowie kumpla wystawiliście - Skwitowała Zośką
- No co miał pecha - Zaśmiał się Kuba, Panie tylko pokręcili głową.
- Ej wiem - Jacuś, wziął szal boa które Paulina przyniosła dla solenizantki i podszedł do Mikołaja który leżał tak, że miał odkryty brzuch, zaczął jeździć mu tym boa po brzuchu Panowie śmieli się jak debile, a Panie tylko wymieniały spojrzenia. Mikołaj po chwili zaczął się wiercić, aż a końcu mruczeć
- mmmmmm
- Boże ogrnicie się - Paula chciała przerwać tą zabawę
- Ciiii- Uciszył ją Kuba, Jacuś dalej miział Mikołaja
- mmmm Karolinka miło było cię poznać . - Wymruczał nagle Białach, wszystkie oczy skierowały się na Mikołaja - Karolcia no - Teraz każdy spojrzał na Karolinę ona momentG
alnie zrobiła się czerwona
- Czy my o czymś nie wiemy - Zośka z ciekawością spojrzała na Karolinę
-mmmm Karolinka jesteś...cud.....- Karolina zrozumiała co sni wydaje się Mikołajowi postanowiła to przerwać.
- Koniec zabawy - Zabrała Jackowi boa, jednak nie wiedziała że Krzyś wszytsko nagrywa
- Dobra, Kubuś dzwoń po taxe zostawiamy ich samych - Jacuś spojrzał na Kubę, on wyjął telefon i zadzwonił po tax. Karolinie było głupio nie wiedziała co ma mówić, Panowie między sobą komentowali, pokazywali sobie filmik, tymczasem Panie zaczęli już wymyślać ich ślub związek, zaręczyny jak to kobiety.
Po 10 min przyjechały taxówi każdy zaczął się zbierać Karolina chciała iść z nimi
- Ej, ej Karola a Ty do kąd - powstrzymała ja Zośka
- Ale... - Chciała iść z nimi, ale nikt jej nie pozwolił.
Karolina została sama w mieszkaniu Mikołaja, on słodko spał w niestanie. Sama do końca nie była trzeźwa, ale jeszcze kontaktowała. Dla tego chciała przykryć Białacha, żeby przypadkiem nie zmarzł. Wzięła koc i podeszła do łóżka kiedy już go nakrywała on złapał ją za rękę i przyciągnął ją do siebie
-mmmm Kotuś - Mamrotał pod nosem,Karolina próbowała się wydostać ale nie dawała rady, dla tego poddała się i przytuliła do niego w sumie Mikołaj od dawna jej się podobał. Rano wstałam i postanowiłam sobie pożartować jednak nie sadziłam , że to moja zemsta będzie miała tak interesujące zakończenie. Dzisiaj obydwoje mieliśmy wolne od pracy .Mikołaj przebudzil się i natychmiast na jego twarzy pojawił się grymas bólu i nie zadowolenia .
- I jak zyjesz - zapytała się kolegi który nadal miał taki grymas nie zadowolenia co poprzednio .
- Możesz tak nie krzyczeć łeb mi pęka - powiedział do Karoliny, która uśmiechnięta patrzyła na skacowanego kolegę. Cały dzień im miną pod względem bólu głowy i leżenia przed telewizorem.
Kilka dni później niebezpieczne spóźniona wbiegłam na komendę.
- Cześć - wpadłam do naszego pokoju i ze zdziwieniem popatrzyłam na Mikołaja, który na spokojnie dopijał kawę.
- A co ty tak siedzisz ? - zapytałam.
- No przecież nie można się całe życie spieszyć - mówił grzebiąc coś w telefonie.
- Tak na serio ty to masz szczęście... spóźnić się w dzień kiedy komendantka ma załatwienia - poparzył na mnie z poważną miną, która szybko zmieniła się w uśmiech.
Była prawie 9:00 kiedy wyjechaliśmy w teren. Zostaliśmy skierowani do pomocy przy jakiejś obławie organizowanej przez kryminalnych. No niestety ktoś doniósł o naszych planach i groźny przestępca nadal pozostał na wolności. Wróciliśmy na komendę, żeby obmyśleć kolejny krok w tej sprawie.
- Jak mogliśmy to tak spieprzyć ! - wykrzyczał wściekły Walczak.
- Spokojnie to wszystko da się naprawić - wpadłam na pewien pomysł co prawda bardzo ryzykowny, ale mogło się to udać.
- Co masz na myśli ? - wtrąciła Wach.
- Prowokacje - powiedziałam niepewnie. Wtedy Mikołaj zmierzył mnie wzrokiem wiedziałam, że napewno mu się to niespodobało.
- Karolina daj sobie spokój - powiedział kiedy wszyscy wyszli z sali.
- Sam dobrze wiesz, że w naszej robocie żyje się samym ryzykiem - odparłam wkurzona tymi ciągłymi obawami przecież wiem co robię.
- Ale ja bym wolał, żeby ktoś inny tam poszedł- ciągnął uparcie.
- Jestem dorosła i nikt mi nie będzie mówił co mam robić, a co nie - irytowała mnie ta rozmowa coraz bardziej.
- Ja się poprostu martwię przecież to są handlarze narządów oni są bezwzględni i trzeba się ze wszystkim liczyć - mówił nadal opanowanym tonem.
- Mikołaj nie obraż się, ale ja i tak zrobie po swojemu - nie chciałam go urazić, bo nie o to tutaj chodzi.
- Dobra rób co chcesz ja nie wnikam, ale jak coś ci się stanie to pierwszy ich dopadne- powiedział i wyszedł z pokoju.
Wtedy dopiero zrozumiałam, że on się o mnie martwi, a ja na niego naskakuje chciałam go przeprosić ,ale nie było na to czasu.
Pojechaliśmy w miejsce gdzie prawdopodobnie przebywają nasi uciekinierzy. Dopiero tam dotarło do mnie, że Mikołaj może mieć rację.
- Gotowa ? - zapytał mnie Kuba no wtedy to już nie miałam wyjścia musiałam przytaknąć i ruszyć na akcje.
Weszłam do starego budynku znajdującego się w lesie wyglądał jak stary bunkier albo coś w tym stylu. Mimo wszystko sam widok odstraszał.
- Halo jest tu ktoś ? - zawołałam, kiedy uporałam się ze starymi drzwiami, ale odpowiedziała mi przerażająca cisza.
Szłam dalej ciemnym, zabałaganionym korytarzem wszystko to wyglądało jak z horroru. Kiedy doszłam do głównego holu poczułam mocne uderzenie w tył głowy po tym nastąpiła ciemność, która pojawiła się przed moimi oczami.
Tymczasem Mikołaj siedział w radiowozie jak na szpilkach bał się o swoją partnerkę.
- I co ? - pytał co chwila coraz bardziej zmartwiony.
- Karolina słyszysz nas ? - zapytała Paulina, kiedy przez dłuższy czas nadajnik milczał.
- Co jest ? - przeraził się Białach.
- Starciliśmy z nią kontakt - odparła wkurzona Wach.
- I co z nią robimy - zapytał jeden z osiłków.
- No jak co sama się napatoczyła to bierzemy ją na warsztat - zabrał kobietę i zaniósł do sali, w której odbywały się operacje. Tam lekarz wstrzyknął jej jakaś substancje z strzykawki.
- Policja ! - wykrzyczał z całej siły Mikołaj.
- Rzuć to ! - dodał kiedy mężczyzna przyłożył nóż do gardła policjantki.
- To ty to rzuć albo wasza koleżaneczka pójdzie do aniołków - wtedy do pomieszczenia wbiegli antyterroryści obezwładnili bandytów, a Białach podbiegł do nieprzytomnej Rachwał.
- Karolina. Karolina słyszysz mnie ?! - mówił przerażony.
- Karetke szybko ! - zawołała Paulina, która również nie kryła obaw o koleżankę.
Ratownicy medyczni zabrali Karolinę do szpitala gdzie okazało się , że została odurzona silnymi tabletkami nasennymi i powinna wyjść z tego bez większych problemów.
- Mówiłem ci do cholery, żebyś tam nie szła ! - wkurzył się Mikołaj.
- Sam wiesz jak jest chciałam pomóc - mówiła trzymając się za głowę, która ją tak bolała, że czuła jakby miało ją zaraz rozsadzić.
- Wiem, ale dlaczego ty zawsze musisz , aż tak ryzykować ? - spuścił trochę z tonu.
- Zawsze tak musisz ryzykować i narazać swoje życia a mówiłem ci żebyś tam nie szła
- Mikołaj ale to jest nasza praca i mamy pomagać ludzią
- Mamy pomagać ale w sposób rozsadny a nie o mało ty nie straciłaś , życia .Karolina chwile póżniej a było by po tobie ci ludzie sa bezwzględni .
- Czyli wegług ciebie to było nie rozsądne to ja miałam nic nie robić i patrzyć jak dalej oni to robią .Wogóle czemu ty massz za mnie decydować i wpieprzać sie w moje zycie .
- Dlatego - pocałował ją w usta namietnie i czekał na jej ruch .
Następnego dnia miałam wolne dlatego postanowiłam umówić się z Paulina, żeby odreagować wczorajsze wydarzenia. Poszłyśmy na zakupy, a potem do takiej świetnej kawiarni, która pokazał mi Mikołaj. Szłam ulicą do kawiarni gdzie umówiłam się w kawiarni z Paula aż w pewnym momencie zamarłam.
niedziela, 8 października 2017
I co sadzicie ?
poniedziałek, 18 września 2017
3.11 Czy ty zawsze musisz postawić na swoim !
Myślałam , że to już po mnie gdy ten świr trzymał pistolet wycelowany we mnie miałam 100 myśli na minutę ale jedna myśl w sumie osoba zatrzymała się u mnie na dłużej. Był to Mikołaj , nie wiem czemu o nim w tym momęcie o nim pomyślałam on był moim kolegą z patrolu .Czasemmi się wydaje , że może coś wiecej ale przez on jest kolegą z pracy , a ja nie mieszam prywatnego zycia z zawodowym. W pewnym momęcie usłyszałam strzał i osoba która we mnie celowała padła na podłogę a ja mogłam w końcu odetchnąć z ulgą .Zobaczyłam Mikołaja ,cieszyłam się ze to właśnie on przyszedl cieszę się , na jego widok jak nigdy wcześniej.
- Nic ci nie jest nic ci nie zrobił ? - zapytał z troską podchodząc do mnie i pomagając mi wstać z podłogi. Cieszyłam się , że to własnie Mikołaj ale naprawdę się bałam , że to już koniec i w ostatniej chwili przyszedł .Byłam z szokowana tą całą sytuacja przerażona bo kto by się nie bał jak by ktoś bu groził z broni nabitej i do tego szaleniec który chce się zemsić i nie możesz przewidzieć jaki ruch zrobi dalej .Obserwujesz kiedy ruch dżwięk , zachowanie a i tak się boisz ludzie pod wpływem chęci zemsty emocji nie działają logicznie i własnie taki działąń nie sposób przewidzieć. Ale to już koniec nie mogłam uwieżyć ,że to koniec tego koszmaru ale nadal emocje i adrenalina trzymały.
- Karola słyszysz mnie nic ci on nie zrobił - powtórzył on ponownie pytanie patrząc się na mnie z troską i miał taki błysk w oku .
- Nic mi nie zrobił -powiedziałam po chwili chciałam z tąd jak najszybciej wyjść znaleść się w swoim mieszkaniu .
W tym czasie podszedł jeden policjant z kryminalnych
- I jak co z tym co tu leży ?
- Trup drogi kolego dobra mi się zwijamy bo nie ma już tu dla nich do roboty my już swoją zrobiliśmy teraz wasza kolej -powiedział idąć w stronę wejścia .
Gdy byłiśmy już przy radio wozie ,
- Mikołaj zabierz mnie do mojego mieszkania chce już jechać z tąd- wsiadłam do samochodu.
- Martwię się o ciebie , może zawiozę cię do siebie na ranczo nie bd sama przynajmniej odpoczniesz sobie a tam jest bezpiecznie .
- Okej - nie chciałam sama sobie przyznać że , potrzebuje jego obecności teraz a co dopiero miała bym mu to powiedzieć . Przecież ja jestem kobietą niezależną , indywidualistka która zawsze wie co zrobic co ma powiedzieć , sama sobie z wszystkim radzi. A teraz nie wiem co się ze mną dzieje ..
- Cieszę się z tego .zrobimy jakieś naleśniki na kolacje czy cos - uśmiechnął się do mnie .
Byliśmy już na ranczu dałem klucze Karoli a sam musiałem wracać na patrol miałem jeszcze kilka godzin patrolu z Julią tą nową policjantką co nie dawno się przyjeła do nas na komendę .Jest posterunkowa dopiero sie uczy ,
- Widać , że zależy ci na tej blondynce którą była porwana i zdązyliśmy w ostatniej chwili .Długo jesteście razem ?Byłem zaskoczony pytaniem z Julki trochę zbiło mnie to z tropu ale zaraz odpowiedziałem.
- My nie jesteśmy razem to jest moja koleżanka z patrolu którą właśnie zastepujesz Karolina. - wytłumaczyłem Julce
- A to przepraszam wiesz tak wyglądało z mojego punktu widzenia ze jesteście razem .-stwierdziła Julka
Wieczór na ranczu
Jedliśmy naleśniki w milczeniu gdy ona przerwała ta ciszę
- Jutro wracam do pracy wiesz Mikołąj a pozatym jutro jest ta akcja i fajnie było by w niej wziąść udział -stwierdziłam nie wiedziałem jakie będą skutki .
- Ja myślałem , że weżmiesz sobie wolne odpoczniesz sobie i nie pojedziesz na tą akcję . Bedziesz się musiała znowu narazać a to nie za wcześnie ?
- Mikołaj dzieki za troske ale co ja mam robić tutaj patrzeć się w sciany uzalać się nad sobą . Znasz mnie.
- Znam ale to jest niebezpieczna akcja a ty duzo przeszedłaś i niechcę żebyś na nią szła .Pogadaj z Jaskowska napewno da ci kilka dni urlopu.
- Mikołaj ja wszystko rozumiem twoją troskę ale czy ja mogła bym sama decydować o swoim życiu jestem dorosła - uniosłam się troche -
- No właśnie widzę jaka dorosła jesteś wyprowadziłaś się ode mnie porwali cię a dobrze widzialaś , że ten swir ci grozi i przesyła różne chore rzeczy. To chyba nie jest zachowanie dorosłej osoby narazanie własnego życia.-emocję się kumulowały i czułem że zaraz dojdzie do jeszcze gorszej kłotni bo już byłem zdenerwowanym
- Ale czemu ty się wpieprzasz w moje życie to jest moje i moge robić sobie z nim co chce do cholery Mikołaj -była zła na niego jakim prawem się on wpieprza z moje życie chce decydować za mnie
- Ta dalsza rozmowa nie najmniejszego sensu .Wychodzę - powiedziałem trzaskąjac drzwiami . Chciałem coś jeszcze powiedzieć jak ona powiedziała czemu wpieprzam się w jej życie ale zabrakło mi odwagi .Od pewno czasu mam mętlik czuje ,że ona jest dla mnie kimś wiecej .Chciałem jej wygranąć kiedy do cholery ona w końcu to zrozumie ze jest dla kimś ważnym ale zrezygnowałem.
- Nic ci nie jest nic ci nie zrobił ? - zapytał z troską podchodząc do mnie i pomagając mi wstać z podłogi. Cieszyłam się , że to własnie Mikołaj ale naprawdę się bałam , że to już koniec i w ostatniej chwili przyszedł .Byłam z szokowana tą całą sytuacja przerażona bo kto by się nie bał jak by ktoś bu groził z broni nabitej i do tego szaleniec który chce się zemsić i nie możesz przewidzieć jaki ruch zrobi dalej .Obserwujesz kiedy ruch dżwięk , zachowanie a i tak się boisz ludzie pod wpływem chęci zemsty emocji nie działają logicznie i własnie taki działąń nie sposób przewidzieć. Ale to już koniec nie mogłam uwieżyć ,że to koniec tego koszmaru ale nadal emocje i adrenalina trzymały.
- Karola słyszysz mnie nic ci on nie zrobił - powtórzył on ponownie pytanie patrząc się na mnie z troską i miał taki błysk w oku .
- Nic mi nie zrobił -powiedziałam po chwili chciałam z tąd jak najszybciej wyjść znaleść się w swoim mieszkaniu .
W tym czasie podszedł jeden policjant z kryminalnych
- I jak co z tym co tu leży ?
- Trup drogi kolego dobra mi się zwijamy bo nie ma już tu dla nich do roboty my już swoją zrobiliśmy teraz wasza kolej -powiedział idąć w stronę wejścia .
Gdy byłiśmy już przy radio wozie ,
- Mikołaj zabierz mnie do mojego mieszkania chce już jechać z tąd- wsiadłam do samochodu.
- Martwię się o ciebie , może zawiozę cię do siebie na ranczo nie bd sama przynajmniej odpoczniesz sobie a tam jest bezpiecznie .
- Okej - nie chciałam sama sobie przyznać że , potrzebuje jego obecności teraz a co dopiero miała bym mu to powiedzieć . Przecież ja jestem kobietą niezależną , indywidualistka która zawsze wie co zrobic co ma powiedzieć , sama sobie z wszystkim radzi. A teraz nie wiem co się ze mną dzieje ..
- Cieszę się z tego .zrobimy jakieś naleśniki na kolacje czy cos - uśmiechnął się do mnie .
Byliśmy już na ranczu dałem klucze Karoli a sam musiałem wracać na patrol miałem jeszcze kilka godzin patrolu z Julią tą nową policjantką co nie dawno się przyjeła do nas na komendę .Jest posterunkowa dopiero sie uczy ,
- Widać , że zależy ci na tej blondynce którą była porwana i zdązyliśmy w ostatniej chwili .Długo jesteście razem ?Byłem zaskoczony pytaniem z Julki trochę zbiło mnie to z tropu ale zaraz odpowiedziałem.
- My nie jesteśmy razem to jest moja koleżanka z patrolu którą właśnie zastepujesz Karolina. - wytłumaczyłem Julce
- A to przepraszam wiesz tak wyglądało z mojego punktu widzenia ze jesteście razem .-stwierdziła Julka
Wieczór na ranczu
Jedliśmy naleśniki w milczeniu gdy ona przerwała ta ciszę
- Jutro wracam do pracy wiesz Mikołąj a pozatym jutro jest ta akcja i fajnie było by w niej wziąść udział -stwierdziłam nie wiedziałem jakie będą skutki .
- Ja myślałem , że weżmiesz sobie wolne odpoczniesz sobie i nie pojedziesz na tą akcję . Bedziesz się musiała znowu narazać a to nie za wcześnie ?
- Mikołaj dzieki za troske ale co ja mam robić tutaj patrzeć się w sciany uzalać się nad sobą . Znasz mnie.
- Znam ale to jest niebezpieczna akcja a ty duzo przeszedłaś i niechcę żebyś na nią szła .Pogadaj z Jaskowska napewno da ci kilka dni urlopu.
- Mikołaj ja wszystko rozumiem twoją troskę ale czy ja mogła bym sama decydować o swoim życiu jestem dorosła - uniosłam się troche -
- No właśnie widzę jaka dorosła jesteś wyprowadziłaś się ode mnie porwali cię a dobrze widzialaś , że ten swir ci grozi i przesyła różne chore rzeczy. To chyba nie jest zachowanie dorosłej osoby narazanie własnego życia.-emocję się kumulowały i czułem że zaraz dojdzie do jeszcze gorszej kłotni bo już byłem zdenerwowanym
- Ale czemu ty się wpieprzasz w moje życie to jest moje i moge robić sobie z nim co chce do cholery Mikołaj -była zła na niego jakim prawem się on wpieprza z moje życie chce decydować za mnie
- Ta dalsza rozmowa nie najmniejszego sensu .Wychodzę - powiedziałem trzaskąjac drzwiami . Chciałem coś jeszcze powiedzieć jak ona powiedziała czemu wpieprzam się w jej życie ale zabrakło mi odwagi .Od pewno czasu mam mętlik czuje ,że ona jest dla mnie kimś wiecej .Chciałem jej wygranąć kiedy do cholery ona w końcu to zrozumie ze jest dla kimś ważnym ale zrezygnowałem.
Czasem wstydzimy się boimy się do tego przyznać , ktoś drugi może być dla nas tak ważny ,że bez niego czujesz się nikim . Ale nikt w stanie nie jest cie rozumieć pojać twojego bólu.Dlatego uciekamy od tego bo nie potrafimy sobie z tym poradzić .
Upartość Karoliny wygrała i następnego dnia normalnie wróciła do pracy.
- Przepraszam- powiedzieli niemal jednocześnie szarpani wyrzutami sumienia. Podał jej radiostacje pomógł założyć kamizelkę
- To może zaprosił byś mnie na kolacje taką wiesz romantyczną - popatrzyła na niego i zaczęła się śmiać.
- Czemu nie..- odparł trochę zmieszany. Może od razu z noclegiem i ci jeszcze kanapeczki do pracy zrobie .
- Żartowałam przecież - chociaż wtedy pomyślałam, że to może być nie głupi pomysł tylko bałam się jego reakcji.
- No ja też - uśmiechnął się sztucznie.
Kilka godzin później zaczęły się przygotowania do akcji z ginekologiem, który dopuścił się gwałtu na kilku kobietach.
- Napewno chcesz tam iść ? - zapytał troskliwie.
- No co ty przecież jesteś niedaleko to mogę czuć się bezpiecznie - odparła kładąc rękę na ramieniu kolegi.
- Tylko uważaj na siebie - powiedział nadal nie przekonany uspokojeniami Rachwał.
Dochodziła godzina 14:00 kiedy rozpoczęła się akcja.
- Karolina słyszysz mnie ? - próbował sprzęt, który miał im ułatwić komunikacje i nagrać rozmowę z lekarzem.
- Głośno i wyraźnie - szybko usłyszał odpowiedź.
Kilka minut później Karolina weszła do gabinetu.
- Dzień dobry Lena Nowak dziękuję, że zgodził się pan mnie tak szybko przyjąć, bo nie ukrywam, że zależy mi na czasie - mówiła wyraźnie posmutniała.
- Proszę opowiedzieć co pani dolega ? - zaczął lekarz podając pacjentce kubek z herbatą.
- Otóż kilka lat temu zdiagnozowano u mnie torbiel, wycięto ją i chyba ta dolegliwość wróciła, dlatego też zdecydowałam się przyjść do pana, bo podobno pan jest najlepszy - tłumaczyła popijąc herbatę.
- Z grzeczności nie zaprzecze...- mówił dziwnie patrząc na kobietę.
- Bo..je się, że to coś po... powa...żnego - czuła, że dzieję się z nią coś dziwnego traciła po woli kontakt z otoczeniem.
- No lalusiu dobranoc - powiedział szyderczo się uśmiechając. Wyglądał jakby był dumny z tego co zrobił.
- Teraz się pobawimy - zaczął rozpinać jej spódnice.
Tymczasem w radiowozie.
- Cholera urwał nam się z nią kontakt. Wchodzimy - zarządził Bialach.
Miał złe przeczucia czuł, że jak spóźni się kilka minut ta akcja może przybrać zły tok.
- Policja otwórz te drzwi ! - próbował jakoś dostać się do środka.
- Ona jest teraz moja ! - krzyczał lekarz.
- Niech się pani odsunie - powiedział do pielęgniarki, która była zaskoczona wydarzeniami na korytarzu. Po czym rozpędził się i wyważył drzwi.
- Zostaw ją ! - krzyknął i oderwał mężczyznę od nieprzytomnej policjantki.
- Karolina , Karolina słyszysz mnie ? - chciał pomóc koleżance, ale wiedział, że sam nie da rady dlatego zgłosił dyżurnemu, aby ten wezwał jak najszybciej karetkę.
Pół godziny później w szpitalu.
-Co z nią ? - zapytał zdyszny lekarza, bo biegł po schodach chciał jak najszybciej dowiedzieć się co z jego partnerką z patrolu.
- Dostała silne leki nasenne, pośpi trochę i wszystko powinno być w porządku - odparł spokojnym głosem lekarz.
- Dzięki Bogu już się bałem, że ten dupek jej coś zrobił. Dziękuję panie doktorze lecę do niej - pożegnał się i odrazu popędził na salę gdzie przebywała Karolina akurat trafił na moment gdy zaczynała się budzić.
- I jak się czujesz bohaterko ? - zapytał troskliwie.
- Dobrze - uśmiechnęła się delikatnie. Czuła się trochę otępiała po tych lekach nasennych.
- Wiesz jak się o ciebie wystraszyłem - powiedział chwytając ją za rękę.
- Miałam rację, że jak Białach jest niedaleko nie ma się co bać - puściła oczko do niego.
Kilka godzin później Karolina mogła wyjść ze szpitala i dzięki namowom Mikołaja wrócić do domu, a nie jak ona chciała na dalszą sluzbe.
Subskrybuj:
Posty (Atom)